Skocz do zawartości

Erolek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    401
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Erolek

  1. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    Ha - nie dalej jak miesiąc temu oglądałem wszystkie trzy części "Jak rozpętałem 2WŚ" na DVD. Razem z kumplem z UK (na szczęście dla niego były napisy angielskie). Bardzo mu się scena z "fajfoklokami" podobała. Uważał to za bardzo trafne podsumowanie brytyjskiej armii. Czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam Eryk
  2. Kolejne kroczki do przodu. Drobnica. Po lewej produkt wyjściowy, po prawej po tuningu, do tego od zera wolant, kotwica i tablica przyrządów: Lekkie dozbrojenie kadłuba (dopiero po zrobieniu zdjęć zauważyłem, żę gdzieś po drodze urwałem poprzeczkę za ścianką działową). Dorobiony podest pod fotel pilota, fotel drugiego pilota, nawigatora, i trochę pierdół. Całość prysnąłem podkładem: Pozdrawiam Eryk
  3. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    He, dobry z tym imbryczkiem. Rzeczywiście jazda stereotypami. Daj mu ze dwa kapralskie paski na battledress. Troche stary koń jak na szeregowca. Pozdrawiam Eryk
  4. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    Mam jedną oryginalną pałatkę w kolorze khaki, ale jest z 1952 roku. Te datowane przed 1945 - zarówno pałatki, jak i groundsheet (cholera - brakuje mi polskiego odpowiednika) są jasnobrązowe. Tak samo namioty i oporządzenie. Te fabrycznie barwione na zielono są po 1945. Tak się mądrzę, ale akurat brytyjskie umundurowanie i oporządzenie to taki mój konik. Pozdrawiam Eryk
  5. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    W takim razie jeśli nie masz nic przeciwko - będę się raz na jakiś czas z jakąś pierdołą wtrącał. Pałatka w smallpacku - raczej jasnobrązowa, niż szara. Z tym wąsem wygląda jak jakiś upierdliwy Drill Sergeant - typowy Tommy. Pozdrawiam Eryk
  6. Żeby nie było, że się wyłącznie Gościowi panoszę w jego warsztacie - aktualizacja prac nad Walrusem. Dzięki za dotychczasowe miłe słowa otuchy. Mam nadzieję, że podołam pokładanym we mnie nadziejom. Wiem, że tych piekielnych żeberek nie będzie w większości widać, ale jak juz zacząłem, to nie za bardzo wiedziałem gdzie skończyć - oba stanowiska strzeleckie są otwarte, planuję być może otworzyć kawałek owiewki, więc poleciałem po całości. Teraz trzeba zacząć te bebechy wypełniać. Tyle gadania - czas na część obrazkową: Pozdrawiam Eryk
  7. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    Już mi się podoba. Jedna merytoryczna uwaga (nie zwróciłem wcześniej na to uwagi) - usuń ten maleńki sztyft na końcu kijka od kopaczki. To służy do mocowania bagnetu od Enfielda no.4 - w użyciu dopiero od 2-giej połowy 1944, a figurant przytroczony ma przy pasie bagnet P.07 do Enfielda mk.III. Tak powinno być: A tak jest: Co do oczu, to Ci nie pomogę, bo w figurkach doświadczenie mam absolutnie zerowe)
  8. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    To ja jeszcze wtrace swoje 3 centy - robienie Polaka pewnie wiazaloby sie z niewielka przerobka kolnierza battledressu. W 2 KP wystepowaly "fasony" i kolnierz byl przerabiany przez zolnierzy na bardziej spiczasty, niz w oryginale. Co do kolorow bazowych, to we Wloszech oporzadzenie blancowano z reguly na no.103 "Light Green", ktory jest duzo jasniejszy niz Khaki Green 3 uzywany w Eruropie Pn-Zach. Za to polskie jednostki czesto wcale nie uzywaly blanco (czyli kolor bardzo spranego bezowego parcianego oporzadzenia), albo blancowaly zupelnie na bialo. Tyle moich upierdliwosci. Jakbys potrzebowal jakichs materialow - to w miare mozliwosci postaram sie pomoc. Niniejszym zamykam sie i juz tylko podgladam. Eryk
  9. Erolek

    "Five o clock" 120 mm

    To ja sie znowu w Twoim watku odezwe w sprawie Enfieldow. Lee Enfield no.1 mk.III byl uzywany na kontynencie. Caly front wloski to wlasnie mk.III (plus Afryka). Czyli mozesz miglanca zrobic na dowolna jednostke brytyjska we wloszech, albo moze cos swojskiego - czyli 2 Korpus polski. Podczas D-Day niektore jednostki Commando uzywaly Enfieldow mk.III (dawalo sie nalozyc nasadke do strzelania granatami Mills 69), ale z komandosów w helmach, to tylko 10 Commando chodzilo - czyli Polacy (ale to znowu front wloski). Ewentualnie - rzeczywiscie jakas jednostka z czasu stacjonowania na Wyspach. Standardowo bede sie uwaznie przygladal i podgladac, bo poprzeczki stawiasz wysoko. Pozdrawiam Eryk
  10. Kilka kilomertów żeberek później... Oj, długa droga jeszcze przede mną. Pozdrawiam Eryk
  11. Erolek

    Karaś?

    Ja pamiętam jeszcze za szczeniaka, jak dziadek sklejał te modele - były właśnei jako wielopak. Malował je olejnymi trochę jak popadnie, ale zaszczepił we mnie bakcyla modelarstwa. 30 lat później dziadek dał mi swoje wszystkie stare modele, w różnym stanie rozkładu - połamane, bez staeczników itp. Dostałem: Spitfire'a, RWD-8, PZL P-24, Karasia i Łosia. Czekają w kolejce na odrestaurowanie. Zacząłem od Karasia, bo był w najlepszej formie. Tak wyglądał gdy wpadł w moje łapy: Tutaj podczas prac restauratorskich: A to udało mi się z niego wyciągnąć: Pozdrawiam Eryk
  12. Po dłuższej niemocy twórczej - powrót do napoczętego projektu. Relacja zapowiada się na raczej długą ze względu na: a) moje lenistwo, b) ambitne plany wobec Walrusa. Ale do rzeczy - ze względu na absolutny prymitywizm wyjściowego zestawu wnętrze trzeba zrobić od zera. Zacząłem od pocieniowania ścianek i wycięcia okien. Teraz mozolnie wklejam strukturę kadłuba. Wygląda na to, że dobrą chwilę mi zejdzie na tym: Pozdrawiam i do następnego odcinka. Eryk
  13. Kolejny majstersztyk. Przegladajac Twoje warsztaty, nachodzi mnie zeby sie kiedys samemu zmierzyc z pancerka. Jedno pytanie - na zdjeciu na samym poczatku watku - figurki maja w rekach Enfieldy no.4 mk.I, a kilka postow nizej jeden z tych pomalowanych dzierzy w reku Enfielda no.1 mk.III. To zamierzone? O ile mnie pamiec nie myli, to w Europie pn-zach w uzyciu byly prawie wylacznie no.4 Pozdrawiam Eryk
  14. Erolek

    Duxford Autumn Air Show 2010

    Tu się pozwolę nie zgodzić. C-47A "Drag 'Em Oot" to od samego początku C-47. Po wojnie latał chwilę w cywilnym malowaniu, ale obecny właściciel Paddy Green przywrócił oryginalne malowanie z 1944. O historii samolotu można poczytać TUTAJ Z tego samego samolotu skakaliśmy miesiąc temu w Driel w rocznicę operacji Market-Garden. Poza tym relacja miodzio - żałuję, że nie udało mi się wyrwać w tym roku. Pozdrawiam Eryk
  15. W zasadzie wielkiej różnicy nie ma. Inna pokrywa zaworów i inna sprężarka. Jakby autor wątku chciałby być upierdliwy, to Aires robi żywiczne Merliny zarówno Packarda, jak i Rolls-Royce'a. Ja do swojego Lancastera silnik kupowałem TUTAJ Pozdrawiam Eryk
  16. Pozwolę się wtrącić. O ile wiem, w rajdzie na tamy brały udział przerobione wersje Mk.III Mk.III od Mk.I różni się w zasadzie tylko silnikiem. Zamiast Rolls-Royce Merlin XX wykorzystane były amerykańskie licencyjne Packard Merlin 28 i 38. Pozdrawiam Eryk
  17. Pomijając wszystko inne - czy światła pozycyjne nie są czasami na odwrót? Któryś z modelarzy przy innym wątku podał ciekawą mnemotechniczną metodę zapamiętania kolejności - czerwone z lewej "od strony serca". Pozdrawiam Eryk
  18. Tak jak Moses napisał - pokazane przez Ciebie zdjęcie pochodzi z operacji "Burza Pustynna". Ten Pinky, którego robisz to bardziej operacja w Omanie. Warunki klimatyczne podobne, więc miglanca za bardzo nie trzeba przerabiać. Jedynie kolor spodni - nie było jeszcze wtedy pustynnych DPMów - czyli spodnie lightweight green. Buty tez jednolitego koloru, bo jungle boots, to od 70-tych. Pozdrawiam Eryk
  19. To na zachętę, bo warsztat będę pilnie śledził - kilka fotek z epoki "parszywej 13tki". Jako ciekawostkę polecam 4 zdjęcie z góry - kapral o swojsko brzmiącym nazwisku Joseph Oleskiewicz ma paski namalowane na mundurze a nie przyszyte. Zdarzało się to w przypadku awansu tuż przed skokiem, keidy kwatermistrza z insygniami nie było pod ręką.: Pozdrawiam Eryk
  20. No tak, ale Market-Garden to w przypadku Amerykanów, to już mundur M43, a nie M42 tak jak w Normandii (trochę ciemniejszy i trochę inny krój). Zgadza się, że podczas M-G jak i poodczas ofensywy w Ardenach 101DPD miała już naszytą amerykańską flagę na prawym ramieniu. Podczas D-Day jednak tylko 82DPD miała flagę. Insygnia 82 to białe litery AA (All American) w niebieskim kole na czerwonym tle. Fryzura i "barwy wojenne" żołnierza wskazywałyby na członka "Filthy 13", czyli Kompania Dowodzenia / 506 regiment / 101 DPD. Żaden z członków owej trzynastki nie miał flagi naszytej na mundurze podczas skoku w Normandii. Pozdrawiam Eryk
  21. Skoro ma byc Normandia i Screaming Eagles, to te flage z ramienia trzeba usunac. O ile wiadomo flagi na ramieniu w Normandii, to tylko w 82 DPD. Pozdrawiam Eryk
  22. Ja fragment pokładu lotniskowca do swojego Sea Fury zrobiłem z drobnego papieru ściernego. Gniazda kotwiczące wybijałem cieniutką metalową rurką. Lina - to po prostu skręcone nitki. do obejrzenia TUTAJ U mnie skala 1/72 - papier to chyba coś około ziarnistości 240, o ile pamiętam. Pozdrawiam Eryk
  23. Samolot wystartował z Rineanna Aerodrome (obecnie Shannnon International Airport) 9 stycznia 1942 w kierunku Cherbourga z zamiarem dołączenia się do Luftwaffe. Przechwycenia zostali przez Spifire'y z RAFu i zmuszeni do wylądowania w południowo-zachodniej Anglii. Zarówno lotnicy, jak i samolot zostali deportowani z powrotem do Irlandii. Walrus z numerem bocznym 18 jako jedyny z 3 irlandzkich Walrusów (pozostałe 2 w międzyczasie zostały rozbite i poszły do kasacji) służył w Irish Air Corps do sierpnia 1945 roku. Od 1946 roku zakupiony prywatnie przez Brytyjczyjka latał z cywilnymi oznaczeniami przez około rok. W 1963 został odkupiony ze złomu i odrestaurowany. W tej chwili samolot L-2301 z oznaczeniami Royal Navy jest wystawiony w muzeum Fleet Air Arm w Yeovilton. Ten, który ja sfotografowałem w Hendon jest jednym z 4 zachowanych Walrusów i służył poprzednio w marynarce Australii. Pozdrawiam Eryk
  24. Po krótkiej przerwie od modelarstwa, wracam ze zdwojonym zapałem. Tym razem będzie to moje pierwsze podejście do dwupłata. Od razu na głęboką wodę, bo produkt wyjściowy jest nie najlepszej jakości. In-box modelu do obejrzenia TUTAJ Planuję wykonanie tej oto maszyny: w malowaniu irlandzkiego Korpusu Powietrznego z roku 1942, kiedy to trzech odważnych (szalonych?) lotników postanowiło na własną rękę wziąć udział zbrojny w 2 Wojnie Światowej (Irlandia pozostała krajem neutralnym przez cały czas trwania konfliktu) i porwawszy samolot wyruszyli nad kontynent. Po drodze zostali jednak przechwyceni przez RAF i deportowani z powrotem do Irlandii. Z dodatków do modelu planuję użycie żywicznego silnika Bristol Pegasus firmy CMK: W planach wnętrze wykonane własnym sumptem i jakaś podstawko-dioramka. Korzystać będę z materiałów zawartych w książce J. Maxwella i P. Cumminsa "The Irish Air Corps": ze zdjęć znalezionych na sieci oraz z walkaroundu, który zrobiłem tydzień temu podczas wizyty w muzeum RAF w Hendon: Pozdrawiam Eryk
  25. Pudło: W środku 3 ramki z szarego plastiku: bardzo oszczędnie potraktowane przez producenta oszklenie: kalkomanie pozwalające na wykonanie 2 wersji malowania: Brytyjskiej Floty Pacyfiku i francuskiej Marynarki Wojennej Instrukcja - dwie płachty A3 Detal ramki: Model, to przepak starego Matchboxa, więc cudów nie ma. Wypukłe linie podziałów, praktycznie brak wnętrza, oszklenie w zasadzie nie istniejące. W zależności od podejścia modelarza wyjdzie albo model Walrusopodobny, albo projekt na długie zimowe wieczory. Pozdrawiam Eryk
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.