Erolek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
401 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Erolek
-
Te "paczki" pod kadłubem to zasobniki zrzutowe. Mieściły się tam motorynki Welbike, albo amunicja, broń, a tym konkretnym przypadku - medykamenty: Na jednym końcu zasobnika był spadochron otwierający się po odczepieniu pojemnika. Zawartość była kodowana za pomocą koloruy spadochronu: Khaki - oporządzenie osobiste Niebieski - żywność Żółty - sprzęt medyczny Czerwony - broń Biały - inny sprzęt Pozdrawiam Eryk
-
Amerykanie raczej nie używali by broni o typowo brytyjskim kalibrze .303 cala (Vickers K i Bren). Obowiązkowo byłby to jakiś Browning .30 albo .50, a całości dopełniałyby Thompsony. Aczkolwiek SAS wykorzystywał w swoich jeepach Browningi .50 i etatowo wyposażani byli w amerykańskie M1 Carbine i Colty .45. Niemniej jednak Vickersy i Bren są tu bardzo charakterystyczne. Zdobyczne MP40 jest jak najbardziej na miejscu - były powszechnie w użyciu przez wszystkie oddziały SAS we Francji, Belgii i Holandii. Akurat SAS i Breny to mój konik, więc polecam się na przyszłość. Pozdrawiam Eryk
-
Model fajny, uświnony i obładowany jak trzeba. Aż sobie chyba takiego sam sprawię. Potwierdzam, że jest to wersja SAS (brytyjska, belgijska, albo fracnuska) w wersji z końca 1944 albo początku 1945, bo podczas lądowania w Normandii nie montowano jeszcze tych półokrągłych szyb pancernych. Żeby być upierdliwym, to wydech powinien być jeszcze przerobiony. montowany był bardzij z tyłu i tuż przy samym boku pojazdu, bo powiększony zbiornik paliwa tego wymagał. Tutaj to widać:
-
Polecam Google Earth. Dla przykładu: Tutaj fragment lotniska w Dublinie: A tutaj Londyn Stansted: Pozdrawiam Eryk
-
Niewiem czemu tak wyszlo na zdjeciach, ale lata na grzbiecie jest wypukla. Zrobilem najpierw przetloczenie w folii aluminiowej, a pozniej wypelnilem to zywica, zeby mi sie nie znieksztalcilo w dalszej obrobce, wiec jest jak byc powinno. Pozdrawiam Eryk
-
Siłą rozpędu świeżo po skończeniu P.11c zaczynam nowy warsztat. Tego samolotu przedstawiać chyba nie trzeba. Supermarine Spitfire Mk. Vb, Dywizjon 303, pilot Jan Zumbach, wrzesień 1942 Model Tamiya z dodatkami ICM w skali 1/48. Pudełko: A w środku: Instrukcja - klasyczna rozkładówka Tamiyi Plus dodatkowa kolorowa plansza przedstawiająca malowanie RF-D, a z drugiej strony schemat malowania figurek, plus szablon kamuflażu w 1/48 plus errata do instrukcji (nie dotyczy malowania RF-D). Dwie szare ramki Tamiyi plus jedna z oszkleniem (różne wersje owiewek). Ramka z figurkami i trochę gadgetów lotniskowych z ICM: Kalkomanie: Wspierać się będę niniejszymi pozycjami: Pozdrawiam Eryk
-
Dziękuję za komentarze. Po pierwsze - wiem, że trochę przesadziłem z zamalowaniem szachownic. Się mi rozpędziło trochę... Co do linek anteny. Nie wiem, czy powinny być, czy nie. Przed wypadkiem na pewno je miał, po rozbebeszeniu samolotu przez Niemców - już nie. Jeśli chodzi o napis P11 - też sugerowałem, że powinien być czarny, ale ile źródeł, tyle wersji (dodatkowo temat poruszany w warsztacie). Ostatecznie zmieniłem na czarny tylko numer seryjny, a napis P11 wykorzystałem z zestawu kalkomanii. A jeśli chodzi o śmigło - to rozdarć nie robiłem celowo, ponieważ zostały zrobione dopiero przez Niemców przy rozbebeszaniu samolotu. Była na ten temat dyskusja w wątku warsztatowym. Pozdrawiam Eryk
-
To chyba jednak nie ten "sidoluks", bo przezroczyste elementy kalek wtopiły się idealnie. Ostatnie symboliczne zdjęcie warsztatowe i HOP DO GALERII Anteny dorobione z materiału, który na pewno jest w szufladzie każdego modelarza - czyli z damskiej pończochy. Dziękuję za doping i porady. Następnym razem obiecuję się bardziej przyłożyć. Pozdrawiam Eryk
-
PZL P.11c w malowaniu 113 dywizjonu brygady pościgowej, Warszawa, 2 września 1939. Samolot ppor. Hieronima Dudwała - jednego z najskuteczniejszych pilotów polskich kampanii wrześniowej. Samolot po prowizorycznych naprawach spowodowanych pojedynkiem z Me-110. Tutaj zdjęcia oryginału (skany z książki B.Belcarz, T. Kopański "PZL P.11c") Wątek warsztatowy TUTAJ A tutaj zdjęcia modelu: To było moje pierwsze podejście do skali 1:48 i chybaa zostanę przy niej na dłużej. Model spasowany znośnie, zbudowany prawie prosto z pudła, bez fajerwerków jako relaks po Lancasterze. Dziękuję wszystkim za merytoryczną pomoc w warsztacie. Pozdrawiam Eryk
-
Kalki położone, podmalowane, polakierowane i powashowane. Kalki Techmodu - mam dość mieszane uczucia. Bezbarwny film jest super cienki i wprasowuje się w powierzchnię modelu jakby go tam wogóle nie było. Kalki się nie rwą i kładą się ładnie, ale tam gdzie jest warstwa farby - to nieszczęście. Kalka nijak nie chce się do drobnych nierówności dopasować. Żadne kilkukrotne zabiegi z "Set & Sol" nie pomagają wiele. Trudno - tak być musi. Gdybym miał jeszcze raz robić ten model to pomimo upierdliwych zabaw z maskowaniem - szachownice bym po prostu namalował. Wash - to moje podejście do farb olejnych numer dwa. Dotychczas używałem akrylowego washa Citadel. Już wiem w czym problem - w farbie. Poprzednio używana przeze mnie "Windsor & Newton - Winton Oil Colour" miała pro prostu za gruby pigment do sztuczek z Washem. Tym razem użyłem farby z serii "502 Abteilung" kolor "Shadow Brown" i wyniki mnie zadowoliły. Tyle gadania, a teraz dla tych, co im się nie chce czytać - obrazki: Jeszcze mały detalik - zestawowa żywiczna chłodnica. Malowana Alcladem na stalowo i lekko opędzlowana Humbrolem 56. Można zacząć podmalówki, satynę i końcowy montaż. Pozdrawiam Eryk
-
No i wszystko jasne. Metodą "siła x gwałt" nieszczęsna uszczelka została usunięta. Resztę się podmaluje i będzie git. Pozdrawiam Eryk
-
No właśnie zainspirowałem się zdjęciem z tej samej publikacji. Wyglądało mi to na uszczelkę. Pewnie się mylę, ale tylko się nie myli, ten co nic nie robi. Pozdrawiam Eryk
-
Dzisiaj mocno pracowite popołudnie / wieczór. Najpierw moja wizja FS30118. Pierwotnie miałem malować zgodnie z instrukcją Vallejo 873 "US Field Drab", ale: 1. Kolor nie do końca mi odpowiadał. 2. Nie przepadam za farbami rozcieńczalnymi wodą W związku z tym spłodziłem własną wizję FS30118 mieszając farby Tamiya XF-52 "Flat Earth" i XF-58 "Olive Green" w proporcjach 2:1 Na spód poszła Agama "Polish Blue" Całość ostatecznie dostała połysk lokalną wersją Sidoluxu: Niebieskie pasy wolałem malować, niż nakładać zestawowe kalki. Pozdrawiam Eryk
-
Kolejna aktualizacja prac nad relaksacyjnym modelem. Po sklejeniu kadłuba nastąpiła mala rzeź i garb za kabiną został usunięty. Następnie z mojego ulubionego materiału (aluminiowa foremka po frytkach zapiekanych w serze) wytłoczyłem odpowiedni profil i zalałem żywicą, żeby mi się nie deformowało w dalszej obróbce: Po zamontowaniu nowego poszycia (aluminiowa powierzchnia będzie jak znalazł): Producent tak się rozpędził z wklęsłymi liniami podziału, że uszczelka przy zbiorniku paliwa też była wklęsła, a ten akurat element powinien być wypukły. Ale od czego cienki drut i super glue: Tak się rozochociłem, że siłą rozpędu pocieniłem osłonę silnika i wyciąłem w niej otworki. A tutaj już wszystko poklejone czeka na malowanie: Do zobaczenia w następnym odcinku sagi wrześniowej. Eryk
-
Dotychczas więcej było gadania, niż właściwej roboty - czas nadgonić trochę zaległości. Kadłub: Silnik po metalizerze: I po podmalówkach: Kadłub po lekkim washu i brudzeniu: Stanowisko kierownika: Podejście do kolektora wydechowego (strasznie jasno wyszedł na zdjęciach). Starałem się powtórzyć oryginalny proces, czyli najpierw stalowy metalizer, a później "zardzewiałem" go: cdn... Pozdrawiam Eryk
-
Dzięki - czyli to pocięte płótno na śmigle, to byłaby raczej robota Niemców w trakcie oględzin samolotu niż wynik potyczki z Me-110? Pozdrawiam Eryk
-
Dziękuję za powyższe zdjęcia - na pewno się przydadzą. Zanim pokażę jakieś warsztatowe wypociny (cudów nie będzie - dalej trzymam się wersji, że model będzie robiony metodą "spudła"), to miałbym jeszcze pytania do speców: 1. P.11 miał drewniane śmigło - czy to co wyłazi spod farby na tym zdjęciu to bardzo jasne drewno, czy jakiś podkład? Strasznie jasny kolor jak na drewno i trochę za bardzo jednolity: Zdjęcie z książki B. Belcarza i T. Kopańskiego "PZL P.11c" 2. Na tym zdjęciu widać wyraźnie, że numer seryjny 8.70 jak i napis P.11c na stateczniku są dużo ciemniejsze niż czerwień szachownicy. Widać to na wszystkich dostępnych zdjęciach tego samolotu: Zdjęcie z książki B. Belcarza i T. Kopańskiego "PZL P.11c" W tej samej książce na profilach barwnych te napisy są czerwone. Tak samo w dołączonych do zestawu kalkomaniach - są w tym samym odcieniu, co szachownice. Natomiast na profilu barwnym z książki R. Gretzyngiera i W. Matusiaka "Polish Fighters of World War 2" wydawnictwa Osprey - te napisy są czarne: Osobiście na podstawie zdjęć skłaniałbym się ku czarnym, ale może ktoś wie coś więcej na ten temat? Pozdrawiam Eryk
-
Nie z rozpędu, tylko z rozmysłem: Fotki z książki "Avro Lancaster" M. Spicka Pozdrawiam Eryk
-
Też oglądałem model Revella ostatnio i sobie po cichu pod nosem kląłem. Ale, jak to mówią - darowanemu koniowi w zęby się nie patrzy. Jak wpomniałem na początku warsztatu - model wygrałem w loterii, a że nie mam modelarskiego składziku, robię modele po kolei. Ja zaporę oglądałem trylko na Google Maps (stamtąd brałem orientacyjne wymiary do skali), ale jak będę w pobliżu, to pewnie podjadę pozwiedzać. Pozdrawiam Eryk
-
Na powierzchni płatów i na grzbiecie kamuflaż ma identyczne rozmycie. Rzeczywiście po bokach na przejściu w czarny jest porozmywany odrobinkę bardziej. Tak jak pisałem wcześniej - farbami Gunze malowało mi się koszmarnie. Już akwarelka chyba kryje mocniej. Co do okopceń - wzorowałem się na oryginałach. Zrobiłem je najlepiej jak tylko umiałem. Pies, to tak jak pisałem - przemalówka setera irlandzkiego w skali 1:86. Innego nie miałem. Mam jeszcze papugę. Oba zdjęcia pochodzą z książki "Dambusters in Focus" M. Postlethwhite'a i J. Shortlanda Pozdrawiam Eryk
-
Jako, że nie mam zapasu modeli i kleję na bieżąco to co mam w szafie - od jakiegoś czasu mam niewielki wpływ na to, co ląduje na warsztacie. Lancaster był wgraną w loterii, a najbliższe dwa modele powstaną dzięki uzytkownikowi elrogalo. Całe szczęście, że mnie dobrze zna i nie będę musiał się mocować z jakimś u-bootem, albo co gorsza jakimś sportowym cywilem. Za to będę próbował sił w nowej dla mnie skali 1:48, bo całe życie kleiłem prawie wyłącznie 1:72. Pogadaliśmy, czas przejść do tematu. Pudło i zawartość (pewnie wszystkim znana, ale nie zaszkodzi przypomnieć): Wspomagać się będę tą książką: Wybrałem malowanie ppor. H. Dudwała w wersji z września '39 tuż po zwycięstwie nad He-111 i po naprawach polowych. Model miał być zupełnie bez przeróbek, z pudła itp, ale wybrana przeze mnie wersja będzie wymagała niewielkiej ingerencji w tył kadłuba. Tutaj zdjęcie interesującego mnie samolotu zrobione tuż po zdobyciu go przez Niemców: Pozdrawiam Eryk
-
Chyba Triumph 3HW? Nie, nie jest to ten sam motocykl co BSA, chociaż wyglądają dośc podobnie. To była wojskowa wersja przedwojennego modelu 3H. Zdjęcie pochodzi z książki Ivora Daviesa "The Pictorial History of Triumph Motor Cycles". Pozdrawiam Eryk
-
Zbiorcza odpowiedź na powyższe komentarze: Scenka być może nieco ascetyczna, ale to miał być Lancaster na podstawce, a nie Dworzec Centralny w godzinach szczytu z Lancasterem w tle. Taka przeciwwaga do niektórych dioram zapachanych błotem i sprzętem tak, że się wylewają z ramki. Zauważyłem, że zawsze mi takie "wyludnione" scenki wychodzą, cokolwiek bym nie robił. Jak robię wizualizacje do projektów to też zwykle brakuje ludzi i prawie fizycznie odczuwa się wiejący wiatr między budynkami. Ludzików w 1:72 nie będę dodawał, bo średnio mi się to podoba. Przyjmijmy wersję, że są obok w mesie i piją piwo. Pies jest z zestawu "Noch" nr 15716 - "Pets" w skali H0 (1:86), ale po prostu wyszedł z tego mniejszy pies. Tutaj problemu ze skalą nie było. Trzeba tylko mu było zmienić umaszczenie. Brud na lotnisku jest moim zdaniem w sam raz - zdjęcia trochę "przepaliły" podłogę, żeby wyciągnąć detale na czarnym kadłubie. Zostawię, żeby nie przegiąć w drugą stronę. Okopcenia są robione aerografem, bardzo rozcieńczoną farbą - najpierw XF-1 Flat Black natryskiwana delikatnie od strony wydechów (tak jak rzeczywisty osad by się tworzył), a później na to XF-19 Sky Grey w podobny sposób. Pozdrawiam Eryk
-
Tym symbolicznym warsztatowym zdjęciem chciałbym zakończyć relację z budowy Lancastera. Dzięki wszystkim za doping i uwagi. Starałem się je wszystkie w miarę mozliwości brać pod uwagę. Galeria modelu do obejrzenia TUTAJ Następny model juz w szafce przebiera kołami, ale o tym niebawem... Pozdrawiam Eryk
-
Model przedstawiający samolot Avro Lancaster B.III Special z 617 dywizjonu bombowego RAF "Dambusters". Lotnisko Scampton, maj 1943. Samolot ten pilotowany przez Wing Commandera Guya Gibsona zrzucił skaczącą bombę na zaporę Möhne w nocy z 16 na 17 maja podczas operacji "Chastise". Model przedstawia samolot przed atakiem - z mapą taktyczną zapory i pałętającym się psem Gibsona o przeuroczym imieniu "Nigger". Model bardzo uproszczony. Nawet jak na mój, wyrobiony na "ZTS Plastyk", gust. Nic czego trochę szpachli i cierpliwości nie jest w stanie wyprostować. Relacja z mojej walki z oporną materią do obejrzenia TUTAJ. Tyle gadania - czas na obrazki. Całość razem z podstawką: I trochę zbliżeń: Pozdrawiam i do zobaczenia przy kolejnym modelu. Eryk
