Skocz do zawartości

wielkamucha

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    813
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wielkamucha

  1. Allo, allo! Aktualizacja po dłuższej przerwie . Przez ostatnich kilka tygodni miałem "lekki" przestój - z różnych powodów, największy to ten, co teraz pisze te słowa . W pewnym momencie model powędrował nawet na chwilę na półkę, jednak powolutku-pomalutku coś-niecoś przy nim dłubałem. Przede wszystkim trzeba było wysmażyć grunt pod planowane otwory napływowe - czyli pozaklejać stare, źle umiejscowione: oraz zaplanować przesunięcie i umiejscowienie (a także wielkość i kształt) nowych, "poprawnych": Wklejałem więc odpowiednio przycięte paski polistyrenu, wypełniając ubytki niczym u dentysty. Potem przyszła pora na klasyczną technikę pilnik-papier-pilnik-papier . Po pewnym czasie, kiedy już byłem w miarę zadowolony, taśmą Tamiya wyznaczyłem umiejscowienie i wielkość otworów, które wypiłowałem do żądanej wielkości: Później powycinałem i powklejałem kawałki polistyrenu, dzielące duże otwory na małe, tworząc tym samym grupy wg szablonu zapodanego przez kolegów kilka postów wcześniej. Tak to wyglądało w czasie fabrykacji, z jednej i drugiej strony: a tak po: . Obecnie jestem na etapie otworów głównych balastów (owalnych, które będą dodatkowo wyposażone w klapy), trzy z nich wstępnie są już wycięte. Na dziobie: Na rufie: I po całości: Od środka wygląda to tak: Zgodnie ze schematem podrzuconym przez Jędrka, prostokątne otworki są otwartymi, tzw. swobodnego napływu, natomiast owalne (do głównych balastów) były zamykane klapami - które w modelu będą w uchylonej pozycji. Ogólnie wyszło to "po japońsku", czyli "jako-tako" . Otwory nie są umieszczone idealnie zgodnie ze schematem (np. prostokątne powinny być bliżej kilu), ale w miarę go odzwierciedlają - na ile pozwala budowa modelu, jak i moja głupota (wklejanie większych kawałków plastiku i różne takie kombinacje mogłyby za bardzo osłabić kadłub, a będzie go trzeba trochę ścisnąć w czasie montażu, gdyż jest trochę powyginany - jak to u Trumpetera...). Najpierw nie bardzo mi się to wszystko podobało, ale po przeszlifowaniu i wycięciu tych owalnych napływów zaczęło to nawet wyglądać i zdecydowałem się już nie przesadzać. No, to by było na tyle, możecie wieszać na mnie psy (znaczy się, "zapraszam do komentowania" ) Pozdrawiam i spadam do roboty, wielkamucha
  2. I oto właśnie chodzi Fotka była dla przykładu. Nie przyglądałem się nadbudówce Pozdrawiam, wielkamucha
  3. wielkamucha

    P-51D Mustang ICM 1/48

    Skąd wiedziałeś Powiedzmy... doświadczenie? I wszystko w temacie P.S. Tak nieoficjalnie, to Spit jest zawsze najzgrabniejszą i najfajniejszą laleczką na całym niebie, a późniejsze wersje z Griffonem i obniżonym tyłem kadłuba to prawdziwe super-szprychy, ale... to takie moje prywatne zdanie Jak za dużo dobrego, to każdemu może się znudzić
  4. W każdym geniuszu jest odrobina szaleństwa Bardzo podobają mi się Twoje prace, sam często kombinuję z podobnymi tematami, ale w większości pozostają w sferze pomysłów Ten galeon kojarzy mi się z komiksem "Burton i Cyb" - tam goście podróżowali takim kosmicznym holownikiem, jak żywo przypominającym taką starą balię z któregoś z naszych portów - łącznie z niesamowicie "klimatycznym" kurnikiem-sterówką Pozdrawiam i kibicuję mucha
  5. Nie muszą być koniecznie blaszki, bo w tej skali takie elementy jak np. relingi, to dla mnie hardcore, ale np. jakieś kawałki plastiku, druciki, ew. nawet wyrównanie/oszlifowanie niektórych elementów, pocienienie osłon stanowisk (żeby nie były takie "pancerne") itp. Wszystko, co poprawia wygląd modelu i własną satysfakcję (ale przede wszystkim, nie psuje zabawy). Dla zachęty taka fotka, choć to tylko dla zilustrowania mojego pytania: http://www.maritimequest.com/warship_directory/us_navy_pages/aircraft_carriers/enterprise_cvn_65/02_uss_enterprise_cvn_65.jpg Nie wiem tylko, z jakiego okresu jest to zdjęcie. Edit: Już wiem, 31/08/2003 Pozdrawiam, bzzz-bzzz
  6. Zgrabniejsza niż garbate "Delty" (choć chyba trochę "rośnie" w kierunku rufy i ten kiosk taki trochę "dziwny" - przypomina mi klasę "Papa"). Mnie tam jednak bardziej podobają się "Rekinki"...
  7. Jest tylko jedno "ale" w (zwłaszcza) tym przypadku - materiały i ikonografia. Książka p. Skulskiego to jednak chyba nie wszystko... Wiele zdjęć i planów "poszło się trącać" chwilę po zakończeniu wojny, a pomimo czci, jaką te okręty są otaczane w Japonii, nawet tamtejsi spece nie uniknęli pomyłek i błędów (co mogliśmy zaobserwować w tym temacie). Wiadomo, że część rzeczy można sobie odpuścić, część można, a nawet trzeba, poprawić, ale pytanie, w jakim stopniu - do kiedy będzie to zabawa, a od kiedy stanie się przekleństwem (wiem, co mówię... ) Planuję w przyszłości (z naciskiem na "przyszłość") ruszyć kiedyś swojego Musashi i przyznaję, że bezczelnie traktuję Was jako kopalnię wiedzy na temat tego okrętu (oraz innych) Uwagi i zdjęcia zamieszczone przez Was są dla mnie bardzo pomocne. Pozdrawiam, bzzz
  8. Zapowiada się długa walka, ale od czego kibice... Ja swojej relacji "nie widzę" skończonej nawet za pół roku, choć mam nieporównywalnie mniej od Ciebie. A nie lepiej rozejrzeć się za blaszkami Abera? Robią takie zestawy pomocnicze do okrętów/statków w różnych skalach właśnie z włazami, relingami, schodniami i pokrętłami... Kosztuje to dużo mniej, a odcinasz sobie tyle stopni, ile Ci potrzeba. Sam kiedyś kupiłem kilka takich zestawików, przydają się przy różnych okazjach... Kolejny kibic, pozdrawiam...
  9. Od razu lepiej to wygląda , ale chyba lewoburtowy wewnętrzny wał jest trochę powykrzywiany... Dajesz, dajesz... Będziesz robił jakąś walorkę tych bocznych pomostów?
  10. wielkamucha

    P-51D Mustang ICM 1/48

    Bardzo fajnie Dobrze, że w końcu "Wustang", nic, tylko te krzywonogie pokraczne Messery albo zgrabne (ale ile można?) Spity... (zaraz mi się dostanie ) Patrząc po zdjęciach, części są chyba całkiem nieźle odlane, linie wklęsłe? Pamiętając Twoje wcześniejsze dokonania jestem spokojny o efekty. Pozdrawiam, bzzz-bzzz P.S. Zauważyłaś, że wśród figurantów (nawiasem mówiąc, bardzo fajny bonus w pudełku) jest pilot w "lekkim" ubraniu (krótki rękaw, płócienna hauba) - tak np. latano na Pacyfiku, może zrobisz coś w tamtejszym malowaniu? Np. samolot Johna Voll'a (21 zwycięstw)?
  11. Rewelka! Senkju-Sansei! Edit Spore bydlątko. Te relingi z łańcuszków przy wieżach 127mm są po prostu obezwładniające - jak i detale "25" bzzz-bzzz
  12. A masz może jakieś zdjęcie tych wsporników z innej perspektywy - np. "bardziej od rufy"? Ciekawi mnie to, jak one wyglądały (czy proste podpory prętowe, czy jakieś wymyślne ażurowe kratownice...). mucha
  13. Hard-Core, Panowie, normalnie Hard-Core Jak coś takiego widzę, to wpadam w kompleksy... Myślałem, że umiem lepić...
  14. Nie mam takiej opcji w umowie o pracę Jak kiedyś pisałem, mam ten sam model, tylko z napisem "Tamiya" na pudełku, a zdążyłem już go sobie "pooblukać" i poprzymierzać pokłady do reszty kadłuba . Po prostu - kadłub jest z grubego plastiku, co sam potwierdziłeś, ale pokład już cieńszy. Jest on szeroki, a do tego dosyć płaski - w przeciwieństwie do np. HMS Prince of Wales, gdzie nadbudówki są rozproszone po ok. 1/3 powierzchni pokładu i "automatycznie" usztywniają go - tutaj są skupione w wyspie na środku okrętu, zajmując może 1/4, jeśli nie 1/5 powierzchni. Jak to wszystko umieścisz na postumentach na środku tych płyt pokładu (mówię o nadbudówkach), to chociażby dociskając je, żeby lepiej przykleić detal, będzie się to uginało. Pomysł ze wzmocnieniem z kawałka ramki w tym wypadku nie będzie zbyt dobry - takie jest moje zdanie - bo jest ona elastyczna, to po prostu pręt miękkiego plastiku, będzie się uginać razem z całym pokładem. Lepiej już weź kawałek płytki polistyrenowej (choćby z pozostałości z tego modelu) podklej go prostopadle do linii wzdłużnej modelu pod pokładem "na sztorc", aby patrząc z boku przypominało to kształtem literę "T" (gdzie pozioma kreska to pokład, a pionowa to element wzmacniający - sorki za "łopatologię", nie chcę Cię obrazić, ale chciałbym mieć pewność, że łapiesz mój tok myślenia ). Tak, jakbyś robił wręgę/gródź, ale nie do samego dna kadłuba. Wtedy na pewno wzmocnisz pokład. Fajnie, że prace idą naprzód bzzz-bzzz
  15. wielkamucha

    Linki

    No, a w dodatku jeszcze ubooty Marku, zauważyłeś na drugiej stronie, jest B98, na moją marną znajomość niemieckiego coś jak "kontrtorpedowiec" lub "niszczyciel torpedowców"... Pomijając wielkość, ma podobną sylwetkę właśnie do V106, też z tą "dziurą" w kadłubie przed pomostem.
  16. Oglądam tę relację od początku i prawdę powiedziawszy, dywagacje "n/t farby" trochę mnie już męczyły , więc z prawdziwą radością przyłączę się do zachwytu kolegów. Ale gryzą mnie też wątpliwości przez nich sygnalizowane - nie szkoda Ci takiego fajnego motorka i przekładni? Ja bym sobie zostawił na jakąś inną łajbę... Chociaż... wytłumaczenie akurat dla mnie ma sens Co do rozpórek z ramek polistyrenowych to mam zdanie podobne do voughta - wprawdzie (jako chyba jedyny - lub jeden z niewielu) przedkładam polistyrenowe kawałki nad jakąkolwiek szpachlę, wypełniacze i inne tego typu wynalazki, to jednak w tym wypadku będą one za wątłe. Będą się wyginać i nie spełnią swojej roli. Tym bardziej, że kadłub tego modelu jest dosyć grubą odlewką (chyba 2mm lub więcej) i trzyma w miarę dobrze kształt. Po zamknięciu go pokładem zrobi się zamknięty profil, który można by usztywnić co najwyżej podklejając pokład (żeby się nie wyginał do środka)... Czekam na kolejne aktualki...
  17. Dokładnie. 1. Nie desperuj. 2. Wypluj te słowa. 3. Jak zrobiłeś takie cacuszko, to po prostu nie wypada Ci tak pisać. 4. Po prostu - nie wolno Ci. 5. Może jednak z tym zdrowiem będzie lepiej. Trzymam za Ciebie kciuki.
  18. Aby go tylko nie skroili... Kibicujemy rosnącym glonom, mając nadzieję, że wyrośnie z nich coś ładnego
  19. W tym zakresie nie jestem zbyt mocny, ale Mikasa w 1905 miała już, oprócz łodzi wiosłowych, również i motorowe (na pokładzie mam ich trzy). I analogicznie - na okrętach IIWŚ uświadczysz również łodzie wiosłowe choć częściej raczej pontony. Tak po prawdzie, to i w 1905, i w 1945, a i chyba jeszcze w 2005 były wiosła na wyposażeniu "środków ratunkowych". Po prostu taka tratwa/ponton/szalupa musi być przygotowana na każdą okazję i musi mieć zapewnioną przynajmniej podstawową sterowność i napęd... wiosła wachy nie potrzebują Co prawda, nie jestem tak do końca pewien, jak sprawa wygląda w obecnym tysiącleciu, ale wydaje mi się, że przynajmniej niektóre tratwy ratunkowe mają choćby wiosła składane. Jeśli chodzi o II wojnę, to na jej początku w powszechnym użyciu były głównie łodzie i motorówki, później jednak zaczęto uzywać też tratw. Tratwy można było mocować w większej ilości na wieżach działowych, osłonach stanowisk plot, podwieszać do wsporników pokładów itp, przez co rosło prawdopodobieństwo, że "w razie czego" miejsca wystarczy dla wszystkich. Dzięki takiemu mocowaniu łatwiej było je wodować w czasie ostrego przechyłu uszkodzonej jednostki - wystarczyło tylko odciąć/zwolnić z uchwytów, aby zsunęła się do wody. Przy szalupach i ich stanowiskach w takiej sytuacji mógł być już problem. Poza tym, tratwy miały bardzo ważną zaletę - nie nabierały wody, więc praktycznie były niezatapialne (no, chyba że je ktoś podziurawił, lub zostały uszkodzone w walce - niektóre wykonywano po prostu z zamkniętych pustych rur metalowych). Co do pontonów - to chyba tylko na okrętach podwodnych i samolotach (w "stanie magazynowym" musiały zajmować jak najmniej miejsca). W warunkach normalnej służby jednostki nawodnej były praktycznie nieprzydatne - w niczym nie przewyższały ani tratw, ani łodzi, a w dodatku były od nich dużo delikatniejsze... No i napełnianie powietrzem, kiedy łajba tonie - trochę problematyczna czynność w takiej chwili. Na OP zazwyczaj takiego problemu nie było ... jak dostałeś, to nawet nie miałeś czasu się pomodlić
  20. Otóż to. Wydaje mi się, że jakby były w identycznym odcieniu, to wtedy właśnie byłby to błąd. Jak koledzy wspomnieli - inne drewno, intensywność eksploatacji, lakiery/farby użyte do malowania/zabezpieczenia... tak jest lepiej, mniej płasko
  21. Przeczytali . Nie będą bić
  22. Modelik przepiękny! Miałem kiedyś takiego SLUFa, ale już nie mam Są tylko dwie rzeczy, które odrobinkę "wychodzą przed szereg": 1. wspomniany wcześniej biały prześwitujący spod kalki (gwiazda na kadłubie) 2. osłona działka - z racji wysokiej temperatury gazów prochowych (a w tej wersji SLUFa był to dający czadu M61 Vulcan) końcówka oprofilowania działka i blacha przed nią, w której wyprofilowany jest kanał na wylatujące pociski, były wykonane z innego materiału (chyba tytanu) i w związku z tym miały inny kolor niż reszta kadłuba (polerowana goła blacha). To jeszcze możesz poprawić Pozdrawiam i zdrowiej szybko bzzz-bzzz
  23. Jak się powiedziało "a", to trzeba i "b"... Otóż to, właśnie tak
  24. Podpisuję się pod przedmówcą. Wrażenie robi na mnie zwłaszcza tempo - moja Tamiyowska 35164 czeka na zmiłowanie już od 2 lat... ...i raczej jeszcze długo poczeka, zanim ją zacznę. Dobra robota.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.