wielkamucha
Użytkownicy-
Liczba zawartości
813 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez wielkamucha
-
British Main Battle Tank Challenger 1 (Mk.3) Tamiya 1:35
wielkamucha odpowiedział kzugaj → na temat → [M]Warsztat
I tak będzie najlepiej - nie za dużo i nie za mało. Z resztą, masz potwierdzenie w poniższych zdjęciach (przepraszam za jakość zdjęć, ale skanowałem "na szybko", choć wydaje mi się, że widać, co najważniejsze): Pierwsze pochodzi chyba z testów czołgu, drugie to Challenger 1 z The Royal Scots Dragoon Guards w czasie ćwiczeń "White Rhino 89" w pobliżu Marsbergu, a trzeci to Mk3 z 1st The Queen's Dragoon Guards w czasie operacji "Resolute". Wszystkie skany z "Challenger 1&2" Mini Color Series, Concord Publications, 2000. Te rozmycia na krawędziach skanów biorą się z ciasnego klejenia książki - po prostu nie udało się jej rozprostować do końca na skanerze Pozdrawiam, bzzz-bzzz -
British Main Battle Tank Challenger 1 (Mk.3) Tamiya 1:35
wielkamucha odpowiedział kzugaj → na temat → [M]Warsztat
Koledzy, jeśli chodzi o gąski na Challengerach Mk1, to bardzo często widać na zdjęciach (choćby w Concordzie) i filmach (vide Discovery Channel), jak wiszą bardzo luźno, wręcz jak oklapłe. Przypuszczam, że przyczyną jest zastosowane zawieszenie - Challenger ma całkowicie hydropneumatyczne i prawdopodobnie "siada" ono pod ciężarem wozu, wymagając co pewien czas "podpompowania". Pamiętajcie, że od czasów Królewskiego Tygrysa czy Conquerora, to był pierwszy budowany seryjnie, operacyjny czołg na Zachodzie o tak dużej masie w konfiguracji podstawowej - 62t! Abramsy i Leopardy dopiero w modernizowanych (dopancerzanych) wersjach osiągnęły ten pułap - "anglik" miał go "na dzieńdobry". O Merkavie nie wspominam w tym zestawieniu, bo to zupełnie inna bajka i inne założenia Tak więc ja bym pozostawił taką ilość ogniw w taśmie, jaką dała Tamiya - tym bardziej, że luźniejsze dadzą Ci możliwość pokazania ruchomego zawieszenia. Niestety, w dostępnych mi źródłach (Simon Dunstan, Osprey New Vanguard "Challenger MBT"; Współczesne Gąsienicowe Wozy Bojowe, Wyd. Lampart; Mini Color Series, Challenger 1&2, Concord Publications) nie ma informacji, ile ogniw dokładnie było w pojedynczej taśmie - a Challengery 2 mają już zupełnie inne gąski. W razie potrzeby mogę wrzucić zdjęcia Challengera "ze zwisem", także w ruchu:) Pozdrawiam, wielkamucha -
Okrętowe nowości i zapowiedzi modelarskie
wielkamucha odpowiedział Jędrek → na temat → [O]Nowości i In-Boxy
Jest to powojenna mutacja Fletchera - tylko w wersji Bundesmarine (zdjęte 2 czy 3 wieże 5", ustawione wyrzutnie rakietowe itp), podstawowe wypraski będą te same (przeglądałem obydwa). -
Kurcze pieczone, nie sądziłem, że niewinną uwagą wywołam "awanturę" na prawie 2 strony... Ale za to jakie ciekawe planiki można zobaczyć... Swoją drogą, do wikipedii, jako miarodajnego źródła, to podchodziłbym raczej sceptycznie, choćby przez wzgląd na powyższą sytuację. Wydaje mi się, że opracowania drukowane na razie są bardziej sprawdzone i po prostu dokładniejsze - choć to, oczywiście, rzecz względna (vide - pozycje Wydawnictwa Militaria ). Kłaniam się serdecznie, bzzz-bzzz
-
Zacna propozycja Zwłaszcza, że "blaszkowa" będzie wyglądała prawdopodobnie dużo ładniej - a przynajmniej nie tak "pancernie".Ta dziura na drugim zdjęciu z kalkami to burtowa wt? pod wrażeniem, bzzz-bzzz
-
Cesarska chryzantema to taka wisienka na szczycie tortu. Jakbyś jeszcze leciusieńko Ją "zużył" - wiesz, trochę rdzy, jakieś dyskretne okopcenia i takie tam podkreślenie urody... - wtedy z czystym sumieniem mógłbym Cię nienawidzić, że ja tak nie potrafię. Właśnie siada, z wrażenia. I cichutko tak sobie... bzzz-bzzz
-
Kurza twarz... Choroba, już się zaśliniłem, choć to tylko zapowiedzi. No, to kolego, czekamy bzzz-bzzz
-
Wrażenia odnośnie mechanizmu odpalania torped opisałem już na privie, teraz pytanie zadane przez kolegę Może jakieś gumki modelarskie w środku (nie ma problemu z ewentualnym uszczelnianiem dławic wału napędowego)? Będziesz w ogóle brał się za to? Pozdrawiam, wielkamucha
-
Ograniczę się do zacytowania sławnej poprzedniczki: "To se, k... , polatałam...!" , bzzz-bzzz
-
Hej, hej! Rzecz stała się straszna, lecz siedziałem cicho, gdyż w powłokach malarskich nie jestem mocny i nie miałem nic mądrego do powiedzenia. Jednak przy tym: mam pewną propozycję. Gdybyś odwrócił Mikasę do góry dnem i postawił ją na jakiś 2 podpórkach/"koziołkach", podstawiając te podstawki pod barbety wież artylerii głównej? Na nie i tak będą założone później wieże, więc zasłonią ewentualne uszkodzenia lakieru, poza tym, możesz w podstawkach zastosować wystające "kołki", dopasowane wielkością do otworów w barbetach, które dodatkowo ustabilizują Ci model (nie będzie się przesuwał czy bujał) w czasie malowania. Nie ma wtedy obaw, że uszkodzisz wykonane już elementy, co może nastąpić, jakbyś manewrował modelem. Ważne tylko, aby podstawki były wyższe, niż maszty i szerokie u podstawy (stabilne). Mój koncept ilustruje rysunek machnięty "na szybko", więc wybacz schematyczność. Może pomysł jest głupi, a może trochę się przyda... Pozdrawiam, wielkamucha
-
Wiem, że ryzykuję interwencję MODa, ale ten komin jest wyje ...ny w kosmos, normalnie Cacy. bzzz-bzzz
-
Śledzi, śledzi, "nie bój żaby" ... To, że nie wpisujemy, nie oznacza, że nie oglądamy (ja kiedyś też tak myślałem przy swoim temacie, ale mnie szybko "wyprostowano":mrgreen:). Myślałem, że temat umarł śmiercią naturalną, ale miło jest zobaczyć, że autor nie zapomniał o nas i coś drgnęło. Nie są to takie wypociny, jeśli jest to Twój pierwszy-drugi model - ja swoje początki to wstydziłbym się dzisiaj komukolwiek pokazać (pamiętny Łoś ZTS-u, od którego chyba wszyscy zaczynali). Ważne jest, że się nie poddajesz i starasz się rozwijać warsztat, nie robiąc wszystkiego "na pałę". Pozdrawiam i zaglądam, wielkamucha
-
Jak mi się ładowały ostatnie fotki i wszystko "latało" po ekranie, to przez chwilę pomyślałem, że to już koniec budowy i galeria i normalnie żal mi się zrobiło:oops:... Na szczęście, to kolejny etap. A może na sam koniec, tak już do galerii, zrób jej kilka fotek "z poziomu morza", machnij je w sepii lub czarno-białe, zrób "postarzenie" i daj do porównania z oryginałami? Zobaczymy, ile osób odgadnie "prawdziwe" zdjęcia... wielkamucha
-
Wyglądają jak zestawowe (w pozytywnym tego słowa znaczeniu )- model ma przez to wygląda jak prawdziwy "wymiatacz". Ma czym przywalić... mucha
-
Gato/Balao 1:144 - czyli zady i walety Trumpka.
wielkamucha odpowiedział wielkamucha → na temat → [O]Warsztat
Senkju, Panowie, za wyrazy uznania Nic się nie stało, sam chwilami nad nim zasypiam, a co dopiero obserwatorzy... Jutro mam wolne i zamierzam wybrać się na małe zakupy - chcę kupić czarny spray Tamiy'i i wykonać pierwsze próbne malowania na jakimś złomie. Inne projekty z przyczyn obiektywnych przynajmniej do końca miesiąca będą zawieszone, więc będę miał czas na modelowanie - temat powinien trochę na tym zyskać . Ukłony, mucha -
Oj tak, oj tak! Zwłaszcza, jak weźmie się pod uwagę, przez ile kadłuba się ciągną. Odnośnie kutra ze środkowego zdjęcia: podpisuję się pod Marka propozycją - niewielkie rach-ciach, chwila ze skalpelem lub wiertełkiem, a będzie dużo lepiej (po prostu inaczej nie wypada, to jakbyś w Bentleyu zostawił plastikową korbkę do zamykania szyby ). Pozdrówka, bzzz-bzzz
-
Nawiązując do wypowiedzi przedmówców, dioramka zacna, bardzo klimatyczna - coś pod "Mister Dżonsa" , ale przez to właśnie bardzo fajna. Płytę rzeczywiście przydałoby się może odrobinę zagłębić w gruncie, choć z drugiej strony... Jak byś wygładził ten fragment terenu i troszkę dalej od malowidła zrobił wystającą spod cienkiej warstwy piachu resztkę jakiejś kolumny czy obrobionego kamiennego bloku, to "płytkość" wykopaliska obroniłaby się sama (resztki większej budowli/świątyni, jej posadzka, te sprawy...). Pozdrawiam i raz jeszcze gratuluję wykonania i pomysłu! wielkamucha
-
Gato/Balao 1:144 - czyli zady i walety Trumpka.
wielkamucha odpowiedział wielkamucha → na temat → [O]Warsztat
Ślimaczy mi się ta relacja tak bardzo, że chyba rzeczywiście odrobinę mogło Ci się przysnąć - oczywiście, że będzie pływać. Od samego początku był planowany jako pływający (trąbię o tym co 2-3 post ) - stąd te pytania o farby vs. woda. Podziwiałem dziś już piękną Japonkę, zapytam zatem - jak się ma amerykański pacjent? bzzz-bzzz -
Gato/Balao 1:144 - czyli zady i walety Trumpka.
wielkamucha odpowiedział wielkamucha → na temat → [O]Warsztat
Podobnie jak u innych Kolegów, odkopuję swój temacik i dorzucam kilka fotek z postępu prac. U mnie zawsze idzie to wolno, ale obecnie jeszcze wolniej (mam na oku i w realizacji kilka różnych rzeczy, które skutecznie odciągają mnie od modelu). Myślałem, że na Nowy Rok dam coś już pomalowanego, ale trzeba będzie jeszcze poczekać ... Prace cały czas koncentrują się wokół wnętrza, choć coraz intensywniej zaczynam zerkać w kierunku kiosku. Niewykluczone, że może jutro coś podłubię... Wnętrze kadłuba doczekało się w końcu kompletu uchwytów do balastu, którym będą metalowe pręty, tak z 5mm średnicy. Tak to wygląda "w przymiarce": , ... a tak wyglądają same uchwyty (z płytki plastikowej 3mm) - przyklejone do jednej z "fabrycznych" grodzi-uchwytów dla kadłuba sztywnego i górne uchwyty-zaślepki dla krótszych, górnych prętów (wynik błędu w przemyśleniach koncepcji - dzisiaj zrobiłbym to zupełnie inaczej). . Obciążenie jest jeszcze nieumocowane, przykleję je na stałe przed samym malowaniem, kiedy wszystkie prace przy kadłubie (a przynajmniej te wymagające dostępu do wnętrza) zostaną zakończone i będę mógł z czystym sumieniem go zamknąć. W czasie prac część kołków ustalających "zniknęła" z różnych przyczyn, więc żeby nie było problemów z ustawieniem względem siebie połówek kadłuba, krawędź jednej z nich podkleiłem paskami 1mm polistyrenu, robiąc coś w rodzaju kołnierza, jaki można spotkać choćby na połówkach kół w samolotach. Odpowiednio opiłowane, dają większą powierzchnię styku klejonych elementów, jak i wzmacniają połączenie (na "zakładkę"). Praktycznie "lecą" przez cały kadłub we wszystkich miejscach, gdzie połówki stykają się ze sobą - chyba, że są tam elementy wewnętrznego "uzbrojenia" kadłuba. Niejako "przy okazji" okazało się, że górne krawędzie połówek nie schodzą się i powstała brzydka szpara (ok. 1,5mm) ... którą załatałem przyklejając paski polistyrenu. Wprawdzie kadłub lekko mi "spuchł", ale wszystkiego z 0,5mm, więc po przyklejeniu górnego pokładu wystarczy trochę szlifowania . Na koniec wyniki jednej z przymiarek, jakie zrobiłem jakiś czas temu - widok z "dna doku" - nie chcę się chwalić (za marne mam umiejętności w porównaniu z tym, co na tym Forum widziałem), ale trochę przypomina to widok rzeczywistego okrętu . . Model dorobił się też obu kompletów klap balastów . Mało tego , może następnym razem będzie już trochę lepiej Pozdrawiam, bzzz-bzzz -
Zawodowe "Luba"="Żapcia"? Jeśli to równanie jest prawdziwe, to przekaż jej nasze ukłony i przypomnij, że na Forum są dowody, że Jej też nic nie brakuje wielkamucha
-
myślę, że reggy celowo okręt o takiej nazwie wybrał Jędrek
-
Tak patrzę na Twoją pracę... W początkach bytności na Forum podziwiałem Twoje czary-mary wyczyniane przy pancerce, ale wychodzi na to, że jesteś multitalent i to przez duże "M": czołgi, statki, fotografia, brudzing artystyczny, koszulki, obsługa forum i hostingu... Kurza twarz, chylę czoła Wystartowałeś najpóźniej, a najszybciej kończysz. Wprawdzie (jeśli pamięć mnie nie myli) zapowiadałeś udział "relaksacyjno-rozrywkowy", ale wygląda to bardzo smakowicie - mnie w każdym bądź razie satysfakcjonuje, że tak powiem . Boforsy - istne cacuszka. Nie myślałeś o przerzuceniu się na "pływadła" - nawet szwabskie wyglądają ładnie, no i nie kręci się to w zamkniętym kręgu "tygrys-pantera-abrams". Pozdrawiam, wielkamucha edit P.S. Nazwa okrętu celowa, czy przypadkowa? Bo to jest rzeczywiście "quick"
-
Łańcuchy są zaje......e, choć mnie kojarzą się z wielkimi, włochatymi lichami lub kolczykami, które seriami "nabijają" sobie na twarzy niektórzy ich entuzjaści (sory, ale to było silniejsze ode mnie ). Tak na poważniej, myślę, że teraz wyglądają jakby lekko za grube, ale to pewno z powodu innego koloru. Jak dasz farbę, będzie extra. Bo dasz? Balkonik - koronkowa robota Czekam na resztę i na Frisco. bzzz-bzzz
-
I to jest chyba najlepsze rozwiązanie. Wszystkie otwory wiercę najpierw małym wiertełkiem (max. 1,0mm), po czym "rozwiercam" je pilnikami iglakami. Pozwala to zrobić taki otwór, jaki chcę, bez obawy, że "przesmaruję". Modelując nauczyłem się jednej rzeczy - w tym "fachu" pośpiech, a nawet myśl o zrobieniu czegoś "szybko" mści się straszliwie - i często nieodwracalnie bzzz-bzzz
-
Powiem, że jest coś, co mnie niezmiernie fascynuje w japońskich okrętach z tego okresu i sprawia, że chce się ciągle na nie patrzeć - właśnie te "pagody". Samo oglądanie kolejnych pięter tego "zamku" jest ucztą dla oczu - to jest "to coś", czego nie mają żadne inne łajby. Cytując jednego z przedmówców: wielkamucha
