Skocz do zawartości

wielkamucha

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    813
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wielkamucha

  1. To jest przepak Tamiy'i. Nawet pudełko i instrukcja są te same, brakuje tylko logo Tamki. Wiem, bo właśnie ten model Tamiy'i posiadam
  2. 1. 2. 3. 4. a jak już odzyskałem zdolność zrozumiałego wysławiania się : Teraz to ja jestem trochę zaskoczony Towarzysze radzieccy w atomnych podłodkach - a właściwie chyba we wszystkich podłodkach - stosowali podwójny kadłub (a już na pewno od czasu budowy pierwszej "atomówki"). Pierwszym większym (powyżej 700-800t) OP z pojedynczym kadłubem (od chyba późnych lat 40) jest Łada, następca Kilo. No, chyba, że mi się w głowie pokiełbasiło z nadmiaru "zajarunku", więc niech mnie ktoś poprawi... Ja byłbym raczej zdziwiony, jakby zrobili ją z 1 kadłubem... W każdym bądź razie - Marku I na ciąg dalszy. P.S. Jak to fajno, że ktoś stosuje takie same metody budowy, jak ja (chodzi mi o te otwory przelewowe).
  3. He... Chciałbym, żeby moje produkcje tak "straszyły"
  4. Imiona genialne Brakuje jeszcze Upierdliwego Stefana, ale jako dowódca, może on "sterować" chłopakami przez radio Bardzo fajny pomysł. Dział SF daje chyba najwięcej frajdy
  5. Bardzo ciekawy patent. Czekam z niecierpliwością na wyniki eksperymentu (i chyba nie tylko ja).
  6. Tak, to chyba jest ten sam model, tylko w nowym pudełku i z innym numerem katalogowy. Nawet rysunki w instrukcji są te same. (też mam zestaw 05021 ) Jeżeli chodzi o "spasowalność" i "klejalność", to choćby patrząc po wcześniejszym modelu, są one naprawdę na wysokim poziomie. Ba, można się pokusić o przeróbkę na naszego "Sokoła" lub innego Kobbena, przerabiając przód kiosku (wystarczy go trochę pochylić) i dorabiając studzienkę z włazem ewakuacyjnym przed kioskiem.
  7. Witam na Wydziale Stoczniowym! Odważny początek, "700", zwłaszcza obecne, uważam za wymagające, więc trzymam kciuki. Jeśli mnie wzrok nie myli, to w zestawie są 2 kutry torpedowe PT-boats?
  8. Jest chyba nawet taka specjalna modelarska żyłka termokurczliwa, dedykowana właśnie na naciągi do "szmatopłatów" i olinowanie do statków. Mam nawet taką, ale (wstyd się przyznać ) nie użyłem jej do tej pory. Zamierzam ją właśnie wypróbować przy Gato.
  9. Mówisz-masz : Miroslav Žamboch, "Sierżant".
  10. Rewelacyjny!!! No, normalnie - Bardzo fajna sprawa. Ciekawie i całkiem logicznie obmyślana koncepcja, ogólna bryła, konstrukcja i uzbrojenie "zgrane" ze sobą i z epoką, którą mogłyby odzwierciedlać (mnie to bardziej pasuje pod drugą połowę XIXw., np. po 1870-80 roku ). Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to stosunek długości oporowej gąsienicy do szerokości pojazdu - przy takim, jak w twoim modelu, to wóz miałby spore problemy z utrzymaniem się w linii prostej w czasie jazdy i manewrowaniem - powinien być dłuższy o jedno koło jezdne, lub węższy - tak o średnicę jednego z tych kominów. Choć, oczywiście, mógł być to błąd projektantów, który "wyszedł" dopiero przy próbach prototypu, który właśnie oglądamy (może on przecież przechodzić próby na froncie ). Za blisko są też te gąski względem boków kadłuba - prawie szorują o nie, a śladów żadnych na pancerzu nie ma, choć byłoby to nieuniknione. Tyle czepiania się, jak powiedziałem, BARDZO MI SIĘ PODOBA, zwłaszcza, że mam olbrzymi sentyment do pomysłów w stylu "what-if" z użyciem techniki z końca XIX i początków XX wieku. [edit] artoor_k, a czytałeś "Sierżanta"? Tam też "występują" czołgi o napędzie parowym i ręczne kartaczownice-gatlingi
  11. No problemo Trzymam kciuki. Ja swojego Horneta (z pamiętnego nalotu na Tokio) i pozostałych 700 nie mam motywacji wyciągnąć nawet do oglądania
  12. Witam! Po prawdzie, to czasami sam zadaję sobie to pytanie . Na pierwszy rzut oka zestawik jest całkiem niezły. Najpierw myślałem, że Chińczycy całość wzięli "z kosmosu", po przejrzeniu zdjęć okazało się jednak, że zawartość pudełka ma swoje potwierdzenie w materiałach. Mógłbym więc odpuścić i zrobić model "z pudła", ale ilekroć patrzę na wyczyny wasze i reszty kolegów, to robi mi się trochę głupio, że inni mogą, a mi się nie chce . Co do poprawności modelu, to jak wspomniałem, jest nie najgorzej, jednak przy bliższym przyjrzeniu się wychodzi na jaw sporo pierdółek, w sumie niewielkich, ale jak je pozbierać, to można stanąć przed pytaniem, czy buduje się zabawkę, czy model. Ja popełniłem błąd i przed zabraniem się do niego obejrzałem kilka tematów o budowie większej wersji Revell'a w "72". Zachciało mi się kilku bajerów (np. otwartych wyrzutni torped) i wtedy okazało się, że żeby je mieć, to trzeba trochę pracy w to włożyć, bo właśnie to jest za małe, tamto za krótkie, a czegoś jeszcze w ogóle nie ma... Gdybym rzeczywiście bez przeróbek chciał np. zrobić na rufie wyrzutnie, to po prostu... nie zmieściły by się tam Więc zaciskam zęby, oglądam dla motywacji Wasze prace i jadę dalej Dokładnie??? Mnie one wychodzą właśnie strasznie nierówno, potem dopiero je szlifuję, choć i tak po przyłożeniu linijki lub szablonu to bym się chyba musiał schować pod krzesło Wycinam je scyzorykiem (wg szablonu lub nie), po czym pilnik-papier, pilnik-papier itd A płytek polistyrenowych używam z czystej niechęci do żywicy i szpachli - żywica jest sztywna, krucha i droga, a szpachlówka powyginała mi już kilka modeli, więc ją sobie odpuściłem Dzięki i pozdrawiam P.S. Oszlifowałem dziś poprawioną rufę na jednej połówce kadłuba. Zdjęcia jednak wyszły do bani, więc pojawią się dopiero za kilka dni. [edit 22.05.2009] Rano spróbowałem zrobić zdjęcia przy świetle dziennym i coś już wyszło ( ). Tak "mniej-więcej" wygląda różnica przed i po poprawie (która w końcu mi pasuje ). pzdr, bzzz-bzzz
  13. Witam ponownie! Powolutku, pomalutku - idziemy do przodu... Właściwie prace koncentrują się głównie wokół du... rufy . Jak już kiedyś pisałem, jest ona moim przekleństwem i to przez nią mam takie przestoje. Po prostu - czasem mam dosyć Do rzeczy. Nowa wersja rufowych wyrzutni (i reszty wokół nich) została doklejona do reszty połówek kadłuba i wstępnie prezentowało się to następująco: a tak po uzupełnieniu poszycia nad i pod lukami, złożone "na sucho": O ile widok od dołu jest ok., to spojrzenie na górę od razu wywołało decyzję: do poprawki! Góra jest zdecydowanie za płaska (rozjeżdża się jak żaba), a w dodatku w widoku z boku dorobione części opadają bardziej stromo, niż reszta - a powinna to być jedna prosta linia prawie do końca - jak na tej fotce: http://www.navsource.org/archives/08/0821242.jpg Nie wiem, czy uda mi się dojść do takiego kształtu, ale będę próbował. Na razie profilaktycznie jedna połówka znowu jest oklejona plastikiem. W międzyczasie trochę ruszyłem też wstępnie rozgrzebany kiosk. Pobawiłem się przednią osłoną: i kilkoma innymi pierdółkami. We wstępnych przymiarkach wygląda to tak: Czyli decyzja zapadła - robimy wz.1944 (późny). Pozdrawiam, wielkamucha P.S. Szukam 40mm Boforsa w 144 - wiem, że robi go chyba WEM. Nie ma nikt takiego na zbyciu? P.S. 2 Wiem, że czytacie (wystarczy spojrzeć na licznik), za co BARDZO DZIĘKUJĘ, ale maźnijcie coś, choćby że się nie podoba, bo głupio trochę odpowiadać na swoje własne posty
  14. Sługa Waszmościów
  15. Marcinie, a nie mógłbyś pomalować podwodnej części, po czym po wyschnięciu po prostu ją zakleić taśmą malarską (lub inną, która nie zedrze farby)? W ten sposób zabezpieczysz przed zarysowaniem czy innym uszkodzeniem gotową już część i będziesz mógł nim operować bez problemu w czasie dalszego klejenia. Jednocześnie nie zapaćkasz klejem ani farbą z malowania nad linią wodną. A po wszystkim po prostu zerwiesz ostrożnie taśmę. Ja tak czasem zabezpieczam niektóre fragmenty przed niepotrzebnym uszkodzeniem czy zeszlifowaniem Pozdrawiam, wielkamucha
  16. Hardcore I tak trzymać
  17. Kilkanaście lat temu "popełniłem" obydwa okręciki, tylko że wtedy nie miałem chyba nawet 15 lat, a o blachach i innych "bajerach" nic jeszcze nie słyszałem. No, i - oczywiście - nie malowałem ich Bardzo fajne modeliki, a smaczku dodają im załoganci - taki drobny szczególik, a ożywia model. Podoba mi się ta desantówka - gdzie druga z pary?
  18. korsarzu, nie denerwuj się , przecież wiem Takie "falujące" malowanie oprócz złudzenia, że okręt płynie, powodowało (zwłaszcza w przypadku tego konkretnego okręciku) rozmycie sylwetki i uczynienie jej jeszcze niższą i "niewidzialną" - stąd te falujące pasy na kiosku. Ponadto, w czasie I w.ś. eksperymentowano z wieloma rzeczami, zwłaszcza technikami kamuflażu, stąd warianty i pomysły na malowanie, niespotykane w latach późniejszych. Choć wprawdzie tego wątku nie poruszałem, to zgadzam się z Twoim zdaniem, a nawet bym je rozszerzył na okręty drugowojenne - właściwymi okrętami podwodnymi, odbywającymi większość swojego rejsu rzeczywiście pod wodą, były chyba dopiero typy XXI i XXIII (mam na myśli jednostki seryjne). Tekst o potworze miał być w zamierzeniu humorystyczny, bo jak zapewne zauważyłeś, pomimo "typowo wojskowego" przeznaczenia kamuflażu, po dodaniu oczu i ust wyszedł naprawdę fajny wąż/węgorz, czy co tam jeszcze Zresztą, na fotografiach innych jednostek typu UB na tej stronce też są namalowane oczy na dziobach, przez co rzeczywiście upodobniają się one do takich wielkich, prehistorycznych ryb (a przecież pierwsze jednostki Hollanda były nazywane "straszliwymi rybami wojny"). Pozwala to też sądzić, że podobnie myślały ich załogi, tak właśnie ozdabiając swoje jednostki... Jestem zwolennikiem "technicznego" podejścia do tematu, ale czasem trochę "oddechu" na forum nie zawadzi Pozdrowionka
  19. Choć wprawdzie nie bardzo lubię (nie cierpię ) żywicy i używam jej w stanie absolutnie musowej konieczności, to te maluszki bardzo mi się spodobały Zwłaszcza, że w drugim linku jest jeszcze francuska submaryna i kajzerowskie mini-mini. Ciekawe, zawsze mnie zastanawiało, dlaczego tak były one pomalowane... doszedłem do wniosku, że ze względu na przejrzystość przybrzeżnych wód, na których przyszło im operować, aby ciężej było je zobaczyć z góry. A tu proszę, przez całą balię jest wymalowany "potwór z Loch Ness"
  20. Będąc cały czas pod wrażeniem Twojej pracy, jednak troszeczkę (odrobinkę) "poofftopuję":mrgreen: Nie bądź taki i daj i nam się nacieszyć kolejnym cacuszkiem. Może nowy temacik warsztatowy? Wnioskuję do kolegów miłośników WMF i OP w szczególności o stanowcze poparcie mojej prośby Pisz, mistrzu - Twój lud Cię słucha! P.S. A swoją drogą, jak zahaczyliśmy o C.K.olory (lub k.u.K. - jak kto woli) - szkoda, że nie ma austro-węgierskich submaryn w 400...
  21. Bliźniak tego bydlądka leży od kilku lat u mnie na regale. Będę zaglądał, bo... może się skuszę na jego ruszenie (oczywiście, z metalem) - pod wpływem Twojej relacji. Trzymam kciuki.
  22. Owszem, wielkiejmusze bardzo się podoba Twoje dzieło i szczerze przyłącza się do braw i zachwytu Okonka. Ciekawi mnie natomiast to: Już mi się podoba BARDZO (ach, te otwory przelewowe...), a patrząc po powyższym, to chłopaki też chyba nie dadzą Ci spokoju. Powiedz, co teraz dłubiesz P.S. Sorki za ten babol ze zdjęciem, ale nie opanowałem jeszcze dobrze pisania na forum.
  23. Tak, to przepak Italerki. Budzą się sentymenty, to był mój pierwszy "światowy" model po "Plastykach" i jakiś ruskich wynalazkach... Nawet się szwabom nie chciało zbytnio popracować nad pudełkiem (choć to mnie akurat nie dziwi, bo takie ujęcie tematu jest b. fajne) i dali taki sam art-box, tylko oznaczenia maszyny zmienili. Na oryginalnym italerowskim pudełku była maszyna z naniesionym "malunkiem" miecza i pochodni - zresztą, one też są w zestawie. czarnulson, jeśli mogę coś rzec, to zwróć uwagę na ruchome pylony pod skrzydłami - bardzo łatwo można je zepsuć
  24. Corsair, normalnie powinni Ci zabronić takie rzeczy wstawiać na forum Człowiek się zaślini, a później klawiaturę musi pół dnia wycierać
  25. Wyczaiłem Twoją relację dopiero dzisiaj i trochę straciłem. Kiedyś zakupiłem książkę "Sherman IC Firefly" W. Gawrycha, w której facet robił "tę drugą" wersję "świetlika", o której wspominałeś, że Tasca też ma ją w ofercie. Robił ją z chyba 5 różnych modeli i całej masy żelastwa, a tu proszę, niemalże wszystko w jednym pudełku (no, ale kapciuchy przydałyby się ogniwkowe...). Wychodzi na to, że 185 zyli za takie cacko to całkiem konkurencyjna cena (choć ja chyba bym się jednak skusił na dłubanie - to trochę dla mnie za dużo). Sprawia mi ogromną przyjemność porównanie Twojej pracy z monumentalnym dziełem p. Gawrycha - oczywiście, w jak najbardziej pozytywnych wszelkich znaczeniach Dajesz czadu!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.