Jump to content

vought

Members
  • Content Count

    119
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by vought

  1. To może jakieś silniki przepływowe? To byłby czad
  2. Rozumiem że ten moloch będzie jeszcze pływał?
  3. Hehe, Na razie wyglądają jak PT boat zombie crew Hełmy w zestawie są blaszane?
  4. pokład wygląda miodzio! keep it up! te wszystkie przebarwienia drewna robiłeś ręcznie-pędzlem?
  5. Moim zdaniem Robert822 nie powinieneś inwestować w droższe modele ponieważ może to obrócić sie na twoja niekorzyść w razie niepowodzenia. Zamiast zamawiać coś drogiego i montuj modele tańsze i staraj się poprawiać producenta. Gdy wracałem do modelarstwa zaczynałem od prostych modeli za nie więcej niż 20zł- samolotów w skali 1/72 które były wątpliwej jakości ale dzięki temu wiele rzeczy przypominałem sobie i uczyłem się na nowo. Wraz z każdym modelem pozyskiwałem też nowe narzędzie tak by wyposażyć warsztat we wszystko co mogłoby sie przydać. Dopiero jak uznałem ze jestem w stanie skleić i pomalować schludnie i czysto tani model rozpocząłem kupowanie tych droższych które chcę skleić do kolekcji.
  6. Moje vademecum wiedzy na temat farb (bo nigdy lifecolor nie miałem okazji używać) mówi w skrócie tak: Farby akrylowe opracowane specjalnie do malowania powierzchni plastikowych. Wysoka przyczepność , odporność na zarysowania oraz krótki czas schnięcia. Nadają się do pędzla jak i aero. Wysoko zawartość pigmentu pozwala malować bardzo cienkimi warstwami. Maja bardzo rzadką konsystencję wiec trzeba liczyć się z koniecznością zagęszczenia oferowanym przez producenta specjalnym dodatkiem. (to ciekawostka bo z farbami zazwyczaj przecież jest na odwrót). Do rozcieńczania stosować tylko wodę. Wrażliwe na izopropanol tworzą gęsta substancję. Jeśli ktoś używał tej marki farbek albo potwierdzi moje przypuszczenia albo spali mnie żywcem
  7. A to na obrazku to jest właśnie "albo i później" jakieś 200 plus Eee tam, Kupiłbyś pare eurofajterów, f22 plus jakies odrzutowy bombowiec itp od jakiegoś taniego producenta w różnych skalach i miałbyś mase szpejów, rakiet. Jakiś model od starwarsów też można kupic Ale i tak popieram twój pomysł z super mega ultra yamato. Przez te dyskusje sam się natchnąłem i obiecałem sobie kiedys wykonać taki SF projekt. Narazie jednak planów mam na spokojnie rok roboty
  8. W sklepie o nazwie "składzik nieużywanej biżuterii twojej dziewczyny" Oczywiście po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń.
  9. Statek kosmiczny to jest myśl! Coś takiego jak np: Ale jeśli ma pływać to nic nie szkodna! Nikt nie będzie miał pytań jeśli podczas walki na morzu uruchomi silniki rakietowe i odleci w kierunki... Tokio?
  10. Przeczytałem cały temat i chciałbym wyjść z pewną propozycją dla Ciebie artoor. (mam nadzieje że nie zostanę potępiony) Widzę że nie obawiasz się fabrykacji elementów i z powodzeniem ci to wychodzi. Widzę też że zadanie którego się podjąłeś jest bardzo trudne bo faktycznie w pudełku dostałeś coś co wygląda jak zabawka model (a nie model zabawka czy model-model) No i wziąłem też pod uwagę twoje podejście przestawione w tej wypowiedzi: Więc "deal" jest taki. Zamiast dalej drążyć tą syzyfową robotę w dążeniu do odwzorowania oryginału olej to i stwórz coś co nigdy nie istniało. Jak wiadomo było bardzo wiele fantazyjnych projektów które powstawały przed i podczas Drugiej Wojny Światowej jak na przykład niemieckie H39/H44, japońskie Super Yamato czy B65. Wprawdzie praktycznie nie ma źródeł z których można by czerpać plany ale z drugiej strony twoich konceptów nikt nie będzie w stanie zweryfikować :P. O Super Yamato wiadomo tyle że miał to być po prostu kadłub Yamato z wieżami 3x2 armaty kalibru 510mm. Fujii pozwnoliło sobie nawet na wypuszczenie modelu 1/700 w takiej wersji: http://www.hlj.com/product/FUJ42142 Być może zaczerpniesz coś z projektów które wykonano w konwencji "historia alternatywna" jak w poniższym linku? http://www.wolfsshipyard.mystarship.com/Misc/NeverWeres/japanese.htm Albo ucieleśnisz jeden z projektów twórców mojej ulubionej gry online Navy-Field? http://sdentglobal.nefficient.com/sdenternet/image/IJN_Amagi.bmp Małe przeskalowanie, trochę fantazji i może być ciekawie! Wprawdzie nie będzie to model czegoś co istniało ale z pewnością będzie to unikat który na pewno zwróci uwagę szczególnie w takiej wielkości!
  11. Podpatruję i dopinguję! Polecam także poczytanie o historii tego okrętu ponieważ jest bardzo ciekawa.
  12. Ze względów oczywistych zdjęcia większe niż 800x600 są dostępne po kliknięciu na miniaturkę. Prace postępują i na razie skupiam się na adaptacji części do montażu blaszek. Zaczynając od wież pozbawiłem ich imitacji drabinek, drzwi oraz innych detali. Po lewej "z pudełka" po prawej "ogołocona" Wszystkie trzy wieżyczki z przyklejonymi dalmierzami (nie mogłem się powstrzymać ale nie powinny później przeszkadzać). Pod nóż poszły w następnej kolejności lufy. Stalówki zostały połączone z odciętymi fartuchami. Gdy poprzyczepiałem wszystkie pogrupowałem je podobieństwem (chociaż powtarzalność jest dość dobra) i dokonałem ostatecznych szlifów. Tu mam do was drodzy forumowicze prośbę o pomoc. Ponieważ nie posiadam odpowiedniej literatury jak n.p. "Superpancernik Yamato" nie jestem w stanie rozwikłać pewnej zagadki. Aber na swej instrukcji ukazuje trzy elementy które należy przenieść na stalową kopię. O ile dwa elementy po bokach lufy działa to coś w rodzaju koszy i eduard także nakazuje je usunąć to ten który znajduje się na górze w instrukcji eduarda należy usunąć ale nie ma jego kopi w zestawie. Informacje oraz zdjęcia w internecie nie są w stanie mnie naprowadzić na rozwiązanie tej zagadki (widziałem jedynie zdjęcie na którym nie ma tych elementów ale jest ono z okresu budowy lub wyposażania okrętu (fartuchów także nie ma)). Jeśli ktoś ma jakieś dane bardzo proszę o wsparcie. No dobra, lecimy dalej. Wywierciłem dziurki w kanałach na łańcuchy i poprawiłem nożykiem ryjąc od wewnętrznej strony (lepiej wszystko widać i niema niebezpieczeństwa że coś się zarysuje) Zabrałem się za usuwanie łańcuchów kotwicznych. Przydało się zakrzywione ostrze (myślałem że nigdy mi się nie przyda a tu niespodzianka - są niezbędne) Po wszystkich poprawkach przymiarka łańcuszków - pasują idealnie. No i prezentują się całkiem całkiem, możliwe że nie będę ich malował. Następna pod nóż poszła rufa. Do akcji ruszają skalpele, pilniki, dremel i "hot knife" Lewa strona nietknięta - prawa skończona (oj mam nadzieje że instrukcja eduarda jest dokładna) W ten sposób dotarliśmy do aktualnego stanu prac. Myślę że za parę dni, najpóźniej w weekend będzie coś nowego.
  13. vought

    Nagato 1/350

    Gratulacje Zdenek, jesteś moim idolem ;)
  14. Pierwsze koty za płoty... Tak jak przedmówcy radze przejrzeć forum, sam z własnego doświadczenia wiem że bardzo dużo nauczyłem się czytając warsztaty. Nic też nie zastąpi doświadczenia które trzeba nabyć samemu. Sam zorientowałeś się że niektóre części łatwiej jest pomalować w ramkach. Twój podpis mówi sam za siebie i nie mam wątpliwości że następnym razem całość wypadnie lepiej.
  15. Być może w starszych zestawach dawali metalowe? Albo ja sie nie dokopałem w pudełku :P
  16. Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na utrudnienia wynikające z wygiętych pokładów jako przestroga dla innych. Zarówno dziobowa i rufowa część pokładu sa mocno odgięte i będą wymagały silnego dociskania podczas montażu. Zanim zabrałem się za malowanie wykończonego kadłuba zająłem się śrubami i wałami. O ile śruby wymagały delikatnego obrobienia tak wygląd wałków był niedopuszczalny. Formy były przesunięte i ich przekrój był asymetryczny. Zazwyczaj w takich wypadkach należałoby użyć zamiennika (o drucik grubości 2mm nietrudno) ale ja nie miałem nic pod ręką. Postanowiłem więc zeszlifować nierówność mając po swojej stronie atut. Ponieważ moja "druga połówka" trudni się w zawodzie technika dentystycznego mam pod ręka silniczek "dremel" Z czego co widzę rzadko wykorzystywany przez modelarzy (prawdopodobnie przez swoją cenę) jest bardzo pomocny przy obróbce lub nawet produkcji (bardzo łatwo sobie jakiś element "dotoczyć") polerowaniu i piłowaniu. Na najniższych obrotach silnik robi ich 10000 w ciągu minuty więc 5 sekund przytrzymania elementu przez papier ścierny 800 załatwia sprawę. To tak jakbyśmy przeszlifowali wałeczek ponad 800 razy. Trzeba jednak uważać, zbyt długie, zbyt szybkie szlifowanie lub użycie grubszego papieru skończyło by się znacznym zmniejszeniem średnicy elementu. Kadłub dokładnie umyłem wodą z płynem i niecierpliwie osuszyłem delikatnie suszarką. Całość pokryłem podkładem Vellejo gray primer. Niedoskonałości przeszlifowałem papierem 2500 i położyłem pierwszą warstwę farby która była mieszanką vellejo model color flat red oraz model air hull red w stosunku 1:1. Ponieważ uzyskany kolor wydawał mi się za brązowy ostatnią warstwę położyłem mieszanką 4:1 z przewagą flat red. Odczekałem aż porządnie wyschnie (akryle na szczęście schną błyskawicznie) Spód na koniec jeszcze przejechałem papierem 2500 (praktycznie bez dociskania, arkusz sam się kleił do mokrej od wody powierzchni. Efekty są bardzo zadowalające: Jak się okazało u mnie były wypukłości zarówna jak wklęsłości (minimalne ale wyczuwalne) Stery oraz prowadnice siedzą dość mocno i nie boję się o nie a śruby i wałki wkleję dopiero po pomalowaniu (bardzo możliwe że będą to jedne z ostatnich elementów które przykleje. Czytałem juz o twych planach odnowy Yamato Piter i z pewnością będzie to trudniejsze zadanie niż budowa nowiutkiego zestawu z pudełka jak w moim przypadku. W późniejszym terminie będę miał problem z łączeniem pokładów. Robi się taka okropna przesunięta krawędź i tu przydała by się porada...
  17. Podziwiam pomysłowość i motywację dla tak małego modelu. Z przyjemnością wypróbuję kilka trików na skali 1/700. Jeśli takie i Ciebie są efekty przy modelu "treningowym" to Gratulacje
  18. Zgodzę się z przedmówcami w zupełności. Odnośnie modelu to podziwiam i zazdroszczę. Najbardziej podoba mi się malowanie i ten czysto-niebieski kolor. Odczuwam znużenie szarościami kamuflaży okrętów i samolotów. Dlatego sam w przyszłości planuję skleić podobnie barwny żaglowiec lub dla odmiany jakąś malowniczą ciężarówkę (albo jedno i drugie ;P) Kibicuję w oczekiwaniu na efekt końcowy.
  19. Wstęp: Wybór tego modelu podyktowany był moim zamiłowaniem do okrętu Yamato jak również zainspirowany relacją z budowy IJN Mikasa którą wykonał Zdenek Krcmar opublikowanej w ostatnich numerach czasopisma Super Model. Kupno było spontaniczne gdyż od pewnego czasu szukałem modelu w takiej skali o przystępnej cenie który godnie by reprezentował IJN Praktycznie kupiłem go parę godzin po tym jak pojawił się na stanie pewnego sklepu internetowego. Modele Tamiya są jak wiadomo bardzo dobrej jakości jednakże nie jest to "nowość" na rynku i należy spodziewać się pewnych niedoróbek. Całości zakupów dopełniły lufy do Yamato od Aber i relingi do okrętów japońskich tej samej firmy. Jak się okazało z moich wyliczeń wygląda na to że łączna długość tych relingów wystarczy na mniej niż 1/2 długości potrzebnej na okrążenie głównego pokładu więc jeśli ktoś planuje użyć samych relingów Ambera do tego modelu potrzebne będą 3 ramki. Na razie nie przejmuję się tym faktem gdyż po dłuższym wahaniu zamówiłem także zestaw PE od Eduarda w którym także są relingi (i to już na pewno wystarczająca ilość). Wachanie wynikało z tego że jak na razie nie miałem do czynienia z elementami fototrawionymi i cała moja wiedza w tej kwestii jest teoretyczna. Model "z pudełka" jest jednak tak ubogi w detale że stwierdziłem "raz kozie śmierć". Bardzo zachęciła mnie (a jednocześnie przeraziła) instrukcja do zestawu którą można sobie ściągnąć ze strony producenta w formacie PDF. Świetna sprawa biorąc pod uwagę że takie bajery najczęściej się zamawia a ich sprowadzenie trwa można sobie elementy modelu przygotować do waloryzacji zanim przesyłka do nas dotrze. Właśnie na tym etapie jestem w chwili publikacji tego postu a przedstawione etapy są z dwóch ostatnich dni. Rozpoczęcie budowy: W pudełku otrzymujemy kadłub w 1 części oraz pokład w dwóch kolejnych. Kadłub jest jednoczęściowy prawdopodobnie dlatego iż model jest zaprojektowany tak by możliwa i mniej bolesna była jego konwersja na model pływający RC. Naprowadza nas na ten trop ramka na baterie w środku kadłuba oraz liczne bolce do których można przymocować silniki etc. Instrukcja nigdzie nie wspomina ani o możliwości konwersji ani o sposobach jej przeprowadzenia (wszystko trzeba wydedukować samemu) Ja chciałem o tym wspomnieć dla informacji, sam nie zamierzam robić pływadła gdyż ma być to dzieło gablotowe, ale może kiedyś... Pierwszym krokiem było wzmocnienie kadłuba gdyż w zestawie nie ma żadnych wręgów. Zapobiegnie to jego zwichrowaniu podczas obróbki oraz ułatwi późniejsze klejenie pokładów (rozparłem burty na około 5mm tak by pokład mozna było tylko "wstawić"). Przy okazji jest też za co złapać. Miałem problem ze znalezieniem czegoś co by się nadawało na rozpórki (ramki po częściach nie były dość sztywne) ale ku mej uciesze odnalazłem zestaw oryginalnych pałeczek z bambusa "made in japan" i jedną z nich poświęciłem na szczytny cel (wszystko więc pasuje, japoński okręt, japońska firma i japońska pałeczka). Pałeczki są tak ładne że w tej chwili rozważam zbudowanie z nich podstawki pod model (w moim domu dominują jednak sztućce). (Chyba) japońskie pałeczki: Spód kadłuba prezentował się dość dobrze ale nie uznając półśrodków i tak go zeszlifowałem, przeszpachlowałem i znów zeszlifowałem papierem o gradacji kolejno 400,800,1200 i 2500. Na zdjęciu widać gdzie szpachlowanie było udane (biała szpachla). Okolice rufy także wymagały poprawienia. Dziurki na stery kierunku które należy wywiercić od środka jak się okazało wymagały "przesunięcia". Odrobina szpachli podczas wklejania tych elementów załatwiła sprawę. Sporo czasu poświeciłem na ustawienie prowadnic wałów oraz łączenie tych elementów z kadłubem. Dalsza część budowy juz w krótce.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.