Mały Up, czyli niekończąca się opowieść. Małe skrzydła , duży problem i tak powstały cztery wersje skrzydła do piątki, a było to tak .. . Brzmi jak baśń, oj nic bardziej mylnego, raczej dramat, thriller, może tragedia. Pierwsza wersja wyglądała jak w Legunie I, ale stwierdziłem, że jeżeli wzmocnienia płótna są zrobione na powierzchniach sterowych, to powinny też być na skrzydle, to i okleiłem , nałożyłem kalki i wkleiłem skrzydło na swoje miejsce i co?, wielkość liter rejestracji zaczęła mnie drażnić, a i w dyskusjach z KayFranz wyszła mniejsza o jedno ilość żeber na długości lotki … , no to był pretekst do przeróbki – typowy zwiad bojem – o rany! Znów szlifowanie oklejanie, szpachlowanie, itd. Skrzydło znów było gotowe, ale co to?, drażnią mnie odległości pomiędzy żebrami nad lotkami, a żebrami reszty skrzydła i znów „zwiad bojem” – o matko! Po porównaniu kilku planów i zdjęć doszedłem do zaskakujących mnie wniosków;
- przestrzenie między żebrami na całej długości skrzydła były równe
- ostatnie dwa żebra przed lotką były równej długości
- lotki w związku z powyższym musiały być krótsze od zestawowych i miały inny kształt
- rejestracja większa i masywniejsza
- rejestracje na kalkach zostały przez producentów dopasowane do przestrzeni na modelu, stąd odmienny wygląd od rzeczywistych, widocznych na zdjęciach
No cóż, o szpachli już pisałem, o szlifowaniu również, a!, wzmocnienia płótna, wzmocnienia z pasków kalki nakładane po raz trzeci, tym razem dookoła przez krawędź spływu, by uzyskać charakterystyczne wystające końcówki żeber i teraz będzie już tylko; surfowanie, malowanie, lakierowanie, kalkomanie … i może w końcu zamknę temat 5-ki, amen.