Witam.
Długo się zastanawiałem czy otwierać tu warsztat, bo zasadniczo robię model RC. Ale że planuję trochę powalczyć z historią, malowaniem i detalem, postanowiłem jest co nie co napisać.
Zawsze chciałem mieć KT z okresu walk w Ardenach. Po długim researchu netu wybrałem pojazd o numerze 222. Zdjęć pojazdu i samych informacji o nim jest dość sporo. Pojazdem dowodził weteran walk w Rosji -Kurt Sowa (wcześniej jeździł na Tygrysie I o numerze bocznym S42, pod Kurskiem 1335, a w Normandii również 222).
King Tiger 222 należał do SS-Pz.-Abt. 501 (101), a konkretniej do utworzonej na potrzeby operacji Wacht Am Rhein Kampgruppe Peiper. Szlak bojowy przedstawia się następująco: widzimy najpierw 222 jeszcze na transportowych gąsienicach, bez bocznych błotników i w nieskazitelnym malowaniu:
Kolejne znane zdjęcia pochodzą z Diedenberg w Belgii:
Widać brak drugiego panelu bocznego po prawej stronie czołgu i przełożoną boczną część przedniego prawego błotnika na stronę lewą. Ciekawe co za „miszcz” to tam przykręcił i dlaczego? ;)
Następne ujęcie to Kaiserbaracke. Również bardzo znana migawka:
Kolejna seria zdjęć, tym razem z palącymi spadochroniarzami siedzącymi na tyle czołgu pochodzi z Lignueville:
Na tym zdjęciu widać, że lewy tylny błotnik został nieco dociśnięty, bo leży pod znacznie większym kątem w kierunku gąsienic, niż normalnie. Na wielu zdjęciach Tygrysów I i II widać podobne uszkodzenia. Widać też, że haki do gąsienic są zapięte do szekli. Będą tam wisieć do samego końca bojowej historii 222-ki w Stavelot. Brakuje także klocka drewnianego pod podnośnik.
I tu dokumentacja szlaku bojowego się urywa. Wiadomo, że Peiper ominął Malmedy i skierował się na Stavelot. Tam 19 grudnia, czyli w trzecim dniu ofensywy Tygrys Królewski Kurta Sowy zostaje trafiony w boczny kadłub (prawa strona) przez niszczyciel czołgów M-10 i wyeliminowany. Kierowca próbuje manewrować, po kilku próbach załoga opuszcza czołg.
Skupię się na tym co zostało “na czołgu”.
Jak widać na poniższych zdjęciach, ostał się prawy przedni błotnik (nieco skrzywiony) bez bocznej dostawki (nie było jej już w Diedenberg), tylny prawy błotnik (w stanie widocznym na zdjęciu z Lignueville) i trzy panele z lewej strony czołgu -1-szy, 3-ci i 4-ty:
I w tym miejscu znów widać dziwną rzecz.Jak się dobrze wpatrzyć w zdjęcia poniżej, to widać, że na miejscu trzeciego panelu bocznego zawieszony jest drugi –jest większy, nie styka się z czwartym i wyraźnie odstaje:
W całej serii zdjęć widać jak wrak był golony z tego co dało się z niego zdjąć lub odkręcić. Po kolei zdejmowane były wiszące na wieży dodatkowe ogniwa gąsienic i pozostałe panele bocznych błotników.
Przedniego reflektora nie było od pierwszych zdjęć ze Stavelot. Jest to zapewne wynikiem szabrowniczej działalności miejscowej ludności, która chcąc zabezpieczyć sobie zrujnowany przez walki frontowe byt, zbierała co tylko dało się odkręić, urwac i przenieść w "bezpieczne" miejsce.
Ostatnim niuansem, który daje się wypatrzeć są ślady po odbitych pociskach na przednim pancerzu:
Sytuuję swój model w szlaku bojowym gdzieś między Lignueville a Stavelot. Jest więc przedni prawy błotnik, tylny lewy (klapnięty w kierunku kadłuba), panele boczne nr 1, 2 (na miejscu 3-go) i 4. Nie wiadomo co działo się z prawą stroną czołgu, więc wzorując się na zdjęciach z netu innych Tygrysów II, zawiesiłem środkowy panel po prawej stronie i prawy tylny błotnik –nieco zdekompletowany. Będą oczywiście odpowiednio założone haki do montażu gąsienic i pojawią się ślady po trafieniach na przedniej płycie.
Tyle z historii.
Grzebię przy modelu dość regularnie i póki co ogólnikowo wygląda mniej więcej tak:
Jest już trochę detalu:
I szekle przed i po remoncie:
Obecnie doposarzam tylną płytę w detal -głównie pochodzący z zestawu Abera.
Na początek może wystarczy.