Witam.
Udało się zmontować układ jezdny w nowym kadłubie. Nawet działa.
Powiem Wam, że miałem przy tym kupę frajdy (poza momentami, kiedy coś nie szło ;))! Świetnie jest kształtować coś tak... realnie. To zupełnie inna bajka niż skala 1:35. Chyba ustawienie mechanizmu napięcia gąsienic było najfajniejszym momentem jak dotychczas.
Dla kontrastu napiszę, że trochę nerwów było przy mocowaniu przekładni firmy Mato. Otwory w ramie przekładni nie pokrywały się oczywiście z otworami w wannie. Trzeba było wiercić. Lewa poszła gładko. Przy wierceniu trzeciego otworu w prawej najpierw trafiłem na wahacz, a potem wycelowałem w śrubę mocującą stelaż dla wahaczy... Jak już się znalazło dobre miejsce, to się okazało, że jak nie zetnę połowy główki śruby mocującej, to jedno z kół przekładni nie wejdzie. No i ściąłem i wszystko śmiga.
...tylko głośno jak cholera. Postaram się nakręcić film, żebyście usłyszeli jak to brzmi.
Po zrobieniu zdjęć zabrałem się za dekle w kołach napinających. Zaszczepiłem dekle Tamiyi, bo jakoś Heng Longowskie z dziurką w środku mi nie leżały. Poksże to następnym razem, a ten nastąpi po korekcji dekli w kole napędzającym.