Czas leci, więc wypadałoby pokazać jak mi tam idzie, chociaż zbyt wiele to od poprzedniego razu niestety nie zrobiłem.
Okazuje się, że na oryginalnym zdjęciu "mojego" Crusadera na tylnym zasobniku widać łapatę. Prawdę mówiąc to ja bym jej tam nigdy nie dostrzegł, ale na szczęście są ludzie, którzy dużo lepiej potrafią ode mnie zdjęcia odczytywać. A to, że Italeri nic o łopacie nie wspomina to nawet mnie nie dziwi.
Mam nadzieję, że w dobrym miejscu ją umiejscawiam.
Przy pomocy farby artystycznej Lamp Black zapuściłem wszystkie linie oraz okolice wokół wystających elementów. Jeszcze tylko kilka zabiegów upiększających i wreszcie, nareszcie nastąpi upragniony przeze mnie koniec budowy.