Najpierw na zielono kilkoma warstwami nie za gęstej farby, żeby szczegółów nie pozalewać. A później najmniejszym pędzelkiem, jaki miałem, też raczej rzadką farbą, jechałem po bandażach. Na szczęście bandaże po zewnętrznych stronach kół były dobrze oddzielone od środków. Natomiast na wewnętrznych stronach niestety oddzielenie już tak wyraźne nie było (dlatego ich na zdjęciach nie pokazuję ), ale po sklejeniu kół, zakurzeniu/zapiaszczeniu ich i założeniu gąsienic, niedoskonałości mojego malowania widoczne nie będą.
Nie wiem, ale amerykanie różne rzeczy na pojazdach lubią wozić. Ja się natomiast zastanawiam, na co im ten słupek drogowy.