Moim zdaniem twoja metoda akurat początkującym sprawi więcej problemów. Zakłada ona badanie gęstości mieszanki przez ściankę strzykawki. Mieszanie w zbiorniczku ma tą zaletę, że od razu można dla próby psiknąć i widać, czy trzeba dolać rozcieńczalnika, czy farby. Nie trzeba tu żadnego doświadczenia, ani lat praktyki, w przeciwieństwie do badania gęstości farby "na oko". Przy twojej metodzie, jeśli źle ocenię gęstość przez ściankę strzykawki, będę musiał dolewać rozcieńczalnik/farbę bezpośrednio do zbiorniczka, co sprowadza się de facto do metody mieszania w zbiorniczku... Pomijając już koszt takiego malowania. Jak to mówią grosz do grosza... Ja od pół roku używam tej samej strzykawki i igły do rozcieńczania wszystkich farb i nie muszę za każdym razem jej myć, nie wspominając o wyrzucaniu do śmieci.
A do mieszania farby w słoiczku polecam takie ustrojstwo:
Taki spieniacz do mleka kosztuje 10zł. Tylko trzeba odciąć kombinerkami tą sprężynkę, bo jest za duża. Drut wygięty w haczyk w zupełności wystarcza. Trumpeter sprzedaje takie coś za 40zł