DarkWing
Użytkownicy-
Liczba zawartości
841 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez DarkWing
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 34
-
Oczywiście, druciki, nici, linki... wszystko jest dostępne... Nie miałem jednak nic cieńszego pod ręką, a zamawiać jedną rzecz, eeeh... Chociaż.... mam coś co wygląda na coś pomiędzy drucikiem a żyłką... ale z kolei jest za cienkie bardziej nadaje się pod 1/700. Nic to, ciągnę jednak dalej z tym co mam... nie jest tak źle... Warsztat troszkę zwolnił.... Cała ta drobnica daje mi nieźle popalić i po prostu fizycznie nie wyrabiam... Na raz jestem w stanie zrobić dwa kompletne żurawie, a wcześniej musiałem zwyczajnie odpocząć od modelu. Na chwilę obecną zostały mi tylko pięć żurawi na rufie oraz relingi na ich nadbudówce i parę końcowych dupereli... Dźwigi w części dziobowej skończone. Olinowanie poprawione. Pierwsze trzy niestety mają pojedyncze liny ponieważ na początku źle je wkleiłem i teraz bez uszkodzeń tego nie zmienię... Trudno, tak już zostanie. Wkleiłem też relingi na pokładzie dziobowym Wykończenie nadbudówki - Relingi oraz stelaż.
-
Dyskusja, dyskusją (nawet jeśli ciekawa i off-top), ale stocznia pracuje... Powolutku dziobię dalej tą jubilerkę... Kolejne żurawiki, tym razem z poprawionym olinowaniem, te poprawki będą jeszcze wprowadzone w już wykonanych dźwigach dziobowych. Na gotowo - wklejone w pokład. Widać też tu, że dziobowe mają jeszcze pojedyncze liny... Niestety dalej muszę używać tej nici, którą na koniec zaciągam klejem CA. Drucik który sugerowaliście byłby dobrym rozwiązaniem ale najcieńszy jaki posiadam to 0,3 mm i... jest grubszy od tej nici.
-
Osłanianie elementu pomalowanego szklanka czy czymkolwiek innym nie jest dobrym pomysłem. Stwarzasz zamknięta przestrzeń w której nie ma wymiany powietrza i odparowujący lakier/farba nie ma gdzie się ulotnić w związku z czym taki element będzie bardzo długo schnąć. Mogą też pojawić się niepożądane zmiany w strukturze farby na powierzchni elementu. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem problemu z osadzającym się kurzem na pomalowanym elemencie. Gdyby taki zostawić na 2 tyg. to może coś tam sie osadzi ale wtedy powierzchnia malowana jest już na tyle sucha, że łatwo da się ją oczyścić suchą, miękką szmatką. Może po prostu wato zadbać o odpowiedni porządek w domu ;).... Jeśli natomiast miejsce w którym malujesz jest mało przyjazne to warto wcześniej pomieszczenie spryskać jakimś atomizerem z wodą....
-
Kurde... masz rację. Tak jak jest nie ma prawa działać, a najlepsze jest to, że instrukcja od blaszek w ogóle nie przewiduje lin... są elementy PE, pokazano co, gdzie wkleić i tyle... dopiero głupio by to wyglądało gdyby zostawić tak goło wiszące bloki... Martwi mnie troszkę grubość tej nici, boję się żeby po zamontowaniu drugiej nitki całość nie wyglądała zbyt ciężko ale będę próbował. Nie ma pośpiechu więc czy model ukończę za tydzień czy miesiąc... nie ma znaczenia.... A właściwie ma, później skończę, później kupię następny więc potencjalnie więcej kasy w kieszeni @socjo1 dzięki bardzo, koło sterowe jest w zestawie blaszek. Na początku przeraziła mnie wielkość tych elementów, a w zasadzie ich mikroskopijność. Teraz coraz bardziej przyzwyczajam się do pracy "pod mikroskopem". Spróbuję oderwać plastikowe i wkleić te z PE. Niestety już wiem, ze kilak elementów fototrawionych nie będę w stanie użyć, ich wielkość i delikatność mnie pokonały. Na szczęście nie ma ich dużo i nie są one tak ważne i ich brak w modelu nie wpłynie na końcowy odbiór.
-
Cieszę się, że się podoba.... Ostatni tydzień to prace jubilerskie.... O ile samo wycięcie i złożenie/sklejenie blaszek jeszcze spokojnie da się ogarnąć, to już przyklejenie poszczególnych elementów do modelu wymaga naprawdę dużo cierpliwości i przede wszystkim pewnej ręki. Praktycznie każdy element trzymam pęsetą i minimalne, wręcz niezauważalne drgnięcie stołu czy ręki uniemożliwia jego przyklejenie... Powoli jednaj elementów przybywa. W szalupach są już wiosła - oczywiście przyklejone na punktową kropelkę CE. Czynność niby prosta ale końcówka wykałaczki jest 4x grubsza od wiosła i sztuką jest zapuścić klej nie ruszając samego wiosła lub co gorsza nie ściągając go z łodzi... Wkleiłem też już dziobowy maszt z dźwigami - reszta widocznych dźwigów nie jest jeszcze wklejona. Zwisające liny, drabinki, relingi - wszystko pochodzi z zestawy PE Super Liny mogłyby być odrobinę cieńsze, niestety to najcieńsza nić jaka dysponuję. Tym razem po uzyskaniu odpowiedniego naciągu nić nasączyłem rzadkim klejem CE. Całość dodatkowo się usztywniła i mam nadzieję, że z czasem nie będzie zwisać. Brakuje jeszcze zawiesi na żurawiach z tyły przedniego masztu oraz lin w masztach przed nadbudówką - od dolnych kołowrotów do wyciągarek. Prace idą teraz powoli, po prostu fizycznie nie wyrabiam. Po 5-6 godz. w jednej pozycji (garbatej) plecy nie wyrabiają, dodatkowo praktycznie cały czas trzeba na bezdechu, tak aby jak najmniej rączki się trzęsły :D...
-
Miałem zająć się dźwigami ale pogoda nie sprzyja malowaniu wiec zabrałem się za relingi... Zrobiłem rufę i środkowy pokład. Po skończeniu modelu zrobię jeszcze korektę w miejscach, gdzie zeszła farba. Przyznam, że tego etapu i tych elementów modelu bałem się najbardziej. Elementy PE są bardzo małe i ekstremalnie delikatne. Blaszki są zdecydowanie cieńsze niż ma Tamiya czy Trumpeter, miejsca zagięć są tak cienkie, że myślę, że 2 czy 3 krotne zgięcie spowoduje pęknięcie w tym miejscu. Dlatego unikam takiej sytuacji, 3 krotnie studiuje instrukcję, przymierzam w głowie i potem raz modeluję blaszkę i przyklejam na gotowo. Na szczęście wszystko pasuje perfekcyjnie, jeśli gdzieś coś nie jest równo to tylko z mojej winy... Generalnie model wyglądał na mało skomplikowany (w sensie mało bogaty w szczegóły), a już teraz wygląda super... Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie rewelacyjny.
-
Tak, model ma dość dużo i ładnych szczegółów, a do tego dwa zestawy PE zrobią kapitalna robotę... liczę na super efekt końcowy. Wszystkie nadbudówki są plastikowe. Oszalałeś... ja ledwo wyrabiam z tymi blaszkami które są a jaszcze miałbym nawijać stalowe włosy ?!? Od ostatniej aktualizacji troszkę przybyło na pokładach. Na wszystkich pokładach są praktycznie wklejone wszystkie elementy. Są już wklejone żurawiki szalup oraz same szalupy. Nie są to elementy kompletne, brakuje wioseł w szalupach oraz lin z hakami, wszystko to będzie z zestawu PE. Brakuje już tylko dźwigów i relingów, a jest tego jeszcze nie mało i jest to sama drobnica - i to dosłownie... Maszt dziobowy - surowy
-
Początki metalurgii.... Na pokładach dziobowym i rufowym pojawiły się schodnie Wkleiłem już pokład spacerowy oraz główna nadbudówkę wraz z mostkiem Jak widać rufa też jest już zabudowana Relingi zostawię sobie na sam koniec, aby nie uszkodzić ich w dalszej budowie. Blaszki wpierw pomalowałem na biało i dopiero potem wycinam poszczególne elementy i je zaginam. Niestety nie posiadam zaginarki wiec robię to pęsetą... a właściwie dwiema z siedmiu różnych. Na koniec po wklejeniu gotowego elementu PE robię korektę białą farbą tam gdzie ew. powstały zadrapania lub odpryski.
-
Pokład dziobowy i pokład rufowy zabudowany... Kur... jakie to wszystko malutkie... ale jest zabawa ! ! !
-
Powolutku, powolutku, bez pośpiechu, w końcu chcę czerpać maksimum przyjemności z budowy tego statku oraz wykonać go jak najdokładniej... Pierwsze pokłady wklejone
-
Dziękuję za miłe słowa.... Dzisiaj pokłady. Przed przyklejeniem drewna musiałem przygotować te plastikowe. Pewne ich elementy pomalowałem na kolor bazowy (szary), poprzyklejałem troszkę blaszek i dopiero na koniec wkleiłem drewno. Oryginalnie - pudełkowo - drewniany pokład wygląda tak Czyli jest to kolor standardowy, jak wszystkich drewnianych pokładów (nie licząc wersji ciemnej). Na zdjęciach referencyjnych oraz nawet na zdjęciu z boku pudełka widać, że pokład na Hikawie jest ciemny. Postanowiłem więc przemalować drewno. Użyłem Tamiya panel liner Brown i uzyskałem idealny odcień Poniżej widać różnicę przed i po. Niestety na zdjęciach z komórki nie jest to tak dobrze widoczne ale obiecuję, że w galerii biedzie ładnie widać jakość i kolor tego pokładu. Tak wyglądają pozostałe części. Pozostał mi do przygotowania ostatni poziom nadbudówki, tam elementy wyposażenia są w kolorze żółto-pomarańczowym. Mam nadzieję jeszcze dzisiaj psiknąć z aero te elementy i będę mógł wkleić ostatni pokład, a potem już powklejać pokłady w kadłub. Widać też już komin - oczywiście jeszcze nie jest wklejony...
-
Dzięki za informacje, będę uważał... OK, kadłub wymalowany. Po bazie i bezbarwnym połysku zrobiłem subtelne ślady eksploatacyjne... Nie chciałem przesadzić, w końcu to statek pasażerski, luksusowy transatlantyk wiec raczej był utrzymywany we względnej czystości. Zależało mi żeby nie był sterylny i... jestem zadowolony z tego co wyszło. Na koniec całość porządnie "zalana" bezbarwnym matem. Teraz zaczynam zabawę z pokładami...
-
A dlaczego blok silnika nie jest pomalowany ?... zostawiłeś goły plastik w kolorze srebrno-szarym.... Widać to dobitnie na tym elemencie łączącym rury kolektora - kreski jak pęknięcia, oraz linie mieszania się barwnika w plastiku, ponadto na górnych rurkach widać miejsce odcięcia elementu z ramki. Gdybyś to pomalował nie byłoby tych śladów.... Mówisz też, że jesteś z tego najbardziej zadowolony, myślę, że gdybyś (mimo braku malowania) zrobił łosza na bloku silnika, czyli mówiąc krótko troszkę go ubabrał byłbyś jeszcze bardziej zadowolony... Jeśli nie chcesz go brudzić to chociaż zapuść mocno rozcieńczoną czarną farbę (najlepiej olejną) na wszystkie zakamarki, wtedy całość stanie się bardziej 3D i rzeczywista, a nie taka... plastikowa i zabawkowa... Natomiast brawa za wydech. Malowanie tłumików wyszło bardzo realistycznie.
-
Dzięki za zainteresowanie tematem i zapraszam do śledzenia moich zmagań Psiknięta część denna, elementy nadburcia, a następnie maskowanie pod malowanie burt. Dno malowane Tamiya TS-33 Dull Red. Biały i czarny to odpowiednio Revell 34105 i 34108 - obydwa spray. Pierwszy raz używałem farb w sprayu od Revell'a i miałem pewne obawy. Teraz mogę z czystym sumieniem je polecić. Mam nawet wrażenie, że maja lepszy wydmuch niż Tamiy'a (tak jakby więcej gazu z puszce było). Krycie też bardzo dobre i rozpylenie - super mgiełka, farba nie jest za gęsta, ładnie wylewa. Jedyna wada tych farb to zapach, jadą. . . stajnią . . . Po zdjęciu taśmy kadłub w całej okazałości barw. Na szczęście obeszło się bez większych uszkodzeń powłoki malarskiej po zdjęciu masek. Dosłownie w dwóch miejscach mała korekta minią ( co ciekawe po prawej i lewej stronie w tym samym miejscu). Biały pasek na burtach jest w oryginale z kalkomanii ale miałem obawy czy czarny kolor burty nie złamie za mocno białej kalki więc postanowiłem, że paski będą malowane. Myślę, że to było dobre posunięcie. Teraz na całość bezbarwny połysk i jak wyschnie to kalki, bezbarwny mat i już...
-
Witam Nowy projekt. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie statek... ale nie plujące ogniem działa tylko czysty cywil. Wybór wśród modeli niestety ubogi... Skala powyżej 350 odpada. Titanic w 1:200 mimo, że ma dość pozytywne opinie i do tego posiada LEDy niestety tez musiałem odrzucić bo... po prosty nie mam już miejsca :(. Syn kupuje mieszkanie i już zapowiedział, że chętnie weźmie gablotę z okrętami więc miejsce się zwolni ale póki co... I tak zwróciłem uwagę na tytułowy model a w dodatku okazało się, że są dostępne do niego wszystkie dedykowane dodatki Zestaw podstawowy blaszek fototrawionych oraz zestaw rozszerzony nie zabraknie również drewnianego pokładu Tak więc jak widać będzie na bogato. Przez chwile rozważałem jeszcze podświetlenie wnętrza ale statecznie odpuściłem. Model nie wiedzieć czemu bardzo mało popularny, w sieci znalazłem tylko 2 filmy na YT z budowy, na forum chyba jeszcze nikt prowadził warsztatu. N.Y.K. Hikawa Maru (tekst za Wikipedia) Japoński liniowiec oceaniczny zbudowany dla Nippon Yūsen Kabushiki Kaisha ("NYK Line"). Został zwodowany 30 września 1929 i odbył swój dziewiczy rejs z Kobe (Japonia) do Seattle (USA) 13 maja 1930. Hikawa Maru był jednym z trzech statków motorowych typu Hikawa Maru, wszystkie nazwane zostały na cześć głównych świątyń Sinto. Świątynia Hikawa znajduje się w Saitama w centrum Honsiu. Jej dwie siostrzane okręty, oba utracone w czasie II wojny światowej, były Heian Maru i Hie Maru. Hikawa Maru i jej siostry prowadziły regularną trasę liniową między Jokohamą, Vancouver i Seattle. Statek miał wysoką reputację, która łączyła wspaniałe jedzenie i piękne wnętrza w stylu art deco i był nazywany "Królową Pacyfiku". Charlie Chaplin podróżował nim na części trasy koncertowej po świecie, którą odbył w 1932 roku. W latach 1940–1941, przed przystąpieniem Japonii do II wojny światowej, setki żydowskich uchodźców z nazistowskich prześladowań uciekło do Kanady i USA przez Japonię, a wielu z nich popłynęło na Hikawa Maru. W sierpniu 1940 roku partia 82 niemieckich i litewskich Żydów, którzy podróżowali przez ZSRR i Władywostok, dotarła do Seattle na Hikawa Maru. W październiku 1941 roku Hikawa Maru stała się ostatnim statkiem NYK, który odwiedził amerykański port, zanim Japonia i USA poszły na wojnę. Przywiozła amerykańskich uchodźców do Seattle, a podczas podróży powrotnej repatriowała 400 obywateli Japonii. Kiedy 15 sierpnia Japonia poddała się Hikawa Maru, był jednym z dwóch japońskich dużych statków pasażerskich, które przetrwały wojnę. Drugim był inny statek szpitalny, Osaka Shosen Kaisha's Takasago Maru. USA zajęły Japonię, a we wrześniu 1945 r. Urząd Kontroli Żeglugi Japońskiej Marynarki Handlowej (SCAJAP) zarekwirował Hikawa Maru jako okręt o numerze H-022. Do sierpnia 1946 r. repatriował tysiące japońskich żołnierzy i cywilów z Wysp Pacyfiku, Korei,Holenderskich Indii Wschodnich i Chin, kiedy to zadokował w Jokohamie w celu naprawy. W 1947 roku SCAJAP zwrócił Hikawa Maru do "NYK", który pomimo zdolności przewozowej prowadził ją głównie jako statek towarowy do 1953 roku. Jej praca obejmowała ładunki ogólne między Japonią a wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych, usługi liniowe między Japonią a Birmą w 1949 roku oraz rudę żelaza z Tajlandii. W 1953 roku "NYK" Hikawa Maru została przebudowana jako liniowiec oceaniczny i wróciła na przedwojenną trasę Jokohama – Seattle. Pozostała na trasie do czasu wycofania jej z eksploatacji 21 grudnia 1960. W latach 1930–1941 i 1953–1960 odbyła 238 podróży i przewiozła 25 000 pasażerów. W 1961 roku Hikawa Maru została na stałe zacumowana w Yamashita Park, Naka-ku, Jokohama jako pływające muzeum, hotel i restauracja. To tyle historii bądź co bądź pięknego statku. Teraz mój skromny warsztat. Rozmiar zdjęć nietypowy ponieważ eksperymentalnie będę prowadził go komórką... Na początek złożenie kadłuba. Pierwsza refleksja - części bardzo dobrej jakości, wysoka szczegółowość oraz co najważniejsze bardzo dobre spasowanie. Po sklejeniu połówek kadłuba i wstępnej przymiarce pokładów okazuje się, że wszystko pasuje idealnie. Postanowiłem zaszaleć i wywierciłem wszystkie bulaje. Troszkę tego było i to w 3 rozmiarach ale myślę, że efekt końcowy będzie o wiele lepszy niż tylko ich oryginalne zaznaczenie. Ciekawostka - Hasegawa do modelu dołącza plakat (dwustronny), ze schematem malowania (1:1 w stosunku do modelu). Bardzo dużym ułatwieniem przy malowaniu jest też naniesiona na kadłub linia wodna. Maskowanie będzie bajecznie proste... W tak zwanym międzyczasie położyłem bazę na podstawki. Docelowo będą mosiężne (kolor). Cóż... budowa nie będzie raczej szybka, model będę dłubał w wolnym czasie, do tego trzeba bardzo się pilnować z instrukcjami. Są przecież 3 - model + 2 od blaszek. Będę musiał uważać gdzie i kiedy wklejać blaszki, aby nie przegapić tego momentu, bo szkoda coś pominąć. Na koniec oczekuję bardzo zadowalającego efektu...
-
Tak i to dwukrotnie... Na dużym arkuszu kalek były te co na modelu, niestety ta prawa jest lustrzana. Musieli chyba się kapnąć bo dodali mały arkusik tylko z tymi kalkami ale.... - była już inna kolorystyka - za jasny niebieski - kalki są w innej technologii naklejania - twarzą do modelu i dopiero ściągamy papierek - obydwie były reversami/lustrami :D.... Musiało więc zostać tak jak jest
-
Witam. Ciężko tu mówić o jakiejś elektronice... wszystko jest w zasadzie spięte "na krótko". Myślę, że dość jasno jest to opisane i pokazane w warsztacie...
-
Kolejna ławka parkowa (kolorystycznie) :)... widać wiosna już tuż.. tuż...
-
Piękny... prawie jak Trabant
-
Dziękuje za opinie. Jeśli chodzi o pozycyjne... zawsze się nad tym zastanawiam i sprawdzam ale jak widać musiałem pomylić w momencie manewrowania modelem... Co do maskowania zasilania, jeśli kiedyś zdecyduję się jeszcze dorobić kawałek płyty lotniska to na pewno będzie ono wtedy jakoś schowane. Udało mi się przygotować i wkleić film bezpośrednio na stronę. Taka scenka rodzajowa, zaraz po lądowaniu w czasie śnieżycy, gdzieś na północy Sanów Zjednoczonych .... DC3_zima_mały.mp4
-
Model ukończony... Niestety nie obeszło się bez problemów. Przede wszystkim kalki. Chwaliłem je i chyba zapeszyłem, chociaż może to nie wina samych kalek... Co się stało? Po lakierze bezbarwnym odparzyło mi dolny pasek. Nie na całej jego długości ale na tyle, że już nie maiłem z czego dosztukować i na domiar złego po obu stronach... Ciekawostką jest to, że cała reszta kalek została nienaruszona. Trudno, stało się i jakoś z tym muszę żyć. Udało mi się na szczęście dość łatwo go zdjąć i w efekcie końcowym samolot ma tylko jeden pas, nad oknami. zapraszam do galerii C-48C SkyTrain - Trumpeter - 1:48 - [L]Galerie - Modelarstwo plastikowe - Modelwork
-
Mój pierwszy pasażer Model troszkę eksperymentalny ale uważam za udany... i na koniec 2 ruchome obrazki https://i.imgur.com/3GKPZME.mp4 https://i.imgur.com/snTdGb4.mp4
-
Spokojnie - nie prześwituje... :).
-
Po głębokiej analizie nastąpiła zmiana planów w kwestii malowania. Ponieważ linię przejścia bieli w chrom w znacznym stopniu determinuje kalka, stwierdziłem, że nie jestem w stanie pomalować tego tak, aby później idealnie dopasować kalkę. Postanowiłem więc w pierwszej kolejności pomalować górę kadłuba na biało i położyć kalki Teraz całość zabezpieczę bezbarwnym połyskiem i jak porządnie wyschnie będę mógł precyzyjnie wyznaczyć linię podziału, maskując gotowy fragment. Potem już z górki: - czarny podkład - bezbarwny połysk - super chrome silver - kalki - bezbarwny na całość... Same kalki wbrew wcześniejszym obawom po oględzinach kładą się bardzo dobrze. Trzeba je precyzyjnie powycinać ponieważ cały arkusz jest jedną wielka kalką. Reakcja na chemię (SOL) jest dość oporna ale też nie trzeba jej dużo używać. Dość dużym wyzwaniem jest dziób samolotu. Paski kalkomanii są z dużym naddatkiem i po położeniu jednej strony należy odpowiednio (do linii osi pionowej) je dociąć. Podobnie dopasowujemy drugą połówkę. Niestety... mi druga połówka lekko się zagięła i mocno zassała. Nie byłem już w stanie bez uszkodzenia kalki tego poprawić. Dopóki model nie będzie prezentowany od przodu nie jest to tak rażące. Na podszybiu będzie jeszcze malowana czarna "łata" więc ona też to lekko skoryguje.
-
Aktualnie wszystko już jest złożone i posklejane. Cały samolot jest też w podkładzie. Miejsca niemalowane zabezpieczone taśmą, gąbką i maskolem. Po długim oczekiwaniu i pewnej dozie niepewności.... dzisiaj dotarły w końcu do mnie kalki. Prosto z Kijowa od BSMODELLE. Teraz mogę już spokojnie zabierać się za malowanie. Plan jest taki: - góra biały - bezbarwny - zabezpieczenie białego - maskowanie białego - czarny podkład - Mr.Color GX - Uneo Black - czarny połysk - Super Chrome Silver - Mr.Color SM206 Super Mettalic 2 - całość bezbarwny połysk następnie - kalki - bezbarwny połysk - wash - bezbarwny półmat (lub mat - cienka warstwa na połysk da idealną satynę)
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 34
