Skocz do zawartości

Warka Bear

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    266
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Warka Bear

  1. Na temat RN "Roma" tyle wiadomo, ze prawie nic nie wiadomo. Istnieja oryginalne plany tego pancernika, ale "makaraniorze" sa nim tak samo zainteresowani, jak Polacy naszymi przedwojennymi kostrukcjami lotniczymi tuz po wojnie. Do dzis nikt nie zbadal jego wraku.
  2. Hola, hola, hola! Zainteresuj sie odrobine walkami z I WS np. w Dolomitach, a wowczas zrozumiesz, dlaczego nie cheli walczyc podzas II WS! Gdybys mial okazje porozmawiac ze starymi Wlochami, ktorzy przyzyli tamten okres, nie gadalbys takich oklepanych bzdur. Oni nie chcieli umierac za Duce i Addiego, i za ich poronione idee. To nie byla "ich" wojna. @ Witek: Nie zapominaj prosze, w jaki sposob zatopiono "Rome". Bezposrednich trafien zupelnie nieznanego, zdalnie kierowanego "Fritz-X" nie wytrzymalby zaden okret. Obejzyj film "Regia Nave Roma - le ultime ore", ktory byl nadany z polskim lektorem pod tytulem "Pancernik Roma - ostatni rejs". Mysle, ze wowczas spojzysz na temat z innej perspektywy i przyznasz mi racje co do deklasacji okretow innych panstw w czasie II WS. Ktory z okretow w tym czasie mial taka rewolucyjna konstrukcje przeciwtorpedowa i stabilizowne zyroskopowo dalmierze? Posluchaj rowniez dokladnie opisu radaru. RN "Roma" byl najnowoczesniesniejszym okretem zbudowanym w czasie II WS. Jesli bedziesz mial problemy z uwierzeniem w ten fakt, podam Ci zrodla niemieckie, brytyjskie i amerykanskie do wgladu. P.S. Mam na warsztacie "Rome" 1:350. Narazie nie ma sie czym chwalic, ale za jakis czas rozpoczne relacje z budowy tego okretu. Jako ze jest to novum na rynu, systematycznie zbierem ukazujce sie powoli dodatki, ale "cos tam" przy nim grzebie.
  3. Czy pasy na burtach i poklad sa zolte, tak jak na zdjeciach? Pytam, bo w rzeczywistosci uzywano koloru zoltawej ochry. Szkoda, ze nie przedstawiles wczesniej modelu, bo podalbym Ci wlasciwy zestaw kolorow, zalecany w tym czasie przez admiralicje brytyjska. Pod koniec ubielego tysiaclecie mialem okazje zwiedzic ten niezwykle interesujacy okret.
  4. Tak mogl wygladac model jednego z najpiekniejszych i najnowoczesniejszych pancernikow II WS: [/url Zestaw PE 1:700 dla RN "Roma" ( Littorio class) wloskiej firmy Regia Marina: Zloty napis "Littorio" na rufie to od skali 1:100? Dziala pasuja kalibrem do "Yamato" 1:350! 1:700 mozna kupic za grosze w sieci. "Littorio" (przemianowany na RN "Italia") i "Vittorio Veneto" w trakcie swojej krotkiej sluzby byly kilka razy przemalolowywane, wiec nie zdazyly zardzewiec! Szkoda, ze tak malo czasu poswieciles temu slynnenu okretowi. P.S. Malo kto wie, ze RN "Roma" przewyzszala technicznie o klase nowoczesne okrety Kriegsmarine "Bismarck" i "Tirpitz", nie mowiac o wszystkich japonskich, brytyjskich i amerykanskich do kupy wzietych!
  5. Duzo drozej, niz nowy model, bo co miesiac cala wyplate!
  6. A wlasnie, ze nie ! Np. na byrytjskich XVIII w. - HMS "Victory" chyba trudno nazwac przecietnym zaglowcem? - wystepuje 7 kolorow! Na bryg HMS "Suply" poszlo tylko 5.
  7. Warka Bear

    2S-1 "Goździk"

    Przekazuje to, co zostalo nam powiedziane w jednostkach, w ktorych sluzylem. Wedlug tych informacji w tym czasie "czynnych" bylo tylko 12 dzial. Na naszych nie bylo numerow taktycznych, co zreszta widac na zdjeciach. Wloczono nas po wszystkich manewrach i pokazach po calej Polsce, ale nigdzie nie wdzialem innych "Gozdzikow". Nawet tych z Torunia, czy Wesolej. Jesli dodac baterie z 12 Dywizji Zmechanizowanej (o ktorej nigdy nie slyszalem), to by dalo sume 18 dzial. Nie zgadzaja mi sie dane odn. Kedzierzyna-Kozla. Jestem po tej szkole, z wiosennego poboru 1979r. Pod koniec sierpnia 1979r. do Krosna Odrzanskiego wyslano 6-sciu elewow na szkolenie. Po promocji w pazdzierniku wybrano nas 3-ch do sluzby na 2S1, a reszte przydzielono do artylerii tradycyjnej. W sierpniu 1980 zlecono mi wyszkolenie 6-sciu elewow z wiosennego poboru, w celu zastapienia odchodzacych do cywila w pazdzierniku dowodcow. Pojechalem po nich do Kedzierzyna-Kozla, ale "Gozdzika" nie widzialem. Gdyby tam byl, dowiedzialbym sie o nim, bo przeciez znalem kadre zawodowa szkoly i kilku podoficerow - instruktorow z mojego poboru. Z pewnoscia wykorzystano by obecnosc doswiadczonego dowodcy dziala do podzielenia sie wiedza z elewami. Skad wzieto instruktorow do "Gozdzika"? Od nas nikogo nie przeniesiono na Piastowska. Moze ten "Gozdzik" pojawil sie w Kedzierzynie - Kozlu w pod koniec 1980 r.? Jak napisalem, wiadomym mi jest, ze pod koniec mojej sluzby zaczeto tworzyc kolejne baterie. Od tamtego czasu minelo 30 lat i nie pamietam juz, czy szkolilismy naszych nastepcow. Bateria cierpiala na chroniczny brak kadry zawodowej. Bylo tylko 2-ch oficerow. Dowodca - poczatkowo kpt.Antoni Weryszko, ktorego szybko zastapil por. Stefan Kobel i (swiezo po szkole z Torunia, przyszedl poznym latem 1980r.) ppor. Witold Wisniewski. Czasem kierowano do nas "bazantow" na szkolenia. Szefem baterii byl ogniomistrz, ktorego nazwiska nie pamietam. Na imie mial chyba Eugeniusz. Jego jednak widywalismy b. rzadko, bo najczesciej przebywal gdzies "kolo koryta", czyli w zaopatrzeniu.
  8. Warka Bear

    2S-1 "Goździk"

    Pod koniec lipca 1980 r wezwano nas z poligonu (chyba z Wicka Morskiego) do Krosna. Jeszcze nigdy tak szybko nie jechalismy eszelonem! Dziala przemalowano na bialo, szachownice zastapiono emblematem ONZ, a na prawej stronie wiezy byly namalowane litery UN. Baterie chciano wyslac na Wzgorza Golan. Jednak stan ten trwal krociutko, tylko ok. tygodnia. W sierpniu gruchnela "Solidarnosc" i odstapiono od pomyslu wyslania baterii do Izrela. Dziala przemalowano ponownie na zielono i wyslano nas na 2 tyg. na poligon Wiestock w DDR. Z Wiestock przeniesiono baterie nad jez. Jelenie, na Poligon Drawski. Do jednostki wrocilismy dopiero na poczatku marca 1981 r. Na tym skonczyla sie moja przygoda z "Gozdzikiem". Trening "na sucho" trwal dalej, ale w tym czasie w kraju wrzalo i czesto goniono nas wraz z WSW na patrole po miescie. Podoficerom, ktorzy niebawem mieli wyjsc do rezerwy, nie dawano sluzby podoficera dyzurnego, a jesli ktoremus sie to przydazylo, to zabierano klucze od magazynow broni. Czerwoni pewnie cos knuli w kierunku Stanu Wojennego. Poparciem tej tezy niech bedzie fakt, ze pobor pazdziernikowy 1979 ( po nas) sluzyl pol roku dluzej. My mielismmy szczescie. Moze przewieziono go z poligonu z Boleslawca? On musial byc z Krosna Odrzanskiego, bo nigdzie w poblizu innych nie bylo. A swoja droga, napiac zamek w starym "Gozdziku" bez triku i niezlej "pary" w lapach to nielada wyczyn. Ladowniczy musial napinac go lewa reka. P.S. Andrzej pytal, co to za "ustrojstwo" na tyle wiezy. To rzeszota do plywania. Te zaokraglone montowane byly do blotnikow z przodu kadluba, a podluzne w uchwytach widocznych z tylu nad gasiennicami. Raz forsowalismy Odre "wplaw" i nie chcialbym nigdy w zyciu przezyc tego doswiadczenia ponownie.
  9. Warka Bear

    2S-1 "Goździk"

    Witam kolegow. Jestem tu chyba najstarszym "gwozdzikowcem". Zdjecia prezentowane ponizej (szpiegowskie na owe czasy) sa prawdopodobnie najstarszymi fotkami 2s1 w polskiej sluzbie. "Gozdziki" byly wowczas tak tajne, ze zakazano nam nakladania dystynkcji na mundury polowe. W odroznieniu od dzisiejszej, biednej Armii RP, w PRL- u mielismy po 3 mundury: wyjsciowy, MoRo i czarny - polowy. Zdjecia zostaly wykonane " Smiena 8", przemycona do parku wozow bojowych 11 Zlotowskiego Pulku Zmechanizowanego w Krosnie Odrzanskim. Mozecie domyslec sie sami co by nas spotkalo, gdyby odkryto aparat i klisze. Lezace obok mojego wozu gasiennice do wymiany swiadcza o tym, ze musialy byc wykonane po powrocie z poligonu na przelonie 1979/80 lub 1980/1981r. Najprawdopodobniej po poteznych manewrach Ukladu Warszawskiego "Wilk 80". Bylem podoficerem 2-go rocznika wyszkolonego do obslugi tych nowoczesnych - jak na owe czasy - haubic. Dowodzilem dzialem nr. "VI" 2-giego Plutonu Ogniowego. W tym czasie "Gozdzikow" w PRL-u bylo tylko 12. 3 haubice stacjonowaly na Wyzszej Ofierskiej Szkole Artylerii w Toruniu i 3 w Wesolej pod Warszawa. My bylismy jedna jedyna, doswiadczalna bateria w pelnym skladzie 6-sciu dzial i tyluz wozow amunicyjnych. Do pulku zjezdzalismy b. rzadko, z reguly tylko w celu remontu. Dziala malowano co pol roku. Przewaznie siedzilismy na Poligonie Drawskim, albo k. Boleslawca Slaskiego. To byly 2 poligony, na ktorych moglismy bez obawy cwiczyc strzelanie. A bylo czym! Na kazde dzialo przeznaczano rocznie 120 pociskow odlamkowo-burzacych i 40 BK. Ciekawi mnie ilu ze wspolczesnych "gwozdzikowcow" mialo okazje polozyc wal ogniowy bateria? Kazdy z podoficerow musial biegle poslugiwac sie PAB by w razie koniecznosci przejac kierownie ogniem baterii. Na Zaganiu testowalismy pierwsza slepa amunicje, bo przyjechal gen. Jaruzeslki z wizytacja i chcial koniecznie zobaczyc salwe ogniowa baterii "Gozdzikow". Poligon byl za maly na ostre strzelanie i bano sie, ze go przestrzelimy. Moja zaloga byla pierwsza, ktora dostapila tego watpliwego zaszczytu. Oczyszczono pol poligonu wokol nas, na wypadek eksplozji dziala. Pod koniec mojej sluzby (do cywila wyszedlem w kwietniu 81 r.) zaczeto dopiero tworzyc kolejne baterie, chyba w Krotoszynie, ale juz nie pamietam gdzie. Ze zdziwieniem czytam, ze dzis dzialon "Gozdzika" to 4-ch zolnierzy. Za moich czasow bylo nas 5-ciu. Bardzo milo wspominam sluzbe na tym dziale, szczegolnie, gdy porownam ja do szarpania sie z "ogoniastymi" 122-kami na Szkole Podoficerskiej. Natomiast bardzo niemilo wspominam alarmy bojowe. Gdy reszta pulku maszerowala z plecakami do parku wozow bojowych, my wygladalismy jak objuczone osly. A dziala staly daleeko, na szarym koncu. Musielismy zabierac ze saba takze posciel i materace! W polu dziekowalismy jednak Bogu za sluzbe na "Gozdzikach". Gdy inni nocowali pod palatkami, my spalismy na materacach, w cieple, na podlodze pod zamkiem dziala. Przy mojej 6-stce. Dziala byly malowane na kolor ciemno-zielony, z bialymi bandazami. Jedynymi oznaczeniani byly romboidalne szachownice na wiezy. Z kierowca - mechanikem (stoi), bombardierem Zdziskiem Kozakiem z Zielonej Gory. Pomiedzy dzialem i wozem amunicyjnym leza przygotowane do wymiany gasiennice. Mocno sfatygowany worek siatki maskujacej: W luku amunicyjnym dziala nr. "V". W tle T-55 3-ciej Kompanii Czolgow z widocznym nr. taktycznym. Czolgisci nie przepadali za nami za wierszyk: "Gdy chcesz zycie przezyc w piekle, wejdz do czolgu i przykryj sie deklem!"
  10. Malo kolorowe? Nie moge sie zgodzic z tym stwierdzeniem. To zalezy, za jaki okres i kraj pochodzenia sie zabierzesz. Zobacz, jak kolorowe sa okrety wloskie z II WS, czy amerykanskie walczace na Pacyfiku. Na np. takiej RN "Roma" trzeba uzyc az 8 kolorow do odwzorowania kamuflazu! Podobnie jest z amerykanskimi lotniskowcami, czy niszczycielami klasy "Fletcher".
  11. Baaardzo duzo, albo jeszcze wiecej! Milej zabawy z pieknym Italiancem.
  12. Trzymajcie lapy od tej "sensacji" z daleka! Najprawdopodobniej taki on nowy, jak moj "Yamato" TAM 92183, pochodzacy z tego samego sklepu. Okazal sie normalnym "Yamato" + "Big Ed" + 270 plastikowych "flader" (marynarzy) Tamiyi. Po doliczeniu kosztow przesylki i VAT, kupilbym na miejscu 2 modele okretu + Big Ed + dziala Abera. Ten reklamowany moze zawierac zestaw Lion Roar , albo blachy Eduarda i poklad. Niby napisane ze nowy, ale wierzyc mi sie nie chce.
  13. Rozsadne wyjscie z sytuacji! Zawsze mozna zwrocic sie do Deutschen Marinebund o pomoc w pozyskaniu dokumentacji fotograficzej. Kiedy dowiedza sie, ze budujesz "ich" lodz, z pewnoscia Ci jej nie odmowia. Tym bardziej, ze mieszkasz w Polsce.
  14. Na stronie U-995 podaja, ze dlugosc 67.1 m. dotyczy U-boot´ow VII C. Tamze sa wyjasnione roznice pomiedzy oboma typami. To okret - muzeum, wiec raczej bzdur nie wypisuja. Budowe U-995 rozpoczeto 25 listopada 1942 w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu, a zwodowano 22 lipca 1943r. Do sluzby wszedl 16 wrzesnia 1943 r. Na niemieckich forach znawcy tematu radza koncentrowac sie na konkretnym okrecie, bo kazdy byl inny, nawet wybudowany w tej samej stoczni. Osobiscie opieralbym sie na istniejacym egezmplarzu i na danych udostepnionych przez muzeum, tym bardziej, ze jest ono pod opieka Bundes Marine. To jedyny zachowany egzemplarz typu VII C. Tu jest plan U-995, tej nieszczesnej stewy nie widac. P.S. Przyjzalem sie dokladniej planom, a wlasciwie przeczytalem stopke rysunkow. W niej wypornosc na wodzie wykazuje 759 t. a w danych U-955 napisano o 769 t. W wyjasnienu roznic pomiedzy VIIC i VIIC/41 jest napisane, ze ten ostatni mial ja wieksza! Obok stopki rysunow jest wpis, ze powstaly na podsawie planow pochodzacych z 1948r. Opieralbym sie na dzisiejszych materialach, bo od tamtej pory wiedza bardzo sie rozwinela i poprawiono wiele bledow.
  15. W Laboe kolo Kilonii stoi zachowany U-995. Tu jest strona poswiecona temu okretowi z rysunkami i wymiarami wlacznie. Wg niej U-Boot VIIC/41 mial dl. calkowita 67.23 m. Jesli radzisz sobie z niemieckim, to pod linkiem: U-Boot - Die Geschichte der Deutschen WK-II U-Boote znajdziesz praktycznie wszystko o U-Bootach.
  16. Warka Bear

    Prince of Wales 1:300

    Jest dokladnie tak, jak napisal Piter. Drewno tekowe to b. specyficzny gatunek. Jest odporne na wilgoc i na robactwo, a po wyschnieciu prawie nie zmienia objetosci. Dlatego stosowano je do wykonczenia pokladow. Jaki ma kolor, najlepiej pokaze na przykladzie zbudowanego przezemnie patio. Belki sa klejone z klepek teakowych, jeszcze niczym nie zabezpieczone: To krzeslo bylo zabezpieczone olejem teakowym i stalo juz ponad 2 lata na dworze. Taboret przez ten czas byl wystawiony na bezposrednie dzialanie warunkow atmosferycznych (niczym nie konserwowany), widac jak drewno zmienilo kolor: Trzeba wziac pod uwage, ze Anglicy z dostepem do tego drewna nie mieli najmniejszego problemu, wiec z pewnoscia uzywali go nagminnie na swoich okretach.
  17. Warka Bear

    Prince of Wales 1:300

    Duzo pracowalem z drewnem tekowym i po konserwacji dedykowanym do niego olejem ( lub po 1 sezonie na dworze) mialo wlasnie taki ciemny, pomaranczowo - brazowy kolor. Moim zdaniem jest dobrze. Ew. idz do jakiegos budowlanego i zobacz, jaki kolor ma bejca theakowa.
  18. Nie sugeruj sie zabardzo modelem w Kure. Oni wiedza na temat "straszliwych blizniakow" mniej wiecej tyle samo, co my na temat RWD-9, czy PZL- P.37 B "Los". To byla manufaktura. Pancerniki budowano w w roznych stoczniach. Z pewnoscia roznily sie miedzy soba, choc co do nieszczesnych wspornikow, pewnie nikt na swiecie nie zastosowalby wazacych wiele ton plyt, miast rownie wytrzymalych T-ownikow. Zerknijcie na blachy Lion Roar, albo WEM. Ktoras z tych firm wymienia te wsporniki na PE.
  19. Warka Bear

    Tirpitz 1:350 Revell

    Humbrol juz nie produkuje tego koloru i chyba nigdzie go nie dostaniesz. Brak tez zaminnikow innych producentow. Do malowania Tirpiza i Bismarcka uzywanao z pewnoscia tych samych farb. Bismarkowcy (zwlaszcza od Revella) powinni Ci podpowiedziec, czym zastapic Humbrola. Trzeba bylo od razu kupic dedykowany zestaw Life Color Camouflage Set Kriegsmarine German WWII Navy Set 1 i problem mialbys z glowy. To swietne, doskonale kryjace akryle.
  20. Jak narazie ciezko cos powiedziec na ten temat, Marcin. Czekam na materialy, ktore organizuja mi wloscy znajomi, bo w sieci jest malo zdjec tego pancernika. Mam jeszcze dosyc miejsca! Jak widac na ostanich 2-ch zdjeciach, nie tylko leza. USS "Chevalier" DD-451 zaczyna nabierac wygladu, Gulusku. A´propos RN "Roma" w 1:200, to wydaje ja wloski Hachette. Jednak 140 zeszytow po 6,90 € to bolesny wydatek. Model polezy sobie troche w pudelku, bo wlasnie wloska firma Regia Marina M.A.S. Models wypuscila blachy do 1:700. Moze za jakis czas wydadza zestaw do 1:350. Szczerze powiedziawszy to az mnie korci, zeby sie za niego zabrac.
  21. Ciag dalszy. Dwudzielny kadlub. Producent daje mozliwosc wykonania modelu do lini wodnej, lub z czescia podwodna. Ja wybiore ta druga opcje. Czesc nawodna. Srodokrecie odlane jest w calosci wraz z burtami. Z mojego punktu widzenia nie jest to szczesliwy pomysl. Sklejenie kadluba w calosc bedzie wymagalo wiele uwagi i ostroznosci. Do tego chetnie maluje czesci przed sklejeniem, a w tym wypadku bez oklejania pokladu sie nie obejdzie. Bedzie to niezla dlubanina, bo wystaje kupa drobnych detali. Poklad dziobowy. Po przymiarce musze stwierdzic, ze pasuje idealnie tak do burt, jak i do srodokrecia. Praktycznie nie ma szczeliny. Lekkie szpachlowanie ulatwi fakt, ze poklad w tym miejscu jest gladki. Paskudna podstawka od razu wyladowala w koszu na smieci, bo model nijak do niej nie pasuje. Prace przy okrecie trzeba bedzie rozpoczac od wykonania wlasnej. Czas pokazac drobnice. Ramki wygladaja b. czysto, bez nadlewow, a wglebienia po wypychaczach znajduja sie od wewnetrznej strony czesci. Wyglada na to, ze obejdzie sie bez szpachlowania. Ramki A, B, C, D, E wystepuja pojedynczo: Ramke F dostarczono 2 razy. G1 i G2 po 4 razy, H tez 4 razy i J 2 razy. Lotnictwo pokladowe: Pudlo zawiera blaszke i lancuszek kotwiczny. PE na zdjeciu jest matowa, poniewaz zabezpieczono ja ubustronnie folia. Arkusik kalkomanii jest malenki. W wiekszosci przeznaczono go do samolotow i niewielka czesc dla samego pancernika. Instrukcja jest przejzysta, wydrukowano ja na 20-stu stronach: Schemat malowania. Trumpeter pokazuje czesc podwodna w brazie. Jednak chyba to jest niewlasciwy kolor. "Littorio" i "Vittorio Veneto" a tkze inne wloskie okrety byly malowane na zielono. Mozna porownac z modelami "Romy" znajdujacymi sie we wloskich muzeach.Taki kolor jest tez w zestawie Life Color dla wloskkiej floty wojennej z II Wojny swiatowej. Szkoda, ze schemat jest tylko w 3-ech rzutach, ale to nie problem, poniewaz w sieci mozna znalezc kompletne malowanie plam. Jeszcze w tym miesiacu ma byc dostepny zestaw PE wraz z dzialami. Na koniec Corazzata "Roma" w towarzystwie 2-ch innych maluszkow. W srodku "Ya mam to" Tamki. @Kami: Model wraz z przesylka kosztowal 72 €urony. Mozna kupic go za 62 €, ale dostawca okresla termin na wrzesien. Nie chcialem tak dlugo czekac.
  22. Z wielka przyjemnoscia publikuje nowosc rynkowa, ktora prawdopodobnie malo kto widzial i mial w dloniach... Przedwczoraj nabylem dla „domowego fiskusa i ministra finansow“ elektro – garnek do gotowania ryzu i dostalem zielone swiatlo na zakup nowego, wysnionego okretu. Wczoraj rano wymienilem telefonicznie kilka krotkich zdan z ulubionym dostawca z Chemniz (czyt: Kemnic) + przelew Paypal i pooooszlo! Dzis o 8:32 gwaltowny dzwonek do drzwi wyrwal naszego, mocno leciwego Polskiego Owczarka Nizinnego – Jumbo Jeta - (pancio byl jeszcze polprzytomny) - z glebokiego snu. DHL dostarczyl paczke! Przesylka w porownaniu z wczesniej zamowionym (widocznym na pozniejszycj fotkach) „******** “ Revella, byla skromna i malutka. Pracownik DHL zmiescil sie bez problemu na klatce schodowej. Po rozcieciu paru zewnetrznych zabezpieczajacych warstw kartonu, ukazal sie moim rozpalonym i niecierpliwym oczetom niebianski widok: La corazzata Regia Nave „Roma“ Rzecz zrozumiala, najpierw sam przestudiowalem zawartosc skromnego "pudeleczka", nim siegnalem po "idioten kamera" zony marki Canon "cos tam", aby wykonac zdjecia dla Was. Pudelko malych rozmiarow okazalo sie szczelnie wypelnione az po brzegi. Plaby byly zerwane, moj dostawca sprawdzil doklanie zawartosc. Po otwarciu ukazal sie taki widok: Kazda ramka jest opakowana z wielka pieczolowitoscia, a czesci szczegolnie kruche i delikatne owiniete pianka poliuretanowa: W sumie zestaw zawiera az 23 ramki + 3 czesci kadluba + PE + lancuch kotwiczny + paskudna podstawka Jest juz b. pozno, czas spac. C.d.n. jeszcze dzisiaj.
  23. @Wallace: dodatki beda dostepne juz w tym miesiacu. Nie jest tego wiele, ale zawsze cos. Mozesz zobaczyc je tu. Czy wiele czesci? Wydaje mi sie mnniej skomplikowany niz Twoj "Musashi" czy moj ( pozal sie Boze nad glupota) "Ya mam to". Problemem moze byc Trumpeter i jego "zdolnosci" do pierniczenia tego, co wlasciwie ciezko jest spierniczyc. Zawsze bylem zachwycony pancernikami klasy "Littorio", ale historia RM "Roma" gleboko trafiala mi do serca. To naprawde (w moim przekonaniu) piekny okret. W tej chwili mialem inne wydatki i szanowna malzonka siedzi mi na karku, ale po 15-stym kupie go i pokaze in-boxa. Wymaga to jednak wiele dyplomacji, bo "babe" po 28-smu latach malzenstwa, ciezko jest wkrecic w maliny.
  24. Trumpeter RM "Roma" 1:350 jest juz dostepny na rynku. Ceny b. zroznicowane. Wahaja sie pomiedzy 62 - 85 €uronow. Tu mozna zobaczyc zawartosc zestawu.
  25. Narobiles wiele halasu Wallace i teraz spijasz pianke z piwa, ktore sam nawarzyles. Od myslenia i kombinowania mozna zylakow na mozgu dostac. Watek ma juz 16 (sic!) stron, a efektow nie widac...Rozumiem problem z farbami (sam klne na czym swiat stoi, bo kiedys mozna bylo je kupic " za rogiem", a teraz tylko przez siec), reszta to pozal sie Boze... Lepiej nic nie pisac, a dopiero pozniej zaskoczyc wynikami sz. Towarzystwo. Czyzby potwierdzalo sie staropolskie przyslowie, ze "krowa ktora duzo ryczy to malo mleka daje"? P.S Dla kogo robisz model? Dla siebie, czy dla poklasku forumowiczow? Jesli tylko dla siebie, po piernicz reszte i wez sie do roboty! Jesli zamkniesz go w gablote i postawisz w domu, to pies z kulawa noga sie nie zainteresuje, jak on jest zrobiony!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.