drabik
Użytkownicy-
Liczba zawartości
466 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez drabik
-
Bardzo ładny Antoś, model z epoki na epokowym negatywie:D To efekt Agfy czy tak poprostu wyszło?
-
To jest PhotoScape ale takie działanie w jego ramach absolutnie chaotyczne... Poprostu próbowałem i sprawdzałem efekty; jak uznałem, że wystarczające - odpuszczałem. Oczywiście łatwo jest przegiąć... xmald - bardzo sympatycznie:) Miło, że plan się przyjął I dorzucę jeszcze Łosia ze starej fotografii;)
-
Czołem! W chwili przebłysku szaleństwa wpadłem na pewien plan... Do współtworzenia go zapraszając wszystkich chętnych (o ile takowi się znajdą)... Chcę Was podpuścić do odrobiny innego spojrzenia na Wasze modele... do spojrzenia łobuzerskiego, szaleńczego, trochę kiczowatego czasami - ale w wesołym tego słowa znaczeniu... Do wieczornej wyprawy w bezkresy, do graficznych eksperymentów - co Wam tylko do głowy strzeli:) Jeśli pomysł się przyjmie - fajnie; jeśli nie - padnie śmiercią naturalną albo legnie pod klawiszem moderatora... A żeby nie było... Na każdym zebraniu ktoś musi zacząć; to zacznę ja;)
-
Nein! Będzie sanitarka:) Za cztery godziny będzie gotowa:) Oczywiście żartuję, chociaż w 87 roku pewnie nie byłby to żart a całkiem realna obietnica;) Zwłaszcza, że właśnie się zaczynają wakacje... Tymczasem schnie sobie sklejony kadłub... Zatopiony kropelką;)
-
Czołem! Jakiś czas temu dostałem do rąk drabich, nadany przez Artka82, malutki model, malutkiego - acz urokliwego samolotu wraz z doczepioną karteczką. W myśl niej miałby powstać ładny model ładnego samaliota... Czy będzie ładny - nie wiem, ale wiem, że będzie powstawał... Po licznych wewnątrzczłowieczych bojach doszedłem do wniosku, że zyska barwy L-60tki eksploatowanej swego czasu przez krakowski LPR, na dodatek chyba najlepiej udokumetowanej fotograficznie, m.in. dlatego, że po zakończeniu służby trafiła ona do krakowskiego Muzeum Lotnictwa... Jak przystało na model z Plasticartu jest maksymalnie uproszczony (czego się zresztą spodziewać przy długości całkowitej 8 cm). Teoretycznie mam zamiar popełnić go w "wintydżowej" koncepcji, choć też nie do końca powiedziane, czy nie przyjdzie mi do głowy go w minimalnym zakresie zepsuć;)
-
Ano, Panie... było... alem ja się uparł i zaślinił do LPR-u;)
-
Znaczy, jakiegoś ratownika jak malowanego?;)
-
Tylko galerię... Postanowiłem wprawdzie, że nie wyrobię bezkresnej pustyni wewnętrznej tego modelu (i tak "wyposażenie" do niczego było niepodobne i również do niczego nie pasujące); więc zrobiłem i wrzuciłem co umiałem... kozetkę (odrobinę przyduża niestety wyszła), nowe drążki, orczyki, kokpit z tego co podeszło pod rękę i wymalowane panele... Obrazoburczo chodziło o to, że jak by kto się uparł przez te krystalicznie czyste okienka zajrzeć, to żeby jednak coś zobaczył. Mam parę fotek z produkcji, ale boję się oberwać kamieniami;) Tymczasem - jako, że mnie już znacie od tej strony zapewne, powiem tylko - kto wariatowi zabroni;)
-
Adam - też mnie to frapowało, ale wpatrywałem się w zdjęcia z Muzeum Ratownictwa i tam mi wychodziło, że czarne to jednak ciągnęło się do połowy łopaty... Może z biegiem czasu to się zmieniało?? A tak przy okazji - to element instalacji przeciwoblodzeniowej? Artek - nie ma, ale dobrze, żeś mi na to zwrócił uwagę Się pojawi:) Pozdrawiam
-
W oczekiwaniu na piękny zachód słońca i możliwość poczynienia kolejnych zwariowanych zdjęć kolejnego niedoskonałego modelu postanowiłem pokazać już teraz odrobinę biurkowych zdjęć "hihikoptera", który w epoce dziarsko wkraczającego na rynek i Waszmościów serca nowego produktu Aeroplastu trąci myszką, obskóranctwem i uwidacznia każdą człowieczą marną umiejętność... Ale jak już się kiedyś zaczęło (drugi raz zresztą, pierwszy wylądował w kontenerze przed blokiem), to należało skończyć, co napoczęte... I tak powstało poniższe "wiekopomne dzieło", odzwierciedlające pierwsze śmigłowce tej serii, wykorzystywane przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe...
-
Rrrrany... już myślałem, że tylko "baby w drogerii" albo lepiej - zaraz po wyjściu z niej z koleżankami tak potrafią, a tu widzę, że też dajemy radę
-
Grześ, rozumiem, że wchodzisz w rolę wintydżowego wyrzutu sumienia? Właśnie go oglądam... może już nadchodzi ten czas...
-
Ja go cały czas mam, i to rozbabranego... Co na niego spojrzę, jak na wyrzut sumienia jakiś, to mi się wszystkiego odechciewa... Rzeźnia w najczystszej postaci;) Te kalki... normalnie zazdroszczę... Słusznieś zrobił, kupując je onegdaj hurtowo. To podobno byłe BrasilDecals, po którym już nigdzie nie pozostał najmniejszy ślad chyba...
-
Tees - i bardzo ładny IŁ-ek i moje klimaty... Mam napoczętego przed wiekami szkaradka z krugozora, ale jest tak szkaradkowy, że jakoś spoglądać mi się w jego stronę nie chce;) Twój mi się bardzo podoba... powiedz - co to za kalki, czy do dostania, gdzie tego szukać... jeśli można... Gratuluję raz jeszcze świetnego modelu:)
-
Widzę, że skutecznie trąciłem nostalgiczną struną;) Wachmistrz - ja za szczenięcych lat miałem jednego, ale odszedł był już dawno w niebyt... co to były za czasy, gdy model popełniało się w jeden wieczór, czasami przy świecach, gdy trzeci stopień zasilania rządził:P
-
Nie, tylko odrobina zabawy z programami graficznymi (ostatnie dwa) ;P
-
Dzięki:) To było naprawdę przemiłe uczucie... zrealizować jedno z dziecięcych pragnień i patrzeć, jak "tupka" zyskuje nowe życie...
-
... z odrobiną fotograficznego szaleństwa;) Hmmm... prawdziwego samolotu z pewnością nie udaje, ale i tak stwierdziłem, że poszaleć trochę zawsze można, a co;) Powiem Wam szczerze, że zawsze urzekał mnie w tym modelu przeszklony dziób, na pudełku tak pięknie wyglądał... że normalnie serce się krajało... Z czasów dzieciństwa nie uchował się żaden; te, które pojawiały się na rynku wtórnym były poza granicą portfelową... traf jednak chciał, że swego czasu wpadł mi w ręce samolot w stanie złomowym, ze zniesioną większością podwozia... Długo się nie zastanawiałem... Malowanie jest moje a kalki - to dzieło Tytusa... Niestety - napis nad linią okien nie wytrzymał trudów nakładania; w związku czym ratowałem się jak mogłem...
-
Podwójny wstyd się przyznać;) Pierwszy do tego, że z jedej strony liczę na pomocną dłoń Mikołaja; z drugiej zaś, w najbardziej pesymistycznej wersji, zakładałem korzystanie z in-boxa Jaka-7 W z Alangera... Mam jednak cichą nadzieję na wsparcie:) Drugi zaś wiąże się z chronicznym brakiem czasu przemieszanym z odrobiną lenistwa - i oznacza on, że kadłub nadal jest na etapie sklejenia i części obróbki. Wydłużenia wymagał wcześniej przycięty wg wskazówek producenta grzbiet i odcinek między wiatrochronem a osłoną silnika. Zamknięte mam również dziwne "fabryczne" otwory pod rure wydechowe, które nadają się... W zasadzie do niczego się nie nadają... Pozdrawiam Krzysiek
-
Fotek już dziś nie dam, bo ledwo żyję... Postaram się jutro / w piątek ewentualne... Z pozbyciem się karabinów pewnie sobie poradzę; otwory na rury wydechowe to jakieś "żenuła"... W miejsce rowów mariańskich z wyprasek chcę wstawić płytki plastikowe, wyprowadzić to na jakiś normalny kształt i wypracowywać otwory na rury. Inna rzecz (na którą nie mam pomysłu), to zrobienie owych rurek...
-
Oj, Mikołaj, będzie... Nawet, jeśli przyjąć brak przesadnej ingerencji w zawartość (przed tym zaś niesposób się powstrzymać, choć przy samym spasowaniu)... Stan na dziś: sklejony kadłub (bo inaczej się nie dało), mniej więcej wpasowane oszklenie (horror) i osłona silnika. Mikołaj - rozumiem, że w polskiej "4-ce" nie powinno być karabinów na osłonie silnika? Do szlifowania i szpachlowania? Pozdrawiam Krzysiek
-
Jako, że skuszanie się, to jedna z moich podstawowych przypadłości, postanowiłem i tym razem jej ulec - wyciągając z pudełka kolejną zabawkę politechniczną i dokładając ją do niechlubnego katalogu rzeczy rozbabranych. Chciałem zrobić to już wcześniej, ale pokazana poniżej zawartość pokazanego poniżej pudełka sprawiała, że szybko rezygnowałem z niecnych planów. Pokusą definitywną jednak okazało się przejęcie w łapy ostatniego "Lotnictwa z szachownicą"... Dzieło plastyczne na opakowaniu wygląda zacnie, nieco mniej, ale też zacnie wygląda instrukcja; taka trochę Mastercraftowa, czyli pokazująca coś, czego nie ma (np rury wydechowe) w formie, w jakiej powinny być ale nie są. Pierwotnie zamierzałem wykonać toto prosto z pudła, ale już wiem, że nie zdzierżę; m.in. ze względu na karykaturalne wydechy i powalające bogactwem wyposażenie kabiny, przy którym nawet wnętrze Jaka-1M z Plastyka wydaje się tryskać przepychem. A oto i materiał wyjściowy...
-
A oto Lidka i jej grosz...
-
15 listopada 1951 roku doszło pod Łodzią do pierwszej w powojennej historii, katastrofy samolotu PLL LOT. Wkrótce po starcie, w trudnych warunkach atmosferycznych Li-2 SP-LKA zaczepił o linię wysokiego napięcia i runął na ziemię. Załoga (którą dowodził Marian Buczkowski) i pasażerowie zginęli... Przez lata katastrofa samolotu obrosła w legendy i niedopowiedzenia. Przez ówczesne władze została zatajona; ślady po zdarzeniu starano się zresztą usuwać na różne sposoby; podając m.in. utratę w tym dniu samolotu,ale... twierdząc, że był to DC-3 o innych znakach rejestracyjnych lub podając pod tą datą utratę dwóch maszyn... Dziś w zasadzie wiadomo bezspornie tylko to, że do katastrofy doszło w efekcie zaczepienia samolotu o linię wysokiego napięcia. Relacje szczegółowe są bardzo różne; od związanych z warunkami atmosferycznymi (pogarszająca się z każdą chwilą widzialność), poprzez słabe umiejętności kapitana i nieznajomość przeszkód terenowych (standardem w tym czasie były loty z widocznością ziemi) po działanie służb bezpieczeństwa na lotnisku i zmuszenie kapitana do startu wbrew jego woli (odmowę startu tłumaczył ponoć awarią silnika). Według mnie, przyczyną zdarzenia mogły być równie dobrze wszystkie te czynniki... ... Po krótkiej historii czas na model i podziękowania dla Tytusa za kalki Za bazę posłużył transportowy Li-2 ze Zvezdy przeznaczony do gier bitewnych. Teoretycznie do składania bezklejowego w większości przypadków kleju wymagał. Od siebie wyrzuciłem conieco i dodałem anteny, wloty powietrza i wydechy. Wydłubałem również cośkolwiek z zestawowych goleni...
-
Cześć! Życie stawia przed nami nowe wyzwania:P Ja postawiłem sobie takie, żeby prosto, bez napinania i w stylu absolutnie vintage sklecić Su-7 z Plasticartu czy też w mojej wersji - Wojaru. Będzie bez napinania się w związku z tym, ale mam też i problem: poproszę o wieści i jakieś materiały fotograficzne może (jak kto dobry, ma i się podzieli) kokpitu. Niewiele tam się dzieje, ale chociaż kolor byłoby dobrze znać i wiedzieć, czy coś tam się da domalować... podpacykować... Uprzejmie upraszałoby się też o jak najszybsze wieści; bo za to mam ambicję zabrać się jutro z rana... Pozdrawiam Krzysiek
