Od razu znać twardziela Rakiem to się nie martwię, bo i tak padnę na zawał ( rodzinna tradycja ) Ale na płuca ponoć nie działa najlepiej, a kaszel z stylu zdychającego psa mi się nie uśmiecha.
Pułkownik zarządził dziś pierwsze starcie z onOM substancjOM i... kicha Naczytał się różnych strasznych opowieści o twardości, odporności i innych takich, więc przygotował kilof, młotek taki fest 10 kg, a w razie konieczności załatwił możliwość wypożyczenia niewielkich ładunków termojądrowych od kolesi z Korei Pn. Okazało się że to może i letko twardawe, ale za to kruche guano odrazu jakem w rENkę wzion i zasadził się do pierwszego cięcia, to odłamałem ster W sumie zadna strata bo i tak był do wycięcia, ale przygotowałem ciężki sprzęt, Pułkownik naostrzył Ciapkowi zęby kONtówką, a to byle gówniane AK-3 pozwoliło mi dowolnie obrabiać toto.... wysoce roczarowani jesteśmy z bojcami
Musiałem też doładować szpachli samochodowej ( ponoć się używa przy TYM ) coby wyprowadzić na prostą pokład, bo się chyba ZOFJIA obalić na niego musiała, znużoną będąc, taki był wygły
Jutro dam jakąś fotkę co by nie gadać po próżnicy