Witajcie libsieny, znużyły mnie ostatnio moje pływadła i postanowiłem sobie odpocząć zlepiając szmatopłata/druciaka. Wiedza moja w temacie jest nie tak wspaniała jak w przypadku pływających cosiów, więc nie będę sie tak merytorycznie umerytoryczniał jak zwykle Model Eduarda w wersji full-wypas-profipack, jako główne i w zasadzie jedyne źródło konwersji ( a jakże, widzieliście żebym ja kiedyś po prostu coś zlepił?? ) posłuży mi instrukcja z Łingnutowego Rolanda C.IIa w 1:32. Bojcy tam wiedzą co robią, poza tym sama instrucja jest tak nadźgana fotkami że chyba wszystkie dostępne są tam i na ich stronie. Dzisiejszy post do relacji jako takiej nie wnosi absolutnie nic, poza fotkami tego co w pudełku. Powróciłem dziś z urlopu w Polszy i nawet... umyłem ramki w Zunlichcie Będę za to wiedział za ten milion lat, kidy go już skończę, kiedy dokładnie zacząłęm
No i żeby tak zupełnie nudno nie było, kilka nic nie wnoszących fotek
To by było tyle tytułem wstępu.
WIELKIE JOŁ