Skocz do zawartości

kret69

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 144
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez kret69

  1. kret69

    Humvee_nasze_kolekcje

    O dziekuje uprzejmie.
  2. Szukając na Allegro czegoś zupełnie innego natrafiłem na zestaw modelarski Revell'a "3 Fighter Set" z serii Star Wars. Przypomniałem sobie, jak kiedyś z bratem odkładaliśmy mozolnie 45 złotych, jak negocjowaliśmy który model kupimy i jak w końcu kupiliśmy Y-winga. To był właśnie model typu "snap", czyli do złożenia bez użycia kleju i farb. Sentyment do tamtego modelu (nie mogę go niestety znaleźć celem porównania) i wizja szybkiego złożenia sobie trzech "historycznych" modeli w kilka wieczorów (nawet jeden) przekonała mnie, żeby ten zestaw kupić. Nie wiedziałem, co kupuję - myślałem, że to będą trzy małe modeliki do składania, bo co innego dostanę za 35 PLN? Wyjaśnię też od razu, że modelarstwo dla mnie to w formie czystej kupno materiałów w Castoramie i skalowanie planów modelarskich, plastikowe modele redukcyjne uważam już za iście na łatwiznę (którą uskuteczniam sam). Jednak w tym przypadku chodzi o modele makiet z filmu - kultowych, rozpoznawalnych przez laików, ale mimo wszystko makiet, więc dbałość o detale wydała mi się tu drugorzędna w stosunku do łatwości wykonania. Montaż "snapów" nie sprawia trudności, ale sprawia frajdę. Dokładnie o to mi chodziło - zrobić coś z rękami w jeden wieczór, i żeby wyszło z tego coś ładnego - od katowania się latami są żaglowce z drewna, najlepiej skalowane z reprintów średniowiecznych (niekompletnych) planów. Kiedy do domu przyszła paczka nie wierzyłem, że to moje zamówienie. Ogromne pudło jakie mieściła dało mi do myślenia, że może jednak trafiłem na jakąś lepszą okazję. I faktycznie - ten zestaw w sklepie kosztuje ok. 250 PLN. Ja kupiłem nowy zafoliowany zestaw za 1/8 tej ceny. Tak się widać zdarza, gdy sprzedający i kupujący nie mają pojęcia co jest przedmiotem wymiany. W środku zestawu znajdują się trzy modele - widoczne już na okładce - znane z pierwszej części pierwszej trylogii "Gwiezdnych Wojen".(1) Pierwsze wrażenie po spojrzeniu na formy zapakowane w odrębne worki foliowe jest zdecydowanie lepsze, niż w przypadku popularnego ERTL'a - AMT, który znany jest z całej gamy modeli z tego filmu. Części są rzeczywiście ładnie pomalowane, ale także bardzo równo wytłoczone. Niestety, kiedy pisałem tę recenzję, nie znałem jeszcze zasad tego forum (wklejania zdjęć wyprasek), więc można zobaczyć tylko gotowe modele (nie były w żaden sposób obrabiane - co najwyżej miejsce odcięcia pilnikiem). Ponieważ dziwnym trafem zły jest największy i najokazalszy (o czym za chwilę), zacząłem montaż od niego. TIE Fighter Lorda Dartha Vadera ma wszystko to, co pamiętamy z filmu, po złożeniu wygląda sympatycznie na półce, a jedyne czego nie ma - to podwozie. No ale nie pamiętam, żeby w filmie kiedykolwiek było pokazane podwozie TIE Fighter'a, nawet wydaje mi się, że one były podczepiane raczej (stąd właz u góry). Właz jest otwieralny, kabina ładnie odwzorowana (nawet jest słynny komputer celowniczy, czyli krzyż z pokrętłem), Pan Prezes raczy spoczywać w środku. Aż się prosi o zrobienie kiedyś oświetlenia w kabinie, na co zresztą jest tam trochę miejsca. Drugi w kolejności był Y-wing, bo właśnie ten model kiedyś kupiliśmy sobie z bratem. Jest wykonany lepiej, niż wersja ERTL AMT - ma więcej części, dokładniejsze formy, a pilot i robot (taki podobny do R2D2) są wykonane osobno z PCV i ładnie pomalowane - i można je wsadzić na swoje miejsca. Kabina otwierana, górne działko ruchome - tak jak w AMT ERTL, ale ładniej zrobione. Naprawdę dobre wrażenie psuje jeden "drobiazg" - Revell nie opracował wersji z podwoziem, nie dodał też podstawki. Duży minus, bo ERTL miał przynajmniej podwozie (zresztą podstawkę chyba też). Ostatni w kolejce, X-Wing, zrobił takie same wrażenie jak Y-Wing, tylko na szczęście producent wyposażył go w podwozie (opcjonalnie chowane). Ma sporo części ruchomych - podnoszona owiewka, wsadzany pilot i R2D2, zamykane klapy podwozia, rozkładane płaty. Pomalowany fabrycznie ładnie, odlany jak reszta - starannie. Tylko jedna rzecz mnie zastanowiła - skala. Jestem zwolennikiem robienia serii w jednej skali, w miarę oczywiście możliwości. Rozumiem, że model skutera z Endora będzie wykonany w skali nieco mniejszej zaś Gwiazda Śmierci - "nieco" większej (o ile nie chcemy prac modelarskich wykonywać na orbicie). Ale tu mamy 3 pojazdy podobnej klasy i każdy w innej skali! OK, odpuśćmy TIE Fighter'owi - tam siedzi Prezes i trzeba to wyeksponować - choć chciałbym móc w końcu postawić obok siebie najsłynniejszych filmowych adwersarzy. Ale jaki sens ma robienie Y-Winga w 1:72 (a może i 1:76) a X-Winga w 1:57 ? I co to w ogóle jest za skala, 1:57 ??? To jak prędkościomierz w samochodzie wyskalowany w łokciach/19 dni. Roboczych. (Późniejsza analiza amerykańskiego rynku replik z tego filmu potwierdziła, że 1:57 to jakaś ichnia skala w miarę popularna). Gdyby nie ta afera ze skalami, oraz brak podwozia Y-Winga, moje poczucie zadowolenia przy budowie tego prostego zestawu byłoby kompletne. Wszystkie części są tak spasowane, że spokojnie - jeśli chcemy - możemy dobudowywać kolejne poziomy detali, dodawać wszelkiego rodzaju "weathering", montować oświetlenie (o czym właśnie myślę). Jednak podstawa zajmuje niewiele czasu, zasobów (potrzebne narzędzia to deska do krojenia, nóż i pilnik) a daje frajdę, co można wykorzystać zachęcając np. lepszą połowę do swojego hobby. Muszę przyznać, że jak na "snap'y", to te modele są naprawdę przyzwoite. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof (1) Jako tradycjonalista uznaję wyłącznie pierwszą trylogię, a pierwszą część uważam za najlepszą, całą resztę zaś za nakręconą machiną praw rynku wtórną papkę opartą na niezmiennym i przewidywalnym schemacie fabuły (który mógłbym nakreślić z zamkniętymi oczami i który powielany był bez zmian w setkach późniejszych książek i innych dzieł).
  3. kret69

    Humvee_nasze_kolekcje

    A czy ja mógłbym poprosić kolegów mających modele sanitarek o opstrykanie ich także od tyłu/wnętrza (jeśli mają)? Szczególnie w skali 1:72. Jestem pod wrażeniem, nie tylko ilości ale i jakości...
  4. Ford T w 1:72 jest w planach jako następny. Właściwie powinien być jako pierwszy, ale temat jest zbyt zacny (filar historii motoryzacji), żebym na nim ćwiczył.
  5. W ramach rozpędzania swojego projektu i przechodzenia z tekstyliów na maszyny, kupiłem sobie dzisiaj taki zestaw: Numer katalogowy A03304, skala według pudełka 1:76. W środku części wyglądają następująco (proszę wybaczyć niechlujność fotografii - dopiero uczę się robić zdjęcia takim detalom): I już pewną moją wątpliwość wzbudza skala, bo figurki mają ok. 23 mm wysokości co sugeruje skalę :72. Z kolei sam model ma według producenta długość 70mm (jak zrobię, to sprawdzę) co przy wymiarach oryginalnego Austina dawałoby skalę ok. 1:78. To tak w ramach pomarudzenia. Ten samochód (ambulans Austin K.2) grał "główną rolę" w filmie z 1958 r. pt. "Ice Cold in Alex". Może nawet można ten film gdzieś obejrzeć online - ja nie umiem. Dodatkowo w zestawie jest też cięższy Austin K.6 w wersji motopompa/ratownictwo techniczne. Sam w sobie popularny, może zostać użyty do konwersji na zwykłą ciężarówkę. Ja poszukuję planów i zdjęć wersji z laboratorium mikrobiologicznym na grzbiecie, ale chyba będę musiał podjechać do jakiegoś muzeum w Anglii... Podoba mi się bardzo zestaw figurek, można rzeczywiście zrobić scenę ewakuacji medycznej. Szczególnie osłu:bip:ący lekarz (choć osłuchiwanie w marszu nie wygląda zbyt praktycznie). Natomiast pilot na noszach jakiś taki pękaty - i dobrze, zmusza do zrobienia własnych noszy. Na pewno nie polecam zestawiac lekarza osłu:bip:ącego pilota - nawet zakładając, że byłby w stanie coś usłyszeć u człowieka niesionego na noszach to na pewno nie osłuchiwałby pacjenta ubranego w skórzano-futerkową lotniczą kurtkę i kilka warstw odzieży izolującej. Musiałby go najpierw rozebrać, a jeśli liczyłby się czas, to po prostu zrobiłby to już w pojeździe. W zestawie dostajemy też aż dwie figurki z 6kg (na oko, może nawet większą - jakiś wojenny imperialny normatyw?) gaśnicą. Wątpliwości wzbudza (także zdublowana) figurka trzymająca fragment węża gaśniczego - jeśli to jest operator prądownicy, to brakuje mu partnera z tyłu, a jeśli on sam jest partnerem, to panowie w azbestowych wdziankach nie są przygotowani do trzymania węża i kierowania strumienia. Ale można to sobie spokojnie dorobic używając figurek z dedykowanego zestawu Airfix'a, którego ten mały komplet jest świetnym uzupełnieniem. Poza tym, to są moje wątpliwości - nie znam ciśnienia roboczego tej motopompy, bo zestaw kupiłem dla ambulansu. Zawsze można zestawić zdublowaną figurkę razem, i mamy parę do prądownicy. Bolączką wszystkich pojazdów Airfix'a są kierowcy bez nóg. Ale to przynajmniej skłoni do ładnego odrobienia siedzeń. O tym, czy go się przyjemnie skleja, to się dopiero przekonam. Trudno mi określić, czy ten zestaw nadaje się na dioramę inną niż lotniskowa. Austin K.2 Ambulance był używany w większości frontów, gdzie byli Brytyjczycy (pasuje więc także do Afryki), a mnie by interesował w barwach obrony cywilnej Londynu (jeśli takowe były), bo tam takie sytuacje były smutną codziennościa. Pozdrawiam Krzysztof
  6. No to zostaje Ci pilnik... Spasowując do brudzącej kratownicy zobaczysz, gdzie naprawdę przylega. Tę technikę stosują dentyści wyrównując wypełnienia w zębach. Oszczędza roboty i materiału dookoła.
  7. Piekny pomysl - przypominaja sie stare ksiazki czytane w dziecinstwie. Czy masz na stanie gdzies maly dremel (tak to sie chyba nazywa - taka mala wiertarka) i koncowke szlifujaca? Na Twoim miejscu ubrudzilbym czyms paskudzacym kratownice, zlozyl i zobaczyl, gdzie sa slady na poszyciu. Nastepnie tam - i tylko tam - zadzialal punktowo szlifiereczka. Proces powtarzac az sie spasuje.
  8. O kurcze... rewelacyjny pomysl! W dodatku dzieki tej technice z jednego rzadkiego modelu moge miec dwie wersje.
  9. kret69

    RapToWny

    Pozwole sie wychylic. Rozumiem zmartwienie precedensem oraz ryzykiem braku konsekwencji - skoro godzimy sie na uczestnictwo w forum, podpisujemy elektronicznie zasady, ze bedziemy pisac o modelach plastikowych. Tym niemniej, istnieje szereg wyjatkow od tych regul - na przyklad podpisywalem, ze nie bede dyskutowal o kwestiach wyzszosci rasy czy tematyce komunistycznej czy nazistowskiej, a widze, ze niejeden mlodszy (czy tylko?) uzytkownik pozwala sobie na publikacje (tak tak - post na forum to publikacja) tresci, ktore sa zagrozone sankcjami karnymi wedlug polskiego prawa. I jakos takie tematy przechodza, choc niezaleznie czy teoria rasowa jest sluszna czy nie, podpisalismy zobowiazanie przy rejestracji, ze nie bedziemy o tym dyskutowac. Ten temat uwazam za wartosciowy, bo interesuje mnie obrobka metalowych pojazdow. W skali 1:72 jedyne znosne jakosciowo modele redukcyjne pojazdow cywilnych sa wlasnie metalowe (Hongwell) - ale tez trzeba je poprzerabiac. Zatem apeluje o pozostawienie watku. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof
  10. Mi kiedys sprzedal na targu Rosjanin tego Vampire'a, po odpakowaniu w domu okazalo sie, ze nie mial jednej polowy kadluba. Troche kombinowalem jak to obejsc, ale w koncu poleglem - ciagle gdzies lezy. A Fairey Gennet w wersji z wystajacymi z plastiku glowkami pilotow to tez FROG?
  11. Witam serdecznie wszystkich użytkowników forum. W końcu pozwolę sobie się formalnie przedstawić. Jestem Krzysztof, mieszkam w Trójmieście, wiek mam wystarczający, żeby mnie wybrać do Senatu i po 20 latach przerwy wróciłem do swojego hobby. Moją preferowaną skalą jest, jak to niektórzy tu określają, „jedyna słuszna” - choć mam za sobą epizody eksperymentalne z innymi skalami, włącznie z 1:6. Natomiast tematyka, którą się pasjonuję, to ewakuacja medyczna i ratownictwo pola walki. Stąd pomysł, żeby w jednej skali zebrać jak najwięcej historycznych urządzeń do ratowania ludzi, nie tylko z pola walki. Od noszy płachtowych po Rosomaka w wersji MEDEVAC – projekt nosi nazwę „MEDEVAC przez wieki”. Pomimo moich wcześniejszych epizodów z modelarstwem proszę mnie traktować jak początkującego modelarza – od kilku dni czytam forum i patrzę, jakie techniki i narzedzia stały się osiągalne. Moja pierwsza praca to w dużej mierze próba zmierzenia się z tymi technikami. Ocenę sukcesu tej próby pozostawię Wam. Krótko o tematyce pierwszego modelu w projekcie. Wydawałoby się, że nie ma bardziej błachego tematu niż płachta mocnego materiału.Jednak prezentuje ona sobą pewne wyzwania modelarskie (ułożenie materiału, poszkodowanego, niosących). Dodatkowo, to urządzenie jest bardzo stare i w niezmienionej formie jest używane do dziś. Dziwi mnie trochę, że nosze żerdziowe są powszechnie odwzorowane w różnych zestawach figurek, a płachtowe – nie. W skali 1:35 można kupić zestaw 4 Niemców z II WŚ ewakuujących kolegę na płachcie, zestaw wygląda na całkiem ładny. Niestety, ta skala jest dla mnie zbyt duża, więc postanowiłem zbudować swoją wersję od podstaw. Oto efekt: Więcej zdjęć TUTAJ (KLIK!). Nie wszystkie równej jakości - robiłem w nocy przy lampce. Przygotowany przeze mnie model pokazuje ewakuację na płachcie czterema osobami. Każda z nich jest innej budowy, masy i ma inną siłę, co podczas niesienia na płachcie daje o sobie znać (zwłaszcza gdy zespół nie ćwiczy razem regularnie). Daje to w kość także niesionemu, a przeszkody typu krawężnik czy kamień są z jego perspektywy znacznie bardziej kłopotliwe niż z naszej codziennej. Poszkodowany na noszach to projekt autorski. Użyłem materiałów powszechnie dostępnych, figurki pochodziły z moich starych odkopanych zapasów sprzed 20 lat. Do pomalowania całości używałem farb Vallejo akrylowych, palety podstawowej, kolory mieszam sam. Budowa zajęła mi około 8 dni. Bardzo proszę o opinie i sugestie, co w swoich przyszłych pracach mógłbym zmienić. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof
  12. kret69

    RapToWny

    No i łatwiej dowolnie ubraną kobietę zgarnąć do auta, które pasuje do każdej jej sukienki. ;)
  13. Piękny, i w dodatku jak widzę ma malowanie medyczne - chyba muszę zamieścić w kolejce do zakupów zwłaszcza, że chyba nawet były używane jako mobilne sale operacyjne. Masz szanse porownac z żywicznym z AL.BY Miniatures (numer katalogowy #908)? TU (KLIK!) jego recenzja. Pozdrawiam Krzysztof
  14. Witam, to co wklejam to nie nowość a wręcz przeciwnie - stary i poszukiwany mocno zestaw SAS CRW Airfix'a wyposażonych do operacji odbicia ambasady Iranu w Londynie w 1980 roku. ja tego nie kupię, bo nijak mi pasuje do koncepcji. Ale przykro by było, gdyby ci z Was, którzy interesują się operacją "Princess Gate" i staroszkolnym CRW nie dostali chociaż szansy, więc zobaczcie, co znalazłem (KLIK!). Tego zestawu nie można już nigdzie dostać. Cena to z wysyłką około 176 - 180 PLN (zależy od kursu). Może komuś się przyda - niech się koniecznie pochwali na forum. A jeśli ktoś nie rozumie wartości tego zestawu i jednostki, to wklejam artykuł z Time'a (KLIK!) z tamtego dnia - to był początek popularności jednostek specjalnych, w szczególności formacji typu CQB, na całym świecie. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof
  15. kret69

    RapToWny

    Piękne projekty. Widzę słabość do czarno-białego schematu kolorystycznego Czy można wiedzieć, jakich narzędzi używasz to wycinania elementów metalowej karoserii? Pozdrawiam serdecznie Krzysztof
  16. Witam, bardzo dziękuję autorowi wątku za tak drobiazgowy opis. Przy okazji mam pytanie, jeśli to nie sekret - skąd pochodzi figurka na tej dioramie? Pozdrawiam serdecznie Krzysztof EDIT: Już mam, przepraszam - Caesar'owski partyzant europejski.
  17. Witam, i gratuluje pieknego modelu. Jestem tu nowy i glownie czytam i ogladam, ale nie wytrzymam i Cie pociesze - problemy ze skala w modelach ze swiata Gwiezdnych Wojen znikaja dopiero u takich producentow jak Fine Molds (z wyjatkami). Kupilem Revell'owski zestaw 3 kultowych mysliwcow z pierwszej czesci (twj prawdziwej pierwszej - z 1977 roku ;) ) i kazdy z nich jest w innej skali. Ostatnio trafila mi w rece diorama hangaru na Hoth firmy MPC ("Imperium Kontratakuje") i tam dopiero miala miejsce skalowa masakra - na jednej dioramie zmieszczone sa modele i figurki lacznie w przynajmniej 5 (pieciu) skalach! Pisze "miala" bo zestaw juz nie jest produkowany. Takze wyrazy uznania za posiedzenie nad tym pilotem. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.