Jump to content

MarCorp

Members
  • Content Count

    35
  • Joined

Everything posted by MarCorp

  1. Ja kupiłem ale nie krzyczałem. I się nie cieszyłem. Po obejrzeniu "zalet" uważam, że jest wart starej ceny pełnego zestawu ale nowej bardzo nie bardzo.
  2. No dobra, ale przytocz też te krytyczne Czekamy na artykuł o wykorzystaniu powierzchni do imitacji sfalowanego pokrycia.
  3. Iglak jednym pociągnięciem obrabia krawędzie dwóch rur. Rzadki klej dowolny, może być ten co polecali koledzy powyżej. Tworzywo jest (dla mnie) bardzo fajne i ładnie reaguje na chemię. .
  4. Przenośnia. To naprawdę banał jest, ale specjalnie dla Ciebie sprawdziłem ze stoperem ile mi to faktycznie zajęło bo Seba nie uwierzył... Niestety powtórzyłem tylko dwa razy, nie mam więcej tych modeli.... ... i wyszło nieco ponad 1:30 minuty na jeden. Nadal tak mało czasu że nie warto w ogóle o tym pisać. Ale nawet jeśli komuś to zajmie i z 10 minut - czy to dużo? Chyba ze walczymy o jakiś medal w szybkim składaniu modeli.
  5. Robisz to źle. Dlaczego to już Ci napisał kolega poniżej: Przy tym poziomie narzekania osiągniesz tylko to, że więcej modeli polskiego sprzętu nie dostaniesz. Żaden producent nie ma ochoty na czytanie wyzwisk oraz idiotycznych komentarzy osób, które koło projektowania modeli nawet nie stały ale pouczają jak się modele powinno robić. Podejrzewam, że w tym przypadku albo operator, albo nóż był tępy. Męczysz się okrutnie z tym modelem, to masz podpowiedź: weź nowe ostrze olfy lub dowolne chińskie które pasuje do obsadki. Nowe, ostre. Wycięcie trwa około 10 sekund (choć myślę że przesadzam i było mniej). Usunięcie pozostałości ramki, oszlifowanie iglakiem i wygładzenie rzadkim klejem - max kolejne 10 sekund. Po 20 sekundach masz kolektor gotowy do malowania...
  6. Hubert, spójrz na to szerzej i całościowo; prześledź całą historię Łosia i nie traktuj samego przezbrojenia z V na S jako punktu zwrotnego. Proces był bardziej skomplikowany. Ostatnie publikacje odmitologizowały etos Rzeczpospolitej i pokazały chaos i degrengoladę. Nie trzeba mieć od razu kwitów, bo uznani autorzy tych opracowań je mają, to sa ludzie którzy nie pozwolą sobie na podawanie informacji zmyślonych - jeśli czegoś nie wiadomo, to się tego nie pisze, a jeśli coś jest znane to masz to w książce. Zobacz do najnowszych: ML i następnie PKL. Te starsze opracowania choć nadal wartościowe, jednak już zostały zweryfikowane. Popatrz na fakty: Łosie zaczęto produkować na jesieni 1937r. Ostatecznie zamówiono 124 sztuki. Oblatano 92. Do wybuchu wojny w pełni uzbrojono (w km!) nieco ponad 40. Mówimy o garstce maszyn, które w ogóle posiadały karabiny, większa ich część nigdy km nie dostała. Początkowo Łosie latały nieuzbrojone. Do kiedy? Do końca 1938r. Na przełomie 38/39 zaczęto montować km. Na początku 1939r Łoś nie miał jeszcze zakończonych prób użytkowych w ITL... Całe wyposażenie wojskowe montowało wojsko (a więc też celowniki bombardierskie, radio itd.) Z tą garstką czterdziestu kilku maszyn kłopot był taki jak już znasz: Szczeniak nie pasował do wykonanych zaczepów i w nosie i się zacinał. W wyniku tych problemów samoloty przezbrojone w Szczeniaki, latały z nimi na tylnych stanowiskach a z przodu Vickers pozostał do czasu przeróbek niezbędnych do montażu Sczeniaka. Te niezbędne przeróbki przebiegały mozolnie i do września 39 nie zostały wprowadzone na wszystkich maszynach. Więc masz tak: jakieś 15 miesięcy bez km, 9 miesięcy z km, przy czym większość tego czasu z Vickersem w dziobie lub... bez niego. I to wszystko dotyczy tylko czterdziestu kilku egzemplarzy. Nie było tak jak większość zakłada, że rzedy lśniących, w pełni wyposażonych maszyn czekały na odparcie wroga. Nie rzędy, tylko garść niekompletnych, niedoposażonych i wadliwych maszyn na łapu-capu wyposażano w co się dało aby bić wroga. Zaledwie na kilka dni przed wybuchem wojny samoloty na gwałt wyposażano w radiostacje i busole, bo wcześniej latały bez nich. A na dodatek po zamontowaniu większość tego wyposażenia nie była prawidłowo wyregulowana. Jak to się skończyło, wiadomo.
  7. Czy dobrze rozumiem, że porównałeś przekrój oprofilowania połączenia kadłuba ze skrzydłem, i to stronę wewnętrzną ścianek plastikowego modelu - z profilem teoretycznym skrzydła? Oraz, że na tej podstawie oznajmiłeś, że profil skrzydła w miejscu innym niż wskazane na modelu jest "nieprawdziwy"? W ten sposób możesz porównać obrys statecznika pionowego modelu (oczywiście tylko i wyłącznie metodą na oko - "zobacz") - z obrysem szkicu ze strony 17 no i też nie będą pasować.
  8. Odkrywcze, radosne pouczenie. W sumie to dość ryzykowna teza, że projektant modelu samolotu nie ma pojęcia jak on działa (żeby nie było pomyłki - ja nie jestem projektantem). Tak z czystej ciekawości - gdzie ten profil skrzydła jest nieprawdziwy, oraz po czym wnosisz?
  9. Wiesz, moze podam link do plastikowe.pl - przeczytaj ten tekst bo zaczynają się teorie spiskowe, jakich świat nie widział. Z przytoczonego tekstu wynika że IBG podjęło decyzję niezależnie od FLY i prawdopodobnie dużo od nich wcześniej, a FLY został wpuszczony na minę przez jakichś oszołomów. Ale oni nie mieli z IBG nic wspólnego, lub grali na dwa fronty ale nadal - nie obwinaj IBG winą za porażkę FLY. Mnie osobiście szkoda FLY bo to dobra firma, ale łączenie tego z IBG jest kosmicznym absurdem. Czytajcie ze zrozumieniem zanim coś napiszecie. Porównanie obu łosi IBG vs FLY via plastikowe.pl
  10. I to wszystko do końca roku. Strasznie się grzebią te firmy z wydawaniem.
  11. Absolutnie się zgadzam - tym bardziej, że prostokąt jest szczególnym przypadkiem trapezu prostokątnego :P. Chodzi mi o to, że zdecydowanie przekrój nie jest podobny do trójkąta jak na blaszce YB
  12. Doprecyzujmy: kształt zbiornika jest w przekroju poziomym prostokątem z mocno zaokrąglonymi narożami, a nie trójkątem jak w blaszce YB. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi - nigdy nie pisałem że jest okrągły. Maciek docieka która blaszka jest prawidłowa, a ja piszę że na pewno nie ta z YB.
  13. Ale się uparłeś na ten nieszczęsny Yellow Box. Wolałbym podyskutować jednak o modelu Azur, bo o tym ten wątek. No ale niech będzie: to co pokazujesz to tylko dowód na to że YB jest zgodny z koślawym planem. I jedno i drugie nijak ma się do obiektu rzeczywistego. Może to zdjęcie wyjaśni (podaję za stroną www.spitfire.tnb.pl):
  14. eee, to widać gołym okiem, naprawdę nie ma sensu próbować obalać. Ale jak masz z nimi kontakt - spytaj prywatnie, tak tylko dla siebie. W sumie ja też nie wiem A wracając do wątku, może coś o PZL-kach jednak: które rowki ładniejsze (pomijając nity)?
  15. ale p. Muzikant to firma AZ Model. Co to ma wspólnego z firmą MPM/Azur ? Nie, nikt nie twierdzi że jest kopią konkretnego zestawu. On powstał na bazie zestawu Azura i o to całe halo - bo Azur nie autoryzował tej przeróbki. Tylko to mozna wyczytać z ich oświadczenia. Zdaje mi się, że nie umiem tego poprawnie odczytać. Kobuz nie będzie kopią P11a ? A czy nie za bardzo rozmywamy wątek o modelu Azura ? Zrobiła się dysputa nad moralnością firm Yellow Box i MPM. Próbowałem "przekierować" tą dyskusję do wątku o YB, przekleiwszy oświadczenie - widzę że Ty też się skłaniasz ku temu, przekleiłeś tam "opinie". Wydaje mi się, że tamto miejsce jest bardziej odpowiednie.
  16. Wojtku, ja już pisałem gdzie indziej - tu się tylko powtórzę: te listwy na górnej powierzchni skrzydła nie są żadnym problemem i są banalne do zeszlifowania. Oczywiście, wszystko zależy od umiejętności i samego podejścia do tematu - co jednemu przeszkadza, innemu wcale. A listwy na spodzie ? Tam były "brzechwy" od łączenia blachy porycia na zakładkę. No cóż - znowu trzeba by się zastanowić co lepsze: za szerokie listwy - które bardzo łatwo pocienić do przyzwoitych kształtów - czy kompletny ich brak i konieczność ich dorobienia w YB. No, bo jeśli zachwycać się górą zeszlifowanego płata Azura, to dlaczego zachwycać się brakiem brzechw na spodzie ? Jest bardzo łatwe do udowodnienia - nawet nie posiadając modelu ze zdjęć widzę że to przerobiona kopia. A skoro MPM wydał oświadczenie to pewnie sobie "dowód" zakupili i porównali. Myślę, że to bardziej niechęć do ciągania się po sądach i robienia afery "z igły widły" niż brak możliwości. Zauważ, że MPM skarżył by w sądzie właściwym poszkodowanemu, czyli Czeskim - no i ich stać na pewno bardziej na prawnika niż YB. Twierdzę że YB powinien się cieszyć że mu to uszło No i ostatecznie - to jest kwestia oceny moralności, która dla mnie jest jednoznacznie wątpliwa. Idąc takim tokiem rozumowania, czy jak ukradnę komuś samochód, ale tak, żeby mi się tego nie dało udowodnić, to jest ok ? Z ciekawości co tym razem będą kopiować - ja też Nie zrozumieliśmy się, napisałem: Kadłub P-24 został skrócony i przeryty, z przodu dodana blaszka z Parta a wszystko odlane jako całość. Chodziło mi o przednią część kadłuba za silnikiem - tą z żaluzjami. W odlewie YB widać "zaaplikowaną" blaszkę z zestawu Part. Chodzi o tą część: w dodatku poziome linie podziału nie są dociągnięte do pionowej, a same linie "od blaszki" wyraźnie grubsze Nie pisałem nic o blaszce dołączonej do zestawu - ale o ile można wnioskować ze zdjęć, to rzeczywiście wygląda na wytrawioną u Parta. A może nie ? Świetny przykład totalnie skopanego kształtu zbiornika
  17. RAV - lepiej bym tego nie ujął. Maćku, ale ja Ciebie do tablicy wcale nie wywołuję, skomentowałem tylko posta Z.B.N. Uważam że plagiat robi więcej szkody jak pożytku, a już na pewno w ten sposób jak u Yellow Box. A jednocześnie mam nadzieję że to jego jednorazowa wpadka i życzę mu jak najlepiej - aczkolwiek z takimi cenami to się nie zanosi. Oczywiście, że są bardzo podobne. Ciężko żeby kopia nie była podobna do oryginału. Yellow Box to PZL P.24 Azura, w którym: - nieznacznie skrócono kadłub do długości P11, (jak widziałeś, "prawie idealny" kadłub uzyskasz skracając go w ciągu 9 minut - pozostawiam otwarte pytanie czy plany mamy dobre ) - przeryto linie podziału na kadłubie na odpowiadające P11, - dorobiono silnik. Nie mam tego modelu-kopii w domu, żeby sprawdzić czy też skopiowano silnik z jakiegoś innego zestawu. Biorąc pod uwagę kopiowanie P.24 Azura ciężko uwierzyć w to, że akurat silnik został zrobiony przez Yellow Box samodzielnie od zera. Ciężko mówić tutaj o zaprojektowaniu i zrobieniu od podstaw nowego modelu, jak to np. zrobił Marcin Kuźniar ze swoim (genialnym, to swoją drogą) PZL P.8. Też pezetelka, też żywiczna, też 1/72, a podejście zupełnie inne. Na marginesie: zauważ, że Yellow Box powielił również przejście skrzydło-kadłub przed owiewką z P-24, a z literatury wynika że Kobuz powstał z P11 - nie jestem przekonany czy to miejsce nie powinno jednak wyglądać bardziej jak u P11. Ejno, Maćku - nie odwołujmy się do takich emocji.Jak pisałem - życzę Yellow Box wszystkiego najlepszego, ale uważam ze nie tędy droga. Złodziejstwo nazywasz inicjatywą? Jeśli to jest jakakolwiek inicjatywa, to chyba tylko jeśli rozumieć to jako inicjatywę "jak tanim kosztem zarabiać na frajerach". Prawdziwą inicjatywą byłoby zgłoszenie się do MPM zaraz po wydaniu P.24 i zaproponowanie zrobienia modelu Kobuza. Adres mailowy do firmy jest znany, przedstawiciele pojawiają się na forach dyskusyjnych, od dawna są otwarci na propozycje. To jest inicjatywa i jakoś modelarze na całym świecie potrafią to zrobić. W Polsce lepiej ukraść. Złodziej jest swój, więc zawsze znajdzie grono obrońców święcie wierzących, że to czysto polski produkt. Poza tym "naszych biją" to też świetne hasło, nie będzie cudzoziemiec pluł nam w twarz. Będzie dlatego, że firma MPM nie ma jak walczyć z takimi praktykami. Może jedynie ograniczyć nienależne zyski "wykorzystywacza". Przy okazji: jeśli MPM rzeczywiście wyda ten model to ochroni też interesy modelarzy, którzy kupią go o połowę taniej i wykonany z materiału, który - nie ukrywajmy - łatwiej się obrabia. Tylko nie ta sława, której Ty byś chciał. Przecież komunikat MPM nie poszedł tylko do Plastikowe.pl, cały świat modelarski dowiedział się, że Polacy znowu coś ukradli. Ciągle nie mamy dość takich "siewców sławy"? Ledwo skończyły się żarty o wyjeżdżaniu na wakacje do Polski w ślad za własnym samochodem, to kolejny "przedsiębiorca" musi pokazać, że Polak potrafi ukraść? Bardzo dziękuję za taką sławę. Nie zastanawiasz się, jak wiele polskich firm modelarskich jeden plagiator może postawić w trudnej sytuacji? Tak ciężko wyobrazić sobie negatywne komentarze? "Polska firma wydała nowy model? O, ciekawe komu ukradli tym razem". A przecież zdecydowana większość polskich firm uczciwie i ciężko robi modele żywiczne samodzielnie, od zera do 100%. W kopii Yellow Box 99% pracy to jest wkład MPM i to ta firma powinna czerpać zyski ze swojej pracy. Nie jakiś cwaniak, który sobie ukradnie i sprzeda jak swoje. No i tutaj to już prawnicy powinni się wypowiadać - nie sądzę żebyśmy mieli pojecie jaka moze być szkodliwość ekonomiczna. Ja nawet chyba nie chcę wiedzieć. Kosztów opracowania modelu nie bierzesz pod uwagę? Przecież gdyby nie P.24 Azura, to Yellow Box nie miałby czego skopiować. Opracowanie modelu i formy to są setki godzin pracy, za które trzeba zapłacić. Sama forma kosztuje niezłą sumkę. To nie są roboczogodziny opłacone przez Yellow Box, ten wydatek poniósł MPM. Yellow Box korzysta z cudzej pracy bez zapłaty i bez pozwolenia. Policzmy. Wkład Yellow Box to raptem kupno jednego modelu Azura i kilka (a, niech mu będzie kilkanaście) godzin pracy. Bardzo upraszaczając, bo przecież blaszka i kalkomania z pudełkiem kosztują, żywica i silikon też. Przy 120 sztukach "obrót" to zaledwie 120x150 = 18 tysięcy złotych (zarobku dużo mniej, ale nie to liczę). Zdajesz sobie w ogóle sprawę, że gdyby MPM go pozwało, to musiałby im zgodnie z polskim prawem zapłacić przynajmniej trzykrotność tej kwoty jako odszkodowanie? To są 54 tysiące złotych. Gość powinien dać na mszę za to, że MPM nie wystąpi do sądu i tylko ograniczy jego zapędy przez wydanie swojego modelu. Myślę że jednak miałby solidne podstawy. Tylko zdają sobie sprawę ze nie ma sensu się tłuc po sądach - i dlatego planują odpowiedzieć "własną produkcją". Akurat nam to powinno wyjść na dobre
  18. Trochę wykopki starego tematu, ale myślę że pasuje: MPM zapowiedziało własne, plastikowe wydanie. oświadczenie w sprawie modelu Kobuza "Firma MPM Production czuje się urażona kopiowaniem modelu PZL P.24. Uznajemy takie postępowanie za nieetyczne i w związku z tym postanowiliśmy wypuścić limitowaną edycję naszego własnego modelu myśliwca PZL P.11g Kobuz. Model będzie zawierał elementy plastikowe, żywiczne i fototrawione. Jego cena będzie znacząco niższa, niż cena żywicznej kopii."
  19. Oooo, aaale - Panowie, trochę Wam ucieka sens tego tekstu z linka. Aż poczytałem początki tego wątku. No więc: Yellow Box przerobił model Azura P-24. Skrzydło jest z Azura, tylko z zeszlifowanymi listwami z obu stron - nie bardzo jest się czym zachwycać. Kadłub P-24 został skrócony i przeryty, z przodu dodana blaszka z Parta a wszytko odlane jako całość. I to fajnie wyszło, odlewy są ładne... pozostaje sprawa etyki - Azur nie autoryzował YB swojego modelu do użycia (zapewne wystarczyło by zapytać przed wypuszczeniem i by się zgodzili). Nie mam zamiaru komentować - jedyne nad czym bym się zastanowił to czy warto wydać 150zł (obecna cena z popularnego serwisu aucyjnego) za taką konwersję, która samemu można było dłubnąć. No a teraz jak MPM/Azur wyda (tylko kiedy ?) swoją 11g to już chyba większego sensu nie będzie bo ich model będzie zapewne za pół ceny (jak sądzę coś na kształt ceny FrRom bardziej niż "standardowej" (napisali że Kobuz ma być edycją limitowaną).
  20. Maciek, z drugiego wątku już wiesz że nie bronię długości kadłuba. Nie, mi tylko chodzi o sposób przekazu "ludzi wytykających wady" (malkontentów, pasjonatów, marudzących inaczej - skreślić niepotrzebne). Pokazuję, że nawet jeśli jakies wady są, to one są łatwe do poprawienia. A Ci co nie poprawią - nie musza od razu czuć się "gorszymi posiadaczami zabawki politechnicznej". Ten model z Azura jest obecnie najlepszą bazą do zrobienia poprawnej PZL-ki, naprawdę w nim ewentualne korekty obrysu to pikuś w porównaniu z poprzednimi edycjami innych producentów. Nawet bez poprawek ten model po złożeniu wygląda dobrze. Ja się bardzo cieszę, że ten model jest. Cieszę się, że mamy co poprawiać. A wy nie narzekajcie, tylko zacznijcie budować :P
  21. Dziękuję - myślę że nie warto. Model sprzed dwóch lat i w dodatku konwersja. On w ogóle nie pasuje do tego tematu w kontekście modelu P11 . Jak wyrzeźbię coś z "real" P-11 to pokażę tu (btw gdzieś tu chyba wisi moje RWD-13). Ale jak już lubicie marudzenie to powiem ze 11f ma duuużo ładniejszy zespół silnika (osłonę, śmigło itd).
  22. Dziękuję ale to nie tak. Tym zdjęciem chciałem zilustrować wymaganą korektę i uświadomić że to naprawdę nie jest dużo roboty. Odnośnie modelu - to "backdate" czyli konwersja P-24 na P.11c, sprzed dwóch lat. Przy tamtej okazji planując kolejne P.11 i nie wierząc że powstanie model pzla, odlałem sobie kilka "nosków". Po czym wyrzuciłem niepotrzebną formę - teraz żałuję bo jak widać by się przydała. Piotr - jak wyżej, silikon juz dawno zanieczyszcza naszą planetę. Mam co prawda matkę, ale robienie formy i odlewanie tego jest po prostu ekonomicznie bez sensu. Taniej jest kupić za 9PLN model PZW/jego przepak i pozyskać tą część z plastiku - i dodatkowo łatwiej to będzie kleić do kupy i zostanie nam "kalkomaniana" do wykorzystania na modelu docelowym (białe numery nie są złe!). Biorąc pod uwagę ewentualną niewielką serię i zwrot kosztu formy, odlew kosztowałby tyle co model PZW. Więc: sensu nie widzę.
  23. Jeśli chodzi o ten wałkowany nieszczęsny fragment kadłuba, to nie sposób odmówić racji. Ale tez nie przesadzajmy, to się naprawdę da łatwo poprawić. Ile trzeba wymienić widać na zdjęciu (kremowy kolor to żywica) i wcale nie trzeba modyfikować kształtu płata. (przy okazji: kratownica Parta wchodzi w kadłub po modyfikacjach)
  24. Nie bardzo rozumiem który przypadek przywołujesz ? - model świetnie wyglądający w ramkach i paskudnie się składający - model wyglądający na ramkach kiepsko, a fajnie się składający Ja uważam że ten model nie jest żadnym z nich. Wyglada na ramkach dobrze, ale to short run więc świetnie wyglądać nie będzie z założenia techonologii, a kiepskim wyglądem zgodzić się nie wypada. Po prostu średnio zrobiony, obarczony drobnymi błędami, ale też nie katastroficzny jak to przedstawiasz. Składa się też przeciętnie, to short run. Ma mnóstwo kołków po wypychaczach, które trzeba pousuwać bo sa w miejscach przeszkadzających w montażu. Niejaką sztuką jest się przy tym nie pokaleczyć, trochę się nakląłem boleśnie tego doświadczając. Zastanawiam się czy Twoja uwaga jak to nazywasz "jazdy po bandzie" jest w ogóle na miejscu. Ten model powstał żeby się sprzedawać, a jest to produkt niszowy. Producent zdecydował się na pewne uproszczenia świadomie, mając na uwadze prawdopodobną wielkość sprzedaży i koszt wykonania form - co widać w różnicy między pierwszymi renederami a produktem finalnym. Po prostu pewne rzeczy uprościli żeby w ogóle model wydać - najwyraźniej ktoś przeliczył że ten temat nie jest taki nośny i nie będzie dużego zysku. Gratuluję poczucia humoru. Nie, nie sprawdzam modeli poszukując zdjecia do nich pasującego - ale bardzo fajny pomysł, dobierając odpowiednio dowody i dopasowując do wyników można by udowodnić lub obalić każdą teorię. Nie sądzę żeby isniały jedyne-słuszne-niepodważalne plany modelarskie. Mam wiele i one się między sobą różnią na tyle że zwyczajnie nie chce mi się sprawdzać które są "najlepsze". Dość przywołać wydawnictwa: AJ-Press, Kagero, Mushroom, ACE, czy Stratus. W sumie na szybko znajduję 7 różnych planów modelarskich, które nie są ze sobą zgodne a autorzy sie różnią w niektórych fragmentach dość znacznie. Najłatwiej i najszybciej było mi znaleźć zdjecie P.11 zrobione prostopadle z boku i porównać jego obrys z obrysem modelu. Ta metoda nie jest idealnie miarodajna o ile nie znamy ogniskowej aparatu robiącego zdjecie - co w przypadku zdjeć z epoki jest nierealne. Do tego dochodzi znieształcenie na krawędziach pochodzące od obiektywu. Nie o tym jednak wątek - dla naszych potrzeb, sprawdzenia "zgrubnego" ta metoda się sprawdza i mi to pasuje. Jak powyżej - nie uznaję jedynych słusznych planów. Stratus został przez mnie przywołany nieprzypadkowo - raz, że uważam to wydawnictwo za jedno najlepszych merytorycznie na rynku i mam do niego ogromny szacunek a dwa że model był opisywany jako powstający przy ich współpracy. Wynika z tego że ta współpraca dotyczyła bardziej malowań niż kształtu. Mechanizm sprawdzenia był dość prosty: przykładając kadłub modelu do planów Stratusa okazuje się że model jest za długi- więc sprawdziłem plan. Okazuje się że plan P.11 ma zachwiane proporcje i leży poza obrysem ze zdjecia, natomiast kadłub modelu leży idealnie. I szczerze się z tego ucieszyłem, bo jeśli przyjąć, że plan jest dobry, to musielibyśmy ciąć i skracać kadłub (wykonalne ale zniechęcające). Plan Stratusa jest skrócony w części ogonowej na kabiną, w stosunku do planu P-24 z tej samej książki. I jest to jest oczywistym błędem, bo oba samoloty część ogonową miały geometrycznie identyczną. Absolutnie się z Tobą zgadzam, wszystkie trzy spostrzeżenia są prawdziwe... tylko - jak napisałem powyżej - to świadome uproszczenie producenta. Bardziej wymagajacy modelarze - jakieś 5% kupujących - dokupi za 15zł żywiczny silnik z CMK który już od razu ma odlane kolektory i będzie miało 2/3 "problemu" załatwione. Pozostaje osłona - która nie jest trudna do zrobienia z plastiku, lub blaszki Parta. 95% kupujących tych "problemów" nie zauważy i będą sie cieszyć modelem PZLki który ładnie wygląda.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.