Skocz do zawartości

kornik_69

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 119
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez kornik_69

  1. Wybacz kolego Kubisz, j(y)akoś tak z głupiego przyzwyczajenia
  2. Witam Zdjęciom rzeczywiście daleko do doskonałości, ale jak na jeden z pierwszych modeli, to Twój WuCet wygląda całkiem do rzeczy Bardzo podobają mi się ślady eksploatacji, a w szczególności wywalona beczka plamiąca pakę, ślady piachu z żołnierskich butów na "chodniczkach", przetarcia bieli na zderzaku i (może nieco zbyt liczne) ślady zużycia powłoki lakierniczej. Dość ciekawie prezentuje się również brezent na Browningu .50 cal. Jedyne co wygląda trochę sztucznie to spód. To błoto (czy też inna maź) tworzy zbyt jednolitą powłokę i wygląda to trochę jak wystrój groty solnej.Nie dość, że powłoka jest dość jednolita, to i kolorystyka (jeśli wierzyć tym zdjęciom) również. Przydałoby się pomieszać ze sobą więcej odcieni pigmentów i zróżnicować błoto na mokre i suche. Jeśli udałoby Ci się wystarać o lepsze zdjęcia to myślę, że model wyglądałby atrakcyjniej. Życzę powodzenia w następnych projektach! Pozdrawiam Kornik
  3. Witam Z pewnej odległości model wygląda w miarę ok, aczkolwiek z bliska błędów widać więcej niż na przykład w Yaku-3. Najbardziej rażą ślady po kleju na klapach osłon podwozia oraz niedoskonałości powierzchni takie jak ryski i zatarte linie podziału. Niezbyt schludnie wyglądają również elementy, które malowałeś na czarno takie jak pas antyodblaskowy i końcówka ogona. Niestety w niektórych miejscach (np. na krawędziach natarcia skrzydeł) lakier przetarł się odkrywając podkład czy też plastik. Zróżnicowanie koloru blach dodałoby mu nieco realizmu... Polecam zakup Mr. Base White Gunze. Przydaje się do malowania dużych powierzchni bielą. Co Ty tam wyczyniałeś z tym cienkopisem ? Jak powszechnie wiadomo kalkomanie w starszej Academy nie są marzeniem modelarza. Masz szczęście, że położyły się przynajmniej tak. Czy możesz powiedzieć na jakim papierku były one wydrukowane ? Na białym czy na błękitnym ? Pamiętaj co było mówione na temat wymówek: Nie należy szukać tłumaczenia czemu się czegoś nie robi, ale sposobu jak można to zrobić. Prawdą jest, że w tak małej skali łączenia nie są mocno widoczne, ale staraj się nie powtarzać takiego tłumaczenia w przyszłych, projektach. Model wykonany na szkolną 3 - Stać Cię na wiele, wiele więcej, ja o tym wiem i Ty o tym wiesz. Ten model wyglądałby o wiele lepiej gdybyś: A. Poświęcił mu więcej czasu i cierpliwości; B. Prowadził warsztat na forum gdzie koledzy mogliby Ci np. doradzić jakiego podkładu i jakiej bieli użyć; Mam nadzieję, że weźmiesz ten komentarz pod uwagę i następny model będzie na poziomie Yaka-3 (lub lepszy) a nie tego B-47. Pozdrawiam Kornik
  4. To również bardzo dobra metoda Jeśli mamy do czynienia z lepszymi jakościowo kalkami, które mają dobry klej, to zmiękczacz wystarcza, jednakże jeśli kalkomanie mają słaby lub stary klej, to sama woda nie wystarczy mu, aby dobrze związać błonkę kalki z pomalowanym plastikiem. Dla pewności takie kalkomanie lepiej jest traktować oboma płynami. Racja zupełnie zapomniałem o tym napisać Zabezpieczenie kalkomanii po nałożeniu, przed rozpoczęciem prac wykończeniowych,takich jak wash czy ślady eksploatacji jest sprawą niezmiernie ważną.
  5. Racja, jednakże z mechanicznym odrywaniem również należy uważać, bo często jest tak, że kalka nie odrywa się od arkusza, bo klej nie reaguje należycie z wodą, i niekiedy nawet nałożona z płynami i zabezpieczona lakierem bezbarwnym kalka, po pewnym czasie może zacząć odstawać od powierzchni, marszczyć się lub pękać na modelu. No i właśnie o taki otwarty poradnik mi chodziło. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły, to śmiało piszcie, bo każde nowe doświadczenie się przyda. Wielkie dzięki za odzew kolego MrBat
  6. Mam trochę takich zdjęć w swoich papierach np. we francuskim Le Fana de l'Aviation dotyczącym Mustangów. Są tam bardzo ładne kolorowe zdjęcia z epoki prezentujące Mustangi zarówno z osłonami z ZCY, zieleni i barwie metalu.Ogólnie muszę przyznać, że francuskie publikacje pomimo tego, że przedstawiają dość zróżnicowany poziom merytoryczny, to mają dość dobre i ciekawe zdjęcia. Miałem też coś bodajże w Aerodata International o P-51D, ale musiałbym poszukać i przejrzeć to wszystko jeszcze raz. Instrukcja fabryczna P-51D podaje tylko zalecenie malowania elementów intensywnej eksploatacji lakierem zabezpieczającym. Nie widziałem w niej podanej barwy.
  7. Będąc w Normandii (dokładnie w Muzeum Omaha Beach w Vierville sur Mer) przyglądałem się oryginalnym częściom P-47 oraz P-51, które zaliczyły kraksę już w trakcie walk o połączenie przyczółków Omaha i Utah. Była tam klapka osłony koła P-51, która zarówno z jednej jak i drugiej strony miała ten sam srebrny kolor Duraluminium. Podobnie było z klapką osłony kółka ogonowego.Od pracownika muzeum dowiedziałem się, że nie były one odrestaurowywane. Z badań, które potem przeprowadziłem wynika, że Mustang przybył z fabryki na początku 1944 roku. O korozji czytałem i wiadomo mi z publikacji francuskich dotyczących Mustanga, że ad hoc w bazach impregnowano części wewnętrzne przy pomocy ZCY lub malowano na Interior Green. Z tego co tam wyczytałem elementy wewnętrzne, w tym i wnęki podwozia,wnętrza komór amunicyjnych i klap były malowane na Zinc Chromate, Interior Green lub i tu cytuję "en couleur naturelle" czyli w kolor naturalny. Nie jestem pewien czy chodziło o to, że pozostawały w gołym metalu, czy też może były malowane jakąś srebrzanką. Ciężko o jakąś regułę i trzeba analizować konkretną maszynę na podstawie zdjęć, a jeśli nie mamy zdjęcia naszej konkretnej maszyny, to na podstawie zdjęć maszyn o zbliżonym numerze lub maszyn z tej samej jednostki.Zaprzeczyć się jednak nie da, że wiele zdjęć P-51D/K przedstawia wnęki i osłony podwozia w kolorze zielonym lub srebrnym. Pozdrawiam Kornik
  8. Cieszę się, że poradnik spodobał się kolegom i mam nadzieję, że będzie pomocny. Co do płynów jednoskładnikowych, to miałem do czynienia jedynie z Model Masterem i Humbrolem. Są to płyny nastawione bardziej na zmiękczanie niż ustalanie, aczkolwiek dobrze jest ich użyć pod i na kalkomanię. Może zdarzyć się tak, że jeśli będziemy mieli kalkomanię ze słabszym klejem to samo smarowanie na kalkomanie może nie wystarczyć i boki kalkomanii mogą po pewnym czasie się pomarszczyć i zacząć odchodzić.Należy również pamiętać o wygładzeniu powierzchni po malowaniu i o jej należytym nabłyszczeniu. Korzystanie z płynów jednoskładnikowych jest mało wydajne i (z tego co pamiętam), nie pachną one zbyt ładnie. Zalecam zakup płynów dwuskładnikowych, które wystarczają na dłużej i są skuteczniejsze w działaniu.
  9. Bardzo dobrze, że nie walnąłeś, bo wyszedł Ci bardzo piękny Phantom. Świetne malowanie oraz przebarwienia czynią go bardzo efektownym. Jedynie opony od spodu się nieco przetarły, no ale to jest do poprawienia Gratuluję i pozdrawiam! Kornik
  10. Nie tyle szpachlować co obrobić i wpasować tak aby była minimalna. U Ciebie niestety jest tam lekka przepaść. W zasadzie tak, ale pod koniec wojny, w ostatnich partiach Mustangów, które przybyły na front, oszczędzano na farbie, zarówno we wnękach podwozia i ich osłonach, osłonach komór uzbrojenia oraz w takich miejscach jak ta przestrzeń przy klapach. Niestety nie wiem jak to było z Twoim konkretnym Mustangiem. No tak, wybacz pomyliłem skale Zebrałeś ładny zestaw, a i plany rozwojowe są bardzo ciekawe. W razie czego pisz na PW lub GG. Pomogę na tyle, na ile będę mógł. Pozdrawiam Kornik
  11. Nie ma się czego obawiać, choć niestety jest tak jak myślałem. Mustangowy spód nie wyszedł do końca dobrze. Widać przerwę między klapką wylotu, a obudową, a powierzchnia w tym rejonie nosi ślady szapachlowania i zatarte linie podziału Zdjęcie spodu choć dalekie od ideału, pokazuje to dość dobrze Widzę, że dokonałeś dość sprytnego zabiegu zamknięcia klapek osłon kół. To dość dobra metoda, którą warto stosować jeśli nie waloryzujemy wnęk, choć ja jednak szczerze zachęcam do ich waloryzacji i pokazywania światu Nie przesadziłeś, choć takie plamy byłyby bardziej widoczne zaraz po napełnieniu zbiorników paliwem, natomiast zamknięte klapki osłon kół reprezentują raczej samolot, który dopiero co wrócił z lotu. To jest właśnie jeden z powodów dla, których nie lubię Mustangów ICM. Chodzi mi o tę szparę, która mogłaby zostać nieco pocieniowana np. innym odcieniem metalizera No niestety po kalkomaniach tej firmy nie należy spodziewać się cudu. Da się je nakleić, ale nie są to zestawy zbyt przyjazne modelarzowi. Wymagają pracy i cierpliwości. O którym Spicie mówisz ? Czy nie pomyliło Ci się czasem z IX ? Bo jeśli o V to może to być przepak starego Monogramu
  12. Witam Szanownych Forumowiczów Założyłem ten wątek aby skończyć wreszcie z dość powszechną wśród modelarzy opinią, że praca z kalkomanią jest czymś arcytrudnym, a poprawne nałożenie kalkomanii jest umiejętnością dla wybrańców Jedi, Matrixa czy im podobnych... Jak każda związana z modelarstwem czynność, praca z kalkomanią wymaga cierpliwości, warsztatu i odrobiny czasu, nie jest jednak czymś czego nie da się nauczyć stosując się do kilku podstawowych zasad. Poradnik ten podzieliłem na 4 części: 1. Narzędzia, chemia i uwagi wstępne 2. Nakładanie kalkomanii krok po kroku 3. Houston mamy problem... 4. Uwagi końcowe Ad.1 Poniżej przedstawiam listę narzędzi i środków chemicznych, które są pomocne lub wręcz niezbędne do pracy z kalkomanią: 1) Skalpel lub ostry i twardy nożyk do tapet – Służą one głównie do wycinania kalkomanii znajdujących się we wnętrzu arkusza (np. napisy eksploatacyjne samolotów), bez potrzeby rozcinania całego arkusika na drobne części; 2) Ostre nożyczki – Z własnego doświadczenia wiem, że do precyzyjnego wycinania kalkomanii nadają się małe, ale jednocześnie bardzo ostre nożyczki, które będą nam pomocne szczególnie podczas wycinania kalkomanii owalnych i dużych kalkomanii będących elementami zdobniczymi modelu. Pozwalają one nam wycinać kalkomanie bardzo blisko ich krawędzi bez zbędnego nam (a nawet przeszkadzającego) naddatku przezroczystej folii kalkomanijnej otaczającej właściwą kalkomanię; 3) Pinceta – Ostro zakończona, dobrze zaciskająca się pinceta jest bardzo ważnym narzędziem, dzięki któremu możemy swobodnie manipulować kalkomanią w trakcie pracy; 4) Pędzle – W pracy z kalkomanią, głównie do zsuwania jej z papierka podkładowego i nakładania na model, a także do usuwania z modelu nadmiaru wody, bardzo przydatne są czyste i płaskie pędzle. Polecam rozmiary 2 oraz 4, ale jeśli o to chodzi, to każdy modelarz powinien wybrać sobie takie z jakimi będzie się mu wygodnie pracowało; 5) Szmatka bawełniana – Czysta i miękka bawełniana szmatka (np. wycięta ze starego T-shirtu) jest niezmiernie ważna, gdyż pozwoli nam usunąć spod nałożonej kalkomanii nagromadzone pęcherzyki powietrza, a także pomoże usunąć nadmiar wody z powierzchni modelu nie uszkadzając kalkomanii. Przy grubszych i bardziej opornych kalkomaniach szmatka będzie również pomocna we wgniataniu kalkomanii w linie podziału i zagłębienia; 6) Bezbarwny, błyszczący lakier – Powierzchnia przed rozpoczęciem pracy z kalkomanią musi zostać odpowiednio nabłyszczona. Można tego dokonać malując model lakierem bezbarwnym lub też jego zamiennikiem jakim jest dość powszechnie stosowany płyn do podłóg Sidolux. 7) Płyny do nakładania kalkomanii – Dla uzyskania prawidłowego efektu „wtopionej” w powierzchnię kalkomanii klej znajdujący się pod nią, a także samą kalkomanie wspomaga się specyfikami, które zmiękczają ją i umiejscawiają. Nazywane potocznie płynami do kalek specyfiki produkuje wiele firm. Występują w postaci jedno lub dwuskładnikowej. Osobiście polecam płyny dwuskładnikowe gdyż są skuteczniejsze i wydajniejsze. Płyny te oznacza się jako SET (Setter – Ustalacz) oraz SOL (lub Softer – Zmiękczacz). 8) Woda – Może do kuriozalne, że wspominam o rzeczy tak podstawowej jak woda, ale jest ona niezmiernie ważnym, jeżeli nie najważniejszym elementem warsztatu pracy z kalkomanią. Nie powinna być to woda ani zimna, ani gorąca Polecam wodę ciepłą (letnią), gdyż z własnego doświadczenia wiem, że klej lepiej i szybciej z nią reaguje i mocniej przywiera; Opcjonalnie: 9) Pałeczki kosmetyczne do uszu - pomagają we wgniataniu opornych kalkomanii w linie podziału; 10) Lupa – szkło powiększające pomaga przy pracy z małymi kalkomaniami (np. napisy eksploatacyjne w samolotach); Ad.2 Przed przystąpieniem do pracy, zalecam odkurzenie i przewietrzenie pomieszczenia, co zapobiegnie dostawaniu się pod kalkomanie kurzu i paprochów, a także solidne umycie rąk. Bardzo pomocne jest dobre oświetlenie gdyż mniejsze jest wtedy prawdopodobieństwo krzywego naklejenia kalkomanii, a przede wszystkim nasz wzrok nie męczy się tak mając przez dłuższy czas do czynienia z małymi obiektami. Poloneza czas zacząć: 1) Gdy nasz model jest już należycie pomalowany, a jego powierzchnia w miarę gładka (w wygładzaniu pomaga np. twardy filc) to bez względu na to, czy mamy do czynienia z samolotem myśliwskim, czołgiem weteranem czy też sportowym samochodem, nakładamy na powierzchnie, z którymi będziemy pracować błyszczący lakier bezbarwny lub płyn Sidolux. Najlepiej jest nałożyć go trzema cienkimi warstwami, tak aby nie zalać modelu i nabłyszczyć go w miarę równomiernie. Nabłyszczony model odstawiamy na kilka godzin do wyschnięcia i stwardnienia lakieru pod przykrycie uniemożliwiające zanieczyszczenie powierzchni; 2) Nabłyszczony model układamy na jasnej powierzchni (papier, gazeta lub coś w tym stylu) tak aby wzrok nie męczył się podczas nakładania kalkomanii; 3) Przygotowujemy ciepłą wodę w pojemniczku i pozostałe narzędzia, o których wspomniałem w pierwszej części poradnika; 4) Gdy wszystko mamy już przed sobą, to puszczamy ulubioną muzykę, taką która nas uspokaja, a nie podnosi ciśnienie, możecie to uznać za dziwne, ale to naprawdę pomaga 5) Kalkomanie nakładamy w kolejności takiej, która jest nam wygodna (ja zaczynam od dużych, a kończę na najmniejszych) zwracając jednak uwagę na to aby w przypadku nakładania się kilku kalek na siebie zachować odpowiednią kolejność. Dobrze jest sprawdzać dane oznaczenia z właściwą dokumentacją, tak aby nie popełnić błędów merytorycznych; 6) Wycinamy kalkę nożyczkami lub skalpelem/nożykiem zwracając uwagę na to, aby wyciąć ją jak najbliżej krawędzi. Im bliżej krawędzi będziemy wycinać tym mniej przezroczystej folii kalkomanijnej nam przy niej pozostanie, a to ona właśnie jest tą częścią kalki, która niewłaściwie nałożona, srebrzy się; 7) Wyciętą kalkomanie umieszczamy w pojemniczku z wodą na około 5 sekund, a potem odkładamy na chwilę na bok; 8) W czasie gdy klej naszej kalkomanii miesza się z wodą, my w miejscu gdzie owa kalka się znajdzie nakładamy odrobinę płynu do kalkomanii SET; 9) Po kilku chwilach przy pomocy pincety i pędzla sprawdzamy czy kalkomania odchodzi od papierka. Jeśli tak, delikatnie przenosimy ją wyżej wymienionymi narzędziami, na powierzchnie przesmarowaną wcześniej płynem SET i zsuwamy z papierka; 10) Gdy kalkomania znajduje się już na modelu przez krótki czas możemy nią jeszcze manewrować tak aby znalazła się na właściwym miejscu i w odpowiedniej pozycji; 11) Tak nałożoną kalkomanie wgniatamy delikatnie w powierzchnię przy użyciu bawełnianej szmatki, usuwając pęcherzyki powietrza nagromadzone między kalką a powierzchnią. Najlepiej jest robić to nakładając szmatkę na palec wskazujący i wgniatając kalkę wałkując palcem w szmatce po jej powierzchni; 12) Wgnieciona kalkomania bez pęcherzyków powietrza powinna być przed nałożeniem płynu SOL (Softer) jeszcze raz kontrolnie przejrzana przy dobrym światle. Jeśli wszystko będzie leżało jak należy, smarujemy powierzchnię kalkomanii płynem Sol (Softer) i zostawiamy w spokoju; 13) Płyn Sol (Softer) może spowodować, że kalkomania nim potraktowana zacznie się marszczyć lub przesuwać. Nie należy się tym martwić gdyż przeważnie wraca ona na swoje miejsce, a właściwości zmiękczające płynu sprawiają, że po upływie 24 godzin kalka ładnie wtapia się w powierzchnię; 14) Przechodzimy do następnych kalkomanii... Ad. 3 Tak jak chyba w każdej fazie budowy modelu, również i w trakcie pracy z kalkomaniami mogą pojawić się problemy. Poniżej przedstawiam te najczęściej spotykane, a także sposoby jakimi sobie z nimi radzę: 1) Kalkomania niskiej jakości drze się podczas ściągania z papierka lub nakładania na model. To niestety dość częsta wada tanich zestawów modelarskich, a także starych kalkomanii, które czasami zdarza nam się nakładać. Jedynym sposobem na ograniczenie rozpadania się kalkomanii jest polakierowanie arkusika lakierem bezbarwnym przez rozpoczęciem nakładania; 2) Kalkomania nie chce odchodzić od papierka. Dzieje się tak gdy klej na papierku jest zbyt mocny, lub stary. Niestety jeśli kalkomania nie odejdzie po dłuższej kąpieli w ciepłej wodzie, to należy poszukać innego arkusza. 3) Kalkomania jest gruba lub oporna i nie chce wchodzić w linie podziału oraz zagłębienia. Gdy dana kalkomania nie chce poddać się zabiegom chemicznym wywoływanym przez płyny, to jedyną metodą na zmuszenie jej do posłuszeństwa jest bezpośrednie działanie mechaniczne. W tym wypadku najlepiej jest użyć pałeczek higienicznych do uszu, szmatki bawełnianej lub twardego pędzla, którym będziemy mogli wbić kalkę w dane zagłębienie; 4) Kalkomania srebrzy się. Nie usunęliśmy należycie pęcherzyków powietrza spod kalkomanii lub też nie nabłyszczyliśmy należycie powierzchni modelu; 5) Kalkomania nie prostuje się po nałożeniu płynu Sol (Softer) i pozostaje pomarszczona lub zbija się w kulkę Niestety tak również się zdarza, gdy kalkomania ma delikatną strukturę. Płyn Sol jest dość silnym zmiękczaczem, który zastosowany w zbyt dużej ilości (do niektórych kalek w ogóle nie powinien być używany) może zniszczyć kalkomanie. Niestety jeśli tak się stanie, pozostaje nam jedynie wymiana kalkomanii; 6) Na kalkomaniach lub powierzchni modelu pojawiają się plamy o szarych obwódkach Niestety woda w naszym kraju (przynajmniej w moim rejonie) należy do tych twardszych, co w przypadku nie usunięcia jej nadmiaru przy pomocy szmatki, może doprowadzić do powstania tychże plam, których niekiedy nie da się usunąć. 7) Kalkomania nie jest kolorystycznie poprawna W takim wypadku możemy albo zmienić kalkomanie na poprawną, albo nałożyć te, które posiadamy, a potem przy pomocy filtrów nieco zmodyfikować ich kolory. Ad. 4 To chyba tyle jeśli chodzi o ten krótki poradnik. Za jakiś czas, jeśli będzie zainteresowanie tematem, przygotuję również wątek z krótkim opisem/recenzją kalkomanii poszczególnych firm. Zdaję sobie sprawę, że doświadczeń, wątpliwości i problemów może być o wiele, wiele więcej niż udało mi się tu opisać, tak więc jeśli ktoś z was miałby coś do dodania, to zachęcam do uzupełniania wątku o własne doświadczenia, metody i środki. Uważajcie ten wątek za otwarty. W końcu tworzymy to forum dla wspólnego dobra. Pozdrawiam Kornik
  13. kornik_69

    P-47D Revell

    Mam mniej więcej połowę. Jak tylko skończę to prześlę go moderatorowi działu poradnikowego do przejrzenia i jeśli zostanie zaakceptowany, to poproszę o doklejenie, bo szczerze mówiąc powtarzanie w kółko tych samych rzeczy jest już nieco nużące... Edit: Poniżej wrzucam link do poradnika dotyczącego kalkomanii. Póki co jest to tylko wątek krok po kroku, ale jeśli będzie zainteresowanie to wrzucę również opisy zestawów. viewtopic.php?p=354044#354044 Pozdrawiam Kornik
  14. Wreszcie doczekałem się Twojego P-51 Przemku Niestety muszę Cię skarcić za zdjęcia, gdyż uniemożliwiają one obiektywną i wnikliwą ocenę Twojego całkiem nieźle wykonanego Mustanga. Do tego brak jest zdjęć przedstawiających spód, który jest tak newralgicznym elementem każdego P-51 (szczególnie tych w metalicznych malowaniach), gdyż poprawne wykończenie wnęk podwozia i łączenia połówek kadłuba w okolicach chłodnicy już nie jednego modelarza przyprawiło o szczękościsk. Przydałyby się również zdjęcia samego pilota. Przechodząc do samego modelu, to na tyle na ile można z tych zdjęć ocenić Twojego Mustanga, muszę powiedzieć, że prezentuje się całkiem do rzeczy, nawet jeśli chodzi o aspekty merytoryczne: 1. Bardzo ładnie wygląda malowanie, pomimo iż nie położyłeś podkładu pod metalizer, a na pasie antyodblaskowym widać lekką skórkę pomarańczową; 2. Niedoskonałe i błędne kolorystycznie Kalkomanie ICM-u, położyłeś bardzo dobrze. Nie ma śladu srebrzenia nawet na zbliżeniu nosa; 3. Uzyskałeś bardzo dobry, "dymny" efekt okopceń; 4. Kombinowałeś ze zróżnicowaniem barwy blach, co się bardzo chwali; 5. Korki wlewów paliwa pomalowałeś na czerwono 6. Wykonałeś delikatne i dość realistyczne obicia lakieru na pasie antyodblaskowym; To wszystko jest świetnym zaczynem dalszej przygody z samolotami. Poza zdjęciami nie ustrzegłeś się jednak kilku błędów: 1. Wymienione już wyżej wydechy nie powinny być tak jednolite i zabawkowe. Powinny mieć metaliczno-stalową barwę i być jedynie przeciągnięte rdzawym nalotem; 2. Plamy odchodzące od wlewów paliwa, powinny być bardziej oleiste. Idealnie do tego efektu nadaje się olej wytwarzający się w starych, dawno nie mieszanych farbach Humbrol lub Revell. Pigment osiada w nich na spodzie puszki, a olej wychodzi na wierzch. Jeśli masz jakąś zieloną, bądź niebieskawą farbę tego typu, to możesz delikatnie nabrać odrobinę tego oleju na pędzel i po prostu namalować taki ślad; 3. Oszklenie owiewki nie jest spasowane z jej ramą, a ogół części przezroczystych mógłby być bardziej nabłyszczony. Czy robiłeś tym elementom kąpiel Sidoluxową ? 4. "Deska rozdzielcza" nad panelem instrumentów powinna być w kolorze czarnym; 5. Jeśli już decydowałeś się na otwarcie klap to, mogłeś ich wewnętrzne powierzchnie nieco dopracować tak by nie były kolorystycznie takie same jak ich zewnętrzne powierzchnie. Wygląda to nieco zbyt jednolicie. 6. Jest to błędnie wykonana przez producentów (nie tylko ICM) imitacja wzmocnienia skrzydła w okolicach podwozia, które to wzmocnienie nie występowało we wszystkich maszynach. Kolega zapewne próbował je usunąć, ale jak widać nie dało ono za wygraną, co dość skutecznie uwydatnił wash. Póki co jest 6 do 6, ale tak jak już wcześniej wspomniałem chciałbym również zobaczyć spód Twojego P-51 oraz pilota. Czy mógłbyś powiedzieć jakim aparatem wykonujesz zdjęcia? Przydałoby się jakieś drugie źródło światła po drugiej stronie stanowiska fotograficznego, a boki prowizorycznego namiotu też mogłyby być białe. Twój Mustang jest naprawdę nieźle wykonanym modelem, pomimo tego, że to dopiero twój drugi model samolotu. To, że zainteresowałeś się konstrukcją P-51 cieszy mnie niezmiernie i mam nadzieję, że pojawią się kolejne, które będę miał okazję podziwiać nie tylko w galerii, ale i w warsztacie. Błędy, które popełniłeś są w miarę łatwe do uniknięcia lub poprawienia i jestem pewien, że w następnych samolotach będzie to wszystko już znacznie lepiej wyglądało. Pozdrawiam i niecierpliwie wyczekuję kolejnego P-51 Kornik
  15. kornik_69

    A6M5c ZERO

    Zaczyn już jest jednakże musisz najpierw położyć podkład, potem nieco grubszą warstwę aluminium i na to zieleń czy też inny kolor bazowy. Staraj się też robić to w miejscach, w których najbardziej takie obicia się spotykało, a nie tak jak w tym wypadku, od niechcenia
  16. kornik_69

    P-47D Revell

    Tak chodzi o te płyny z tym, że musisze pamiętać, że trzeba kupić dwa elementy: SET i SOL jednej lub drugiej firmy. Generalizować nie należy nigdy, aczkolwiek pracuję obecnie nad takim jakby mini poradnikiem dotyczącym kalkomanii, w którym chcę również zawrzeć mini recenzję kalkomanii każdej z liczących się firm, z którymi miałem do tej pory do czynienia.
  17. Wątek dotyczący prawidłowego nakładania kalkomanii podjąłem w wątku warsztatowym P-47 kolegi Paranoida, a jako, że tutaj pojawiła się podobna kwestia przekopiowałem fragment swojego postu z tamtego wątku, uzupełniając go. Jeśli jest to naruszenie regulaminu, to uprzejmie proszę kolegów moderatorów o upomnienie: Kalki należy wkładać do ciepłej (nie zimnej, nie gorącej) wody tylko na moment, a potem nakładać na błyszczącą powierzchnię używając płynów do kalkomanii. Kalkomanię nałożoną na powierzchnię przesmarowaną płynem Set (np. Niebieski płyn Gunze), dociskasz miękką bawełnianą szmatką (np. wydartą ze starego T-Shirtu) tak aby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Gdy kalka dobrze leży i jest "wbita" w powierzchnię smarujemy ją płynem Sol (np. Zielony płyn Gunze) i zostawiamy w spokoju. Może się ona pomarszczyć, ale w końcu wróci na swoje miejsce. Gdy tak się stanie to dana kalka jest już prawidłowo nałożona. Nie byłbym szczery mówiąc, że tak będzie zawsze, bo gdy kalki są stare lub wydrukowane na delikatnym papierku (np. stary, biały papierek Academy), to niestety mogą się drzeć lub zbijać w małe kulki.Wszystko zależy od zestawu i marki kalkomanii. Jeśli robimy wszystko po kolei i bez pośpiechu wycinając kalkomanie blisko ich krawędzi, to powinno być ok, a kalki nie powinny się srebrzyć. Płyny Model Master nie są najlepsze, osobiście polecam Gunze lub Microscale. Gdy skończy Ci się ten MM to może pomyśl o nabyciu zestawu (Set +Sol) jednej z tych firm. Pozdrawiam Kornik
  18. kornik_69

    P-47D Revell

    Z Twojego postu wynika, że masz po prostu braki warsztatowe, które dobrze by było uzupełnić... Kalki rzeczywiście należy wkładać do ciepłej (nie zimnej, nie gorącej) wody tylko na moment, a potem nakładać na błyszczącą powierzchnię używając płynów do kalkomanii, których chyba nie miałeś.Kalkomanię nałożoną na powierzchnię przesmarowaną płynem Set (np. Niebieski płyn Gunze), dociskasz miękką bawełnianą szmatką (np. wydartą ze starego T-Shirtu) tak aby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Gdy kalka dobrze leży i jest "wbita" w powierzchnię smarujemy ją płynem Sol (np. Zielony płyn Gunze) i zostawiamy w spokoju. Może się ona pomarszczyć, ale w końcu wróci na swoje miejsce. Nie byłbym szczery mówiąc, że tak będzie zawsze, bo gdy kalki są stare lub wydrukowane na delikatnym papierku, to niestety mogą się drzeć lub zbijać w małe kulki.Wszystko zależy od zestawu i marki kalkomanii. Płyny do kalkomanii to jedna z ważniejszych rzeczy, które powinny znaleźć się na warsztacie jeśli masz zamiar budować modele samolotów z liczniejszymi niż np. w pancerce kalkomaniami. Jeśli nie pasowała to trzeba ją było lekko odchudzić nożykiem od wewnątrz co powinno pomóc w dopasowaniu. Jeśli chodzi o braki w klapkach, to można je było uzupełnić w prosty sposób, wycinając je z puszki po napoju i doklejając w odpowiednim miejscu. Pomalować je matowym lakierem bezbarwnym i delikatnie przykurzyć startą na proszek suchą pastelą lub suchym pigmentem. Suche pastele pojedynczo nie są drogie i przydają się w warsztacie. Model jest niezły i można z niego zrobić całkiem fajny element kolekcji. Zrobiłem już dwa i zapewne zrobię jeszcze drugie tyle. Kolejny brak warsztatowy. Z mieszaniem byłoby ciężko, a właściwa czerwień chociażby Pactry nie jest taka droga. No i tu się kłania "Syndrom Końca Modelu" czyli niezdrowy (głównie dla modeli) pośpiech modelarza, wynikający z tego, że "już za chwileczkę, już za momencik..." model będzie gotowy. Często pojawia się już po nałożeniu kalek i można przez niego zapomnieć o bardzo ważnych elementach takich jak anteny radiowe, rurki pitota, itp. Prowadzi również do niechlujności i różnego rodzaju wypadków (np. rozlanych farb, zabrudzeń oszklenia, odcisków palców na modelu). Pośpiech jest naprawdę nie wskazany bo Jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Róbmy modele od początku do końca, a nie od początku do 5/6 ! Trochę się chyba rozpisałem. Wybacz
  19. kornik_69

    P-47D Revell

    Z bliska niestety widać więcej niedoskonałości modelu: 1. Niedoskonała obróbka i szpachlowanie; 2. Kolory nakładane z pędzla zdradzają grube, smugowato - grudkowate nałożenie farby; 3. Kalkomanie świecą się i nie są dobrze "wtopione" w powierzchnię; 4. Osłona silnika Pratt & Whitney odstaje. Nie została należycie przymierzona na sucho, umiejscowiona, dociśnięta przed przyklejeniem; 5. Opony strasznie się błyszczą, co czyni je mało realistycznymi. Mam nadzieję, że weźmiesz sobie uwagi kolegów i moje do serca tak aby Twoje następne modele były pozbawione wymienionych błędów. Pozdrawiam i życzę powodzenia w kolejnych projektach! Kornik
  20. Kolega Przemekgksw3 ma rację mówiąc, że jest lepiej, bo rzeczywiście tak jest. Z błędów jakie popełniłeś w Mustangu tutaj pojawiły się (poza wymienionym podwoziem) tak naprawdę tylko 2: 1. Zamglone (zanieczyszczone) oszklenie - recepta jest jedna: Trzymać je jak najdłużej w pudle by uniknąć zanieczyszczeń,do malowania zabezpieczać z obu stron, operować przy nim czystymi rękoma,a pod koniec prac zafundować mu kąpiel Sidoluxową; 2. Niedoskonale nałożone kalkomanie - Italeri ma jedną niezaprzeczalną zaletę - ładnie kładące się kalki. W Twoim wypadku ta zaleta nie miała okazji się uwidocznić, gdyż (tak mi się przynajmniej wydaje) kalki były kładzione bez płynów, na niedostatecznie nabłyszczoną powierzchnię Przed każdym nakładaniem kalek maluj powierzchnię na błyszczący lakier bezbarwny (lub Sidolux),a do nakładania używaj płynów. Czy zakupiłeś je już ? Malowanie za to wygląda coraz lepiej i myślę, że po delikatnej polerce twardym filcem i po nałożeniu lakieru bezbarwnego możesz spokojnie pokusić się o washa, który przy porządniejszym modelu z wgłębnymi liniami podziału, znacznie go uatrakcyjni, uczyni bardziej trójwymiarowym i mniej zabawkowym. Rozważając zakup następnych modeli skonsultuj się z kolegami z forum. Oni pomogą Ci wybrać zestaw, który pomoże Ci rozwijać Twoje umiejętności. Oby tak dalej !!! Pozdrawiam Kornik
  21. kornik_69

    P-51D Revell 1:48

    Witam Ja niestety nie mogę być zbyt entuzjastycznie nastawiony, bo nawet jak na pierwszy model i nawet bez zastosowania zaawansowanych technik, mogłoby być trochę lepiej. Chodzi głównie o techniczno-estetyczne niedoskonałości gdyż jeśli chodzi o merytoryczną poprawność, to w przypadku tego zestawu Revella (ex stary, lub jak kto woli Klasyczny, Monogram) nie może być o niej mowy. Przede wszystkim chodzi mi o: 1. Zalaną owiewkę i niezbyt dobrze obrobiony przed wklejeniem wiatrochron; 2. Krzywo wklejone elementy podwozia i jego pokryw; 3. Zbyt mocno otwarta klapka wylotu powietrza z chłodnicy; 4. Zbyt płytko wklejone wydechy; 5. Nie do końca dobre umiejscowienie i ułożenie niektórych kalkomanii; 6. Widoczne ślady szpachlowania; 7. Nie rozwiercone lufy karabinów maszynowych; 8. Źle zabezpieczone przejścia kolorów, które poskutkowały niezbyt fajnymi "wyjechaniami". Nie piszę o tych niedoskonałościach, po to aby Ci dopiec, a jedynie zwrócić Twoją uwagę na rzeczy, których należy pilnować budując modele. Pamiętaj o nich w następnych projektach, a będziesz budował coraz to lepsze samoloty. Pochwalić Cię mogę za: 1.Gładką powierzchnię lakierniczą, na której nie ma praktycznie śladu grudek; 2. Nieźle zapoczątkowaną przygodę z okopceniami, które dają efekt przydymienia, a nie brzydkiej smugi/plamy; 3. Dość ciekawą barwę rur wydechowych, które nie są jednolicie rdzawe, a metaliczne takie jak powinny być; 4. Za to, że zacząłeś modelarską przygodę od P-51 pomimo, że ten stary (klasyczny) zestaw średnio go przypomina Te rzeczy dobrze rokują na przyszłość. Powtarzam to przy każdym kolejnym komentarzu modelu, początkującego modelarza, także i tym razem to powiem: Poczytaj dział poradnikowy, przeanalizuj modele doświadczonych kolegów i pytaj aby rozwiać wszelkie wątpliwości, a na pewno kolejne modele będą coraz to lepsze. Powodzenia i pozdrawiam! Kornik
  22. kornik_69

    P-47D Revell

    Patrząc na niektóre wątki może się tak wydawać jednakże eksperymentując np. przy samolotach z technikami stosowanymi w pancerce, można często osiągać ciekawe efekty.
  23. Z zewnątrz Twoja 5-tka wygląda całkiem nieźle (rzekłbym nawet gangstersko ) jednakże wnętrze pozostawia trochę do życzenia. Nie wiem czy miało ono odgrywać welur czy też skórę, ale wygląda plastikowo i mało atrakcyjnie, nawet pomimo zastosowania washa. Może wyglądałoby to lepiej gdybyś użył beżu lub kremu i lekko nabłyszczył wnętrze nadając mu bardziej skórzany poblask. Niezbyt fajnie wyszły również znaczki BMW, które strasznie się srebrzą. Mogłeś wycinając je z arkusza, przyciąć je nieco bliżej krawędzi. Najważniejsze jednak, że klient był zadowolony. Pozdrawiam Kornik
  24. Ja tak mam i to nawet sobie nie wyobrażasz jak często Lepiej wyleż to ustrojstwo i zabierz się za model wtedy kiedy siły i wena pozwolą. To wyjdzie na dobre Tobie i modelowi. Życzę zdrowia!
  25. kornik_69

    P-47D Revell

    Wybacz więc, ale nie wiedziałem, bo pisałeś, że cytuję: "Pluł grudkami". Myślałem, że chodzi o aerograf. Podtrzymuję jednak to co pisałem o talencie, bo metalizer z pędzla położony jest i tak morowo. Masz do tego dryk tylko musisz używać mniejszych ilości farby. Dlatego właśnie warto pytać, nawet o takie rzeczy jak pas antyodblaskowy. Jest na forum kilku kolegów, którzy znają się trochę na P-47 i mogliby rozwiać Twoje wątpliwości. Warto korzystać z funkcji "szukaj".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.