Skocz do zawartości

kornik_69

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 119
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez kornik_69

  1. Kolejny T-55 i to kolejny w polskich barwach. Cieszy mnie to To co w Twoim wozie sprawia pozytywne wrażenie, to jego zdetalowanie. Jest tam trochę tych bambetli i to dobrze. Nie wiem czy ta Pepeszka, która na pancerzu jest właściwa, ale fajnie to wygląda, mimo że nie ma na pancerzu jej właściciela,a jej kolba jest nieco niedomalowana... Podoba mi się brudzenie (zacieki rdzy) i przetarcia rozmaitych krawędzi. Niestety nie wszystko jest według mnie idealne. Przetarcia krawędzi i części detali są ok, ale reszta jest nieco chaotyczna i w niektórych miejscach sprawia wrażenie jakby ktoś jeździł po pancerzu szczotką drucianą Powinny być bardziej różnorodne, a nie takie czysto srebrne (jakby aluminiowe). Tyczy się to również gąsienic, których przetarcia są zbyt mocne. Kalkomanie z numerem srebrzą się.Widać to po dokładniejszym przyjrzeniu się. Brakuje mi tu również (przy tak mocnych eksploatacji) okopceń przy wydechu. Podsumowując: Jest dobrze, ale mogło być lepiej. Mam nadzieję, że w następnym projekcie uwzględnisz te uwagi. Pozdrawiam Kornik
  2. Taki efekt jaki pokazałeś na fotce, rzeczywiście jest fajny i może rzeczywiście warto iść w tym kierunku... Moim zdaniem aby to uzyskać, powinieneś zmieszać nieco drobnego piasku z pigmentem o odpowiedniej barwie oraz lakierem bezbarwnym i nałożyć go nieco obficiej w na felgi i progi. Potem jeśli sama ta mikstura by nie zmatowiała, pokryć ją warstwą matowego lakieru bezbarwnego. Robiłem podobne rzeczy na TKS-ie przygotowując zaschnięte błoto na ściankach za kołami. Wyszło całkiem ok. Nie jest to dużo pracy, a efekt może przykleić "banana" na usta
  3. Witam Kaśka wygląda bardzo przyjemnie. Fajnie, że taka maszyna pojawiła się w konkursie. Zdetalowanie i przebarwienia prezentują się świetnie. Zgodzę się, że po wojnie sprzęt nie był tak ciężko styrany jak w trakcie działań, ale należy pamiętać również o tym, że w tamtym ćwiczenia odbywały się bardzo często. Rygory co do utrzymania sprzętu zachowywano, ale nie unikano podstawowych śladów eksploatacji, takich jak chociażby otarcia farby na progach, klamkach, zawiasach itp... Jeśli Twoja Kaśka przedstawia pojazd, który dopiero co przybył do jednostki (na co nie wskazują bardzo ładne i realistyczne przebarwienia farby) i wyjechał na poligon, taki "podstawowy" wariant zużycia można przyjąć. Jeśli natomiast jest już po pierwszym odpaleniu rakiet, to prowadnice powinny być nieco odrapane i chyba nadpalone z tyłu. Jeśli kurz, to plamki na błotnikach trochę nie pasują, natomiast jeśli tereny podmokłe (bagniste) z rzadkim błotem to kurz na kołach powinny zastąpić ślady bardziej wilgotnego, rzadkiego błota. Podmokłe tereny trochę się gryzą z kurzem... Przemyśl to może jeszcze przed wstawieniem ostatecznej galerii
  4. Przeglądałem In Detail & Scale, In Action Squadron Signala, Corsair Colors,kilka publikacji polskich oraz jedną monografię francuską dotyczące Corsaira i w kwestii komór podwozia jest podobnie jak w przypadku chociażby P-51. Nic nie wiadomo na pewno. Amerykanie piszą, że późne Corsairy posiadały przeważnie golenie i felgi w kolorze stalowym (naturalna barwa metalu), lecz często podczas przeglądów bądź remontów, podczas których robiono poprawki malarskie, przemalowywano je na kolor płatowca. Jeśli chodzi o wnęki to na zdjęciach widnieją ich trzy rodzaje: w kolorze płatowca, srebrne oraz zielone. Srebrny to pewnie naturalna barwa metalu, a zieleń to albo Interior Green albo Green Zinc Chromate. Francuzi natomiast, którzy prezentują głównie malowania używanych przez siebie maszyn, podają (z potwierdzeniem fotograficznym), że golenie i felgi były białe, natomiast wnęki zielone (z odcieniem przypominającym Interior Green). Wybór należy do nas. Niestety nie jestem aż tak obeznany z Corsairem żeby (tak jak przy P-51) na podstawie nr serii i daty opuszczenia zakłądu i samej nazwy zakładu,stwierdzić jakimi kolorami były te elementy wykańczane. Nie zmienia to faktu, że dokonałeś dobrego wyboru wersji, na którą sam mam coraz większą ochotę
  5. Moim zdaniem powinieneś kontynuować pracę dioramkowicza i zabrać się za kolejne projekty. Talent masz, warsztat też całkiem całkiem i przy odpowiednim nakierowaniu merytorycznym mogłyby wyjść spod Twojej ręki całkiem fajne prace. Pomyśl o tym...
  6. Mówisz tak jakby kolega Mac Eyka Cię zaatakował, a on tylko wyraził swoją opinię. Na tym chyba polega komentowanie czyż nie? Sam uważam się za historyka pasjonata, pomimo, że dyplomu historyka nie mam, ale 15 lat się tą historią zajmuję. Przechodząc do Twojej pracy: Mnie osobiście bardzo podoba się pomysł dioram w 1:72, 1:144 i podobnych skalach, bo można przedstawić bardzo fajne scenki, z większą ilością bajerów i nie rzadko mniejszym kosztem. Wielkość projektu i ilość pracy jaką włożyłeś w tę dioramę budzą mój głęboki szacunek. Szczególnie budynki i detale są miłe dla oka. To co mi się nie podoba, to właśnie to rozdzielenie. Tak jakby chodziło o dwie różne scenki, a nie jedną. Kościółek rzeczywiście mógł pozostać nie ruszony (widziałem wiele zdjęć, przedstawiających scenki które można by uznać za cudowne ocalenie:) ), ale jest jednak nieco za czysty i mocno kontrastuje z drugą stroną dioramy. Chodzi mi o efekt wizualny. Czołgi jak już to wcześniej napisałeś, można ściągnąć, tak więc ten galimatias nie stanowi problemu. Może jednak w Twojej, pokaźnej kolekcji znalazłyby się maszyny chociażby z podobnego okresu, tak żeby zrobić kilka fotek tylko z nimi ? Byłoby fajnie Czekam na kolejne projekty i życzę powodzenia Pozdrawiam Kornik
  7. Moim, skromnym zdaniem Twój T-55 wygląda świetnie. Mimo, że lubię czołgi po konkretnych przejściach, to Twoje wyważone ślady eksploatacji bardzo mi się podobają. Uważam, że wygląda to całkiem realistycznie. Przebarwienia sprawiają miłe wrażenie, a w połączeniu z odbiciami, dają ładny efekt stali. Jedyne czego mi w tym modelu brakuje to jakiegoś fajnego fotomontażu na piachu Motyla Noga! Znowu mi się ślina zbiera na T-55
  8. E tam od razu świetny. Bury jest... Dobrze, że nie lubisz szaleć. To Ci się chwali,bo modele nie są nachalne. Mówię tak o tych zdarciach, bo w tamtym miejscu obsługa pokładowa działała dosyć konkretnie. Pokrywy były zdejmowane regularnie, czasem po kilka razy w ciągu dnia, ładowano amunicję, sprawdzano km-y, wyciągano je do czyszczenia, likwidowano zacięcia, ogólnie działo się w tych rejonach sporo. Chociaż minimalne ryski były by wskazane. Co do mocowań okapotowania, to na większości zdjęć, które widziałem były widoczne jasne kropki przedstawiające nic innego jak odbitą z tych elementów farbę. Dlatego też na swoim F6F-5N takowe wykonałem i będę wykonywał przy innych modelach, gdy tylko będę miał wystarczające potwierdzenie fotograficzne, bądź też dokumenty. Szkoda, że nie bo była by fajna rodzinka. P-400 z Salomonów ciekawa sprawa (spore pole do popisu jeśli chodzi o ślady eksploatacji ) Ja jestem trochę zrażony do Airacobry po moim nieszczęsnym P-39Q Eduarda, ale myślę, że za jakiś czas kupię jakąś Hasegawę i wydłubię coś z PTO.
  9. Witam Mnie również podoba się wybór wersji powojennej i tego dość ciekawego malowania. Niestety model pozostawia nieco do życzenia przede wszystkim jeśli chodzi o odbicia lakieru. Dobrze wiem, że na takiej powierzchni ich realistyczne oddanie nie jest łatwe, ale tutaj wyszły nieco zbyt plamowato (przypominają maźnięcia pędzelkiem). Powienieneś spróbować srebrnego, mocno naostrzonego ołówka. Potrafi działać cuda. Okopcenia, pomimo swojej odpowiedniej długości i kształtu, są nieco za ciemne jak na ten kolor powierzchni. Blacha powinna być przepalona, co cechowało samoloty o ciemnej barwie i mocnych silnikach. Komory podwozia z tego co pamiętam, powinny być chyba w tej wersji malowane na kolor Green Zinc Chromate badź Dark Green, ale muszę to jeszcze sprawdzić w dokumentacji, gdy będę miał chwilkę. Ogólnie model prezentuje się nieźle. Malowanie i kalkomanie są w porządku. Fajnie, że zdecydowałeś się podczepić mu rakiety, bo to ze swych ataków rakietowych Corsair słynął najbardziej pod koniec II wojny światowej na Pacyfiku i w czasie wojny w Korei. Japończycy na Iwo Jimie dzwonili zębami ze strachu gdy słyszeli, że lecą na nich F4U Ja bym jednak skłaniał się ku modelowi Academy w 1/48 bądź też Revellowi (przepakowi Hasegawy) w tej samej skali. To dość dobre modele i przy odrobinie pracy dobrze się prezentują. Pozdrawiam Kornik
  10. Hellcat również wygląda całkiem do rzeczy. No może nieco zbyt ciemno się zakopcił i przydałoby się nieco zdarć w okolicach komór uzbrojenia, ale ogólnie prezentuje się bardzo przyjemnie. To Eduard ? No to teraz chyba czas na Bearcat'a ?
  11. Rude raczej chyba tylko na zdjęciach, przy wydechach może nieco pomarańczowe, ale dalej już raczej szare w nutką brązu. Mocowanie linek anten odbywa się bardzo topornie i patrzącemu na ten proces z boku pewnie wydałoby się to śmieszne... Najpierw montuję z pomocą cyjanoakrylu linkę główną z rozciągniętej nad świecą wypraski,a gdy już ją zamontuję (co zajmuje nieco czasu i kosztuje trochę nerwów) przycinam ją do odpowiedniej długości ostrymi i dobrze skręconymi nożyczkami. Potem bardzo delikatnie pokrywam ją czarną farbą przy pomocy pędzelka. Gdy linka główna jest gotowa, to wtedy "na oko" lub przy pomocy linijki odmierzam drugą linkę (lub linki) i nieco za długą przyklejam cyjanoakrylem do linki głównej. Gdy już wisi, odczekuję chwilkę, odcinam niepotrzebny kawałek nożyczkami i maluję czarną farbą. Wszystko to wydaje się proste i szybkie i takie jest gdy się potrenuje. Czasami jednak potrzeba wielu powtórzeń zanim linki się dobrze ułożą i będą odpowiednio napięte.Lepiej zawsze dociąć nieco dłuższą linkę, bo potem ją łatwiej napinać na masztach itp...
  12. Używałem tych cieni w pracach nad Fordem Mustangiem, a także przy Hurricane Revella i efekt jest świetny. Nasilenie przepaleń można bardzo fajnie regulować, bez obaw, że przegnie się pałkę. Spróbuj, bo warto !
  13. No dawaj, dawaj ! Nie ma ociągania
  14. Ładnie i schludnie wykonany Su. Niestety nie znam się na tej konstrukcji, więc mogę jedynie ocenić jej estetykę, a tej nic specjalnie nie brakuje Pozdrawiam Kornik
  15. Dla kogoś kto dobrze opanował pracę pędzlem byłoby to dobre rozwiązanie. Niestaranność też trzeba właściwie oddać Wojenny kurz ok, chociaż nie wiem czy myśliwcom lotniskowym nie bardziej daje się we znaki sól morska. Myśliwce lotniskowe mogłyby mieć tak zakurzone owiewki w momencie gdyby atakowały cele naziemne na małej wysokości bądź też gdyby na takiej wysokości walczyły z wrogiem, z tym, że nie wiem czy podczas drogi powrotnej oszklenie nie zostałoby oczyszczone przez bryzę
  16. Oprócz samej równości wymiarowej pasów, chodzi również o szczegóły takie jak niedomalowania (z przebijającą oryginalną) farbą, zacieki jednego koloru na drugim, zakłócenie pasów kokardami, literami kodowymi, znakami idendyfikacji i vice versa nachodzeniem pasów na te elementy oznaczeń.
  17. Skoro udało Ci się uzyskać już takie kształty plamek i linie na kadłubie, to napewno uda Ci się je delikatnie połączyć. Nawet jeśli nie wyjdzie idealnie jak na fotografii, to moim zdaniem powinieneś przynajmniej spróbować wykonać je najwierniej jak się da. Zielonego jest teraz trochę zbyt mało. To duży model i mógłbyś spróbować, co Ci szkodzi ? Właśnie na dużych modelach powinno się takich bajerów próbować, bo w 48 może już być trudniej...
  18. Racja Bronze Green Zresztą sam dawałeś mi tę farbę...
  19. Tak sobie siedzę i cichaczem obserwuję Twój całkiem ciekawy projekt. Gratuluję cierpliwości i wprawnej ręki przy malowaniu plam. Na zdjęciach oryginału są chyba nieco bardziej ze sobą połączone i to sprawia, że samej zieleni jest więcej. Będziesz malował dalej starając się osiągnąć taki efekt ?
  20. Kolor wnętrza to Dark Green. Podobny kolor stosowany jest m.in. w kokpicie B-25 Mitchell.
  21. Witam Szanownych Kolegów Jako, że rok 2010 został ogłoszony przez kolegę Timiego rokiem Thunderbolta, nasza swojska modelarnia zamieniła się w istną fabrykę P-47 na miarę zakładów Republic. Timi zakończył pracę nad Razorbackiem D i obecnie dłubie składaka C, a ja w międzyczasie rozpocząłem prace nad swoim Razorbackiem D firmy Tamiya. Będzie to model przedstawiający (mniej lub bardziej wiernie) maszynę SXoT pilotowaną przez Lt. Willa Jordana i Lt. L. Avakiana. Przyznaję szczerze, że malowanie to (co żadko mi się zdarza) wybrałem dlatego, że jest według mnie po prostu ciekawe, a nie jak zwykle to w moim wypadku bywa dlatego, że mam do niego specjalny sentyment bądź też bazę historyczną. Model ma kilka nazw własnych: "Lucky", "Mole" oraz "Dolores" czyli po prostu Szczęśliwy Kret Dolores. Wszystkie one znajdują się na arkuszu kalkomanii. Użyte Materiały: Model : P-47 D Razorback - Tamiya 1/48 Waloryzacja: Eduard Zoom for P-47D Kalkomanie: Eagle Strike Budowa idzie w piorunującym tempie. Tak szybko, że nie nadążam ze zdjęciami, o które proszę Timiego z racji jego sprzętu i doświadczenia fotograficznego. Model od klocków Lego odróżnia tylko to, że klocki Lego po złożeniu zestawowej konstrukcji, pozostają w niej przez kilka dni, a potem służą do budowy innych W tym wypadku budujemy tylko jedną konstrukcję, ale to równie łatwą, prostą i przyjemną. Poniżej kilka pierwszych zdjęć z warsztatu: Zdjęcia kokpitu w połowie prac. Później doszły jeszcze zdarcia lakieru i wash oraz pasy bezpieczeństwa i manetki z blachy fototrawionej Tak mój model wygląda po dzisiejszych pracach. Poszło trochę szpachli, ale myślę, że wynika to raczej z mojej winy niż z niedoskonałości zestawu Podczas wklejania kokpitu jego tylna ścianka nieco odeszła od miejsca,w które powinna być osadzona, a farba zeszła z jej boków. Zostanie to jutro poprawione przed założeniem owiewki do malowania. Mam nadzieję, że pomimo dość oklepanego tematu znajdzie się ktoś, kto czasem zajrzy do tego warsztatu. Będzie mi bardzo miło. Nowe zdjęcia już wkrótce. Pozdrawiam Kornik
  22. Jaką obronę?! Nie szarżuję na Ciebie z Thompsonem Na zdjęciu konkretnego egzemplarza rzeczywiście widać w starannie pomalowane pasy, więc zgadza się z Twoim modelem. Jest zdjęcie, jest potwierdzenie, nie ma tematu Na drugim zdjęciu natomiast nie widać pasów aż tak dokładnie ażeby można ocenić staranność ich wykonania. Swoją uwagę o pasach opieram głównie o samoloty bazujące na ziemi (Mustangi 315 Dyonu, Typhoony, P-47, Dakoty,Horsy itd...) Tam widać, że malowano na szybko, byle by było)... Na maszynach, które dostarczano z fabryk lub remontów zwykle wymalowywano pasy dość starannie. Możliwe, że tak również było na lotniskowcach.
  23. Jeśli posiadasz takowe to chętnie się z nimi zapoznam. Nie posiadam zdjęć pokazujących malowanie pasów na okrętach, ale mam w czeskiej mini monografii zdjęcia Wildcata z niezbyt równymi liniami. Możliwe, że na niektórych okrętach rozkaz malowania został wydany wcześniej i malujących też było więcej niż na ziemi (chociażby w 315 Dyonie PSP przy malowaniu Mustangów),aczkowiek raczej rozkaz został wydany mniej więcej w tym samym czasie, aby uniknąć jakiejś wtopy. Oj grzeszysz Panie grzeszysz Kolory wyglądają dobrze. To jest ważne. Ja też wnętrze Yaka-3 malowałem RLM-em. Mnie też pękła przy F4F-4 Tamiyi. Witaj w klubie.
  24. Drogi kolego Jakkolwiek nie byłbym przeciwny Wildcatom ,Hellcatom i Corsairom w brytyjskich barwach, tak Twój model wygląda naprawdę świetnie! To co sprawia, że ten Wildcat cieszy oko to przede wszystkim: 1. Świetne malowanie z wyważonymi przebarwieniami i gładką powierzchnią; 2. Ślady eksploatacji wykonane z rozwagą i należytą delikatnością (może nieco za mało odbić lakieru, ale to kwestia gustu). Ładnie rozmyte okopcenia; 3. Wash ,który podkreśla trójwymiarowość modelu, a nie dominuje na jego powierzchni brudząc ją; 4. Kalkomania "wtopiona w powierzchnie sprawiająca wrażenie malowanej (szczególnie kokardy); 5. Ładnie wykonane anteny radiowe. Są tylko dwie rzeczy, które mogły by być nieco lepiej wykonane. 1. Owiewka sprawia wrażenie zapylonej, jakby była za mgłą. Zabrudziła się? Mogłeś spróbować nieco ją nabłyszczyć zanurzając w Sidoluxie; 2. Pasy inwazyjne są nieco zbyt idealne. Należy pamiętać, że były malowane niestarannie, na szybko. Były nierówne, a zacieki z farby nieżadko rozlewały się na boki. Pomijając te dwie kwestie, powiem, że pokazałeś nam jeden z ciekawiej wykonanych ostatnimi czasy modeli w lotniczej galerii forum. Duża pochwała za rozwagę i umiar przy wykonywaniu śladów eksploatacji Gratuluję ! Pozdrawiam Kornik
  25. Czarna farba z progów nieco wjechała Ci na zielony lakier. Da się to poprawić ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.