Majek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 288 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Majek
-
Zadajemy pytania, dostajemy odpowiedź
Majek odpowiedział DeX → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Sorry za ten smiech, ale teraz to mnie troche rozbawiles... Mam taka drobna rade... Nie mysl poki co o robieniu nitow, tylko sklej jeden czy dwa, a moze nawet ze 3 modele, zeby poczuc bluesa... Jak nabierzesz jakotakiej wprawy, wtedy bedziesz mogl zaczac sie martwic o to, jak odtwarzac nity w poszyciu... -
Przede wszystkim mylisz troche pojecia. Tak naprawde ciagle chodzi Ci o ROZCIENCZALNIK, co nie jest do konca tozsame z rozpuszczalnikiem. Druga sprawa. Rozcienczanie farb/lakierow ma na celu ULATWIENIE malowania. Tylko i wylacznie. Przeciez jak bys nie rozcienczyl, to tez bys pomalowal i nic by sie nie stalo. No moze z wyjatkiem tego, ze by Ci sie kiepsko malowalo i efekt koncowy moglby byc nieciekawy. Pokrywanie kalek lakierem ma na celu zabezpieczenie kalki, a ponad to ukrycie jej wypuklosci. Bo wiadomo, ze jak polozysz kalke, to bedzie w tym miejscu wypuklosc grubosci samej kalki. Logiczne, prawda? A jak "zalejesz" ja lakierem, zlagodzisz krawedzie i efekt wypuklosci bedzie mniej zauwazalny. Ponadto kalkomania ma zazwyczaj inna fakture niz tworzywo/farba/lakier na ktory ja kladziesz. Polakierowanie zaciera rowniez ta roznice. Wez sobie zrob prosty eksperyment. Papier scierny sam z siebie jest matowy (nawet bardzo matowy). Ale wloz go do wody i nagle staje sie blyszczacy (dopoki woda nie wyschnie), bo woda "wlewa" sie w porowata fakture papieru. Tak samo dziala lakier na kalce. Jak lezy ona na blyszczacej powierzchni (pomalowanej wczesniej blyszczacym lakierem) i ja tez pokryjesz polyskiem, nie bedzie wielkiej roznycy w fakturze. Chodzi o to, jak swiatlo odbija sie od danej powierzchni. Jezeli odbija sie tak samo lub podobnie, roznicy nie widac lub prawie nie widac. Nie wiem, jak jeszcze jasniej moge to wylozyc. Jezeli chodzi o ilosc warst lakieru, to pojedyncza warstwa moze nie zabezpieczyc calkowicie kalki przed odprysnieciem, czy odkruszeniem. Jezeli model ma byc blyszczacy, to trzeba polozyc ze 2-3 warstwy. polysku. Jak polmatowy lub matowy, to kladziesz jedna warstwe polysku (zeby zatrzec te roznice, o ktorych pisalem wyzej), a pozniej lecisz kolejna warstwe lub dwie lakierem docelowym (tak jak tez juz gdzies pisalem, lakierujesz do skutku, az efekt matowosci/polmatowosci nie bedzie zadawalajacy). Uff...
-
http://www.academy.co.kr/eng/ssCartimate/itemDetail.jsp?cid=0&iid=348&orderBy=iid%20DESC&imgMode=N Skoro juz jest w oficjalnym katalogu, to pewnie niedlugo pojawi sie u nas w sprzedazy. Po swietach zaczynam nekac sklepy modelarskie . A swoja droga, jakby komus z Was rzucil sie gdzies w oczy ten model, dajcie natychmiast znac...
-
W zasadzie, jak by tak na to spojrzec od strony rzeczywistosci, to zapuszczanie wszelkich sladow eksploatacji na samym koncu ma sens. Bo przeciez brod w szczelinach miedzy blachami, czy wszelkie zacieki tworza sie juz w trakcie eksploatacji (jak sama nazwa z reszta wsazuje), czyli po tym, jak sa namalowane kamuflarze, oznaczenia, polozone lakiery itd... Nigdy sie nad tym tak nie zastanawialem i zawsze robilem po bozemu, ale chyba bede musial sprobowac...
-
Zdecydowanie papier wodny. Robiac to pilinikiem, nie czujesz dobrze co pilujesz. Czy jeszcze szpachle, czy juz plastik. Ponadto masz wiecej kontroli nad sila docisku, lepiej czujesz ksztalt modelu. Papier zawsze mozesz zagiac lub zwinac, zeby dotrzec do trudniej dostepnych miejsc. Zgrubne szlifowanie zaczynasz od gradacji cos kolo 600 lub mniej, pozniej wykonczeniowka 800-tka i jezeli tego potrzebujesz, to polerka od 1000 w zwyz. Jako ze jestem len patentowany, to jak szlifuje zgrubnie, to nawet sie nie fatuguje i nie mocze papieru, tylko na sucho lece... Papier scierny przy szlifowaniu na sucho ma tylka ta wade ze sie zaszlichca, czyli zabija pytlem i przestaje byc skuteczny. Ja sobie zawsze odcinam z arkusza niewielkie kawalki (takie cos kolo 2x6 cm), i jak mi sie juz calkiem zaszlichci, to go wywalam do kosza i biore nastepny. Jezeli chcesz szlifowac duuuze powierzchnie, musisz zastosowac jakas podkladke pod papier. Bo szlifujac reka narobisz sobie dolow i gor (wynika to z nierownomiernego docisku na duzej powierzchni szlifowania). Najlepiej zeby to bylo cos twardego i jednoczesnie elastycznego. Dla przykladu, ja sobie pudelko po kasecie magnetofonowej (kto pamieta jeszcze taki wynalazek?) owinalem dookloa filcem. Taka kostke owijam papierem i dopiero szlifuje. Tak jeszcze odnosnie szpachlowki Humbrola. Lepiej sie naklada jak sie ja rozrobi z odrobina rozcienczalnika lub farbki. Nie zastyga wtedy tak szybko i jest zadsza, przez co latwiej ja umiescic w drobnych zakamarach nawet pedzelkiem. Nie przeraz sie tylko, jak bedziesz rozrabial i Ci sie nagle zwazy. Od razu wywalaj i mieszaj od nowa. Nie wolno dac za duzo rozcienczalnika/farbki na raz, tylko stopniowo. Z reszta, sam dojdziesz... Poeksperymentuj sobie. Druga rzecz; Humbrola mozna delikatnie zaczac szlifowac nawet juz po 4-5 godzinach, tylko nie za mocno dociskaj, bo moze sie walkowac. W kazdym razie nigdy nie szlifuj tak szybko po koncowym szpachlowaniu. Tylko wtedy, gdy wiesz, ze bedizesz jeszcze poprawial. Np. masz do zaszpachlowania bardzo glebokie szczeliny (za jednym zamachem napewno tego nie zaszpachlujesz). Bo wiedz tez, ze ze szpachla, tak jak z farbami. Lepiej niedoszpachlowac i potem poprawiac, niz nawalic za duzo i potem sie meczyc z usunieciem. Pozdrawiam. EDIT: O zanim sie napocilem, Marcin sie zdazyl wypowiedziec . Ma on zdecydwanie racje. MUSZISZ SAM EKSPERYMENTOWAC i nie ludz sie nawet, ze pierwszy model wyjdzie Ci dobrze. Ale tak to juz jest. Jakby co, zawsze mozesz dopytac, ale tak jak Marcin napisal, rob zgodnie z intuicja. Jak cos Ci nie wyjdzie, wtedy dopiero spytaj co zrobiles nie tak.
-
No to chociaz naszkicuj.
-
Dwulufowa armata przeciwlotnicza ZU-23-2 Skif - 1/35
Majek odpowiedział gulus → na temat → [R]Warsztat
Moze byc tak, jak z zywica. Z jakiegos powodu plastik w tym miejscu byl bardziej porowaty i nasiakl jakims olejem z form wtryskowych. Sprobuj te dwa alementy (jak sie da, rzecz jasna) do kreta wrzucic, albo jakiegos innego zracego szajsu. Jak sobie tak polezy przez noc, to moze wyzre z mikroporow to paskudztwo i wtedy bedzie chcialo sie skleic. -
Khehe... No mam tego mojego nieszczesnego Raptora, co go juz ponad rok nie moge zrobic no i jakies pol roku temu podjalem sie karkolomnego zadania. Stal sobie na polce moj "wielki powrot do modelarstwa", czyli Comanche. Stal sobie, stal, dopoki w pewnym momencie nie zapragnal polatac. No i polecial... Z polki na podloge. Nie trudno sie domyslec, ze nieco sie "porozklejal", bo twardo przyziemil. Wiec pomyslalem sobie, ze go kiedys poskladam. Ale jak juz sie za niego zabralem, to stwierdzilem, ze go poprawie, bo moj "wielki powrot" nie byl zbyt udany i nawet jak byl w jednym kawalku, to patrzec na niego nie moglem... Skonczylo sie na tym, ze Comanche wyladowal w krecie. Khehe, mialo byc szybkie odpoczynkowe poprawianie, a bawie sie z nim ponad pol roku juz... Ale sprawa zbilza sie juz do finiszu. Na dniach bede nakladal kalki, potem koncowe lakierowanie i poskladanie wszystkich klamotow do kupy. Zdjec celowo nie daje, bo miala byc niespodziewanka, ale wlasnie sie wygadalem . Jak juz stanie na kolach, to go pokaze. Moze w przyszlym tygodniu sie uda Kurde, czemu czowiek ma tak malo czasu na hobby
-
A to zalezy jaki chcesz efekt osiagnac. Jezeli chcesz miec idealne lusterko, to kladziesz polysk, az uzyskasz idealne lusterko. Jezeli chcesz miec idealny mat, to kladziesz dopoty, dopoki go nie uzyskasz itd... To tez widac. Generalnie lecisz lakierem, az nie bedziesz zadowolony, bo to Tobie ma sie podobac. Ot i co . Pozdrawiam.
-
O wlasnie... Zapomnialem powiedziec, ze to dotyczy Humbrola w butelkach... Swoja droga, ciekawe jak to jest? Wydawaloby sie, ze roznia sie tylko sposobem konfekcjonowania, prawda? Chociaz teraz uzywam zarowno polmatu, matu jak i polysku wlasnie z butli i wszystko wydaje sie byc ok. Wczoraj malnalem ostatni raz polyskiem pod kalki (poszly w sumie ze 4 warstwy - oczywiscie nie wszystkie wczoraj ) i dzisiaj powierzchnia jest suchutka. No moze nie idealnie, ale taka mniej wiecej, jaka powinna byc po 24h schniecia. Takze to tez moze zalezec od wielu czynnikow. Jak kiedys klalem na lakiery Humbrola, tak teraz jestem nawet zadowolony. Nie pojmuje tego.
-
Generalnie lakiery to sa zwykle farby tyle, ze bez pigmentu. Wiec wszystko co dotyczy farb, dotyczy rowniez lakierow. Nic dodac, nic ujac... Taka jeszcze tylko uwaga odnosnie Humbrola. Ma problemy z wysychaniem. Byc moze to zalezy od partii towaru, ale czesto jest tak, ze nawet po kilku dniach malowana powierzchnia potrafi byc lekko lepkawa. Odnosi sie to w szczegolnosci do polyskow i czasami polpolyskow (polmatow - jak zwal, tak zwal). Niestety nie znam metody, jak temu zaradzic... Pozdrawiam.
-
Tez go do niedawna mialem... Ale sie zamienilem... na Tamiye Juz nie moge sie doczekac, kiedy go zaczne robic . Najpierw chyba jednak skoncze to, co mam juz rozbabrane...
-
Tak, to jest dobry patent, tylko trzeba o tym pamietac. Khehe, specjalnie do tego celu nakupowalem kuleczek do lozysk 4mm srednicy i za kazdym razem zapominam je wrzucic i tak sobie leza w szufladzie zapomniane Trzeba jesc wiecej sklerozy, zeby nie miec lecytyny Kuleczki mozna kupic w sklepach z lozyskami. Za sztuke placi sie cos kolo 5 - 10 gr, wiec mozna nakupic caly wor na zas...
-
Gdzie mozna kupic ta gazete?
-
Okonek, bedziesz klonowal samoloty i smiglowce? Chyba nie jest to gupi pomysl, nie? Przynajmniej Jaki, bo nie sa zanadto skomplikowane do obformowania i odlania. Te Kamovy z reszta tez...
-
Dex, kilka bardzo istotnych spraw. Farba przed malowaniem musi BARDZO STARANNIE wymieszana. Ja zawsze trzacham dobrych kilka minut, potem otwieram farbe, rozbeltuje to jakims patyczkiem (wykalaczka, albo kawalkiem takiego patyczka do szaszlykow). Chodzi o to, zeby nie bylo kulek i glutow. Jak oderwe tym patyczkiem wszystko z dna i ze scianek puszki, trzacham znowu, zeby farba miala jednolita i gladka konsystencje. Tak przygotowana farbe dopiero szykuje do rozcienczania. Nigdy, przenigdy, pod zadnym pozorem nie rozcienczaj farby w oryginalnej puszce. Farba rozcienczone ma tendence do wazenia sie (tak jak smietana, czy mleko) po jakims czasie i mozesz sobie zniszczyc cala puszke farby. Pol bidy jak jest to jakis oryginalny kolor, mozesz pojsc do sklepu i kupic nowa puszke. Gorzej, jak sobie namieszales wlasnego koloru, pomalowales pol modelu, a tu Ci sie farba zwazyla i musisz ja do kosza wywalic... Jak maluje niewielkie powierchnie, to biore sobie plytke CD taka co do czasopism daja, przecieram benzyna ekstrakcyjna (odtluszczam ta strone blyszczaca), robie sobie kropelke farby, obok robie sobie kropelke rozcienczalnika i mieszam pedzelkiem na biezaco tak, zeby otrzymac konsystencje, ktora mi sie najlepiej maluje. Kwestia wyczucia i wprawy. Jak maluje duze powierzchnie aerografem, to zasysam do szczykawki odpowiednia ilosc rozpuszczlinka, potem farby, wyciagam tloczek do oporu i trzacham, zeby wymieszac. W zasadzie ta sama technike mozna zastosowac do malwoania pedzlem, tylko zamiast do aerografu, to wylewasz ta farbe do jakiegos pojemniczka. Przy malowaniu duzych powierzchni wazne jest to, zeby farba byla dobrze wymieszana z rozcnienczalniekiem, bo innaczej bedzie smuzyc i zostawiac dziwne plamy... Proporcje musisz ustalic sobie sam. W pewnym momencie dojdziesz do tego, jak Ci sie najlepiej maluje. Zacznij od 1:1 i potem eksperymentuj. EDIT: Tak jak Okonek napisal, wyglada na to, ze Twoje farbki sa bardzo geste. Wiec albo je zle rozmieszales (chociaz wtedy zazwyczaj to geste zostaje na dole), albo postaly juz troche i mocno zgestnialy. Jezeli tak faktycznie jest, musisz je mocniej rozcienczyc. Farba gotowa do malowania powinna miec konsystencje cos kolo skondensowanego mleka, (takiego co sie do kawy leje). Czyli nie za gesta, zeby smugi po pedzlu same sie zalewaly (przy malowaniu duzych powierzchni), ale tez i nie za rzadka, zeby farba samoistnie nie splywala po pochylosciach i nie gromadzila sie w jednym miejscu, tworzac krople i zacieki. Jezeli natomiast chodzi o malowanie drobnych detali, to gestosc farby jest o tyle istotna, ze jak farba jest rzadsza, nie zasycha tak szybko na przetartym i osuszonym pedzlu. Jak malujesz szczegoly takie jak np. pasy, to jak umoczysz pedzel w farbie, najpierw maznij nim delikatnie ze dwa-trzy razy po gazecie. usunie to nadmiar farby z pedzla. Unikaj sytuacji, w ktorych nadmiar farby splynie z wypukledgo detalu. Maluj podluznymi ruchami, wzdluz dluzszej krawedzi. Nigdy nie dziob pedzelkiem, bo Ci wlosie bedzie na boki uciekalo i brudzilo wszystko na okolo. O Doborze odpowiedniego pedzla chyba nie musze wspominac... I pamietaj. Lepiej pomalowac za cienko i powtarzac malowanie do skutku niz pomalowac raz, a za grubo i przelac. Bo latwiej domalowac, niz usuwac zaschnieta, czy podeschnieta farbe. Pomiedzy poszczegolnymi warstwami dobrze jest odczekac ze 12 godzin, chociaz w niektorych sytuacjach mozna juz leciec po 5-6 godzinach. Ja wiem, ze te wszystkie porady brzmia niekonkretnie, ale tak naprawde nie ma 100% przepisu na dobre malowanie. Musisz pocwiczyc i poeksperymentowac. Pozdrawiam i czekam na dalsze efekty.
-
Trening czyni mistrza, jak to mawiaja. Mnie sie nasuwa jedna rada. Malujesz zbyt gesta farba i zbyt duzo jej kladziesz za jednym pociagnieciem. Przez to tworza Ci sie zacieki i smugi po pedzlu. Nie bierz farby prosto z puchy. Rozcienczaj ja. Lepiej zeby byla za rzadka niz za gesta. Bo jak Ci nie pokruje za pierwszym razem, bediesz mogl poprawic. A jak zapackasz za pierwszym razem, to juz nic nie zrobisz. Pamietaj. Lepiej polozyc 4 cienkie warstwy, niz jedna grubasna. Po drugie jak umoczysz pedzel w farbie, nie maluj od razu, tylko go odsacz troche. O kawalek papieru, gazete, cokolwiek. Na pedzlu nie moze byc za duzo farby, bo porobia sie zacieki i farba bedzie splywac z wypuklych detali. Tak jak np. przy Twoich pasach. Ponadto latwiej jest usunac mniejsza ilosc farby jak cos nie wyjdzie. A, i jeszcze jedno. Nie dotykaj malowanych elementow, bo odciski paluchow zostawiasz. Najlepiej sobie do czegos przymocuj element w miejscu, ktorego nie bedzie widac (np. fotel pilota za spod) np do zapalki superglutem i lap tylko za ta zapalke. To chyba na tyle. Najwazniejsze jest, zeby skonczyc model. Pozdrawiam.
-
Eeee tam... Taki statek i te dodatki do kazdy gupi by zrobil. To co, Wy takich nie umiecie? A tak na powaznie... Kurde, gosc naprawde jest niezly. Ciekawe jak on ta wode zrobil. Gdzies jeszcze kiedys widzialem diorame z fragmentem floty lotniskowej (to jakos tak sie chyba mowi na grupe lotniskowiec + cala reszta bandy). W centrum byl lotniskowiec, ze startujacymi samolocikami, wokol juz sie krecily jakies samoloty (na drucikach stojace), byl taj jeszcze jakis niszczyciel i costam jeszcze. I tez tak oblednie zrobiona woda... Postaram sie znalesc. To wszystko stalo w ogrmonej gablocie.
-
Jezeli moge cos zasugerowac, to najpierw maluj calosc kolorem docelowym, a potem dopiero domalowywuj szczegoly. Z tego co widze na zjeciach, zrobiles odwrotnie.
-
Powiem tylko tyle: ja pie***le... Sorry, ale nic innego mi do glowy nie przychodzi... Okonku, czyzbys postawil sobie za cel zniechecic nas do modelarstwa? Ech... A to taka piekna pasja...
-
Okonek, skad wziales takiego wielgachnego papierocha
-
Brawo dla tego Pana W nagrode dostajesz uscisk dloni prezesa
-
No pewnie beda sluzyly do szkolenia naszych... Zastanawia mnie jeszcze brak szachownicy na gornych powierzchniach skrzydel. Mogliby tez nawiazac do tradycji i umiescic szachownice niesymetrycznie. I tak przy okazji male pytanko konkursowe. Wiecie czemu Polacy w czasie II WS umieszczali na swoich samolotach szachownice niesymetrycznie wzgledem osi samolotu? I jeszcze jedno chcialem spytac. Nie wiecie czy jakas firma wypuscila juz F-16 w wersji Block 52 w 1/48? Chodzi o te dodatkowe zbiorniki paliwa wzdluz kadluba. Ciezko by je bylo dorobic...
-
P-40 N-5 502 FS 337 FG Punta Gorga, Florida 1944
Majek odpowiedział SAGITARIUS → na temat → [L]Warsztat
Pytalem, bo np ci co naklejaja folie samoprzylepne w celach reklamowych, nawilzaja powierzchnie do ktorej beda przyklejac woda (np. takim zraszaczem jak do kwiatkow). Wtedy folia nie przykleja sie od razu, tylko mozna ja delikatnie przesuwac, zeby ustawic w odpowiednim miejscu. Dopiero jak sie wycisnie z pod niej wode, wtedy lapie klej. Myslalem, ze moze z maskami mozna podobny trick zastosowac. Nie mialem jeszcze do czynienia z tak skomplikowanymi maskami, wiec dopytuje . Acha, troche nie czaje trzech ostatnich zdjec... Tych z numerm na stateczniku. Najpierw trysnales na bialo, pozniej na zolto, a efekt jest taki, ze numery sa biale, pozolkle na brzegach. Jakas inna kolejnosc fotek powinna byc, czy moze cos pominales? Pozdrawiam. -
P-40 N-5 502 FS 337 FG Punta Gorga, Florida 1944
Majek odpowiedział SAGITARIUS → na temat → [L]Warsztat
No przeciez Sagitarius napisal, ze Montex i nawet linka podal. Czytajcie tekst, a nie tylko obrazki ogladacie. Z drugiej strony, obrazki sa tak fajne, ze moze sie nie chciec czytac tekstu . Mam jeszcze tylko pytanie. Jak nakladasz poszczegolne elementy maski tak, zeby bylo idealnie rowno i bez przesuniec? Masz jakiegos tricka typu zraszanie woda, czy poprostu kwestia wprawy?
