Oj co ja tu widze... Naightahwk sie robi... Tez go mam i tez go bede robil, moze juz niedlugo... Z wielkim zainteresowaniem przystepuje wiec do ogladania relacji z budowy. Mam tez przy okazji kilka pytan. Swojego tez chce wzbogacic o kiklka drobiazgow, a w szczegolnosci wlasnie w te kolorowe blaszki Eduarda. Powaznie zatsanawiam sie nad fotelem albo wrecz calym wnetrzem, ale tu mam kilka watpliwosci. Myslalem tez o zywicznych Pavewayach. I teraz garsc pytan:
Czy jest sens wkladac fotel z zywicy? Czy standardowy fotel z dolozonymi kolorowymi blaszkami nie bedzie wygladal lepiej niz zywiczny? Chodzi mi tu glownie o samo malowanie. Bo przeciez zywiczne odlewy sa formowane na podstawe oryginalnych foteli z zestawu z przyklejonymi blachami. A trzeba je pomalowac itd...
Czy te luki bombowe CMK sa duzo bardziej szczegolowe, niz te z zestawu? Na moje oko (po porownaniu ilustracji od zestawu blaszek i dodatkow CMK), po oblaszkowaniu, luki powinny byc naprawde fulwypas.
Pytam o to wszystko, bo Ty pewnie juz przebrnales przez to wszystko i przemyslales pewne rzeczy. Chcialbym usluszec Twoja opinie.
I teraz co do linii podzialu i malowania. Najpierw dorwalem w garsci swoje model Academy. Tam dla odmiany prawie w ogole nie ma linii podzialu. Sa tylko te najwazniejsze, a i tak nie wszystkie. Trza by bylo wszystko trasowac. Tak wiec, na zasadzie transakcji wiazanej, wymienilem model Academy na Tamyie. I po obejrzeniu setek zdjec Nighthawka i porownaniu ich z wypraskami, zaczalem sie zastanawiac nad tymi liniami w modelu. Na niektorych zdjeciach widac to wszystko, co odwzorowane jest na wypraskach. Nie wiem wiec, czy jest sens szpachlowac to wszystko... Ja chyba sobie to daruje. Poza tym, w monografi F-117 wyczytalem, ze odstepy pomiedzy panelami RAM sa szpary szerokosci nawet 10 mm. Coprawda klajstruja je zelowo-gumiasta odmiana tego samego materialu, ale mimo wszystko chyba powinno je byc widac.
Natomiast co do koloru poszycia, to tez mam swoje przemyslenia. Tak jak juz pisaliscie, kolor plowieje, wiec czarny chyba nie powinine byc az tak gleboko czarny. Druga sprawa, to to, ze jak by sie pomalowalo model tak calkowicie na czarno, to nie mialoby sensu zapuszczanie linii podzialu. A jak kolor glowny zlamie sie chociaz odrobine, to juz wywashowane linie beda fajnie wygladaly. Zastosowalem podobny patent przy modelu, ktory wlasnie koncze i sprawdzil sie.
Czekam na dalsze postepy. Jak mi jeszcze jakies gupie pytania wpadna do glowy, to nieomieszkam ich zadac . Fajnie, ze pojawil sie ktos, kto robi modele wspolczesnych amerykanskich samolotow.
Pozdrawiam.