No i się udało.
W pracy bez zmian, ale sesja się zaczęła, więc i mam trochę więcej wolnego czasu (wszystko byle nie nauka!)
Kubuś dostał obiecane zawiasy:
Później trafił na lakiernie, dostał podkład Vallejo szary (który był biały ), a następnie dwa kolorki, oczywiście inne niż dedykowane przez producenta.
Z racji, że nie istnieje jedyna prawda objawiona odnośnie kolorów czy kamuflażu Kubusia, to kolory dostał "na czuja", a plamy są luźno wzorowane na słynnym zdjęciu spod drzewa (praktycznie jedyne gdzie widać plamy) chociaż i tak większość to moja inwencja twórcza.
Zdaje sobie sprawę, że model wygląda tragicznie a plamy i kolory są źle dobrane. Ale powiem tylko, że jego stan jest adekwatny do jakości modelu podzielonego przez moje umiejętności i brak cierpliwości do tego zgredka. Foty:
W tym właśnie momencie Kubuś dostanie pełną i mocna płukankę z washa, żeby trochę zbić te ostre krawędzie (to moje pierwsze malowanie z "maskolem") i pociemnić jaśniejsze plamy. Zobaczymy co wyjdzie po "brudzingu"