Tak na serio, to naprawdę nie rozumiem podejścia zaciekłych przeciwników kupna F-35. Bo poza kwestią finansową, która naturalnie jest słuszna (tak, nie stać nas, ale nas na nic nie stać, jeśli patrzeć tylko na rachunek ekonomiczny) to w zasadzie wszystko przemawia za kupnem najlepszego sprzętu jaki lata na niebie. To jak z kupnem narzędzi: kupuje się najlepsze na jakie można sobie pozwolić, bo to procentuje w przyszłości, bo daje to przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem, bo zmusza go to do wydatków na jego sprzęt - długo można wymieniać korzyści. Jeszcze bym to rozumiał gdyby F-35 nie za bardzo potrafił się "dogadywać" z F-16, to faktycznie byłaby strata czasu i pieniędzy, ale przecież Amerykanie robią te samoloty także po to, żeby jeszcze przez dłuższy czas wpasowywały się w ich flotę. Tak czy inaczej kupujemy sprzęt amerykański, więc myślę że kupno najlepszego dostępnego nie jest najgorszym wyborem.