Ahhh... bo ja zawsze mam problem z brudzeniem i waloryzacją modelu. Albo zrobię za mało, albo za dużo. Z tymi kleksami to starałem się "pstrykać" w sztywny pędzelek, ale ciężko by było to kontrolować. Na szczęście można ww plamki usunąć, bo nie są zalakierowane. Aczkolwiek chciałem uniknąć sytuacji, że podwozie jest styrane, a góra czysta. No i zacieki może faktycznie za mocne, ale chciałem żeby model nie był jednolity. Zdaję sobie sprawę, że nie miałby okazji zbyt dużo powalczyć, żeby był doprowadzony do takiego stanu, ale jest to po trochu moja artystyczna wizja ;) Coś na zasadzie "co by było gdyby wojna potrwała rok dłużej?".
A dlaczego właśnie owe kleksy sprawiły, że tak odebrałeś ten model? Co jest w nich właściwie nie tak? Za duże?
Pozdrawiam
Mel