marcinpiot
Użytkownicy-
Liczba zawartości
240 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez marcinpiot
-
Oglądam to wszystko... Kosmos jakiś... Szacun dla wszystkich, naprawdę. Z perspektywy takiego zwykłego sklejacza robi to ogromne wrażenie. Jak w tym siedzicie głębiej, to tego nie widzicie, ale taki mega profesjonalizm. Naprawdę fajnie coś takiego czytać i się czegoś nauczyć. Zaraz wyjmę swojego shermana (czekającego na zmycie i powtórne malowanie) i będę oglądać
-
Im bardziej składam ten model, tym bardziej uświadamiam sobie jak bardzo tam w środku było ciasno. I pojawił mi się taki pomysł, żeby jeszcze to podkreślić poprzez umieszczeniem tam figsów, w pozycjach bojowych. No i tutaj zaczyna się problem, bo takowych dedykowanych nie ma. Będę musiał je więc poprzerabiać. Jako bazę znalazłem dwa zestawy: http://www.mojehobby.pl/products/German-Tank-Crew-Winter-1943-45.html ale przede wszystkim ten (Wittmannem bym się nie przejmował, bo w moim wykonaniu i tak nie będzie do siebie podobny): http://www.mojehobby.pl/products/Wittmann-s-Ace-Tiger-Crew-5-Figure-Set.html Co o tym sądzicie? Czy ktoś z Was produkował pacjentów do wnętrza, ale nie w pozycjach odpoczynku, tylko bojowych?
-
Przyznam, ze nie wiem jeszcze jak wykańczać wnętrze. Nie jestem zwolennikiem robienia modeli w wersji Władywostok-Lizbona non-stop i ten środek chciałbym bardzo delikatnie potraktować. Miałem plan brudzenia go na sucho, przynajmniej jeśli chodzi o przedział bojowy. Jednakowoż wczoraj nabyłem sobie takie ustrojstwa i dość to kusi... Boję się dawać sido do środka, bo mam kiepskie doświadczenia z kładzenia lakieru na potraktowany tylko pigmentami model. Nie wiem czy mi to wszystko się nie zdmuchnie i czy sido mi jakoś nie zareaguje z tym co mam teraz. Chwilowo zastopowałem przedział bojowy (nie wiem co z radiem i malowaniem) i teraz lepię komorę silnika. Może potraktuję tył jako eksperyment? Tam faktycznie nic nie widać
-
Dzięki za sugestie. Przyznam, że jestem zaskoczony - sądziłem, że blaszki trzymają się tutaj mocno, a tymczasem widzę bardzo racjonalne podejście. Będę myślał jeszcze i zrobię rewizję tego, co mam w zestawie. Najbardziej przeszkadza mi tam "rozmycie" ramy, w którą wstawiony jest cały sprzęt. A teraz pytanie. Mam do osadzenia kalki na dwie apteczki. Na obu muszę wyciąć środek kalki (ten osłonięty paskiem). Czy na to co mam, dawać punktowo sido i dopiero kalki, czy bezpośrednio na farbę? Bo jakoś z sido nigdy tak nie pracowałem (zawsze po całości).
-
No dobrze, dotarłem do momentu, w którym zaczynam dokupować dodatki (a jednak!) - nie mogę patrzeć na radiostację w wydaniu pudełkowym. Jakieś to takie badziewne, a stelaż to jest jakieś nieporozumienie. Wyczaiłem dwa zestawy, które mogłyby rozwiązać mój problem: http://www.mojehobby.pl/products/Niemieckie-czolgowe-radiostacje-Fu-2-oraz-Fu-5.html http://www.mojehobby.pl/products/Niemiecka-radiostacja-Fu2-Fu5-2x.html No i nie wiem który wybrać, bo wybieram między dżumą, a cholerą. Doświadczenia z blaszkami mam jak najgorsze (samoupokorzenie), a z żywicami nie pracowałem jeszcze nigdy. Bardziej mnie ciągnie w kierunku blaszek, ale te żywice jakieś z kolei bardziej plastyczne mi się wydają. Co sądzicie?
-
Planuję nie sklejać wanny z górą kadłuba oraz tylnego pancerza (a także boków wieży z podstawą) - zobaczymy jak to będzie pasować, ale idea jest taka, żeby dało się zajrzeć do środka. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to co dzieje się tam na najniższym poziomie, będzie kompletnie niewidoczne (sam to zresztą teraz częściowo pozamykałem), mimo wszystko jednak chcę powalczyć. Głównie dlatego, że nie potrafię tego sensownie zrobić i gdybym odpuścił temat, traktowałbym to jako sui generis dezercję i wybranie łatwiejszej drogi. Jeśli kiedyś będę miał umiejętności, dające mi pewność jakości moich technik i umiejętności - wtedy pewnie zapomnę o takich klimatach. Teraz jednak - nie ma co i trzeba walczyć dalej.
-
Ostatnio trochę posiedziałem i stan na teraz widać ma fotach. Ewidentnie mam problem z malowaniem drobnicy. Bez lupy nagłownej niewiele widzę, a z lupą z kolei tracę wyczucie odległości (czym jestem zaskoczony, przyznaję). Wstyd się natomiast przyznać, że jednak mimo wszystko sądziłem że będzie gorzej. Następne dni: malowanie detali i domykanie przedziału bojowego oraz ogarnięcie w jaki sposób chcę pobrudzić miejsca gdzie kierowca i radiooperator trzymali nogi. Wszelkie sugestie miłe widziane.
-
Jak to zdenerwować? Przecież to sama radocha na To patrzeć... Ja lubię przynajmniej... Dawaj Piotrek! No taka przenośnia przecież Bo kolega redefiniuje swoją robotą znaczenie słowa "modelarstwo" i nie wiem jak mam mówić o swoim hobby teraz Wiec na spokojnie
-
Właściwie nie wiem po co to oglądam, żeby się zdenerwować tylko. A coraz bliżej silnik... już się boję... Każda kolejna fota przebija poprzednią.
-
To się dzieje naprawdę?
-
Wstępnie poskładane na sucho to co mam do tej pory wygląda tak: Plan na najbliższe dni, to pomalowanie detali na burtach wanny oraz wklejenie drążków skrętnych.
-
Górę zdjęcie prawie wiernie oddaje obecna kolorystykę. Technika fajna, tylko muszę uważać, żeby nie dmuchać
-
Usiłowanie osiągnięcia efektu zakurzenia dolnej części wanny wyglada jak poniżej. Naniesiona jest tu pędzlem mieszanka pigmentów. Mam wrażenie, że jakiś efekt złamania czystości barwy widać - ja przynajmniej się go dopatruję. Im bardziej patrzę, tym mam większe wrażenie, że jest tego za dużo i że z czasem będę to ścierać. Jak oceniacie?
-
A dla początkujących kilka słów wyjaśnienia? "Mocno pigment" (jak: nasypać? rozetrzeć? z czymś zmieszać?), "rozrzedzona farba bazowa" (aero? pędziel?), "pigment, ale już delikatnie" (???). Bardzo chciałbym spróbować, ale przy tej szerokości interpretacji, to nawet pierogi bym zrobił Kawałek plastiku pomalować jakąś farbą , pigment i pomaż sobie . W zależności ile pigmentu weźmiesz na pędzel i jak mocno będziesz wcierał , uzyskasz różne odcienie . Kolejność jaką podałem jest przykładowa i nie oznacza że jest tak zawsze . Generalnie nie stosuje żadnych tak zwanych technik . Robię raczej jak malarz obrazów . Rozsypuję sobie cztery piogmenty na ręczniku papierowym i mieszam . Tak samo robię z farbami , tyle tylko że nie wylewam ich na ręcznik . Jak przesadzę z pigmentami to używam rozcieńczonej farby bazowej lub tzw. suchy pędzel farbą bazową . Przy poprawkach rozcieńczoną farbą trzeba tylko pamiętać o malowaniu całego elementu bo inaczej zrobi się obwódka z pigmentu . Przy suchym pędzlu można poprawiać punktowo . Wszystko poza dużymi powierzchniami jak wanna , ściana ogniowa , podłogi i zbiorniki maluje pędzlem . I to chyba tyle . Dzięki wielkie, będę walczyć
-
Fantastico! I dzięki za opis techniki - idealnie dla mnie w czas
-
Postanowiłem zrobić kolejne podejście do pomalowania wanny i (chyba piąte?) - ściany ogniowej. W wannie tym razem odpuściłem preshading. Drobne niedomalowania przy listwach w dnie będę wypełniał przy zamykaniu poszczególnych sekcji - niestety nie potrafiłem w niektóre miejsca dotrzeć aero. Teraz wyglada to tak - nie wiem jak według was, ale moim zdaniem jest lepiej (a przynajmniej tak wyglada gołym okiem).
-
A dla początkujących kilka słów wyjaśnienia? "Mocno pigment" (jak: nasypać? rozetrzeć? z czymś zmieszać?), "rozrzedzona farba bazowa" (aero? pędziel?), "pigment, ale już delikatnie" (???). Bardzo chciałbym spróbować, ale przy tej szerokości interpretacji, to nawet pierogi bym zrobił
-
Żeby nie było, że nic się nie dzieje - podkładałem przednią część układu transmisyjnego (tak to się chyba nazywa). Wolno idzie, bo dostałem (wreszcie!) klucz bo bety Gwinta i czasu na rzeźbę będzie przez chwilę mniej. Ale coś się cały czas będzie działo.
-
Ja to mam tak zawsze tutaj. Na dodatek "wsparcia" udziela mi 12-letni młody ("nigdy tak nie zrobisz", "ale cię pojadą na forum"). No co zrobisz? Nic nie zrobisz...
-
Niesamowicie to wygląda. Szacun!
-
A od kiedy to w tym gronie jakiś argument jest?
-
Dzięki za foto i wyjaśnienia. W tym kontekście nie dziwi proponowane przez Takom malowanie, czyli cała burta po stronie kierowcy koloru czerwonego (oraz te uchwyty - do przenoszenia w procesie montażowym? - z przodu). Vide foto z instrukcji poniżej. Skoro wyczyściłem całość, zastanawiam się, czy zaczynać od jakiegoś preshadingu dna wanny, czy po prostu zrobić jaśniejsze. Miałem wrażenie, że za ciemne mi to wyszło ostatnio. Jak sądzicie?
-
Czyli nie wykluczasz jasnych ścian w przedniej części pojazdu? Bo przyznam, ze dziwi mnie rozjaśnianie jedynie przedziału bojowego, z pominięciem kierowcy i radiooperatora.
-
Pachnie inaczej ;) A smakować się nie odważyłem...
-
O kurde, nie widziałem tego wcześniej. Niesamowita robota - podziwiam. WOW. A inna sprawa, że kiedy wróciłem do Talismana po 20 latach (żeby zagrać z dzieciakiem), to było to chyba rozczarowanie życia... Mimo, że zagrywałem się pierwszą polską edycją (tą czarno-białą, IMHO cudowną), to na starość nie daje się w to grać, bo w planszówkach to minęło chyba 100 lat. Szkoda. Kurzy się u mnie na półce. Zostały za to wspomnienia życia.
