Skocz do zawartości

łsobota

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    671
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez łsobota

  1. No to relingi pomalowane. Podczas malowania nie obeszło się bez pewnych strat w postaci pogięć i odklejeń, ale zdecydowane większość została już naprawiona. Na zdjęciach obok pomalowanych relingów widać też doklejone kominy i wieże dział 140mm: A tu jeszcze zdjęcia z doklejoną katapultą, nadbudówką i nałożonym jeszcze na sucho masztem z dźwigiem: I na koniec zdjęcie z zapałką, żeby pokazać jakie to ustrojstwo jest małe: Pokład poprawiłem pędzlem (wcześniej był malowany aerografem), ale ku mojemu zdziwieniu smugi i przebarwienia imitujące zużycie linoleum nie chciały się pokazać w takiej ilości jakbym chciał. Przy jasnym świetle i z dużej odległości widać je w kilku miejscach, co przy odrobinie dobrej woli (lub wyobraźni) można zobaczyć na zdjęciu poniżej:
  2. Czy dobrze rozumiem, że zarzuciłeś naukę? Jeżeli tak to A poważnie, to faktycznie trzeba poświęcić sporo czasu, bo tak jak piszesz język jest całkowicie odmienny od indoeuropejskich no i to pismo. Sylabariusze są co prawda proste, ale kanji wymiata na całego. Mały OT się zrobił, ale mam nadzieję, że moderatorzy i hanadam mi wybaczą
  3. Relingi będę malował pędzlem. Pokład oczywiście w kilku miejscach będzie po tym wymagał poprawki i to także zrobię pędzlem - mam nadzieję uzyskać efekt trochę zużytego i sponiewieranego przez warunki linoleum. A jak wyjdzie to się okaże wkrótce.
  4. Model prosty, ale wygląda bardzo przyjemnie. Hmm, może się kiedyś skuszę. ps. widział ktoś ten film "Sea without exit"?
  5. To nie tyle wiedza sama w sobie, co świadomość gdzie danej informacji szukać. Trochę czasu zajęło mi zgromadzenie sporej ilości materiałów i posegregowanie tego, ale było warto. Ostatnio nawet zacząłem się uczyć japońskiego, żeby w przyszłości efektywniej korzystać z dostępnych materiałów, ale tu trzeba się uzbroić w cierpliwość i to raczej sporą jej ilość. Co się zaś tyczy nazwisk i nazw japońskich to są naprawdę proste. Wystarczy się opatrzeć (mi na przykład większe problemy sprawiają dłuższe nazwy niemieckie)
  6. Modelik bardzo przyjemny. Sam swego czasu skleiłem jego dwóch młodszych braci (wersje A5M2) i na pewno kiedyś skuszę się i na niego. Jeżeli chodzi o malowanie to jest to domniemywane dawniej przez wielu malowanie „złote” (w instrukcji jeśli dobrze pamiętam jest napisane aby dodać kilka procent złotej farby), o tyle ciekawe, co raczej mało prawdopodobne (jeśli brać pod uwagę, że miałoby to być malowanie intencjonalne). Najpewniej była to albo srebrzanka, nałożona na podkład (w przypadku Mitsubishi najpewniej brązowawy), która z czasem mogła się utleniać, albo czyste aluminium pokryte lakierem antykorozyjnym (coś jak aotake iro, ale bez niebiesko-zielonkawego pigmentu), który z czasem mógł się lekko zezłocić na skutek przecierania. Myślę, że kolor na Twoim A5M4 jest do przyjęcia tyle, że ja zrobiłbym go trochę bardziej błyszczącego. No ale to już w dużej mierze kwestia gustu. A na koniec jeszcze zdjęcie mojej parki: Plamiasty okaz to maszyna na której latał m.in. starszy bosman Mitsugu Mori z 13 Kokutai, stacjonującego na lotnisku Gong Da w Chinach w lutym 1938 roku, a na "srebrnym" ptaszku latał kapitan Shigema Yoshitomi z 12 Kokutai, stacjonującego w Chinach w rejonie Nankinu w bazie powietrznej Daikojo w grudniu 1937.
  7. Keiun otrzymał w końcu znaki przynależności państwowej z którymi prezentuje się tak: Jeszcze tylko lakierowanie (półmat), rury wydechowe, maszt anteny, przewody hamulcowe i będzie gotowy.
  8. Miało już nie być dłuższych przerw w relacji, ale niestety życie zadecydowało inaczej. Na szczęście wszystkie trudności udało się w końcu pokonać i mogłem wrócić do modelu. Przez ostatnie kilka dni powoli nakładałem relingi. Dzisiaj je jeszcze poprostuję i podkleję, tam gdzie jest to wymagane, potem przeszlifuję wycieki supergluta i będzie je można zacząć malować. Uff, najmniej przeze mnie lubiany i najbardziej stresujący moment mam już więc za sobą. Teraz to już do samego końca tylko sama przyjemność
  9. Na zdjęciach ta zieleń jest trochę zbyt jaskrawa, ale ogólnie może być. Natomiast jeżeli chodzi o zieleń na górną powierzchnię, to ja użyłem po prostu IJA Green Gunze serii H (numer 60), którą kładłem na dość mocny preshading. Ale jeżeli dysponujesz podanym w instrukcji Nakajima Green, to oczywiście jak najbardziej możesz go użyć.
  10. No i bardzo dobrze to wygląda. Naprawdę nie masz co narzekać na tego staruszka
  11. Cieszę się, że trafiłem z wyborem tematu Marudek z tym ekspertem to się zagalopowałeś, bo od strony technicznej to jeszcze mi daleko i to nie tylko do mistrzów naszego "fachu" ale i do solidnych rzemieślników, ale może kiedyś... A Tamiyi się nie bój, bo chyba nie ma czego, z tego co widziałem na forum to nie z takimi modelami sobie doskonale radziłeś ps. pierwsze fotki warsztatowe już jutro
  12. Jeżeli chodzi o karabin to także na żadne zdjęcie czy choćby informację pisaną także nie natrafiłem, ale przypuszczam, że może być właśnie tak jak piszesz, lub mógł leżeć na podłodze spięty jakimiś pasami. Kto to wie. W każdym razie do zamknięcia kabiny mam jeszcze trochę czasu, więc jeszcze pomyślę nad jego umiejscowieniem. Kabiny raczej nie otworzę, bo wnętrze nie było robione pod taką opcję. Głównie mam na myśli te paski z taśmy, które są trochę krzywe, bo generalne chodziło mi o uplastycznienie gołych burt niż ich realne odwzorowanie, co jak już wcześniej wspominałem przy braku dokumentacji i tak byłoby niemożliwe.
  13. Oj dawno mnie tu nie było, na konkurs się nie załapałem, ale modelu nie porzucę Od ostatniej relacji prace posunęły się dość mocno do przodu i na dzień dzisiejszy Glen prezentuje się tak: W następnej kolejności popracuję nad pływakami - podmaluję kratownicę łączącą je z kadłubem i dokończę pasy (na razie namalowałem tylko czarny).
  14. Może z Twoją będzie wszystko w porządku. Twój model zdecydowanie pochodzi z innej partii, kolor plastiku mojego był zielony. Chociaż z drugiej strony całość i tak jest robiona z jednej formy. Co do zamienników to niewiele Ci pomogę bo w zasadzie używam tylko Gunze z niewielką domieszką Tamiyi (jedynie czarny mat mam z Vallejo), ale najlepiej poszukaj sobie jakiegoś przelicznika na pewno pomoże (to samo dotyczy pytanie nr 2). Wieczorem albo jutro rano, jak znajdę trochę czasu to poszukam też coś na własną rękę. Mogę natomiast pomóc jeżeli chodzi o kolor wnętrza. Ja bym raczej nie dawał "aotake iro" (czyli H63) do kabiny (za to do wnęk podwozia jak najbardziej). W późniejszych wersjach można by o tym pomyśleć, ale w "jedynce" użyłbym raczej zieleni. Zasadniczo kabiny w Oscarach malowano kolorem zielonym (ja w swoim użyłem Tamiyowski IJN Cocpit Green lekko tylko rozjaśniony), oliwkowozielonym lub szarozielonym. Przy czym fotel pilota pozostawał w kolorze aluminium. Tablica przyrządów czarna. Kolor wnętrza. Zresztą zerknij np. tutaj. Masz tu zdjęcie kokpitu, na którym widać kawałek ramy owiewki. Z tym modelem nie ma problemów ze spasowaniem, tak więc nie powinno być żadnych niespodzianek Nic nie pogłębiałem. Na model poszło kilka warstw farby, warstwa sidoluxu i na końcu półmat i się nie zatraciły, więc bez obaw (no chyba, że malujesz pędzlem, to naturalnie wówczas trzeba uważać). Nie użyłem jednak podkładu. Ten model go nie wymagał. Surfacera stosuję tylko na modelach gdzie jest dużo szlifowania lub trzeba w dużych ilościach nakładać wredne kolory jak biały czy czerwony.
  15. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce Twin Pack Tamiyi (zestaw nr 89712) zawierający dwa (sprzedawane także oddzielnie jako: 60737 i 60738 ) modele tegoż producenta, a mianowicie wodnosamolot Archi M6A1 Seiran (晴嵐, „Górska Mgła”) i jego wersję lądową (treningową) Aichi M6A1-K Nanzan (南山, "Południowa Góra"). W środku znajdują się dwie instrukcje oraz ulotka opisująca okręty podwodne Sen Toku, cztery ramki (po dwie na każdy samolot) z czyściutko odlanego szarego plastiku, dwie małe ramki z oszkleniem oraz dwa arkusze kalkomanii. Wypraski jeszcze w folii prezentują się tak: (Nanzan) (Seiran) Na pierwszy ogień pójdzie wersja pływakowa, a więc M6A1. Kilka zbliżeń na poszczególne części: Główne elementy złożone na sucho celem kontroli spasowania (to będzie mój pierwszy model Tamki, więc musiałem sprawdzić krążącą wśród modelarzy „Legendę o samosklejalności” i muszę stwierdzić, że tkwi w niej więcej niż jedno ziarnko prawdy): Do budowy modelu wykorzystam blaszkę Eduarda (72250): Oraz wspomogę się maskami tegoż samego producenta (XS514): Niestety nie zawierają masek na kabinę, tylko szablony do malowania oznaczeń. No ale od czegóż mamy takie cuda jak taśma Tamki czy maskole różnych producentów. Rozważam także zakup spawanych rur produkcji Moskita (chwilowo mam bardzo ograniczony budżet, ale do czasu dojścia do montowania tego elementu mam nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie): (zdjęcie pochodzi ze strony JadarHobby) W najbliższym czasie moją lekturę stanowić będą trzy publikacje: „Japanese Submarine Aircraft” Tadeusza Januszewskiego [Red Series, wyd. Mushroom], „Japońskie samoloty Marynarki 1912 – 1945” Tadeusza Januszewskiego i Krzysztofa Zalewskiego [wyd. Lampart] oraz „Aichi M6A1 Seiran” [serii Monogram Close-Up nr 13]. Po za tym przejrzę także zdjęcia (nikła znajomość japońskiego póki co nie pozwala na więcej) zamieszczone w „The X-planes of Imperial Japanese Army & Navy” [seria Ilustrated War Plane History nr 8]. Na koniec jeszcze trzy zdjęcia Seirana. W fabryce: Na wózku manewrowym: I tuż po rekonstrukcji: Czas brać się do roboty!
  16. Na to bym uważał, bo malowanie pudełkowe przedstawia maszynę z października 1942, a 1 Sentai została przezbrojona na Ki-43 końcem sierpnia tegoż roku (wtedy została przebazowana z Akeno do Palembang, a w październiku trafiła do Tourane i Hanoi w Indochinach). Owszem lekkie brudzenie, jak ktoś lubi może i jest wskazane, ale z np. złuszczeniami farby byłbym ostrożny (co najwyżej delikatne odpryski na krawędziach natarcia czy osłonie silnika). Dokładnie. Jestem bardzo ciekaw jak ten model będzie wyglądał "made by Salva". Zwróciłbym jedynie uwagę na oszklenie - w moim egzemplarzu nie pasowało ono tak jak powinno do kadłuba, podczas gdy z innego pudełka leżało jak ulał. A w ogóle to życzę powodzenia w budowie, bo samolot był naprawdę piękny a i sam model bardzo przyjemnie się składa ps. Salva (i wszyscy inni zainteresowani) nie wiem czy widziałeś najnowszy numer Aero - jest tam obszerny artykuł o Ki-43 na który warto zwrócić uwagę. Po za tym jakby co to możesz liczyć na moją pomoc.
  17. U mnie na zajęciach nazywaliśmy to grzebieniem (używaliśmy tego do rysowania ceramiki), ale i ja z chęcią się dowiem, czy ma to jakąś bardziej fachową nazwę
  18. Jeżeli jesteś zainteresowany to mogę porobić zdjęcia żywicznego kokpitu modelu Octopusa (ale jest to J2F-5/6) w 1:72. A tak w ogóle to pięknie wystartowałeś, już na wstępie jest na co popatrzeć ps. z materiałów mam Replic 121 oraz "Mini in Action 1607" SS', jakbyś był zainteresowany to daj znać
  19. Kabina jest wklejona tak jak pasowała do kadłuba. Odsunięta bardziej do tyłu bardzo wyraźnie odstawała od kadłuba (był spory prześwit). Jak już napisałem kabina jest zdecydowanie najsłabszym elementem tego zestawu, ale co ciekawe w poprzedniej "jedynce" którą skleiłem pasowała bez problemu - czyli tak jak piszesz tylna krawędź odsuwanej części jest na równo z linią podziału blach. Podejrzewam, że Fujimi pochrzaniło coś przy tej partii. W każdym razie kabina pójdzie do wymiany na jakieś vacu. No i faktycznie stateczniki wkleiłem odwrotnie (dzięki za czujność). Myślę, że najprościej będzie je ściąć i zrobić z ramki wyciąganej nad płomieniem. W każdym razie dzięki za wychwycenie błędu (jakby nie patrzeć bardzo istotnego). Z reguły nie grzebię już przy ukończonych modelach (bo źle się to zazwyczaj kończy), ale tutaj trzeba będzie złamać tą zasadę. Trzy poważne "byki" (stateczniki, reflektor i kabina) to za dużo jak na jeden, mały i prosty model. Raz jeszcze dzięki za uwagi, no i wszystkie komentarze
  20. Bez wspomnianego cyrkla i dobrej (nie marszczącej się i zbytnio się nie rozciągającej folii) może i jakoś by się udało z szablonami papierowymi, ale kalki Fujimi są na tyle podatne na płyny zmiękczające, że nie widziałem potrzeby kombinowania. Malowanie przećwiczyłem na pasach i jak to się mówi "pierwsze koty za płoty", czy jakoś tak. Jak nabędę już cyrkiel to na pewno posunę się o krok dalej. Może faktycznie spróbuję coś pokombinować z owiewkami do "jedynek" z Fujimi. Modele AML'u choć nie doskonałe mają ten wielki plus, że mają owiewki vacu, chociaż jeszcze nie sprawdzałem czy są poprawne merytorycznie, więc nie wiem czy nie jest to radość na wyrost . No ale jakby co to zawsze można przejrzeć ofertę Squadrona, Falcona czy choćby Pavli i pewnie coś się znajdzie. Co do relacji to nie mogę zagwarantować, nie to, że bym nie chciał, ale mam tendencję do rozpoczynania modeli i potem strasznie wolnego ich wykańczania, czego efektem są pozaczynane na różnych forach relacje, część już z dość mocno zaawansowanymi projektami (Ki-43 II, R2Y, G4M2e, IJN Jintsu, E14Y + cała półka niepokazywanych prac), dla których albo nie mam czasu albo chęci szybkiego skończenia. I trochę dziwnie bym się czuł zakładając kolejny wątek warsztatowy. Albo, co mi tam. Jak zacznę Seirana albo Nenzana (a może oba równolegle ) to obiecuję relację od samego początku i publicznie doprowadzoną do szczęśliwego końca, przy czym spróbuję się zmieścić w miarę przyzwoitym czasie
  21. Hinomaru to kali położone za pomocą płunów Gunze (Mr. Setter + Mr. Softer). Natomiast pasy malowałem przy pomocy taśmy Tamki. Żadnych szablonów nie używałem. Jeżeli chodzi o maski do malowania to owszem Montex ma takowe w swojej ofercie (nie wiem czy akurat do Oscara, zresztą w 1:72 niestety ofertę mają dość ubogą), ale jeszcze ich nie używałem. To samo zresztą dotyczy Eduarda - chociaż w tym przypadku mam już takowe zakupione (do Seirana i Nenzana Tamiyi) i w najbliższym czasie mam nadzieję z nich skorzystać. W najbliższej przyszłości chciałbym także nabyć jakiś wspomniany przez Ciebie cyrkiel tnący i jakąś dobrą folię - do hinomaru zestaw jak marzenie Na pewno. Chciałbym zrobić jeszcze kilka. W magazynie mam jeszcze dwie "jedynki" z Fujimi oraz dwie "dwójki" i jedną "trójkę" z AML'u. Następnym Oscarem zapewne będzie któryś produkcji AML'u, a poza tym może w końcu skończę tajską "dwójkę" (stara Hasegawa), która miała być szybkim projektem a męczą ją już grubo ponad rok temu (tzn. ponad rok leży w stanie "prawie skończenia" w szafie)
  22. Dzięki za zwrócenie uwagi na reflektor. Całkowicie to uszło to mojej uwadze, ale z poprawką nie będzie problemu. Owiewka to najgorszy element tego modelu, pewnie kiedyś wymienię ją na jakieś vacu, ale na razie zostaje tak jak jest. Co do błyszczenia to model na sam koniec pociągnąłem półmatem. Japońskie farby były farbami błyszczącymi, chociaż owszem dość szybko poddawały się warunków atmosferycznym i płowiały, ale ja chciałem zrobić model nie specjalnie wyeksploatowany i temu też całość nie jest usyfiona (zresztą nie jestem wielkim zwolennikiem brudzenia modeli). W pełni się z Kolegą zgadzam. Tu także się zgadzam. W oznaczenia (poza hinomaru) malowałem po raz pierwszy i muszę przyznać, że wygląda to znacznie lepiej niż najlepiej położone kalki.
  23. Mój kolejny (znaczy się drugi skończony) Oscarek. Model przedstawia maszynę dowódcy 1 Sentai majora Kinshiro Takedy, październik 1942, Hanoi. Jest to zestaw Fujimi (seria C3, 720319), tradycyjnie wykonany niemal prosto z pudła. Niemal, bo jak zwykle popracowałem trochę nad kokpitem. Całość malowana farbami Gunze Hobby Color. ps. po zrobieniu zdjęć zauważyłem, że lewe koło jest nie do końca wciśnięte na sworzeń, już to poprawiłem.
  24. Żółte pasy szybkiej identyfikacji są zdecydowanie za długie. Po za tym nie masz co narzekać. Przy odrobinie cierpliwości wyjdzie z tego niezły model. Mnie się w każdym razie podoba i mam nadzieję, że dociągniesz go do końca
  25. Ja używam na przemian z Neo Gunze (w zależności od tego co akurat mam pod ręką) i nie narzekam. A jak pokończą mi się Gunze to ze względu na cenę pozostanę przy Talensie właśnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.