łsobota
Użytkownicy-
Liczba zawartości
671 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez łsobota
-
Pracy nad kokpitem ciąg dalszy. A dokładniej przyszedł czas na malowanie. Całość została pryśnięta IJN Cocpit Green Tamiyi. Następnie pędzlem podmalowałem drobiazgi używając akryli Gunze i Citadel. Na razie wygląda to tak: Przed zamknięciem kadłuba zrobię jeszcze delikatnego washa na burtach i podłodze. Ale to jutro, bo na dzisiaj mam już dosyć
-
No właśnie, bardzo jestem ciekaw jak to Piotrek rozwiąże. Z chęcią bym podpatrzył coś, co być może (jeżeli umiejętności pozwolą) uda się potem przenieść na mojego Glena
-
Piękny model Już się nie mogę doczekać na zdjęcia gotowca w galerii.
-
No tak, ale przynajmniej można jakoś zareagować, co przed malowaniem nie jest aż tak bolesne, jak np. po skończeniu modelu
-
Gunze nie nadaje się pod pędzel! To doskonała farba, ale niestety tylko do aerografu. I nie ważne czy to seria C czy H.
-
niestety... czasami ze swoją ślepotą mam problemy z dojrzeniem w realu tego co widzę na zdjęciach I tak oto aparat staje się powoli niezbędnym narzędziem modelarskim, powoli wypierającym lupę i inne "powiększadła"
-
Samo zeszlifowanie nie wystarczy, bo pudełkowy ster ma zły kształt, więc i tak trzeba by go przycinać. Lepiej więc zrobić od początku jak należy. A z czego, to już drugorzędna sprawa. Blaszka albo polistyren - co akurat będzie pod ręką (chociaż polistyren na pewno jest łatwiejszy w obróbce) E tam, zaraz hit Zwykły "niezwykły" samolot Ciekawy natomiast jestem z czym Ty wyskoczysz A może jednak weźmiesz się za Alfa? Sprawdzałem. Niestety to całkiem inna konstrukcja. Ale im dłużej wpatruję się w posiadane zdjęcia to tym bardziej dochodzę do wniosku, że obejdzie się bez poważniejszych waloryzacji. Zbliżeń nie mam, a to co jest zdaje się wyglądać tak jak zrobiło to Fujimi. Więc na razie sobie tym głowy nie będę zaprzątać. Ano dziękuję. Zabawa na pewno będzie dobra (jak to zawsze przy sklejaniu modeli, a samolotów to już w szczególności) A tak przy okazji, to po zeszłorocznym blamażu (nieskończony model do dziś leży w szafie i czeka na swoją kolej ) długo się zastanawiałem czy w ogóle startować w tym sezonie. No ale w końcu się zdecydowałem z mocnym postanowieniem ukończenia modelu A wracając do modelu. To powoli zacząłem grzebać przy kokpicie. Jako główne tworzywo posłużyła mi taśma Tamiyi oraz arkusz polistyrenu 0,5mm + dwa drobiazgi z..... uniwersalnej ramki do okrętów w 1:700. Z powodu słabo udokumentowanego wnętrza (znalazłem "aż" trzy rysunki, z czego dwa pokazują tablice przyrządów w kabinie pilota i obserwatora) całość robiona była trochę na tzw. "czuja". Ale przede wszystkim chodziło mi o nadanie pustemu kokpitowi bardziej trójwymiarowości niż realnego wyglądu (co przy braku dokumentacji i tak jest niemożliwe). Na razie wygląda to tak: Przed malowaniem pewnie coś tam jeszcze dołożę (dźwignie, przełączniki), a po malowaniu dojdą tablica przyrządów (kalkomania) oraz pasy (wykonane z taśmy Tamiyi). Po wykonaniu stelaża na karabin (ten półokrąg za fotelem obserwatora) zacząłem się zastanawiać, gdzie się karabin podziewał po zamknięciu kabiny. W czasie używania był on mocowany tak: Ale co się z nim działo jak akurat nie był potrzebny. Ze zdjęć Glenów ze schowanym karabinem ciężko coś wywnioskować i jedyne co mi świta w głowie to to, że karabin był zdejmowany i przetrzymywany gdzieś na podłodze kabiny, albo na jakiś uchwytach umocowanych do burty. Hmm, jakieś sugestie?
-
Piękny model Zdenek. Po prostu rewelacja
-
Piękny okręt wybrałeś Z przyjemnością będę tu zaglądał. ps. czy tylko mi nie wyświetlają się zdjęcia (poza pierwszym)?
-
Bardzo fajny temat Jest to jeden z moich ulubionych dwupłatowców, więc z przyjemnością popatrzę na Twoją pracę. No i weź sobie do serca radę Avi'ego dotyczącą wymiany pudełkowych kalkomanii na jakieś inne. Kiedyś popełniłem ten modeli i z tego co pamiętam są one bardzo sztywne.
-
Dzięki (mam nadzieję, że to postukiwanie kuflami nie wpłynie za bardzo na stan naszej świadomości ) Prace miałem zacząć najwcześniej w przyszłym tygodniu, ale nie mogłem się już powstrzymać i zacząłem wczoraj wieczorem. A zacząłem dość nietypowo, bo od złożenia..... katapulty i kołyski (tak to się chyba nazywa): Na zdjęciach jest to krzywe jak cholera, ale tylko dlatego, że zdjęcia robione były na niezbyt równej powierzchni. Jedyne co na razie zmieniłem w stosunku do wersji pudełkowej to przewierciłem otwory w ramie bocznych wsporników kołyski. Co dalej? Teraz postaram się znaleźć (za wszelką pomoc oczywiście będę bardzo wdzięczny) jakieś materiały dotyczące katapult na japońskich okrętach podwodnych jak i samych kołysek, żeby to jeszcze jakoś w miarę sensownie zwaloryzować. Poza tym skleiłem i przeszlifowałem skrzydło oraz pływaki (jeszcze nie szlifowane): W pływakach na pewno wymienię ster na cieńszy. Najprawdopodobniej zrobię go z arkusza polistyrenu. Na razie to by było na tyle. W następnej kolejności albo wezmę się za silnik, albo zacznę coś działać w kabinie.
-
Witam! Po długim namyśle do wykonania w ramach ZKM wybrałem zestaw firmy Fujimi (72054) zawierający model japońskiego lekkiego wodnosamolotu rozpoznawczego Yokosuka E14Y1 Glen oraz służącą za podstawkę katapultę: Na razie całość leży w pudle i prezentuje się tak: (części są luzem, ponieważ po zakupie modelu chciałem sprawdzić jego spasowanie, składając na sucho kilka większych elementów - pływaki, kadłub, skrzydła, katapulta). Model mam zamiar wykonać prosto z pudła, posiłkując się wykonanymi przez siebie elementami kokpitu. Nad malowaniem jeszcze trochę pomyślę, ale najpewniej będzie to "Glen" chorążego Nobuo Fujity z okrętu podwodnego I-25: 9 i 25 września 1942 zrzucił on cztery bomby zapalające na lasy w Oregonie. Wprawdzie naloty z powodu deszczowej pogody nie przyniosły oczekiwanych rezultatów (ich celem miało być wywołanie pożarów), ale przeszły do historii, gdyż cztery zrzucone wówczas bomby były jedynymi jakie w czasie Drugiej Wojny Światowej spadły na kontynent amerykański. Każdego, kto chciałby poznać więcej szczegółów tej misji i w ogóle historii powstania i użycia wodnosamolotów E14Y zapraszam np. TUTAJ. Na koniec jeszcze kilka zdjęć oryginału: I fotka chorążego Fujity: ps. prace nad modelem zacznę najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. edit: pierwotnie zamiast profilu maszyny z I-25 wstawiłem profil, Który przedstawia maszynę z Bazy Lotniczej Marynarki w Fukuyamie z końca 1944: Jest to jedno z malowań, które chodzą mi po głowie jakby nie wypalił pomysł z samolotem chorążego Fujity.
-
No chyba tak. Narzeczona i tak się już dziwnie na mnie patrzyła jak przez półgodziny pełzałem po całym pokoju na kolanach i obmacywałem każdy kawałek podłogi. A jakbym tak jeszcze zaczął naciągać pończochę na rurę od odkurzacza to.... Chociaż sam pomysł całkiem niezły
-
Kolejny mały krok do przodu. Podwozie zmontowane w 90 procentach: Brakuje dwóch części w miejscach oznaczonych kółkami. Podczas wycinania z ramki jedna z nich wystrzeliła i tyle ją widziałem. Jak się sama przypadkiem nie znajdzie do wieczora (prawie pół godzinne poszukiwania na kolanach nic nie dały) to będę ją dorabiał. Na końcu doczepię przewody hamulcowe i po drobnych poprawkach malarskich ten etap będzie skończony. A na razie, Keiun stojący na własnych nogach wygląda tak (śmigło nałożone na sucho - do zdjęcia):
-
Dzięki, ale na zbliżeniach zobaczysz, że takie świetne to oszklenie znowu niestety nie jest. Po prostu jego wielkość (a w zasadzie małość) okazała się zbyt nikczemna dla moich drewnianych paluchów I pora na obiecana zbliżenia: I cztery miniaturki prowadzące do zdjęć o szerokości 1600pix:
-
Znaczy, że dobrze poszpachlowany
-
Będę pamiętał
-
No jest. Tyle, że są to już R2Y2, które miały być szybkim (grubo ponad 700 km/h) i dobrze uzbrojonym (4 działka 30mm i do 800 kg bomb) bombowcem. Stąd pewnie escorta Shindenów na zdjęciu. Swoją drogą to ciekawe, jak ten samolot sprawdziłby się w roli niszczyciela B-29, gdyby oczywiście powstał i zdecydowano się go użyć do tego celu (a pewnie by się zdecydowano, skoro do walki z B-29 wysyłano nawet bombowce nurkujące Judy). W końcu 4x30mm i duża prędkość, nawet przy słabej zwrotności mogły coś zdziałać (atak od czoła i ucieczka przed eskortą, chociaż znając mentalność Japończyków to w wielu przypadkach po ataku od czoła nastąpiłby zapewne taran) Link jest zamieszczony na samym początku mojej relacji. Dokładniej w nawiasie w pierwszym zdaniu. Wystarczy kliknąć na pogrubione słówko "tutaj". Oto pojawił się nowy bohater nas - maluczkich, zamaskowany palaczem z XFiles mściciel z aerografem, obrońca uciśnionych userów
-
"Łaciatą" Kayabę mam w planach na przyszły rok. Zobaczymy co z tego wyjdzie Jak najbardziej. Jutro coś wrzucę. A przy okazji to dziękuję wszystkim za dobre słowo. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiej ilości pochlebnych ocen, bo i model bardzo prosty (fakt, że konstrukcja oryginału ciekawa) i malowanie mało wyszukane. Kusiła mnie wersja "łaciata" o której wspomniał Gerd, ale chciałem wypróbować nowo nabyty metalizer i padło na to malowanie, które widać na zdjęciach.
-
Model prosto z pudła - dodałem tylko pasy oraz zastąpiłem pudełkowe owiewki wykonanymi z folii do bindowania. Malowany Humbrolem 191 oraz Metalizerem Gunze MC218.
-
Ładna powłoka Ci wyszła. Jakiego konkretnie koloru użyłeś, no i jak się Citadelki spisują w aerografie?
-
Mało! No, tyle powinno wystarczyć A tak w ogóle to fajnie, że zapytałeś, bo sam się przy okazji czegoś dowiedziałem
-
Nexus, Shinden miał śmigło o średnicy 3,40m a Keiun 3,80m. Więc różnica była jednak spora.
-
Nie ma się czym chwalić, ale żeby nie było, że nic nie robię: Śmigło i kołpak malowane mieszanką Red Brown Gunze (H47) z odrobiną czarnego matu Tamiyi. Żółte paski to Oragne Yellow Gunze (H24). Oprócz tego oszlifowałem jeszcze golenie podwozia ze szwów na łączeniach form. Nie wiele, ale zawsze to mały krok do szczęśliwego finału
-
Próbowałem. Surfacer za mocno "trzyma". Jedyne co udało mi się osiągnąć to złamanie wykałaczki.
