Witam
Po piętnastu latach przerwy kupiłem sobie model samolotu w 1:72, a w zasadzie to od razu trzy
Kupiłem, bo mam słabość do Wildcata...
W założeniu miało to być F4F-4, FM-1 i FM-2, ale przez znaną pomyłkę producenta mam trzy komplety takich samych wyprasek. Zareklamowałem, czekam na brakujące ramki FM-2.
Model F4F-4.
Pietnaście, dwadzieścia lat temu dostępną opcją był przede wszystkim model Frog/Novo i trzeba powiedzieć, ze technologia poszła zdecydowanie do przodu.
Model Army ma detale np. silnika i kabiny o jakości kiedyś osiągalnej tylko w postaci dodatków żywicznych.
No, ale ma też wady - i piszę o tym nie dlatego żeby dokopać producentowi (bo jak tylko pojawi sięF4F-3 to kupię dwa ) tylko żeby ostrzec potencjalnie kupujących przed pewnymi niedogodnościami.
Autor modelu na blogu firmowym przedstawił swoje uwagi co do sklejania tego modelu - najgorsze jest sklejanie skrzydeł. W XXI wieku muszę cofnąć się z warsztatem do czasów vacuform i skrawać na papierze ściernym połówki płata aby usunać minimalny naddatek zaprojektowany dla ułatwienia wtrysku...
Jestem już po szlifowaniu i muszę powiedzieć, że krawędź spływu ciągle jest za gruba - choćby w porównaniu z owiewką płata na kadłubie.
Druga sprawa wg mnie do poprawy - to rozwiązanie połączeń niektórych elementów - no dwie gwiazdy silnika mogły by być łączone jakimś konkretnym "zamkiem" - choćby takim jak ostatnie elementy silnika już w komorze podwozia.
Reszta - póki co bez uwag. Dokładna i filigranowa. Być może za bardzo jak na moje grube paluchy i krótkowzroczne oczki
Edit -> dziwne to, ib-box bez inboksa...
Myślę, że KFS zrobił to doskonale i nie można lepiej -> https://www.kfs-miniatures.com/1-72-f4f-4-wildcat-expert-set-arma-hobby/
A tu wspomniany blog Autora -> http://armahobbynews.pl/blog/2021/09/15/sklejamy-f4f-4-uwagi-projektanta-modelu/