Tleli
Użytkownicy-
Liczba zawartości
197 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Tleli
-
Świetnie wyszły niektóre zdjęcia. No i model ładny!
-
Dziękuję Myśl o wózku przeszła mi przez głowę (i poleciała nie wiem, gdzie) tym bardziej, że znalazłem kilka zdjęć Ar 196 z takim czymś (również modelu). Można by założyć, że Niemcy przekazali Bułgarom choćby jeden taki wózek. Może kiedyś dorobię... Idąc za radą kolegi Aviego (dziękuję!) trzasnąłem modelowi kilka uzupełniających fotek "innych inaczej" - tym razem z lampą błyskową. Nie wiem, czy pomogą (czy wręcz przeciwnie ;) ), ale przynajmniej lepiej widać wnętrze.
-
Cieszę się, że Twoja praca została uwieńczona wystawieniem w galerii. Śliczne maleństwo.
-
Dziękuję. Jeśli jutro zdążę mu zrobić drugą sesję zdjęciową, to dodam kilka inaczej eksponowanych zdjęć. Dzięki za radę.
-
Przedstawiam galerię modelu, którego wątek warsztatowy znajduje się tu: viewtopic.php?t=5391&postdays=0&postorder=asc&start=0 Arado Ar 196 był wodnosamolotem rozpoznawczym produkcji niemieckiej i stanowił standardowe wyposażenie większych okrętów Kriegsmarine: http://www.drugawojna.info/technika/ar196.php Z tego względu samoloty te często kończyły swój żywot na dnie, wraz ze swoimi nosicielami. Mają jednak na koncie także sporo sukcesów - zarówno tych cichych, w codziennej służbie patrolowej, jak również głośnych - np. zdobycie brytyjskiego okrętu podwodnego HMS Seal: http://www.historynet.com/air_sea/amphibious_operationss/3027731.html?showAll=y&c=y Model przedstawia jednak samolot w barwach bułgarskich, ze znakami rozpoznawczymi wprowadzonymi w 1945 roku, po przejściu Bułgarii na stronę Aliantów. Konkretnie chodzi o ten egzemplarz: A oto sam model: Gdzieś na wybrzeżu Morza Czarnego: I jeszcze gdzieś nad bułgarskim morzem:
-
Dość tej sztukaterii. Zapraszam do galerii! W poprzednim odcinku Końcowy stan pracy przedstawia się następująco: Przyznam, że czuję się trochę zmęczony - nie tyle modelem, co tempem pracy - bez konkursu robiłbym go pewnie ze dwa miesiące dłużej. Myślę jednak, że model dobrze odzwierciedla moje aktualne zdolności (i niezdolności) modelarskie. Pracy było sporo (co przewrotnie zaliczam do plusów zestawu Rewella ;) ) - począwszy od korekt wymiarów i żłobienia linii podziału, po dorabianie oszklenia i różnych drobiazgów. Model dał mi mnóstwo frajdy - fajnie było patrzeć, jak powstaje. Poza tym, w miarę postępu pracy, coraz bardziej podobała mi się konstrukcja pierwowzoru. Dziękuję za wszystkie uwagi i zachęty do pracy nad Ar 196. Dzięki temu będzie on ważnym punktem mojej "kolekcji bałkańskiej". Jeszcze dziś założę swój kącik w galerii konkursowej.
-
Coś z imydższakiem nie gra, więc inny link: http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/2a344bd475900502.html
-
Ano, polerowałem go już wcześniej, ale za Waszą namową pomachałem jeszcze trochę ściereczką. To, co zostało niech się nazywa nalotem od morskiej wody ;) Stuki, obtarcia, słona woda, aż pływaków trochę szkoda. W poprzednim odcinku Dziś miałem dobry nastrój do przecierek. Założyłem, że jakkolwiek namalowano nowe znaki rozpoznawcze, to nie odnawiano całej powłoki lakierniczej hydroplanu przez te dwa lata służby u Bułgarów. W chwili obecnej pływaczki wyglądają tak (zdjęcie może ciut przejaskrawione): Muszę obejrzeć efekty przy dziennym świetle i wtedy zdecyduję, czy coś poprawiać, czy kończyć i wstydu oszczędzić ;) CDN...
-
J.G.S.D.F Type 90 with ammo loading crew 1:35 (TAMIYA)
Tleli odpowiedział maciekw → na temat → [M]Warsztat
Chropowate powierzchnie kiedyś zrobiłem z papieru ściernego (nakleiłem na płasko i pomalowałem kolorem podłoża) -
Kiedyś dyplomant napisał mi, że w chłodni powinny być odpowiednio rozmieszczone pułki... A co do kółka modelarskiego, to pewnie, że pomoże! Tym bardziej, jeśli modelarski obszar zainteresowania podziela chociaż kilku jego członków.
-
Chciałbym, żeby zostały te rdzawe podbarwienia. Natomiast bardziej chodzi o "kurzowe futerko" widoczne miejscami (zwłaszcza na zdjęciach przy sztucznym oświetleniu). To wina bezbarwnego lakieru matowego (to znaczy, wina jest moja, ale to na tym etapie schrzaniłem). W zasadzie należało by model od nowa pomalować... Trochę mnie ten efekt podłamał - do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać, czy dać model do galerii. Ale przecież chodzi o zabawę, więc jak najbardziej się tam znajdzie. Trochę obtarć i obić już porobiłem - dokończę w sobotę pewnie...
-
Hmmm - faktycznie jakiś przykurzony wyszedł. Chyba nic z tym już nie dam rady teraz zrobić... "Jak ciężarówka" Coś w tym jest, niestety...
-
Żeby nie było, że się lenię, prezentuję model z oszkleniem. W poprzednim odcinku Roboty szklarskie ukończone. Było trochę kombinowania, ale udało się nasadzić trzy przezroczyste elementy w miarę równo. Doszła też osłona silnika: Może jutro uda mi się go poobijać. Potem jeszcze tylko przykręcić śmigło, uzbroić obserwatora i rozpiąć antenę. PS.: Jak Ojciec zobaczył znaki rozpoznawcze, to spytał "Martini?!" CDN...
-
Jest tu wielu lepszych. Ale rozumiem, że to taki doping do dalszej pracy - dzięki
-
Panowie i Panie, Może małe wodowanie? W poprzednim odcinku Prysnąłem matem, a potem trochę wypolerowałem. Popróbowałem też ciut przecierać mieszanką szarego ze srebrnym (stare obtarcia), ale bardzo mało - większość będzie samym sreberkiem. Najpierw jednak będą poprawki (np. dałem nową linkę i trzeba ją podmalować). Ale co ważniejsze, samolot stoi już na pływakach. Cieszę się, że utrzymałem prawidłową geometrię. Obciążniki w pływakach okazały się baaaaaardzo potrzebne - aktualnie model stoi na redanach w równowadze chwiejnej. Mam nadzieję, że osłona silnika i śmigło dadzą większy moment niż karabin obserwatora Skompletowałem też wyposażenie kabiny - pozostaje do nałożenia jedynie "szklarnia". CDN...
-
Słoneczka trochę było, więc makijaż się zrobiło. W poprzednim odcinku Najpierw małe memento - nie używajcie starego olejnego lakieru bezbarwnego. Ja chciałem "zaoszczędzić" i wyszło mi babie lato: Jak kanapka spada masłem na dół, to ja chciałem zacząć od ażurowych pływaków. Chwila "pracy" aerografu i w powietrzu latało mnóstwo farfocli, a część z nich siadła na modelu. Na szczęście te nitki się nie przykleiły, tylko się pozaczepiały. Pół godziny saperskiej roboty pędzelkami i pęsetą i udało mi się oczyścić naciągi z babiego lata. Po grzecznym zakupieniu nowiutkiego lakieru zbłyszczyłem model, a dziś zapuściłem linie podziału blach mieszanką czarnego i rdzawego. Starałem się nie przedobrzyć i nawet nie najgorzej to wyszło: A całą prawdę na temat efektów tego zapuszczania obnaży lakier matowy (mam nowy ;) ) Ależ ten czas leci... CDN...
-
Dzięki za doping i za radę. Zazwyczaj używam w takich przypadkach polerki do paznokci, ale spróbuję jeszcze delikatnie z tym papierkiem.
-
Lepiej by było, gdyby wyglądało lepiej niż kalkomania W życiu nie brałem udziału w konkursie (ten jest mój pierwszy ) i raczej nie przewiduję (chociaż...). Poza tym, model ma chyba jednak za dużo ułomności. Do galerii wstawię zdjęcia lepszej jakości i pewnie wtedy łatwo dostrzeżecie niedociągnięcia.
-
Kto ty jesteś? - Bułgar mały. Jaki znak twój? - właśnie namalowany! W poprzednim odcinku Najpierw zamaskowałem, co trzeba i pojechałem czerwonym, potem domaskowałem resztę przed pryśnięciem zielonym (wykorzystałem forumowy patent z folią aluminiową): Po naniesieniu barwy zielonej i zdjęciu maskowania wyszło, co wyszło: Widać, że to nie kalkomania, ale lepiej już nie będzie. Teraz pora na błyszczący lakier bezbarwny i zapuszczenie linii podziału. CDN...
-
Też nie widziałem, nawet na zdjęciu, modelu w takich barwach. Pewnie dlatego, że bardzo krótko obowiązywała ta postać znaku i mało jest fotografii źródłowych. A te, co są wpędzają w zamęt - zielony pas na kokardach skrzydłowych malowano chyba w większości równolegle do osi płatowca (Bf 109G, D.520), a na Arado prostopadle! Ciekawe, jak z tą popularnością w samej Bułgarii. Pewnie oni też preferują albo przedwojenne krzyże maltańskie, albo późniejsze św. Andrzeja. Dziękuję za miłe słowa!
-
Nie wspominajcie Marudkowi o wietrze, bo zacznie dorabiać wydmy przy kółkach
-
No, logiczne. A też błąd chyba zrobiłem, że ten podkład taki ciemny dałem, chociaż spód lepiej nie wygląda. Ot, za dużo farby... Spiton - oj, żebyś nie zapeszył ;) Są już pomalowane czerwone elementy oznaczeń, ale kolejny odcinek będzie w tygodniu, gdy całe znaki będą gotowe - dopiero będzie co pokazać.
-
No i git! Mam tylko pytanko - którędy motocykl wjechał na podstawkę? Czy może podłoże jest aż tak twarde, że ślady się nie odcisnęły?
-
Czas leci nieubłaganie. Trzeba podgonić malowanie. W poprzednim odcinku No, nie najlepiej. Właściwie, to schrzaniłem sprawę - na spodzie cieniowanie znikło (chyba za gęstą farbą pryskałem), a na wierzchu efekt bardziej przypomina nierówno położoną powłokę lakierniczą. Może zapuszczenie linii podziału ciut polepszy rezultat... Zadowolony natomiast jestem z "płótna" na powierzchniach ruchomych oraz z efektu maskowania oznaczeń. Teraz pora na dokończenie oznakowań. CDN...
-
Ojej... Przynajmniej wiesz, ze Cię kocha. Ja wywalczyłem "strefę wydzieloną i wolną od odkurzania ścierą" wokół mojej gablotki z modelami. Ale potencjalne zagrożenie jest zawsze i nie ma na to rady Dawaj - BMW Reanimacja !
