Skocz do zawartości

Tleli

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    197
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Tleli

  1. Boję się, żeby relingi nie zepsuły całości. Pomyśl nad drutem, albo wyciągniętym termicznie plastikiem. I szczerze kibicuję!
  2. Faktycznie, w porównaniu z odwzorowaniem nitów, to popychacze lotek wygladają bardzo pancernie. A model bardzo ładny. Jaką farbą malowałeś płótno? I jaki kolor ma wnętrze?
  3. BREGUET 19, czyli DOBRA ROBOTA W czasie I Wojny Światowej dobrze się sprawdził samolot rozpoznawczy i lekki bombowiec Breguet 14. Wkrótce jednak zaistniała potrzeba pozyskania jego następcy. Prace projektowe rozpoczęto u Bregueta w 1920 roku, a ich efekt – ciekawy i jak się później okazało udany – oznaczono jako Breguet 19 [1,3,4,5,6]. Samolot zbudowano w układzie dwumiejscowego (dwuster) dwupłatowca o podwoziu klasycznym z płozą ogonową. Konstrukcja była całkiem nowoczesna, gdyż kadłub stanowiła kratownica z rur duraluminiowych wzmocniona stalowymi okuciami i linkami, z pokryciem z duraluminiowych blach falistych , a w tylnej części kadłuba z płótna. Piasty kół odlano ze stopu „alpax”, zaś amortyzację zapewniał gumowy sznur w piaście każdego z kół. Płaty również posiadały wewnątrz konstrukcję metalową z dwoma dźwigarami i żebrami z duraluminium. Krawędź natarcia wyprofilowano duraluminiową blachą i wzmocniono dodatkowymi żebrami, zaś krawędź spływu uformowano ze stalowego drutu. Całość pokryto płótnem. Podobną budowę posiadały powierzchnie sterowe i lotki obecne tylko na górnym płacie, zdecydowanie większym (rozpiętość 14,83 m) od płata dolnego (11 m). Stąd Bregueta 19 klasyfikuje się niekiedy jako „półtorapłat”. Napęd lotek stanowiły popychacze, a stery poruszano stalowymi linkami. Co ciekawe, prototyp wyposażono w dwa silniki Breguet-Bugatti, poprzez sprzęgła napędzające jedno czterołopatowe śmigło. Taką konfigurację zaprezentowano w Paryżu na VII Międzynarodowym Salonie Lotniczym w listopadzie 1921 roku. Jednak po testach zmieniono koncepcję i zabudowano jeden silnik rzędowy, chłodzony wodą – początkowo marki Renault, później Lorraine-Dietrich. W toku dalszego rozwoju konstrukcję przystosowano do instalacji wielu typów silników, chociaż 12-cylindrowy, o układzie „W” Lorraine-Dietrich 12Eb o mocy 450 KM pozostał jedną z najpopularniejszych jednostek napędowych „dziewiętnastki”. Silnik napędzał drewniane, dwułopatowe śmigło o stałym skoku, a zasilany był benzyną z dwukomorowego zbiornika o pojemności 365 litrów, co starczało do pokonania 650 km. Zasięg można było nieco powiększyć instalując dodatkowe zbiorniki na wyrzutnikach bombowych. Silnik był smarowany olejem z 40-litrowego zbiornika, a chłodnica wody miała regulowaną wydajność dzięki możliwości częściowego wciągania w obrys kadłuba. Seryjne Breguety 19 wyposażano w instalację rozruchową, przeciwpożarową, tlenową oraz elektryczną o napięciu 24 V, wyposażoną w prądnicę o mocy 500 W i akumulator, a zasilającą 2 reflektory, światła pozycyjne, 2 światła sygnalizacyjne (zielone i czerwone pod kabiną obserwatora), oświetlenie kokpitu i busoli, ogrzewacze oleju i karabinów maszynowych oraz ubrań lotników. Samoloty Breguet 19 budowano w trzech podstawowych wersjach: Breguet 19 A2 – wersja rozpoznawcza („wywiadowcza”) wyposażona w aparat fotograficzny zainstalowany na amortyzowanej ramie pomiędzy kabinami pilota i obserwatora, mogący wykonywać zdjęcia pionowo i skośnie poprzez lukę w pokryciu kadłuba. Na pokładzie znajdowała się radiostacja nadawczo-odbiorcza. Uzbrojenie składało się z jednego stałego, zsynchronizowanego karabinu maszynowego pilota (Vickers) oraz obsługiwanych przez obserwatora dwóch karabinów (Lewis) na obrotnicy i jednego strzelającego w dół przez wykrój w podłodze (Vickers). Ich kaliber wynosił 7,62 mm. Na wyrzutnikach bombowych można było podwieszać bomby o wagomiarze 10 i 12,5 kg. Breguet 19 B2 – wersja bombowa o identycznym uzbrojeniu strzeleckim, wyróżniająca się podskrzydłowymi wyrzutnikami dla bomb 100 i 200 kg oraz wyrzutnikami kadłubowymi dla 8 bomb 50 kg lub 32 bomb 10 kg. Breguet 19 C2 – wersja najmniej popularna, myśliwska, eksploatowana w eskadrach myśliwców nocnych, wyposażona w dodatkowy karabin maszynowy pilota (Vickers). Długość samolotu (w wersji A2) wynosiła 9,51 m, a wysokość 3,39 m. Samolot osiągał prędkość do 235 km/h na poziomie morza (200 km/h na 2000 m), a wzbijał się na pułap praktyczny 6240 m. Do rozbiegu wymagał pasa o długości 96 m, a do dobiegu 162 m. Masa własna wynosiła 1377 kg, zaś całkowita 1997 kg [1,3]. Wykorzystane źródła: 1. Kowalski T.J.: Samolot Breguet XIX. „Typy Broni i Uzbrojenia”, nr 44. Wyd. MON. Warszawa, 1977. 3. Bączkowski W.: Francuski samolot liniowy BREGUET XIX A2, B2. Plany Modelarskie nr 118, 1984, nr 2. 4. Hartmann G.: Vers les sommets – BREGUET 1919-1939. http://www.hydroretro.net/etudegh/vers_les_sommets_breguet_1918-1939.pdf 5. Breguet 19. “Wikipedia”: http://pl.wikipedia.org/wiki/Breguet_19 6. Królikiewicz T.: Polski samolot i barwa. Wyd. MON. Warszawa, 1990. Rozpoznanie bojem zacząłem od górnego płata. Wyciąłem i zgrubnie oczyściłem jego części składowe (a było trochę piłowania). Po przyłożeniu do planów pozytywne zaskoczenie - potrzeba bardzo niewielkich korekt obrysu końcówek. Plany "przeskalowałem" sobie na ksero, więc posłużyły mi tylko do sprawdzenia geometrii, podczas gdy wymiary przeliczałem i sprawdzałem przyrządami. Tworzywo jest dosyć miękkie, ale daje się obrabiać. Bardzo ważnym (i dobrze pomyślanym) elementem jest środkowa część spodu górnego płata. Bardzo pomaga w uzyskaniu odpowiedniego wzniosu górnych skrzydeł (2 stopnie) oraz skosu (5 stopni). Teraz pora wypełnić i zaszpachlować wszelkie szpary. Potem popracuję nad dolną powierzchnią - szkoda, że producent odpuścił i wykonał ją zupełnie płaską. Na szczęście materiału do spiłowania jest dosyć - wystarczy spojrzeć na krawędź spływu, grubą niczym krokiew.
  4. Dzięki za kibicowanie i przede wszystkim za spostrzeżenia i rady, na które liczę z Waszej strony. Model raczej nie należy do łatwych. Dolne powierzchnie skrzydeł zdecydowanie trzeba będzie poprawić - nad sposobem jeszcze podumam. Wersja "Grand Raid" miała już różnice konstrukcyjne, a jak mi wynika z dokumentacji, przez Atlantyk leciał "Super Bidon" (nazwany imieniem własnym "Znak zapytania"), który jeszcze bardziej się różnił od wariantów seryjnych. Ale nie uprzedzajmy pisanych na niebiesko faktów ;)
  5. WSTĘP, czyli POMYSŁ NA UDZIAŁ W KONKURSIE Lata międzywojenne, to barwny i fascynujący rozdział w dziejach lotnictwa. Romantyzm władców przestworzy zyskiwał wsparcie w coraz dojrzalszych konstrukcjach samolotów. Postęp techniczny i sława, jaką zdobywali pionierzy awiacji stanowiły wystarczający bodziec do podejmowania prób bicia różnorakich rekordów. Podczas gdy konstruktorzy prześcigali się w budowie maszyn o wciąż lepszych i lepszych osiągach, lotnicy wyprawiali się na coraz dalsze przeloty, pokonywali kolejne bariery i uwieczniali swe nazwiska na listach rekordzistów i triumfatorów imprez sportowych. Do światowej elity aspirowali także Polacy, a czynili to na tyle skutecznie, że z dumą wspominamy Franciszka Żwirkę, Jerzego Bajana – zwycięzców zawodów „Challenge”; Franciszka Hynka, Zbigniewa Burzyńskiego – zdobywców Pucharu Gordona Bennetta; Stanisława Skarżyńskiego – bohatera rajdu afrykańskiego i przelotu przez Atlantyk na najlżejszym samolocie; czy Stanisława Wigurę – kojarzącego się ze Żwirką i wytwórnią RWD. Stoją oni na czele grupy ludzi związanych z lotnictwem, którzy rozsławili nie tylko swoje nazwiska, ale także młode Państwo Polskie, wiernie służąc naszej Sprawie. Do tego grona należą też Bolesław Orliński i Leonard Kubiak, którzy w dniach od 27 sierpnia do 25 września 1926 roku, na seryjnym samolocie Breguet 19 A2 przystosowanym do dwunastogodzinnych lotów dokonali pionierskiego i rekordowego przelotu z Warszawy do Tokio i z powrotem, w 21 etapach pokonując dystans około 20 600 km w łącznym czasie ponad 120 godzin [1]. Pikanterii tej i tak ze wszech miar wyjątkowej wyprawie dodaje fakt, że był to w dużej mierze lot zastępców – według pierwotnych zamierzeń, z Kubiakiem miał lecieć zupełnie inny pilot, w dodatku na innym samolocie... Symboliczny rysunek upamiętniający lot Warszawa-Tokio-Warszawa Bolesława Orlińskiego i Leonarda Kubiaka [2] Przywołane źródła: 1. Kowalski T.J.: Samolot Breguet XIX. „Typy Broni i Uzbrojenia”, nr 44. Wyd. MON. Warszawa, 1977. 2. Misiak J.: Wyprawa po Order Wschodzącego Słońca. „Skrzydlata Polska” 2002, nr 7. Kończąc "Iszaka" pomyślałem nad udziałem w konkursie. Zajrzałem do szafy i wyłowiłem zestaw firmy HitKit, który kiedyś kupiłem przede wszystkim z powodu bogatego, wielonarodowego zestawu kalkomanii, z których część już wykorzystałem: Model Bregueta, to typowy "shortrun", więc wypraski wyglądają tak: Jednak są też elementy fototrawione (z których może wykorzystam te nie związane z uzbrojeniem) i klisza z przyrządami: Zaletą instrukcji jest to, że... jest: Lekko nie będzie i już wiem, że postępy nie będą błyskawiczne. Jednak postaram się wyrobić w terminie. No. kusi mnie odwzorowanie Bregueta po powrocie z Tokio, czyli z uszkodzeniami (o których Wam napiszę później). Jednak dokumentacja jest tu niepełna i czasem rozbieżna. Czekam na jeszcze jeden materiał i wtedy zdecyduję, czy samolot Orlińskiego będzie wygladał, jak przed startem, czy jak po wyladowaniu w Warszawie. Ale dość gadania, pora przymierzyć wypraski do planów...
  6. Tleli

    PZL 37B, 1:72, Plastyk

    W tamtych czasach wymieniłem w Norwegii dwa Łosie na dwa żaglowce Airfixa Łosiątko całkiem sympatyczne. Fajnie wyszło na zdjęciu kręcące się śmigło.
  7. Dziękuję. Akurat nad przejściami skrzydło-kadłub popracowałem, bo były tam szpary, że ho ho. Zalałem cyjanoakrylem i ryłem linie od nowa. Dotyczy to też osłon silnka. Może i powinienem też to samo zobić ze statecznikami... Szczegółów rzeczywiście za wiele nie ma do pokazania, a ponadto przy tym oświetleniu nie umiałem już nic więcej wycisnąć z mojego aparatu - fakt, że już te miniaturki wyglądają złowieszczo Tak, "Mosca" (albo jak kto woli "Rata") ma być zalążkiem mojego nowego ciągu tematycznego. W pudełkach czeka już kilka modeli z obu stron wojny domowej. Jak dorobię jeszcze dwa, trzy modele do kolekcji bałkańkiej, to ruszę na podbój Hiszpanii. Co do brudzenia, to chciałem zrobić model raczej na początku kariery bojowej - może po kilku bojach z Fiatami i Heinklami, ale przed spotkaniem z Bf 109 ;) Stąd też na powierzchni nie ma głębokiego matu, tylko satyna - mechanicy poczyścili go szmtami, żeby było dobrze widać to groźne "Nie rusz".
  8. Właśnie skończyłem bardzo wdzięczny modelik i chcę go Wam pokazać. Chodzi mi nie tyle o moje dość przeciętne wykonanie, ale o możliwości, jakie stwarza zestaw Amodelu. Model wymaga sporo szpachlowania i szlifowania (a potem poprawiania linii podziału), a przejrzystość osłony kabiny jest raczej nie do przyjęcia. Natomiast nawet stosunkowo niewielkim wysiłkiem da się tu wystrugać przyzwoicie wyglądający model. Ja dorobiłem własne rury wydechowe, celownik, osłonę kabiny, lufy i dolne kawałki pokryw podwozia. Po fakcie widzę, że można było pokusić się jeszcze o kilka poprawek. Zdaje się, że są blachy do tego modelu, ale samodzielne doróbki dają większą frajdę - czego i Wam życzę. Polecam Wam ten model, bo samolot jest tak pokraczny, że aż piękny. Tym bardziej, jeśli wyjdzie Wam lepiej niż mnie. W moim wykonaniu najbardziej się wstydzę osłony kabiny - wypadało by ją zrobić jeszcze raz...
  9. Tleli

    Karaś?

    To nawet jeszcze nie ja. Wtedy byłem w takim wieku, że to to robiło u mnie za X-winga ;)
  10. Tleli

    Karaś?

    A mnie tyle z niego zostało:
  11. No, nareszcie samolot. Życzę udanych prac!
  12. Też mi się podoba - gratulacje. Proszę tylko o oświecenie, czy szachownica po prawej stronie steru kierunku jest prawidłowo naniesiona?
  13. Rzeczywiście to pomaga. Niby proste i oczywiste, a nie wpadłem na to Może jeszcze warto wspomnieć o przypadkach, gdy w jednym miejscu trzeba położyć dwie (lub więcej) warstwy kalkomanii. Jakoś nigdy nie odważyłem się kłaść drugiej warstwy bezpośrednio na pierwszą (zakładając używanie płynów zmiękczających). Kładłem dopiero po polakierowaniu pierwszej kalkomanii, jakbym kładł na "gołą" powierzchnię. A jak Wy sobie radzicie?
  14. O, jaki sympatyczny poradnik! Zgadzam się punktem 4 procedury, chociaż bywają dni, że wolę pracować w ciszy. Ale chciałem spytać o punkt 12. Mianowicie, po jakim czasie od nałożenia kalkomanii smarujecie ją SOLem? Ja używałem płynów Agamy i w instrukcji napisali, że po 15 minutach. Robiłem próby kilkuminutowych odstepstw w obie strony i wydaje mi się, że im szybciej, tym lepiej, byle już po odparowaniu resztek wody. A jak się zachowują płyny na Waszych modelach? Bo u mnie nie chcą zwilżać powierzchni (błyszczącej, oczywiście) i po rozprowadzeniu pędzlem zbierają się w postaci większych kropel. Też tak macie i tak ma być?
  15. Uzębienie jest zdecydowanie większe i grubość ostrzy też większa. Przydaje się do cięcia większych elementów.
  16. Tleli

    MUSTANG MKIII 1:48 Tamyia

    Ale ładny!
  17. Nie wiem, czy Ci o to chodzi, ale każdy typ miał oczywiście swój własny rozkład plam (segmentów) kamuflażu. Podstawowe schematy są ładnie pokazane np. w kilkuczęściowym wydawnictwie AJ-PRESSu "Luftwaffe" z serii Malowanie i Oznakowanie. Pozdrawiam i życzę udanych modeli.
  18. Najlepiej przykleić. Chyba że chcesz, aby model był zdejmowalny. Ja kiedyś unieruchomiłem F16 za pomocą gwoździ Z podstawki wystają na sztorc gwoździe, a od spodu w kołach są wykonane otwory, w które owe gwoździki wchodzą. Jeśli by było zbyt luźno, to zawsze można lekko przygiąć jeden gwóźdź.
  19. Tleli

    Albatros DV 1/48 Eduard

    "Tabela" jest w zakończonej ankiecie konkursowej. Dostałeś 7 głosów - gratuluję!
  20. Dzięki za uwagi! Tu faktycznie klops. Sugerowałem się barwnymi planszami, a na kilku widać rdzawe zacieki - np. na tym rysunku, który dałem w pierwszym poście. Co oczywiście niczego nie dowodzi, bo artysta mógl się rozpędzić, a wtedy wychodzi, ze ja za nim. Kolorowe zdjęcia mówią niewiele i jest ich malutko. Czy na tym: http://www.airwar.ru/image/idop/sww2/ar196/ar196-8.jpg widać nacieki - nie umiem powiedzieć. Co do śmigła, to założyłem, że skoro przemalowano kołpak, to i łopaty też. Dla odmiany, egzemplarz zachowany w Sofii ma czarne śmigło, ale to już chyba inwencja muzealników.
  21. Tleli

    PZL-130 Orlik TC-II

    Kiedyś był model I-22 vacu. Robiła to chyba firma o nazwie Marfix, czy jakoś tak. Żeby było ciekawiej, model się nazywał "Iryd". A Orlikowi kibicuję - czekam na postępy.
  22. Jeśli cały układ elektryczny, to faktycznie termostat może Ci odcinać zasilanie. Termostat można poznać po cienkiej rurce zakończonej czujką (chyba że urwana). Przewód zasilający (ten z wtyczką) trzeba podłączyć bezpośrednio do zacisków na agregacie. Jeśli wtedy dodanie oleju nie pomoże, to jak pisze erkamo, coś przyciera i wtedy raczej klops.
  23. Tleli

    KW-1S PST 1/72

    Im dłużej oglądam, tym bardziej mi się podoba. Ładny, wysmakowany, nie przesadzony...
  24. Bardziej ten klimat:
  25. Tleli

    Albatros DV 1/48 Eduard

    Pewnie tylko poza konkursem. Model ma charakter, ma to coś, co mieć powinien. Gratuluję!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.