Jump to content

Tleli

Members
  • Posts

    193
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tleli

  1. Kibicujemy dalej. Aż mi się przypomniało: BOC Me 262 with lyrics - YouTube
  2. Tleli

    Rocznicowo

    Tym razem model sklejony dosyć szybko (jak na mnie), prosto z pudła, nawet bez większego szpachlowania - Tupolew SB 2 (w wersji SB 2M-100), z 1937 roku - do kolekcji hiszpańskiej: 84 lata temu dopełniała się właśnie pierwsza faza wojny domowej w Hiszpanii, czyli pierwsze próby zdobycia Madrytu przez frankistów. Powstrzymanie ataków przez republikanów (wspieranych przez Brygady Międzynarodowe, w tym XII BM im. Jarosława Dąbrowskiego) ustabilizowało front w tym rejonie , doprowadzając do walk pozycyjnych trwających tu niemal do końca wojny. W 1937 roku SB 2 mogły jeszcze względnie łatwo operować, mając przewagę prędkości nad starszymi myśliwcami (SB - ros.: szybki bombowiec). Zmieni się to pod koniec roku, kiedy nacjonaliści dostaną nowoczesny sprzęt w znaczącej ilości i dopracują sposoby jego użycia...
  3. Bardzo mi się podoba. A przestawialny wspornik pokrywy luku magazynka to już zupełnie mnie rozczulił.
  4. Dzięki za cenne uwagi merytoryczne i terapeutyczne
  5. Tleli

    Rocznicowo

    Tym razem z ukończeniem modelu spóźniłem się dwa miesiące na 82 rocznicę. Na jednym z Łosi wersji PZL.37A bis o numerze seryjnym 72.13 zabudowano silniki Gnome-Rhone serii GR 14, z myślą o opracowaniu wersji eksportowej. Samolot oznaczono PZL.37/III jako prototyp wersji Łosia C. Z rejestracją SP-BNK odbył bałkański rajd promocyjno-propagandowy przez Rumunię, Bułgarię, --Jugosławię i Grecję do Turcji, z załogą Bolesław Orliński i Stanisław Riess. Dnia 15 sierpnia 1938 roku po zabłądzeniu Orliński lądując w terenie przygodnym złamał goleń podwozia, co w połączeniu z innymi poważnymi uszkodzeniami zakończyło karierę tego samolotu.
  6. Czas zakończyć tę epopeję Dla przypomnienia - miało wyjść jakoś tak: A wyszło tak: Ogólnie rezultat moich bojów jest dosyć cienki - to jeden z moich słabszych modeli - ale cieszę się, że go ukończyłem i wzbogaci kolekcję poświęconą Orlińskiemu. A na poniższym zdjęciu najlepiej widać te nieszczęsne klapy: Jeszcze kilka ujęć dam w portfolio. Dziękuję Kolegom za wsparcie!
  7. No proszę, też mam odwrotnie. Nic więc dziwnego, że zadowolony nie jestem. Co prawda kalkomanie nawet ładnie się wtopiły w podłoże, ale nie powchodziły w rowki tak jak bym chciał (przy czym linie podziału mam płyciutkie). Ponadto w przypadku jednej litery na kadłubie, którą sztukowałem starą kalkomanią, jeden biały pasek wysechł z podwiniętymi lekko do góry krawędziami - potraktowałem go następnie Hypersolem od Agamy i to naprawiło problem. Co do klap - z problemu nie wybrnąłem, postąpiłem najprościej i najmniej chwalebnie. Ponieważ postanowiłem, że model przytwierdzę do podstawki, zostawiłem klapy w tej upośledzonej postaci i wychyliłem je bardziej, w dolne położenie. W ten sposób uwagę przyciągają żebra na klapach, a pustki pod płatem nie będzie widać z powodu podstawki. Oczywiście po chwili refleksji daje się zauważyć zbytnie zwężenie klap do zewnątrz. Zostawię już tak, bo nie będzie to jedyny mankament tego modelu. Pokażę zdjęcia po zamontowaniu na podstawce.
  8. Żółwiego tempa ciąg dalszy. Uporałem się z zasadniczymi pracami malarskimi. Litery to kalkomanie ("K" oczywiście sztukowane) - siadły całkiem nieźle. Wykorzystałem okazję do przetestowania płynów wamodowskich. Teraz czas na połączenie tego wszystkiego w jeden kawałek modelu (czy też czegoś modelopodobnego).
  9. W 1989 wymieniłem w Norwegii dwa Łosie na dwa żaglowce Airfixowskie Miałem szczęście znaleźć tam kogoś obeznanego w temacie.
  10. Dzięki Samozaparcie jest, a co do efektów, to zobaczymy - model robię z doskoku, co skutkuje nie tylko powolnymi postępami, ale również mniejszą koncentracją na temacie niż bym chciał. Ale dość biadolenia, Łosiek dostał biały podkład, czarne cieniowanie i kolorki kamuflażowe. Niedługo pójdzie błysk, kalkomanie, zapuszczenie linii podziału i ostatnia warstwa bezbarwnego. No i taki drobiazg, jak złożenie wszystkiego do kupy...
  11. A ja stosuję taki sposób na unieruchomienie modeli w pudełku transportowym Wada oczywiście jest taka, że mam na stałe przypisane modele do danego miejsca. Przy kolekcjach tematycznych to nie przeszkadza. Jeździłem już kilka razy na wystawy (samochód, pociąg) i jak dotąd obeszło się bez strat.
  12. Dzięki za doping. No to podciągnąłem robotę do fazy grubszych prac malarskich. Na zdjęciu jest kilka ostatnio wykonanych rzeczy. Z odpadowej blaszki z puszki* zrobiłem wloty powietrza pod gondolami silników oraz klapkę nad sterami wysokości. Doszedłem też do wniosku, że skoro mam zamiar posadzić go na podstawce, to może otworzę mu kabinę - stąd wytłoczone elementy przezroczyste, których grubość będzie widać (wiatrochron i osłony leżące na skrzydle). Teraz czas na maskowanie... *Nie mogę zdradzić, co było w puszcze, ale powiem tylko, że Mariola ma oczy żywe. (Stary dowcip Wojciecha Manna.)
  13. "I zamiast "być może" śpiewamy "z pewnością". I od razu od Gis" Przyjemnej i owocnej budowy życzę.
  14. Ostatnio zająłem się śmigłem - tym, które ma przeciwny kierunek obrotów w stosunku do zestawowych. Przeróbka jednego śmigła z zestawu nie wchodziła w grę - nie wystarczy tylko przestawić mu łopaty, gdyż mają one swój wyraźny profil, który trzeba "wywinąć na lewą stronę". Wygrzebałem więc z prywatnego złomowiska jakieś w miarę podobne śmigło o szerszych łopatach, odrysowałem kształt łopaty śmigła zestawowego na papierze, wyciąłem i nakleiłem na docelowym elemencie Dalej już tylko pieszczoty z pilnikiem i papierem ściernym, do uzyskania w miarę podobnego profilu i kąta zaklinowania łopat...
  15. Czasu ostatnio mało, ale powolutku mam już zasadniczą bryłę, choć jeszcze bez oszklenia. Poprawiłem kilka błędów producenta (dodając pewnie parę własnych ? ). Zestaw świetny - większość części wymaga korekty. Absolutnie nie polecam tym, którym zależy na tzw. "składalności". Im dłużej patrzę na ten spód, tym bardziej dojrzewam do posadowienia modelu na podstawce...
  16. Tleli

    Rocznicowo

    I jeszcze raz o Skarżyńskim - tym razem na smutno. 78 lat temu zginął w wodach Morza Północnego, gdy jego Wellington z 305 Dywizjonu Bombowego przymusowo wodował powracając z nalotu na Bremę. Reszta załogi się uratowała. Wellington Mk. II - SM.R (Z8528). Nie znalazłem zdjęć oryginału, toteż wygląd jest domniemany i odtworzony na miarę moich umiejętności:
  17. Wiele jest określeń "łatwych" a nieadekwatnych, które się przemycają w potocznej mowie (na szybko dorzucę przykłady "klimatyzatora", "Nędzników", "Niewiernego Tomasza",.. żeby nie wspominać nazw partii politycznych ? ).O ile trudno chyba walczyć z wiatrakami wszędzie dookoła, to znawcom danej dziedziny powinna zapalać się w głowie ostrzegawcza lampka. A żeby jednocześnie utrzymać się w temacie przewodnim, to z ciekawości zajrzałem do wydawnictwa, które pewno posiada wielu z nas. Ilustrowany Leksykon Lotniczy. Technika lotnicza z 1988 roku mówi o "kopułce" jako odpowiedniku "przestarzałej" "limuzyny". Ot, nazewnictwo fachowe widać też ewoluuje. A "owiewka" to oczywiście owiewka, czyli profilowana osłona wystających elementów.
  18. Tu akurat nie są blaszki, tylko takie sobie elementy z papieru i plastikowych pręcików - jeszcze dalsze pójście w stronę scratcha ?
  19. Tleli

    SPIDERMAN 1/4

    Hasz-tag: noś maskę ? Podoba mi się spojrzenie.
  20. No, Breguet to coś pośredniego między short-runem i scratchem ?
  21. Ale numer... Oglądam sobie pozostałe części i co widzę? Pomylone strony lewego steru kierunku! Rysunek linii podziału na stronie wewnętrznej powinien być na zewnątrz i vice versa. Prawy ster jest w porządku i gdyby nie klapka wyważająca na nim, można by powiedzieć, że FLY dał dwa prawe stery Korekty wymagają też dolne powierzchnie statecznika poziomego (i sterów), które mają powtórzony rysunek z powierzchni górnych.
  22. Skleiłem skrzydła, co wymagało nieco gimnastyki. Jako bazę pasowania przyjąłem krawędź natarcia i końcówkę płata. Trzeba było trochę podpiłować przód górnych połówek skrzydeł przy kadłubie. Z tyłu zostały +/- milimetrowe szpary, ale da się je sensownie wypełnić. Przed sklejeniem skrzydeł umieściłem w nich golenie podwozia. Nie spodobał mi się pomysł sposobu ich zamocowania w modelu - dwie niewielkie spoiny pracujące na rozciąganie/rozrywanie. Póki więc miałem dostęp, wzmocniłem ich mocowanie w dolnej połówce płata, żeby bez obaw wytrzymały ciężar modelu. Pozostaje mi mieć nadzieję, że ich nie utrącę w dalszych fazach budowy Natomiast rozczarował mnie Part. Jak widać, chcę wykorzystać fototrawione klapy. Radośnie odciąłem więc klapy plastikowe i skleiłem blaszane, po czym zmartwiłem się przy (spóźnionej) przymiarce. Wewnętrzne klapy pasują, ale zewnętrzne za bardzo się zwężają przy lotkach. Co więcej, z jakiegoś względu Part nie dał żeber do stałej części płata, a tylko do klap. Wcześniej kombinowałem, że wychylę klapy na mały kąt i nie będzie tego braku tak widać. Tylko że wtedy będzie widać złą szerokość klap. Mogę je wychylić bardziej licząc, że oszukam oko, ale wtedy będzie widoczna pustka nad klapami. Wreszcie mogę próbować to poprawić... Coś wymyślę. Co też kuriozalne, Part przysępił na żeberkach, ale dał komory bomb oświetlających (za komorami podwozia)!? Aha, mam pytanie, bo im dłużej się gapię na zdjęcia, rysunki i modele, tym głupszy jestem. Jak wyglądały światła pozycyjne w płatach - kolorowe żarówki w bezbarwnych osłonach, czy całe osłony kolorowe?
  23. W międzyczasie zamknąłem kadłub. Wnętrze bez wodotrysków, chociaż wykorzystałem tablice Yahu. Osadziłem też dolną część płata z dopasowanymi komorami. Dałem też kilka zaślepek, żeby zmniejszyć przeciągi wewnątrz modelu. Dzięki dwóm warsztatom kolegi Huberta wiedziałem mniej więcej, co mnie czeka. Spasowanie jest short-runowe, czyli całkiem dobrze pomyślane, tylko trzeba uważać. Pora na dopasowanie górnych połówek skrzydeł...
  24. Tleli

    RWD 2 1/72 MK

    Gratulacje! Brawo za temat, przeróbki i wykonanie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.