-
Liczba zawartości
850 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Mates
-
Pytanie a propo kolorów malowania F-35. FS36170 i FS36270 są poprawne? Bo jest jeszcze Have Glass i farby MRP podają na etykiecie, aby FS36170 używać z Have Glass właśnie. Co do jaśniejszego koloru to przewinął mi się jeszcze FS36375.
-
Początek prac jak w większości zestawów rozpoczęty od kokpitu i wszystkiego co w nim się będzie znajdować. Na bazę z flat black nałożony Gunze H317. Zrezygnowałem z kalek na panelach po bokach kokpitu, ponieważ taki dobry detal warto pomalować pędzelkiem. Wyszło całkiem znośnie. Tablica z kolei została wzbogacona o kalki. Z fotelem za to było kilka kłopotów, ponieważ nie chciał się dobrze spasować. Muszę tylko jeszcze dokleić jeden element i pomalować pasy, które są odlane razem z plastikiem. Następnie lakier błyszczący i wash. Jak na początek to idzie całkiem sprawnie.
-
Nad szablonami zastanawiam się głównie dlatego, że nie mam kompletnie doświadczenia z kalkomanią Hasegawy, a kilka oznaczeń myślę, że łatwo będzie wykonać. Fajnie byłoby przynajmniej zrobić oznaczenie Marines, numer i w, przypadku mojego malowania, oznaczenie WL, zastanawiam się jak najłatwiej zrobić to własnym sumptem, czy jakoś odrysować i wyciąć na taśmie maskującej czy jeszcze inaczej. Fajnie wyglądałoby na pewno też namalowane logo z gwiazdą. Czarne chodniki po na górze skrzydeł też będę chciał namalować, ale to akurat będzie prosto zamaskować już na pomalowanej powierzchni.
-
Rozpoczynam kolejny wątek warsztatowy. Pozostaję przy wypraskach Hasegawy, gdzie będę się zajmował modelem A-4M. Jakoś podoba mi się te nieco garbaty grzbiet tego samolotu. Przyznam szczerze, że jest to spontaniczny wybór, ponieważ w kolejce czekał F-35A Menga, ale na niego kolej przyjdzie po tym projekcie jeśli oczywiście nic nie wyjdzie po drodze. Sam model wygląda na ciekawy, detal jest na bardzo przyzwoitym poziomie (zwłaszcza wnęki podwozia!), spasowanie też chyba nie powinno być najgorsze no i zestaw jest w całkiem przystępnej cenie. Nie planuje tutaj dokładać żadnych dodatków, zastanawiałem się tylko nad kokpitem Airesa, ale kabina będzie raczej zamknięta, więc w środka nie będzie widać. Montex widziałem robi maski do tej wersji maszyny, jak to jest z tymi maskami? Wcześniej nie używałem. Póki co wyciąłem i spasowałem na sucho główną bryłę. Wygląda na to, że poza odpowiednim wyprowadzeniem połówek kadłuba nie powinno być niespodzianek. W kilku widocznych miejscach widać ślady po wypychaczach, ale nie powinno być problemu z usunięciem. Planuję robić wersję malowania dla VMA-214 "Blacksheep". Chciałbym jak najwięcej oznaczeń namalować. Jaki jest sprawdzony sposób aby przenieść oznaczenia pod jakiś szablon do malowania? W miarę możliwości chciałbym dosyć na bieżąco uaktualniać wątek.
-
Dziękuję za pozytywne słowa i cieszę się, że się podoba. Pozdrawiam.
-
No widzę właśnie, że dodatki do KH to jednak drogi biznes. Stronkę z modelem na modellingnews już też przestudiowałem.
-
Z pierwszych rekonesansów w sieci wynika, że chyba nieco ubogo jest z dodatkami do F-35 Menga. Poza blachami i maskami Eduarda, maskami do RAMów o których pisał wyżej Solo, znalazłem tylko fotel od Kasl Hobby. Jest pełno dodatków, głównie kompitu, foteli i innych bajerów do modeli Kitty Hawka. Orientuje się ktoś może jak te dodatki ewentualnie wyglądają względem modelu Menga? Może ktoś natknął się na jakiś warsztat gdzie jest to zaprezentowane w jakiś sposób. Bo z tego co widzę, to w zestawie Menga kokpit jest bardzo ubogi.
-
Dziękuję za pozytywne komentarze. Poprawiłem fotki, teraz są na większym tle. Przy okazji wygiąłem pitota. Zastanawiam się powoli nad kolejnym projektem. Na stosie czeka F-35 Menga o Harrier Hasegawy. Skłaniałbym się ku czemuś współczesnemu. Solo, faktycznie na fotkach kolory są ciemniejsze, na żywo kolory prezentują się korzystniej.
-
Duszek ostatecznie jest z zestawowej kalkomanii.
-
Zapraszam do galerii. Udało się zakończyć prace wcześniej. Dziękuję komentującym oraz podglądającym wątek.
-
Udało się ukończyć Drakena wcześniej niż przypuszczałem, planowałem finisz na koniec tygodnia. Teraz tak patrzę, że warsztat startował na początku kwietnia. Jest to pierwszy ukończony przede mnie model w skali 1/48, uważam, że wykończenie i ogólny odbiór tego zestawu nie wygląda najgorzej. Cały czas najwięcej problemów sprawia pobrudzenie maszyny. Ponad to, sporo nauczyła mnie budowa tego zestawu, przede wszystkim cierpliwości w odpowiedniej obróbce elementów, bo chociaż sam zestaw jest całkiem przyzwoity, to jednak niektóre elementy są bardzo delikatne i przez to podatne na uszkodzenia. Ponadto, teraz na fotkach też znalazłem kilka chochlików, które nie widziałem wcześniej. Sam zestaw generalnie ce:bip:e bardzo dobre spasowanie, w kilku miejscach jest oczywiście potrzebna szpachlówka, ale to są naprawdę śladowe ilości i późniejsza obróbka nie powinna sprawić problemów. Zestaw w gruncie rzeczy zbudowany prosto z pudła. Dorzuciłem tylko pitota Mastera. Eduard wrzucił do pudła świetne kalkomanie Cartografa (nakładanie prima sort!) oraz żywice dla poszczególnych wersji maszyny. Standardowo dla Eduarda są też maski i blachy. Co do blach, fotel jest pozbawiony pasów. Gdzieś mi się zapodziały - fotel robiłem na samym początku i zacząłem je doklejać, ale później odłożyłem gdzieś na bok. Na samym końcu fotel był, ale pasów już nie znalazłem. Całość malowana farbami Gunze i Tamiya, kilka elementów Model Master kolorem chrome silver. Z początku miałem coś problemy z dobrym rozcieńczeniem farby, przez co może być na kilku fotkach widać jakby lekko chropowatą powierzchnię. Prowadziłem też z budowy warsztat. Dziękuję komentującym i obserwującym za podglądanie wątku. PS. Do skali 1/48 czym prędzej muszę ogarnąć większe tło, bo nie jest dobrze. PS 2. Co polecacie do klejenia elementów przezroczystych. Znów na szkle mi się porobiłly farfocle.
-
Prace zaczęły wkraczać w finałową fazę. Najpierw pozapuszczałem linie podziału. Tradycyjnie korzystam w farb olejnych dla plastyków. Starałem się uzyskać na górę bardzo ciemny brąz, na spód z kolei bardzo ciemny szary. Na szczęście zarówno góra i dół nie wyszły za ciemne - chciałem, aby linie był delikatnie odcięte od reszty. Rozpocząłem też brudzenie przy użyciu farb olejnych, głównie jakichś smug itp., ale póki co kombinuję z kolorami, aby trafić odpowiednio. Choć uważam, że póki co nie wygląda to najgorzej. Co sądzicie? Szczerze mówiąc, nie chcę brudzić tego modelu za mocno. Zbiorniki paliwa póki co najpierw umorusałem ciemnym i brązowym kolorem, potem pędzlem rozcieńczonym w white spiricie to wszystko porozcierałem i na koniec lekko przetarłem. Odcień zrobił się nieco ciemniejszy, choć na fotce tego w ogóle nie widać. Do goleni podwozia już przymocowane zostały koła, dodatkowo golenie podwozia głównego mają już doklejone klapy. Mam nadzieję, że poprawnie przykleiłem koło do przedniej goleni i nie będzie krzywo jak zostanie doklejone do płatowca. Pomalowałem też rurkę pitota. Nie jestem do końca zadowolony z efektu, bo nie wyszło idealnie prosto tak jak bym chciał. Ostatecznie poprzecinałem jakiś stary cienkikabel i mniej więcej równymi fragmentami pomaskowałem to co trzeba. Nie wyszło idealnie równo, poprawiłem w kilku miejscach z pędzla, ale i tak efekt nie jest satysfakcjonujący. Jutro spróbuję dalej bawić się w brudzeznie, głównie dodać jeszcze jakieś zacieki i smugi na spodzie. Myślę, że do końca tego tygodnia model powinien być ukończony.
-
Powoli, powoli zbliżam się do końca. Praktycznie wszystkie elementy są już złożone i pomalowane, w kolejce do malowania z poważnych elementów czekają zbiorniki paliwa i tylne kółka. Do tego jeszcze jakieś tylko jakieś drobne części, które dokleję na samym końcu. Pitota też zostawiam na koniec, ponieważ może być niezła jazda. Jest niesamowicie cienki, przez co podatny na wygięcia. Spróbuję pozostałościami po jakimś starym cienkim kablu zamaskować pod żółto-czarne kolory, sądzę że nie powinno z tym być problemu. W ostatnim czasie z głównych prac w zasadzie położyłem kalkomanie, pomalowałem golenie podwozia, wszystkie klapy z jednej i drugiej strony a także skleiłem i wyszlifowałem odpowiednio zbiorniki paliwa. Potrzebowałem też do nich odrobinę szpachli, bo w dwóch miejscach nie chciały się precyzyjnie spasować. Teraz tylko pomalować. Muszę przyznać, że kalkomania Cartografa rewelacja. Czysta przyjemność z nakładania. Porównując do ostatniego modelu Superhorneta, jaki kleiłem gdzie też Cartograf dawał kalki, to tutaj prawie wcale nie doświadczyłem problemów. Jedyne co, to duszek na stateczniku mógłby siąść lepiej w linie podziału. W ogóle, bardzo mi się podoba kalkomania do tego konrketnego modelu. Golenie pomalowałem kolorem RLM 82 z palety Gunze, które jeszcze lekko złamałem kroplą białego. Myślę, że kolor jest całkiem w porządku. Srebrne akcenty trzeba było machnąć z pędzla. Amortyzator to kolor chrome silver od Model Master (rewelacja!). Tak jak pisałem, zostało bardzo niewiele pracy. Kiedy już wszystko będę miał pomalowane, kładę na wszystko błyszczący lakier i zaczynamy brudzenie.
-
Pytanie a propo goleni podwozia. Eduard podaje, aby wszystko malować na srebrny. Jednak z tego co widzę oglądając walkroundy, to golenie głównego podwozia są zielonkawe. Z kolei przednia goleń ma chyba szary kolor - taki jak duża część spodu a górę we wnęce zieloną. Klapy podwozia z kolei od wewnątrz powinny być srebrne, co nie? Tutaj nie ma raczej wątpliwości.
-
Przepraszam za post pod postem. W warsztacie za wiele się nie zmieniło, ale udało się pomalować krawędzie natarcia bez żadnych przygód. Mało tego, na spodzie nawet nie trzeba było nic poprawiać a dość sporo się tam namaskowałem wycinając potrzebny wymiar taśmy. Dodatkowo miałem obawy czy farba mi nie dostanie się pod farbę, bo w pewnej chwili lekko się przytkał aerograf po czym zbyt mocno psiknął farbą, mimo, że ta było nawet za bardzo rozcieńczona. Teraz jak srebrzanka dobrze przeschnie, to tylko pomaluje światła i będzie można uznać bryłę za zakończoną. Z tego co patrzę, to właściwie zostały do pomalowania tylko klapy, golenie podwozia i wiatraczek bo koła już mam dawno pomalowane. Na fotkach dysza jeszcze nie jest przyklejona. Muszę lekko ją przyciemnić, bo zbyt się błyszczy, albo mi się tak wydaje. Międzyczasie przypasowałem też póki co na sucho rurkę pitota. Kurcze, jest bardzo podatna na wygięcie, więc trzeba będzie delikatnie maskować.
-
Ok, właściwie można powiedzieć, że poza krawędziami natarcia, główna bryła samolotu jest pomalowana. Ileż ja się dzisiaj namęczyłem z tymi wlotami powietrza aby to zamaskować, to jest niepojęte. Strasznie mało miejsca tam w ogóle na naklejanie taśmy. Na domiar złego, to z prawym wlotem miałem pełno problemów, ponieważ cały czas srebrzanka nie trzymała tak, jak trzeba (w lewym wlotem poszło za pierwszym razem). Dodatkowo po zdjęciu maskowania spostrzegłem, że źle nakleiłem taśmę i na górze niestety odcięła się warstwa farby. Jak farba dobrze przeschnie, to spróbuję to jeszcze jakoś lekko przeszlifować drobnym papierem ściernym i najwyżej się to poprawi. Nie powinno to zająć sporo czasu. Muszę też wymyślić jakiś sposób na precyzyjne zamaskowanie krawędzi natarcia skrzydeł od spodu. Albo pominąć to w ogóle. Jak tylko skończę prace malarskie z bryłą, to trzeba od razu zabezpieczyć lakierem, coby nie korciło do korekt. Została tylko drobnica i dysza. Nie zostało wiele elementów.
-
Ja nie miałem żadnej chropowatej powirzchni.
-
Przepraszam za odkopanie starego tematu, ale dzisiaj doleciał z luckymodel F-35 Menga w skali 1/48. Po pierwszym przejrzeniu, wypraski wyglądają bardzo dobrze, także budowa powinna sprawić przyjemność. Z jakiegoś warsztatu w sieci wyczytałem jedynie, że jest chyba problem ze statecznikami pionowymi, bo składają się z dwóch części i powstaje niefortunna szpara. No i krążą różne opinie na temat RAMów. Że jakoś tak nienaturalnie odtworzone. Do budowy koniecznie będzie trzeba się zaopatrzyć w maski.
-
A może Ci się trafił jakiś felerny model, że jest taka tragedia? Chyba, że Trumpeter faktycznie skopał formy. Z budowy tego samego Miga, tyle że jednoosobowego, nie kojarzę takich baboli.
-
Srebrzanka na spodzie poprawiona. Nawet nie musiałem nic poprawiać po malowaniu. Przy okazji pomalowałem też wnęki podwozia. Z prac malarskich związanych z główną bryłą Drakena zostanie tylko pomalowanie wlotów powietrza. No i jeszcze pitot! Wygląda na bardzo delikatny. Trzeba będzie jakoś to pomalować, aby nic nie powyginać.
-
Faktycznie. Przeoczyłem ten fakt. Chwila moment i będzie poprawione. Dzięki za czujność. Eduard w swojej instrukcji spód pokazał bardzo nieprecyzyjnie, Hasegawa jest bardziej dokładna.
-
Zróżnicowałem ostatecznie panele smokiem. Chyba jest przyzwoicie, co sądzicie? Obawiałem się też, że po maskowaniu gdzieś pod taśmę dostało się trochę aluminium. Byłą do prawda śladowe ilości, ale zawczasu to poprawiłem. Jako aluminium użyłem koloru Gunze MC218, dał bardzo fajny efekt jak dodatkowo się jeszcze go poprzecierało jakąś szmatką. Na spodzie jeszcze tylko muszę pomalować wnęki podwozia. Później wloty powietrza i zostanie drobnica. Martwi mnie trochę główny kolor spodu, bo coś wydaje mi się za jasny - jak pisałem, Hasegawa w swojej instrukcji podaje neutral grey, a Eduard dark grey. Oczywiście musiałem odwalić amatorkę, bo na krawędziach natarcia skrzydeł jest kolor aluminium. O ile na górze nie ma problemu z maskowaniem pod malowanie, to na dole poprzyklejałem już części i z maskowania może być lipa.
-
Mam pytanie a propo spodu. Środek pomalowałem aluminium, ale chciałbym jakoś zróżnicować panele. Problem w tym, że akurat nie mam pod ręką zbyt wielu metalizerów. Nie bedzie źle, jak np. dam tam kolor stainless, czy raczej dać tam inny kolor?
-
Takiego Jaka od Zvezdy miałem swego czasu w rękach, tyle że w skali 1/72. Skoro robią go w 1/48 to mam nadzieję, że będzie wyglądał dobrze. W 1/72 albo mi się trafił jakiś felerny model, albo po prostu zanikające linie podziału i jakiś dziwny plastik był w tej skali na porządku dziennym.
-
Rozpocząłem malowanie głównych plam kamuflażu, na razie zająłem się górą i głównym rozkładem. Myślę, że nie wyszło źle. Patafix coś nie chciał ze mną współpracować, ale udało się przebrnąć przed odpowiednie zamaskowanie, które ostatecznie też nie jest takie bardzo skomplikowane. Główne kolory kamuflażu kładłem na bazę z koloru RLM 66. Zielony, to proponowany przed Eduarda w instrukcji Gunze H304, z kolei ciemny niebieski to Gunze H55 (ten zabrałem z instrukcji Hasegawy), który po położeniu rozjaśniłem kilkoma kroplami zwykłego flat white. Na fotkach niestety kompletnie nie widać uzyskanego efektu, nad czym ubolewam, bo w rzeczywistości wygląda to bardzo dobrze. Obawiałem się też, aby farba nie dostała się pod zamaskowany statecznik, bo dolna jego część gdzie styka się z kadłubem jest w kolorach kamuflażu. Na szczęście po zdjęciu maskowania wszystko było ok. Teraz kolej na spód, zobaczymy jak pójdzie. Eduard akurat niezbyt precyzyjnie moim zdaniem podaje dokładny schemat malowania spodu. Z tego co wywnioskowałem, to duża część spodu jest w ciemnym szarym (Eduard podaje H82 Dark grey, z kolei Hasegawa neutral grey), z kolei jakby środek dolnej części jest w srebrnym. Później zostaną do zrobienia jeszcze różne wykończenia, jak dobre zamaskowanie wlotów powietrza do pomalowania kamuflażu, ciężkie miejsce do maskowania swojądrogą, oraz cała drobnica jak podwieszenia czy golenie podwozia.
