Jump to content

krzy65siek

Members
  • Posts

    295
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

krzy65siek last won the day on May 2 2019

krzy65siek had the most liked content!

Reputation

65 Excellent

About krzy65siek

  • Birthday January 28

Personal Information

  • Location
    Białystok
  • Interests
    pancerka 1/35, lotnictwo 1/72, 1/32

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ja już swojego mam w domu od tygodnia ponad. Pozdrawiam Krzysiek
  2. W haubicach zakupionych przez Polskę były jakieś znaczące różnice? Może ktoś ma gotową listę? Pozdrawiam Krzysiek
  3. Przemyślałem sprawę i chciałem przeprosić kol. Jarka. Niepotrzebnie się uniosłem. W sumie poza domniemaniami nie mam żadnych dowodów na to, że w 7TP były standardowe skrzynki amunicyjne, więc bardziej prawdopodobne jest to, że ja się mylę nie on. Pozdrawiam Krzysiek
  4. To jest który rysunek i skąd? Możesz wstawić fragment skanu lub odesłać do publikacji? Przejrzałem publikacje, które mam i niestety nie mogę go namierzyć. Jak na dzisiaj uważam, że to nie jest możliwe. Tym bardziej, że o ile znam wykazy wyposażenia ckm wz. 30 to nie przypominam sobie nigdzie specjalnej skrzynki pancernej. Chyba, że coś przegapiłem. Ta do której się odnosisz to nie jest skrzynka pancerna, tylko skrzynka do Hotchkissa wz. 25. I też jestem ciekaw jaki element wyposażenia ckm wz. 30 jest na zdjęciu, bo nie jest to przybornik ani wodnik. Przybornik ma zamek na dłuższym boku, a tutaj zamek wydaje się być widoczny. Pozdrawiam Krzysiek
  5. A możesz podać jakieś źródło? I wykonać jednocześnie proste obliczenie: wg specyfikacji w 7TP było 3960 naboi do karabinu. Mam pod ręką książkę Jędrzeja Korbala 7TP i wyposażenie cz. 2, w której na stronie 24 jest napisane, że w czołgu miało być 12 skrzynek amunicyjnych. Co prawda pod spodem Jędrzej pisze, że była to "zbliżona do kwadratu pancerna wersja" (w czym moim zdaniem się myli, ale może się odniesie), ale: 3960/12 = 330 naboi. Co jest oczywiste i logiczne, bo właśnie tyle miała standardowa parciana taśma do Browninga. Otóż nie wiem czy ktokolwiek z was miał w ręku taśmę z 330 nabojami o której mowa. Nie ma moim zdaniem ludzkiej mocy, żeby taka taśma zmieściła się do skrzynki na taśmę półsztywną od Hotchkissa wz. 25. To jest po prostu fizycznie niemożliwe. Chętnie odszczekam jeśli się mylę, ale uważam jak powyżej. Pozdrawiam Krzysiek
  6. Może jestem w błędzie, ale nie znam wersji Hotchkissa zasilanej z taśmy parcianej. Wg mojej wiedzy montowany w TK Hotchkiss wz. 25 zasilany był z taśm metalowych półsztywnych, złożonych z ogniw po 3 naboje (razem 120). Zdjęcie poniżej. Natomiast Browning wz. 31 stosowany w 7TP zasilany był z taśmy parcianej po 330 naboi (analogicznej do tej stosowanej w Maximie). Z tego wynika, że skrzynki też musiały być inne. Pozdrawiam Krzysiek
  7. Ja też uważam, że nie ma podstaw aby pojawiły się tu skrzynki z TKS. O ile mi wiadomo Hotchkiss miał inne skrzynki, gdyś taśma była złożona z odcinków stalowych, w Browningu była parciana. Pozdrawiam Krzysiek
  8. Popełnić samobójstwo w proteście? Pozdrawiam Krzysiek
  9. Może i powinny, ale czy rzeczywiście możemy wskazać modele absolutnie bezbłędne? Przecież nawet te powstałe w wyniku skanowania obiektów rzeczywistych mają błędy czy uproszczenia przyjęte przez twórcę modelu. Ja nie mam złudzeń - bardzo rzadko udaje się cokolwiek zrobić bezbłędnie, a specyfika produkcji modeli jest taka, że jeśli jakiegoś błędu nie udało się zauważyć przed wykonaniem formy, to potem jest już za późno, bo koszty są zbyt wysokie. Pracowałem wiele lat w drukarni i wiem jak trudno jest człowiekowi wykonującemu projekt złapać oczywiste błędy, które sam w projekcie umieścił. Oczywiście branża wydawnicza opracowała specjalne metody pomagające wyłapywać błędy, ale to po pierwsze dramatycznie podnosi koszty, a po drugie i tak nie eliminuje wszystkich błędów, tylko zmniejsza ich ilość. Warto przypomnieć sobie ile widzieliście artykułów, gazet czy książek z błędami w składzie. To samo dotyczy projektowania modeli - ludzie, którzy pracowali przez kilkanaście miesięcy nad projektem 3d są "ślepi" na usterki które się pojawiły. Nie wiem jak to wygląda w branży wydawania modeli - w branży wydawniczej tzw. proofreadingiem zajmują się wykwalifikowane osoby (nie jedna!) stosujące specjalne techniki (np. czytanie od tyłu, bo mózg automatycznie koryguje literówki przy zwykłym czytaniu). Czasem, żeby sprawdzić jakość korekty umieszcza się w tekście specjalnie błędne wyrazy itp. Tylko, że w modelarstwie jest jeszcze trudniej, bo takim "proofreadingiem" projektu, powinny zajmować się osoby, które doskonale znają konstrukcję i są w stanie wyłapać wady. Tylko skąd je wziąć przy niszowych projektach takich jak 7TP? W dodatku to oczywiście kosztuje w dwójnasób - trzeba zapłacić osobom sprawdzającym i wydłuża to znacznie czas pracy nad projektem, co oznacza mniej pieniędzy. Niektóre firmy (np. Arma Hobby) próbowały przerzucić sprawdzanie projektu modelu na społeczność, ale to także ma swoje wady - społeczność nie koniecznie musi podzielać wizję realizacji modelu przez projektanta, podaje się na tacy konkurencji swoje know how, w końcu nie wiadomo czy Ci, którzy zgłaszają uwagi wiedzą co mówią... I to tylko kwestia nieintencjonalnych błędów, a dochodzą jeszcze uproszczenia przyjęte przez projektanta (Tamiya!)... Naprawdę, kolegom marudnym proponuję otworzyć studio projektowania modeli, drukarnię lub wydawnictwo i potem pogadamy. Pozdrawiam Krzysiek
  10. No bo jak, narzekać można tylko na polskie firmy. Jak coś źle zrobi Airfix, Zvezda, Trumpeter czy Tamiya to jest to przecież super... Pozdrawiam Krzysiek
  11. Tak, mógłbym przywalić komunałami, że łatwiej się krytykuje i poprawia niż robi od zera, ale po co, skoro wiesz lepiej. Ale firmy produkujące konwersje czasem zrobią coś dobrze. A czasem zrobią coś źle. Bo tak jest w życiu. Pozdrawiam Krzysiek
  12. Fascynujące są te wpisy. Po prostu fascynujące. A najlepsze te, sugerujące, że ktoś zrobił coś źle specjalnie. Tak trudno zrozumieć, że zaprojektowanie modelu to trudny proces? Wykonywany przez ludzi, nie przez anioły? I że jak ludzie coś robią to popełniają błędy? I że czasem te błędy zauważa się na takim etapie, że poprawka nie jest możliwa? Ja osobiście uważam, że model jest bardzo dobry. Podoba mi się, jest o niebo lepszy niż spójnia (a sklejałem spójnię nie dawniej niż dwa lata temu). Można go poprawić? No można. Z definicji, każdy model, ba, każde dzieło ludzkie można poprawić. Ja kupiłem. I pewnie jak będą blachy, to kupię do niego komplet blach, i lufę metalową i gąsienice Master Cluba. I mam chyba ze cztery spójnie w szafce, to przełożę sobie koła napędowe. I co więcej, poza przekładką koła napędowego zrobiłbym to samo, gdyby model był wg kolegów idealny. Ale idealnych modeli nie ma, jak ktoś potrafi lepiej, to nic łatwiejszego - założyć firmę i wydać model. Skoro ten jest tak beznadziejny, to nowy, lepszy, sprzeda się bez problemu. Pozdrawiam Krzysiek
  13. [quote] - skrzynki do ckm na zasobniku - do wymiany na te z TKS, [/quote] Na pewno się nie pomyliłeś? Przecież tu był Browning wz. 30, a w TKS Hotchkiss wz. 25? Zupełnie inne taśmy... i skrzynki zapewne też różne. Pozdrawiam Krzysiek
  14. Był jeszcze na pewno wtedy dostępny "Pourqoui pas?", do niego także pasuje opis. Nie pamiętam kto był producentem. Pozdrawiam Krzysiek
  15. Tak, ale nie pamiętam niestety teraz jakie. Pozdrawiam Krzysiek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.