Skocz do zawartości

jacmin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    237
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez jacmin

  1. Witam ponownie! Minął kolejny zapiątek, śpieszę więc donieść co udało mi się podziałać przy projekcie. Przede wszystkim miniguny założyły sukienki:
  2. Dokładnie 44 szt zamówione w konfiguracji ratowniczej dla USAF.
  3. Dzięki Robertas! Widzę, że na Ciebie można liczyć. Jak się mogę jakoś odwdzięczyć to daj znać! Lokalizacja jak najbardziej logiczna. Spodziewałem się, że to będzie prawa burta gdzieś w okolicach drzwi. Prawa strona jest zajęta przez miniguna i skrzynię ammo więc pozostaje lewa strona drzwi. Trochę szkoda, bo się narobiłem przy tym penetratorze a przy otwartych drzwiach to guzik go będzie widać. Trudno. Jeszcze raz dzięki!
  4. Witam ponownie! W zapiątek (niesłusznie wekeendem zwany) udało mi się trochę podziałać. Przede wszystkim dorobiłem pasy siedzeń w ładowni: Przygotowałem też działka nr 1 i 2. Są jeszcze bez przyrządów celowniczych i "sukienek". Bałem się, że je zmasakruję wklejając "sukienki". Wykonałem też "jungle penetrator". Z tym ostatnim to znowu mam problem, bo nie mogłem znaleźć zdjęcia jak to coś było przypięte w stanie spoczynku. Może ktoś ma i mógłby poratować? Dorobiłem też zasłonkę pomiędzy kokpitem a ładownią oraz zacząłem przygotowywać przekładnię główną z wirnikiem: I to tyle co udało się podłubać.
  5. Gdybyś osiągnął szczyt desperacji to mam starego Airfixa co go popełniłem 30 lat temu, bez wirnika bo zaginął. Zawsze można rozłupać, wrzucić w kreta i zacząć od nowa :-).
  6. To zerknij tu: https://www.ebay.com/itm/204113605225
  7. Moses! Szukaj na Allegro sprzedającego Jacmin71. Najlepiej daj mi maila na PW to napiszę co mam.
  8. Tak w kwestii literatury to wyszła wspaniała książka "Who will go" opisująca minuta po minucie całą akcję . Napisało ją 2 panów, Terry Buckler i Clifford Westbroock. Ten pierwszy to najmłodszy uczestnik rajdu. Drugi to syn dowódcy załogi jednej z maszyn wspierających misję. Jest jednocześnie organizatorem i dobrym duchem stowarzyszenia byłych członków rajdu na Son Tay. Od czasu do czasu piszemy do siebie. Wspaniały facet, bardzo uczynny. Właśnie wydał kolejną książkę o innym raidersie nazwiskiem Jakovenko, ale jeszcze nie czytałem. Gorąco polecam! Jest tam wiele wspomnień, anegdot i nieznanych faktów. Obalają też parę mitów związanych z Rajdem.
  9. I na tym etapie właśnie jestem teraz. Ciąg dalszy nastąpi.
  10. W tak zwanym międzyczasie dorobiłem siedzenia, też na zasadzie 1szt, forma, odlew, oraz taśmy oparć. Sumarycznie wyszło to tak: Potem zasobniki amunicji: I przyrządy: Po wklejeniu podłogi w prawą połówkę kadłuba wygląda to następująco:
  11. Dzięki Robertas! To zdjęcia bardzo mi pomogło, bo prawdę mówiąc nie miałem żadnego pokazującego podpięcie worka do ramienia miniguna. Jeszcze raz dzięki!
  12. Pawle! Jak będziesz coś potrzebował to pisz na maila. Mam tony materiałów i chętnie się podzielę.
  13. Kolejny błąd dotyczył mojej koncepcji dioramy. Chciałem pokazać Apple4 tuż przed startem. Załoga kręci się przy pootwieranych lukach, a miniguny robione z przecież z takim samozaparciem dumnie sterczą w oknach. Nic z tych rzeczy. Załoga przyjeżdża na linię startu, robi krótki obchód ptaka który w żadnym wypadku nie jest "pootwierany". To się odbywa na zasadzie: idę, otwieram, sprawdzam, zamykam idę dalej. Jedyny moment kiedy to wszystko może być pootwierane na raz, to serwis techniczny. Druga sprawa to miniguny. Nigdy na ziemi nie były w oknach. To sprawa bezpieczeństwa. Na ziemi były w pozycji złożonej i zabezpieczonej. Taśmy amunicyjne były podpięte do zasobników ale nie do minigunów. Najczęściej leżały na zasobnikach. Na niektórych filmach propagandowych widać jak załoga na ziemi odwija taśmy i podpina do minigunów. To fikcja. W rzeczywistości zgodnie z procedurami startowymi robiono to już w powietrzu, a same miniguny obracano na stanowiska bojowe niedaleko strefy działań. Tak twierdzi mój znajomy. Musiałem zmienić koncepcję dioramy. Będzie to ptak podczas serwisu. Czyli całe uzbrojenie musi być złożone i zabezpieczone. I tu napotkałem mur. Wysoki i szeroki, że ani to obejść ani przeskoczyć! Nie ma kompletnie żadnego zdjęcia pokazującego miniguny w pozycji złożonej i zabezpieczonej. Mogę się tego tylko domyślać z urywków filmów. Tutaj kompletnie utknąłem. Dlatego proszę: "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" dajcie proszę znać. Znajomy nic nie ma, próbował załatwić mi instrukcję obsługi i montażu miniguna ale nic z tego nie wyszło. Sam obsługiwał tylne działko i nie pamięta jak to wyglądało z przodu.
  14. A jak to powinno wyglądać? Ano tak: Widać wyraźnie że worek na łuski to prostokątna torba., przy czym w lewym stanowisku była na stałe zamontowana pod oknem a w prawym podwieszona pod ramieniem i poruszała się razem z minigunem. I jeszcze słowo wyjaśnienia odnośnie dziwnego materiału spowijającego miniguna. To tzw "sukienka" czyli materiał brezentowy opatulający działko aby łuski nie latały po całej kabinie. Poniżej miniguna rozpięty jest na czymś w rodzaju lejka, co pozwala lepiej kierować łuski do worka. Musiałem to poprawić Dogiąłem z drutu prostokątną ramkę. Na kawałku plastiku o wymiarach nieco mniejszych niż ramka nawinąłem spożywczą folię alu. Następnie wsunąłem to w ramkę i brzegi wywinąłem na drut. Spód pozaginałem do środka. Parę miętoszących ruchów pęsetą i worek gotowy!
  15. Jak już ogarnąłem malowanie wnętrza to zabrałem się za uzbrojenie. I tu popełniłem najwięcej niezamierzonych błędów. Z minigunami ( tak formalnie to GAU-2b/a) nie było dużo problemów, bo są dostępne zdjęcia. Z lenistwa zrobiłem elementy 1 szt, potem formę silikonową i odlałem 2 kolejne z żywicy. Pierwsze błędy dotyczą zasobników na amunicję. Były robione specjalnie dla HH-53. Będąc w Wietnamie, w Muzeum Pozostałości Wojennych w Sajgonie, narobiłem zdjęć takiego zasobnika we wnętrzu UH-1, znalazłem w necie zdjęcia jeszcze jednego i szczęśliwy jak dzik pod dębem przystąpiłem do budowy. Tyle że to nie był ten zasobnik! Materiał który posiadałem dotyczył zasobnika późniejszego, na 6000 szt amunicji. Te montowane na HH-53 były mniejsze i mieściły tylko 3000 szt. Wyglądały dokładnie tak samo tylko były niższe! Z błędu wyprowadził mnie dopiero mój znajomy. Co ciekawe, na misje nie zabierano dodatkowej amunicji. Na pokładzie znajdowały się tylko 3 zasobniki. Każdy z nich pozwalał na ok 19 sekund ognia. Wydaje się to strasznie mało, ale filozofia była ponoć następująca: działka nie są bronią ofensywną i służą jedynie do chwilowego zduszenia ognia z ziemi na czas odejścia helikoptera z gorącej strefy. Nie kumam tego ale przyjmuję do wiadomości. Przecież udźwig HH-53 pozwalał spokojnie zabrać dodatkową amunicję zwłaszcza, że podejmowano z ziemi 1-2 pilotów. Drugi błąd to worki na łuski. Zrobiłem niesłuszne założenie, że będzie to taki sam system jak w ACH-47 Chinook, czyli brezentowa torba rozpięta na półkolistym stelażu. A oto zdjęcia moich wielbłądów:
  16. Wracając do budowy. Ponieważ helikopter pochodzi z 1968r, do służby liniowej trafił późnym latem 1969r a w Rajdzie brał udział 21 listopada 1970r to łatwo policzyć, że intensywnie użytkowany był niecałe półtora roku. Ciekaw byłem jakie ślady eksploatacji powinny być widoczne w środku i na zewnątrz. Zapytałem o to swojego znajomego. Odpowiedział, że 40th ARRS była jednostką pod każdym względem elitarną. Oprócz najnowszego sprzętu i znakomitych załóg, mieli też doskonałych mechaników. Bardzo dbali o swoje ptaki. Niedopuszczalne były jakiekolwiek ślady rdzy. Ze względu na braki oryginalnych farb mogły być widoczne punktowe różnice kolorów w naprawianych fragmentach poszycia (na przynitowywanych "łatkach" w miejscach postrzału). We wnętrzu były widoczne otarcia podłogi, szczególnie w okolicy drzwi, wejścia do kokpitu, przy zasobnikach z amunicją, na rampie i przy stanowisku działa nr 1 (lewe okno), również do żółtego podkładu. No i ten wszechobecny pył. Na początku próbowałem to zrobić płynem do chippingu ale nie szło mi. Ostatecznie zrobiłem to pędzlem i pigmentami:
  17. Dzięki Pawle! Oczywiście Twoja stronka ma moje nieustające wsparcie. Proś o co tylko chcesz!
  18. I tu się z kolegą Robertasem całkowicie zgadzam. Widziałem w muzeach w Stanach takie gnioty, że aż zęby bolały. Dlatego nigdy nie poprzestaję na jednym źródle. Spójrzcie proszę na film propagandowy z 40th ARRS a konkretnie na kadry minuty: 6.24-6.31 - widoczna czarna podłoga i czarna ramka oszklenia 6.34-6.36 - widoczna czarna ramka boczna 8.45-8.49 - widoczna czarna ramka boczna 8.54-9.02 - widoczna czarna ramka boczna Do tego następujące 2 zdjęcia z 1972 też z 40th ARRS, helikopter 70-1626 ( czyli wyprodukowany w 1970r!) rozbity podczas lądowania. Widoczne ewidentnie czarne wnętrze po usunięciu fotela pilota Jeśli macie jakieś inne zdjęcia, ale takie umiejscowione w czasie, nie wyrwane z kontekstu, to bardzo proszę, podzielcie się!
  19. A ma kolega jakieś dane źródłowe potwierdzające takie malowanie? Ja opierałem się na egzemplarzu z muzeum Fort Worth wyprodukowanym w 67. Tam podłoga jest ewidentnie czarna i boki też. Niestety nie widać na zdjęciach tylnej ścianki. Najlepsze by były zdjęcia z Wietnamu bo to cytowane to raczej nie w tej scenerii. Bardzo byłbym wdzięczny za rozjaśnienie tego tematu.
  20. Dzięki za info. No to mam zagwozdkę. Posiadam zdjęcia z czarną kabiną i szarą deską. Z drugiej strony nie mam pojęcia co to za egzemplarz i gdzie służył, bo te z 40th ARRS na 100% numery na ogonie miały malowane czarną farbą. To udało mi się potwierdzić. Muszę jeszcze podrążyć i ewentualnie poprawić zanim zamknę połówki kadłuba.
  21. I jako się rzekło olejny wash. Skąd ten kolor? Z powodu czerwonego pyłu wszechobecnego w amerykańskich bazach w azji południowo-wschodniej. Tamte tereny są bogate w czerwonawą, laterytową, drobnoziarnistą glinkę. Jak wyglądało zakładanie takiej bazy? Najpierw karczowano co się dało. Potem do akcji wchodziły buldożery D7 lub D9 w zależności od rozmachu. Zdzierały wszystko do gołej ziemi. Na tym budowano pasy betonowe lub ze stalowych mat prefabrykowanych + pozostałą infrastrukturę. Pomiędzy tym całym dobrem prześwitywały fragmenty terenu pokryte rzeczoną glinką. Ponieważ jej ziarna były bardzo drobne to każdy podmuch wiatru czy wirników porywał to dziadostwo i roznosił po całej bazie. Była dosłownie wszędzie i potrafiła zapychać turbiny helikopterów. Stąd filtry na wlotach HH-53C które były standardowym wyposażeniem tych helikopterów w Wietnamie. Znajomy opisał mi, że pył był w każdym praktycznie zakamarku helikoptera. Na podłodze, we wręgach, na desce przyrządów, na siedzeniach. Wszędzie. Stąd wybór koloru. Starałem się nie przesadzić bo to w końcu 1/72.
  22. O ile żebrowanie kadłuba udało mi się odtworzyć dość wiernie to sufit niestety jest zgniłym kompromisem. Wziąłem tu pod uwagę swoje skromne możliwości i nie porywałem się z motyką na słońce. Prawidłowo powinienem to zrobić tak, że żeberka lewej i prawej strony kadłuba "spotkają się" pod sufitem, ale bałem się, że to nie wyjdzie i będą problemy przy składaniu połówek kadłuba. Do tego dochodziły problemy z instalacją oświetlenia. Postanowiłem ten detal wykonać jako "nakładkę". Takie drobne ustępstwo widziane gdzieś w necie u innych, robiących wnętrze. W ten sposób będzie mi to łatwiej ogarnąć. Wnętrze wkleję w prawą połówkę kadłuba, sufit też, polutuję diody kabiny z tymi z ładowni i wyprowadzonymi do "psiej budy" (tak załoga nazywała fragment kadłuba nad ładownią a przed przekładnią główną) przewodami, które pod pokładem idą w stronę rampy i przez nią, w miejscu styku z podłożem wejdą w podstawkę modelu. Na koniec po wklejeniu reszty wyposażenia domknę lewą połówką. Przyszedł czas na malowanie. Kabina pilotów była matowo-czarna. Oczywiście w 1/72 czysta czerń wyglądałaby zbyt "ostro", dlatego złamałem ją odrobiną bieli. Ładownia miała kolor jasnoszary i tu założyłem, że ta szarość zostanie przyciemniona przez wash z olejnej artystycznej umbry palonej. Wyszło to tak: I fotele z Res Kit:
  23. Jednocześnie powycinałem wszystkie imitacje siatek, zastępując je fototrawionymi. Po wklejeniu pomalowanych wnęk awioniki uzupełniłem wnętrze brakującymi elementami wykonanymi z drutu, cyny, fototrawów i pasków polistyrenowych.
  24. Kolejną decyzją do podjęcia było to, czy pokazać wnętrze czy nie. Po prawdzie po zamknięciu połówek kadłuba niewiele jest widać, ale ja w takich przypadkach stosuję podświetlenie led zarówno w kabinie pilotów jak i w ładowni. Wobec powyższego trzeba było usunąć szczątkowe fabryczne żebrowanie a połówki oszlifować i poszpachlować. Teraz przyszedł czas na trasowanie żeberek kadłuba. Ja pomagam sobie zwykle szablonem ze starych ramek fototrawów. Następnie wykonałem wzorcowe żeberka ( 2 typy, bo na podsufitce jest uskok), formę silikonową i odlałem potrzebną ilość, montując je zgodnie z dokumentacją zdjęciową.
  25. Wracając do modelu. Academy sprzedaje nam wersję D. Czym to zewnętrznie różni się od C? Ano praktycznie niczym. Wersja D nie miała sondy do tankowania w powietrzu, ale w pudełku ją znajdziemy. Zresztą i tak zastąpię ją żywiczną od Res Kit. Czyli zestaw Academy nadaje się wyśmienicie. Co innego dodatki. Tu było trochę problemów. Przede wszystkim blaszki Eduarda przeznaczone były do wersji E która nieco się różniła. Trzeba było uważnie wybierać z nich tylko to co udało się potwierdzić dokumentacją zdjęciową. Co do zestawu Black Dog silników i awioniki to przeznaczony był dla modelu Italerii w którym gondole silników są nieco mniejsze niż w Academy. Trzeba było prawą gondolę ciąć i przeginać do wymiaru lewej. Uzupełniłem je też filtrami powietrza Res Kit. Sporo szpachlowania jak widać. Z lewą nie było tyle pracy choć trzeba było dopasować na styku z kadłubem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.