-
Liczba zawartości
237 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez jacmin
-
W oczekiwaniu na wyżej wspomniany klej UV zacząłem uzupełniać model różnymi drobiazgami. Pomalowałem zielonym clearem górne okna kabiny pilotów: Wkleiłem też wciągarkę (na razie bez haka i reflektora) razem z instalacją, oraz mocowania filtrów EAPS wraz z przewodami sterującymi. Uzupełniłem również kadłub światłami pozycyjnymi na ogonie , spodzie i sponsonach: Przy okazji przymierzyłem podwozie i okazało się, że żeby golenie po wklejeniu były pionowe, zarówno we wnękach podwozia głównego jak i na nosie, należy wkleić 1,5 mm grubości krążki: Ponieważ z Kraju Środka dotarła gablota, sprawdziłem jak to będzie wyglądało po złożeniu. Gablota ma wymiary 35x40x15cm: Ostatnie zdjęcie przedstawia gumki, którymi blokuje się formatki gabloty. Ja ich nie użyję i formatki pokleję klejem do plexi. Myślę, że zeszlifuję trochę zaczepy, żeby tak nie wystawały. Teraz będę już mógł układać nawierzchnię miejsca postojowego. Ale to dopiero za 2 tygodnie.
-
Te z linka ze stopki
-
A tak na marginesie, to kolega świetne fotki robi!
-
Microscale jest dość gęsty, taka bardzo gęsta śmietana, ale w takiej soczewce się nie utrzymuje, więc musi być w poziomie. Ma też pewien skurcz, więc trzeba go nałożyć przynajmniej w 2 warstwach. Dlatego mnie przekonałeś!
-
No tak mnie zachęciłeś, że już zamówiłem na próbę małą tubkę z latarką!
-
Jak się już ma taki klej to na pewno tak. Ale specjalnie kupować to już trochę się nie opłaca. Cyna jest ok. Oczywiście trzeba się z nią delikatnie obchodzić ale jest dość sztywna. Na tyle sztywna. że podklejona do patyczka zniosła bez problemu malowanie aerografem na żółto. Myślę, że drut mosiężny będzie stwarzał problem przy układaniu.
-
A cóż słychać na placu budowy? A nawet sporo udało się przez te dwa dni zrobić. Między innymi dodałem do silników kratki chłodnic oleju ze starych fototrawów: na sponsonach światła pozycyjne i instalację awaryjnego zrzutu paliwa: I w reszce mogłem zamontować same silniki: Poodsłaniałem też wszystkie siatki robiąc przy okazji niezbędną kosmetykę Zamontowałem też sondę do tankowania w powietrzu Przy okazji rozmaskowania oszklenia znowu okazało się, że osiadł na nim odkurz od środka. Nie wiem, co robię nie tak, bo po ostatnich przejściach kilka razy sprawdzałem czy wszystko jest dobrze pomaskowane a i tak wyszło. Tym razem podszedłem do tego na spokojnie i znowu doczyściłem to wyciorami dentystycznymi. W tej chwili cokolwiek robię aerografem, model idzie do szczelnego pudełka, żeby nie złapał jakiegoś oparu. Myślę, że to przyciąganie elektrostatyczne. Lepiej dmuchać na zimne. Tak jak widać, model powoli nabiera kształtu. Jest jeszcze dużo pracy z drobiazgami, ale widać już koniec: Teraz można zabrać się za różne drobiazgi, np okna kabiny pilotów. Ponieważ będą otwarte i będzie widać ich krawędzie, nie można użyć oszklenia z zestawu. Po prostu jest za grube. Jakiś czas myślałem jak oddać wszystkie detale, a głównie rant: Zastosowałem patent z cyną. Jest miękka, bardzo dobrze się układa i nadaje się idealnie do moich celów. Zakupiłem w Państwie Środka szpulkę cyny o średnicy 0,3mm, a jako szablonu użyłem oryginalnego oszklenia, oszlifowanego o grubość wałka cynowego: Teraz wystarczy wziąć kawałek cienkiej, przezroczystej folii, ramkę z cyny pomalować przed przyklejeniem na żółto a następnie na klej CA przykleić do folii i pracowicie wyciąć skalpelem po obrysie, zachowyjąc minimalny rant: Teraz już tylko klasyczne maskowanie i malowanie od zewnątrz (od środka lepiej pędzelkiem): Z mechanizmem zamykającym pobawię się za tydzień. Jak zwykle skromny czas pozwolił mi jeszcze na wykonanie detali wciągarki i wykonanie soczewek reflektorów.
-
Ależ tak! Bardzo Ci dziękuję. O to właśnie mi chodziło i tak, prawdę mówiąc, mniej więcej sobie to wyobrażałem. Jeszcze skonsultuję to ze znajomym ale myślę, że z wirnikiem będę mógł ruszyć z miejsca.
-
Gdybyś czegokolwiek potrzebował, pisz śmiało na PW.
-
A tymczasem mogłem się zabrać za parę drobiazgów. Np za pokrywę przekładni głównej. Bardzo dobrze widać ją na zdjęciu od Sonica: czy na poniższych: Wyglądało to tak, że po otwarciu stanowiła pomost roboczy. Wykonałem ją ze starych fragmentów fototrawów: Wykonałem też ramki do zasłaniania oznaczeń a także okablowanie podwozia I na tyle czasu mi starczyło. Ciąg dalszy tradycyjnie za tydzień.
-
Niestety z braku materiałów poglądowych wirnik musi na razie poczekać. Ale nie ma tego złego! Mogę zabrać się za weathering. Od pewnego czasu wypracowałem pewien schemat dla modeli wietnamskich, który w miarę mi się sprawdza. Więc po kolei. Po zabawie z kalkami mam już rzucony na model lakier błyszczący. To bardzo dobra baza do dalszych działań. Lakier matowy daję mniejszą kontrolę nad kolejnymi warstwami. Brudzenie wykonuję następującymi płynami w 3 krokach: Jako pierwszy idzie Engine Grime. Jest szary i doskonale imituje stare liczne zacieki już zaschnięte na kadłubie i stanowiące tło dla innych efektów. Nanoszę go na kadłub dość gęsto w losowych miejscach, a następnie szerokim suchym pędzlem rozcieram ruchami góra - dół. Finalnie powinno to być prawie niewidoczne, dopiero po wpatrzeniu się widać liczne równoległe smużki. Ten kolor zmienia też nieco odcień farby na którą jest nakładany, dlatego trzeba to robić z pewnym wyczuciem: Następnym płynem jest Streaking Grime. Jego brązowy odcień doskonale pasuje na plamy w kolorze piaskowym. Jako ostatni stosuję Rust Streaks który dość dobrze imituje zacieki z wietnamskiego pyłu, który spłynął po kadłubie. Wyszło to tak: Teraz to wszystko poczeka tydzień, żeby dobrze wyschło, a następnie położę lakier matowy, który będzie dobrą bazą pod pigmenty.
-
Czcigodni! Zastanawiałem się, jak bardzo powinienem "postarzyć" łopaty wirnika. Postanowiłem skonsultować to w Stanach. Okazało się, że łopaty w pierwszych wersjach HH-53 były jego piętą Achillesową. Znajomy powiedział mi, że prawdopodobnie z ich powodu zginęło w Wietnamie więcej załóg niż z powodu działań operacyjnych. Dlatego bardzo rygorystycznie przestrzegano ich stanu. Jeśli któraś łopata zaliczyła przestrzelinę - z automatu szła do wymiany. Wgniecenie od uderzenia w gałąź - do wymiany. Jakiekolwiek głębsze zarysowanie - do wymiany. Jedynym tolerowanym śladem zużycia były otarcia na krawędzi natarcia łopat do koloru podkładu i ew. delikatne przetarcia do aluminium spowodowane przedzieraniem się maszyny przez ulewne nawałnice w porze deszczowej. Mam w związku z tym do Was prośbę. Może ktoś ma zdjęcie łopaty dowolnego helikoptera w takim właśnie stanie? Byłbym bardzo wdzięczny!
-
Wyjdzie na pewno dobrze, czyli tak jak w 48 i w 35. Problem polega na tym, że nie wiadomo kiedy to będzie dostępne u nas. Jakbym mógł to kupić od ręki to pewnie bym się nie męczył ze swoją produkcją. A tak na marginesie, to produkcja zakończona. Mam już 380 elementów. Teraz je czyszczę i będę mógł docelowo kleić. Na razie robiłem próbę na sucho i wygląda nieźle:
-
Kolejnym etapem, który wykonałem w przypadku łopat było lekkie zróżnicowanie kolorystyczne. Zrobiłem je przy pomocy kilku kolorów artystycznych farb olejnych. Przed rozpoczęciem prac dobrze jest wycisnąć je na jakiś karton i na godzinkę odstawić. Chodzi o to, żeby karton odebrał nadmiar oleju z farby, wtedy lepiej się "rozciągają" a potem zmywają. Następnie nakładałem naprzemiennie kolory w postaci cienkich maźnięć: Potem te maźnięcia trzeba pędzlem leciutko zwilżonym white spiritem (prawie suchym) rozciągnąć zgodnie z kierunkiem spływu strug powietrza opływających łopatę. Prawdę mówiąc warto mieć kilka szerokich pędzli i używać ich naprzemiennie. Po pierwszym "rozmazaniu" wygląda to tak: Czynności powtarzamy aż efekt zacznie nam się podobać. Dobrze jest pomiędzy kolejnymi płukaniami podsuszyć np suszarką żeby widzieć jaki efekt osiągnęliśmy. Generalnie nie powinno się to rzucać w oczy ale po dokładnym przyjrzeniu się z bliska można zobaczyć delikatne smugi. Na koniec pigment Vietnam Earth położony na mokro i rozmyty White Spiritem. Po wyschnięciu można jeszcze na sucho zrobić korekty i na koniec utrwalić lakierem lub dedykowanym fixerem. To samo na wirniku ogonowym: Niestety zdjęcie tego nie oddaje ale z bliska to jednak widać. Skoro mamy już przygotowane łopaty to warto zabrać się za pozostałą część wirnika głównego. Pomalowałem ją na gun metal, a następnie przetarłem suchym pędzlem wszystkie wystające krawędzie olejną artystyczną farbą w kolorze srebrnym: To samo zrobiłem z końcówkami łopat Teraz przyszedł czas na oprzewodowanie. Wykonałem je z drutu 0,1mm pomalowanego na czarno Teraz mogłem już zacząć składać poszczególne elementy w całość. Najpierw do szablonu trafiła głowica wirnika: a następnie naprzemiennymi parami wklejałem kolejne łopaty: W międzyczasie zapigmentowałem kołpak wirnika: Całość po złożeniu prezentuje się tak: Następnie pomalowałem ciemnoszarym kolorem złączki przewodów (wcześniej naniosłem je na przewody za pomocą kleju CA w postaci żelu) Do wykonania pozostało mi oprzewodowanie wychodzące z kołpaka: Zrobiłem je z posrebrzanego, jubilerskiego drutu o średnicy 0,2mm I to na razie tyle. Tradycyjnie na ciąg dalszy zapraszam za tydzień.
-
Dzięki wielkie Sonic! Teraz to rozwiałeś wszystkie moje wątpliwości. Będę to budował od podstaw, więc zacznę od rysunku w skali. Jak go zrobię, to oczywiście ze wszystkimi się podzielę! A tymczasem powróciłem do maty M8A1. Wyprodukowane elementy poddałem selekcji wybierając najlepsze 25szt. Dodatkowo dorobiłem 8 "połówek" potrzebnych na zamknięcie z każdej strony. Elementy rozdzieliłem między 3 formy - 19, 8 i 6 szt. Matryce "zaszalowałem" fragmentami rurek kanalizacyjnych, zalałem silikonem formierskim i do próżni, a po 24h można było rozszalować i wyciąć z silikonu matryce: Teraz to już tylko 10-12 odlewów i materiał na pas postojowy będzie gotowy. Czasu zostało mi jedynie na wstępne wycieniowanie łopat wirnika głównego. Wykonałem je gęstym washem z olejnej, artystycznej bieli tytanowej. Zdjęcie tego nie oddaje, ale na gotowym elemencie widać delikatne rozjaśnienie czerni w miejscu washa: Na ciąg dalszy zapraszam za 2 tygodnie.
-
Ależ ja na takie wtrącanie się właśnie liczę! Przejrzałem Twoje linki, ale nie jestem do końca przekonany. Spójrz, proszę, na górną część platformy: Wygląda zupełnie inaczej niż na Twoich linkach. Za to jota w jotę jak C1: Dolna zaś część jest łudząco podobna do B1: Rozmawiałem ze znajomym, który swoje młode lata przelatał w 40th ARRS na ten temat i wprawdzie nie mógł na 100% potwierdzić mi typów platform na zdjęciu ( bo nie był mechanikiem ale PJ-em) ale przekazał istotną informację: mechanicy mieli dużą swobodę w konstruowaniu sprzętu pomocniczego do obsługi helikopterów. Te maszyny były stosunkowo nowym nabytkiem jednostki i mogło nie być na miejscu specjalistycznego sprzętu, dedykowanego do ich obsługi. Dlatego modyfikacje polowe były na porządku dziennym. Duża część ich sprzętu była w stylu "przetestuj i używaj, jeśli działa". Dlatego skłaniam się raczej do połączenia platform B1 i C1. Co do fototrawów to jeśli spojrzymy na powyższe zdjęcia to zobaczymy tam głównie rurki. Blaszki będą płaskie, dlatego muszę to zrobić od podstaw. Ale dzięki za czujność i zainteresowanie.
-
Dzięki Pawle! Czytałem, czytałem... Gość bardzo fajnego BUFF-a zrobił. Instrukcje do pomostów będą mega pomocne.
-
Czcigodni! Czy ma ktoś informacje na temat platformy serwisowej jak na poniższym zdjęciu? Wygląda to jak skrzyżowanie C1 z B1 ale może to jakiś odrębny byt. Muszę to wykonać od podstaw a nie posiadam żadnych materiałów.
-
Oczywiście jak działa to można i taśmą, ale osobiście obawiałbym się nieco o bęben pieca. Za którymś razem może się zrobić kłopot...
-
No to u nas na gwiazdkę chyba będzie. Nie będę czekał i robię swoją.
-
A dałbyś linka?
-
Rzeczą ludzką jest błądzić, rzeczą głupców trwać w błędzie. Dlatego koniecznie trzeba było przerobić!
-
Niestety w tą sobotę niewiele udało się zrobić a i tak większość czasu usuwałem swój kolejny błąd. Znajomy zwrócił mi uwagę na błędne miejsce umieszczenia amerykańskich znaków na burtach. W 40th ARRS były one umieszczane nie między 2 a 3 oknem a za 3 oknem w stronę rampy. Była to modyfikacja polowa, charakterystyczna dla tej jednostki do 1975r. Zmyliło mnie to zdjęcie a właściwie jego opis: Wiele wskazuje na to, że jest to maszyna z 40th ARRS ale nie zgadza się data. W tym czasie oznaczenia były malowane gdzie indziej: Tak więc błogosławiąc swoją przezorność (która kazała mi położyć 3 warstwy twardego lakieru błyszczącego pod kalki) przystąpiłem do pracowitego szlifowania na mokro papierem 1500. Strasznie się bałem, że przy okazji uszkodzę kolor pod, ale nie było tak źle. Po poprawkach wygląda już prawidłowo: I to na razie tyle. Za tydzień znowu podejmę walkę.
