-
Liczba zawartości
3 369 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Thalgonis
-
IMHO - w foczkach do komory podwozia po sklejeniu jest trochę trudny dostęp. Jak chcesz to ładnie zmalować i ocieniować to raczej wcześniej Ale niech się autor wypowie, ja tu tylko oglądam
-
MAV - ale ja to, wiem! Chodziło mi o to, że edek dał przy pokładach od razu przeczepione na swoim miejscu relingi, wystarczy odgiąć. Ale tylko przy pokładach na kolejnych nadbudówkach. Główne relingi są osobno i dlatego ich jeszcze nie mam doklejonych Np. takie coś (pokłady mam już przyklejone ale tu jest przykład montażu edkowych relingów ): Tak, nadbudówki są na sucho, tylko do zdjęcia - teraz każda osobno będzie malowana. Zastanowię się jeszcze czy to „norweskie” kamo malować także osobno na każdym poziomie nadbudówki, czy jednak po sklejeniu całości (ale wtedy to wchodzi w rachubę chyba tylko pędzelek).
-
Dzisiejsza blacharka... No, to właściwie został tylko główny pokład do „obróbki skrawaniem” PS. edkowe relingi są trochę „idiotycznie” zaprojektowane... Z jednej strony niektóre ich fragmenty są od razu „ na swoich miesjcach” podczas podklejania jakiegoś pokładu. Z drugiej strony operowanie później takim „gotowcem” to k...urtyna człowieka (d)opada... Nie ma możliwości, żeby nic się nie urwało... PS. tak, wiem, brak doświadczenia też robi swoje
-
Dzisiejsze dłubanie w warsztacie blacharskim... Najbardziej wk... mnie błąd z odgięciem blaszki nie w tę stronę co trzeba - próba poprawienia zawsze kończy się urwaniem Ale cóż, widziały gały co brały
-
-
Kolejna wieżyczka... (jeszcze nie na klej) Zaczynam się zastanawiać jak to to zmalować... W postaci „luźnej” (każdy pokład/wieża osobno) będzie prościej ale za to można nie trafić z tym wybranym kamuflarzem... Z kolei w całości najprościej ale jak wtedy maskować te plamy w camo...
-
No cóż wsio co do tej pory podkleiłem to CA (AmazingArt) gęsty, co by mi za szybko nie schło... A spytałem, bo przy tych najmniejszych to czasami kropla kleju jest większa niż sama część Już nie mówię o brudzeniu, ale tu na szczęście mam debondera, więc jakoś to idzie Ciąg dalszy dłubania
-
A że się tak zapytam frajerancko - czym kleicie najdrobniejsze elementy PE? a. superglut b. MIGowy ultra glue c. Brand Clear Glue (stoi, że do papieru)
-
Zawsze marudziliście koledzy, że blaszek u mnie było za mało, o relingi nawet trza było się wykłócać... No to mata! A poważniej, po dokładniejszych oględzinach zawartości tegoż pudła uznałem, że akurat w tym przypadku „technika PZPR” nie ma sensu, Potraktuję to jako przetarcie przed Scharnhorstem od FH w wersji De Lux (niestety, siedemsetka)
-
Chyba dojrzałem już do kontynuacji tego łokrenta... Tyle, że zaczynam od góry - przy tej ilości blach chyba to lepsza metoda
-
Nie wiem... Na tym etapie, trochę mi się już nie chce
-
-
Hejka, poniżej popularny „ołówek” Model jak na ICM bardzo dobrze spasowany, tylko ten ich plastik... I Stare Kino
-
Nie, będzie z jednej strony otwarte. To jeszcze nie koniec przecie
-
-
Wszystko co robię - czy to lotniki czy lądowniki - jadę na w miarę niskim ciśnieniu i dobrze rozrzedzonej farbie. Te czarno białe przygotowanie pod spodem to biała farba 1:10 (na czarnym podkładzie). Kolory bazowe czy też camo to najczęściej 1:5 lub 1:6. Przy takim rozrzedzeniu oczywiście kilka cienkich warstw na niskim ciśnieniu. Pomiędzy warstwami często pomagam sobie suszarką, bo farba mokra wyraźni inaczej kryje tę całą misterną robotę pod spodem A ilość warstw to już różnie - trzeba patrzeć czy jeszcze widać coś na spoddzie… Trudno to opisać, bo też zależy to od koloru i farby. Ja 90% tego o psikam to gunziaki na mlt.
-
-
No fakt, źle określiłem o co mi iiii
-
Dlaczego? Z taką jedną stroną podniesioną też fajnie wygląda... Już dziękuję - w tym linku od Wojtu204 znalazłem podniesione
-
Dobra, dziura na plecach „zatkana” PS. ma ktoś może zdjęcie z jakiegoś wydawnictwa jak wysoko podnosiły się klapy na silnikach? Wszystko co znajduję w sieci to albo ze zdjęctymi całkowicie albo zamknięte...
-
Ciałko, „Na zrujnowanych ulicach Berlina '45”... - taki dziwoląg... Raczej nie istniejący w realu, ale można przyjąć, że szkopy robiły składaki z rozbitych maszyn
