dewertus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
250 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez dewertus
-
Mam przyjemność zaprezentować Szanownym Kolegom model pierwszego zdobycznego i użytego bojowo przez Finów samolotu zbudowanego w ramach serii „Front Północny 1939-44”. Tym wybrańcem jest ŁaGG-3 z zestawu Rodena w skali 1/72. Model przedstawia samolot LG-1 w służbie LeLv 32. Rys historyczny Z racji wyjątkowo szczupłego wyposażenia w technikę wojskową Finowie nie gardzili praktycznie żadnym sprzętem zdobycznym. Patrząc na ilość i różnorodność wcielanego sprzętu zdobytego (przynajmniej w lotnictwie) można chyba nawet zaryzykować twierdzenie, że w tej dziedzinie byli przodownikami. Prawdziwą udręką dla Finów okazały się praktycznie bezkarne loty rozpoznawcze wykonywane przez sowieckie Pe-2, którym Finowie w żaden sposób nie mogli przeszkodzić - do czasu wprowadzenia Bf-109G praktycznie nie dysponowali samolotem na tyle szybkim aby możliwe było przechwycenie (notabene sami do lotów rozpoznawczych chętnie wykorzystywali zdobyczne Pe-2…). Najszybszy myśliwiec jakim dysponowali (Curtiss Hawk 75) „wyciągał” około 500 km/h, dlatego też nie zastanawiano się długo nad wcieleniem do tej roli osiągającego (przynajmniej teoretycznie) 575 km/h Łagga-3. Pierwszy fiński ŁaGG-3 to składak z „czarna 29”, zestrzelonej w okolicy Aunuss w lutym 1942 oraz „srebrnej 71” zestrzelonej 06 marca 1942 w rejonie bazy lotniczej Nurmoila na przesmyku Olontets (samolot pochodził z 524 IAP, pilot po wykonaniu poprawnego lądowania awaryjnego popełnił samobójstwo). Bazą do powstania LG-1 była „srebrna 71”, zaś „czarna 29” pełniła rolę magazynu części zamiennych. Odbudowany samolot trafia we wrześniu 1942 do LeLv 32 stacjonującej w bazie Nurmoila. Zimą 1942/43 do LG-1 dołączają jeszcze dwa ŁaGGi (LG-2 i LG-3). Podstawowym samolotem dywizjonu jest Curtiss Hawk 75, zaś ŁaGGi stosowane są tylko do przechwytywania samolotów rozpoznawczych. W niedługim czasie z jednostki ubywa LG-2 (zostaje rozbity). Od tej pory loty wykonują tylko LG-1 i LG-3. Na przechwycenie samoloty startują pojedynczo, tylko raz oba ŁaGGi wykonały wspólny lot, było to w dniu 27 października 1943 kiedy Finowie usiłowali przechwycić Pe-2 i starli się z dwoma MiGami-3 eskorty. Walka nie przyniosła żadnej ze stron zwycięstwa. Jedyne zwycięstwo na tym typie dla Finów uzyskał chorąży Eino Koskinen (as z 12,5 zwycięstwami, trzeci najskuteczniejszy pilot LeLv.32 i jednocześnie trzeci najlepszy pilot na Curtiss Hawk 75) w dniu 16 lutego 1944 zestrzeliwując…. jednego z pary sowieckich ŁaGGów-3 eskortujących rozpoznawczego Pe-2. O niewielkim „obciążeniu bojowym” fińskich ŁaGGów może świadczyć fakt, że najbardziej zapracowany LG-1 wylatał w warunkach bojowych aż… 68 godzin. W klasyfikacji ogólnej Eino Koskinen plasuje się na 38 pozycji najlepszych strzelców Suomen ilmavoimien: Samolot……….Zwycięstwo………Data………..…Miejsce CU-553………..1/2 x I-153………..16.07.1941….Nurmin CU-560………..DB-3f………………..15.09.1941….Lempaalanjärvi CU-558………..I-153…………………21.09.1941…..Ollila CU-558………..I-16…………………..28.03.1942…..Lavansaari-Suursaari CU-568………..I-16…………..………07.04.1942…..Lumisuo CU-568………..I-16……..……………07.04.1942…..Lumisuo CU-503………..Pe-2………………….07.07.1942…..Lotinanpelto CU-560………..MiG-3………………13.08.1942……Savijärvi CU-551………..1/2 Pe-2…………..05.09.1942……Lotinanpelto CU-551………..LaGG-3…………….05.09.1942……Lotinanpelto CU-551………..LaGG-3…………….05.09.1942……Lotinanpelto LG-1…………….LaGG-3…………….16.02.1944……Uusi-Segesha CU-587………..1/3 La-5……………08.05.1944……Mäkriä Opis budowy Baza to klepany przez Rodena model TOKO, niestety w porównaniu do pierwowzoru jakość uległa w/g mnie znacznemu pogorszeniu. Wszędobylskie szpary i kiepskie spasowanie wymagało bardzo silnego związania się ze szpachlą (w tej roli od dawna stosuję MR. SURFACER 500). Malowanie wykonałem pędzlem z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych AGAMY i MODEL MASTER. Wash i niewielkie przybrudzenia zrobione przy pomocy Neutral Wash’a firmy MIG, zadrapań nie wykonałem – samoloty wszak nie były mocno eksploatowane co potwierdzają zdjęcia. Okopcenia to mieszanka Humbrola 56 i 70 naniesiona suchym pędzlem i rozmyta wacikiem do uszu nasączonym rozcieńczalnikiem do emalii HUMBROL. Kalki producenta wsparte zostały przez MR. MARK SOFTER. Koła przybrudzone markerem do wash’a GUNZE. Z modelu jestem zadowolony, zdaję sobie sprawę z kilku niedoskonałości. Mino to budowa była przyjemnością, która dodatkowo umożliwiła mi dalszą modelarską edukację. Wygląd końcowy:
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Tą taśmę stosuję - z rozbiegu wpisałem że to taśma Tamyii (w tym czasie maskowałem do malowania inne modele, stąd pomyłka... Prac nad modelem ciąg dalszy... Ponieważ pas i krzyż na stateczniku będzie malowany a nie z kalkomanii wykonałem stosowne podmalunki. Niektóre linie muszę zaszpachlować *producent poszedł trochę na łatwiznę i skorzystał z matryc dla Re.2000, które rozkład linii miały ciut inny... -
Model bardzo fajnie i schludnie wykonany, szkoda, że na końcówce machnołeś "czeski" babol - ten biały pas na kadłubie powinień być "wygięty" w drugą stronę (co zresztą doskonale widac na zdjęciu, na które się powołujesz...)
-
Bardzo udany model, malowanie (wraz z nienachalna ekspolatacją) doskonałe. Mam tylko pewne wątpliwości do kolorystyki węża (ale to muszę jeszcze sprawdzić), zaś całkiem mi nie leży podstawka. Rozumiem ideę prostej formy i nieznacznego tylko zaakcentowania podłoża (to akurat jest ciekawe i w/g mnie dobre), ale przy takim sposobie prezentacji ową podstawkę (zwłaszcza kiedy jest wykonana w formie monolitu) podtraktował bym mocno kryjącym i błyszczącym lakierem (heban, wenge, ciemny mahoń, ciemny dąb lub orzech) właśnie po to aby podkreślić kolorystykę podłoża.
-
Od dawna chciałem zbudować model, od którego praktycznie zaczęła się moja przygoda z modelarstwem. Szczęśliwie jakiś czas temu udało mi się upolować w sklepie zabawkowym ów model w bardzo atrakcyjniej cenie (~30PLN). Mowa oczywiście o jednym z najładniejszych jet-liniowców - CARAVELLE. Model Revella to odświeżony jego własny wypust z 1961 roku. W formach zmieniono linie z wypukłych na delikatne wklęsłe (niestety w niektórych miejscach są one zbyt delikatne i prawie niewidoczne) i usunęli ... podstawkę :( Model wykonam najprawdopodobniej w jednym z pudełkowych malowań: Swissair (do wyboru chyba 6 wersji) lub SAS (3 lub 4 wersje). Alternatywą jest jeszcze jedna z ostatnich aktywnych zawodowo maszyn (do roku 2004) - 3D-KIK, która brała udział w wielu misjach ONZ na Czarnym Lądzie (ale tutaj oprócz łatewgo zaszpachlowania kilku okien w kabinie pasażerskiej dochodzi jeszcze modyfikacja silników...
-
Całe, zawrotne 22 PLN...
-
Witam, Tym razem chciałbym Wam przedstawić model, który zbudowałem dla mojego szkraba. Jest nim Zlin Z-42M w skali 1/72 wykonany z zestawu Hobbybossa. Model klei się bardzo przyjemnie - jak widać producent w kolejnych modelach serii "Easy..." sukcesywnie zwiększa ilość detali (zwłaszcza kabiny) nie odchodząc przy tym od głównej idei - czyli praktycznie samoczynnego składania, w którym klej zaczyna być traktowany, jako dodatek. Niestety problemem w produktach HB jest zawsze możliwość "wyważenia" modeli z przednim kółkiem - w tym przypadku ilość ołowiu, jaka była by potrzebna mogła uszkodzić mimo wszystko wątłe podwozie. To a także fakt, że model ma wisieć spowodowały, że odpuściłem sobie wyważanie - co jest widoczne na zdjęciach w postaci "podpórki" pod ogonem ;o) Malowanie to taki mały SF choć wsparty odrobiną realizmu. W jakiś artykule prezentującym siły lotnicze państw europejskich, które nie są członkami żadnego układu / paktu (w tym właśnie JRViPVO) mignęła mi wzmianka, że kilka Zlinów Z-42 było wykorzystywanych w Szkole Wojskowej im. Marszałka Tity w Mostarze do czasu wprowadzenia rodzimej konstrukcji UTVA-75, (która jest mocno do Zlina podobna). Nie mam żadnego zdjęcia, które prezentowałoby właśnie tą wersję Zlina w barwach jugosłowiańskich (dostępne są zdjęcia Z-26 i Z-526). Samo malowanie wzorowałem na schemacie malowania Zlinów Z-42M służących w lotnictwie DDR (pierwotnie planowałem wykonać go właśnie w takim malowaniu, ale okazało się, że oznaczenia lotnictwa DDR, które mam sa za duże) i Węgier. Kolorystkę wzorowałem na zdjęciach innych samolotów i śmigłowców w służbie jugosłowiańskie w tym okresie. Model malowany pędzlem farbami Agamy (kolory podstawowe kamuflażu oraz lakiery bezbarwne), Revella (czerwień na skrzydłach, kadłubie i stateczniku), Humbrolla (środek i podwozie). Lekki wash wykonałem "neutral wash'em" MIG'a. Kalki to mieszanina Revella (oznaczenia) i HB ("dywaniki" na skrzydłach). Model został "oblatany" przez nowego właściciela, po czym dołączył do podsufitowej kolekcji. A tutaj sesja na płycie lotniska, które zaczynam sobie na boczku budować.
-
O tak! Trochę egzotyki to jest to co lubię. Model bardzo fajny - gratuluję!
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Cierpliwości , w kolejce już czekają: Myśliwce: Macchi MC.200 i MC.202 oraz Fiat CR.42 Bombowce: Fiat BR.20M i Savoia SM.79 II Wyboru dużego nie ma - góra zielona, spód szary a "mordka" biała. Nie wiem jeszcze tylko czyje/które oznaczenia będzie nosił (w grę wchodzą m.in. maszyny z operacji "Pedestal")... -
Malta 40-43; Reggiane Re.2001 Falco II; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Jeśli pytasz o środek to producent ograniczył się tylko do czegoś na kształt fotela, który notabene wkleję we właściwym czasie. Mam nadzieję, że kolega będzie kontent viewtopic.php?t=17660 viewtopic.php?t=12829 viewtopic.php?t=16028 viewtopic.php?t=12827 -
W ramach kontynuacji postanowiłem pójść za ciosem i zbydować nastepny samolot z rodziny Reggiane - Re.2001. Model już znam i zakres dodatkowych prac jaki chcę wykonać będzie taki sam: przerycie lin. Model planuję wykończyć standardowo, tzn. malowanie pędzlem i farbami Agamy. Szczęśliwie ta wersja miała malowanie bezplamkowe ;o) Jako pierwszy etap wykonałem przerycie linii. W odróżnieniu od Re.2000 tym razem ryłem od razu stosując rylec i taśmę Tamiya. Powoli zaczynam chwytać co i jak ;o) Bryła główna modelu sklejona, teraz rozpoczynam cykl zajęć pod wspólnym tytułem "SZPACHLĄ i PILNIKIEM" ;o) Tak to jest jak się człowiek zbyt rozpędzi i zaufa producentowi... Cwaniaki z Supermodelu zmienili tylko kadłub w obrębie silnika i nic więcej, a tu sie okazuje, że przebieg linii podziału blach na skrzydle był nieco inny: muszę zaszpachlować środkowe linie.
-
Ładny model - gratuluję. Jedna drobna uwaga - tych okopceń na górnej powierzchni skrzydeł być nie powinno (takie są trochę wbrew fizyce, a i zdjęcia także im przeczą...)
-
Dobrze wiedzeć, że z tego zestawu daje się wyciągnąć tak przyjemnie wyglądający model - mam zatem nadzieję, że mnie także się uda.
-
Fajnie wyszedł Ci ten Junkers. Jedyne "ale" to bym miał do kolorków na górze - cosik za duży kontrast jest między nimi - jeden z nich jest w/g mnie zdecydowanie za jasny.
-
Witam, Mam przyjemność zaprezentować Szanownym Kolegom pierwszego italiańskiego myśliwca zbudowanego w ramach serii „Malta 1940-43”. Tym wybrańcem jest Reggiane Re.2000 zbudowany z zestawu Supermodel w skali 1/72. Model przedstawia samolot z okresu służby w 2 Sezione 377 Squadriglia stacjonującej na lotnisku Catania w 1941. Rys historyczny Prototyp Reggiane Re.2000 Falco został oblatany w maju 1939 demonstrując bardzo dobre własności pilotażowe i osiągi. Próby wojskowe przeprowadzone w sierpniu tego samego roku potwierdziły atuty Re.2000. We wszystkich parametrach bił na głowę konkurencję (Fiat G.50; Macchi MC.200). Był nie tylko szybszy i zwrotniejszy, ale także dysponował niewiarygodnym wręcz (jak na jednosilnikowe myśliwce) zasięgiem: prawie 1100km! Dla porównania Fiat dysponował zasięgiem 445km, a Macchi 570km. W trakcie późniejszych testów Re.2000 pokonał w walce manewrowej Bf-109E. Pomimo tych wspaniałych osiągów do służby trafiło tylko 26 Re.2000 uzupełnionych później o 12 Re.2000 G.A i 8 Re.2000 Catapultabile. Powodem takiego stanu był….. główny atut tego myśliwca i włoska szkoła projektowania samolotów... Aby osiągnąć tak duży zasięg konstruktorzy Reggiane musieli poupychać gdzie się dało paliwo. W efekcie samolot przenosił w wewnętrznych zbiornikach 980 l paliwa, z czego 670 l znajdowało się w niczym nie zabezpieczonym centropłacie. To powodowało u pilotów zrozumiałe obawy. Drugim czynnikiem, który wpłyną na los tego samolotu były notoryczne problemy z silnikiem i synchronizatorem uzbrojenia. Ze względu na duży zasięg Falco został skierowany do ochrony konwojów oraz eskortowania samolotów transportowych zaopatrujących wojska w Afryce Wschodniej. Re.2000 trafiły tylko do jednej jednostki: 74 Squadriglia 23 Gruppo Autonomio. Problemy techniczne i niechęć pilotów powodowały, że Re.2000 nie były zbyt intensywnie wykorzystywany. Utrata w maju 1941 posiadłości w Afryce Wschodniej spowodowała ograniczenie zadań Falco do ochrony konwojów. W sierpniu 1941 wszystkie sprawne Re.2000 zgromadzono w nowoutworzonej 377 Squadrigli Autonomia (powstałej na bazie 74 Squadrigli). Podstawową bazą jednostki było lotnisko Trapania na Sycylii. Jedynym przerywnikiem w nużącej służbie przy ochronie konwojów był udział jednostki w bombardowaniu Malty w okresie poprzedzającym tzw. „Malta Blitz” (listopad – grudzień 1941). Pierwszy nalot z udziałem Re.2000 na Maltę miał miejsce 15.11.1941, kolejne naloty zostały wykonane w nocy 19 listopada i 4 grudnia. Za każdym razem celem ataku była główną baza RAF na Malcie – lotnisko Luqa. Od początku 1942 Falco powróciły do ochrony konwojów i tylko sporadycznie brały udział w „wapadach” nad Maltę. Służbę w pierwszej linii pełniły do września 1942 roku, gdy sprawnych zostało już tylko 6 maszyn. W dostępnych materiałach nie znalazłem informacji o utracie Re.2000 w wyniku zestrzelania przez samolot aliancki, tak samo po stronie włoskiej zgłoszone na tym typie zwycięstwa ograniczają się do jednej maszyny: był nią Bristol Blenheim zestrzelony przez kpt. Luciano Marconiego w dniu 24 maja 1942. Zdarzenie miało miejsce podczas odpierania rajdu bombowego RAF na wyspę Pantelleria. Duży zasięg Re.2000 był także powodem, dla którego tym typem zainteresowała się włoska marynarka. Falco został przebudowany i dostosowany do startów z katapulty umiejscowionej na dużych okrętach wojennych. Samolot wykorzystywany był do ewentualnego odparcia ataku samolotów przeciwnika na zespół floty. Duży zasięg rozwiązywał problem powrotu na pokład i lądowania – startując z dowolnego miejsca na Morzu Śródziemnym Falco był w stanie dolecieć do najbliżej położonej bazy RA. Na potrzeby RMI zbudowano 8 sztuk Re.2000 Catapultabile. Ta wersja także ma na kacie „epizod maltański”. Samoloty tego typu stanowiły wyposażenie pancerników Roma (1 sztuka), Italia (1 sztuka) i Veneto (2 sztuki). 9 września 1943 flota włoska płynęła aby skapitulować na Malcie została zaatakowana przez Do-217K-2 z III./KG 100. Niemcy do ataku użyli bomb Flitz-X. W wyniku ataku utracony został Re.2000 wraz pancernikiem Roma oraz wyrzucony za burtę samolot z Italii (bliski wybuch bomby poważnej uszkodził Falco). Z Veneto został wystrzelony jeden samolot, ale nie udało mu się przechwycić Niemców. Po zakończeniu ataku był wykorzystany do poszukiwania rozbitków z Romy. Niestety uległ on zniszczeniu przy próbie wylądowania w bazie Ajaccio. Tak więc z morskiej wersji Re.2000 ocalał tylko jeden egzemplarz, który został przebudowany na maszynę dwuosobową i był stosowany do lotów kurierskich. Opis budowy Cały proces budowy znajduje się w viewtopic.php?t=21979 . Malowanie wykonałem pędzlem z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych AGAMY. Wash wykonałem za pomocą nowego dla mnie produktu – „natul wash’a” firmy MIG. Okopcenia to mieszanka Humbrola 56 i 70 naniesiona suchym pędzlem i rozmyta wacikiem do uszu nasączonym rozcieńczalnikiem do emalii Humbrola. Kalki Techmodu (od Re.2005) wsparte zostały przez Mr. Mark Softer. Kabinkę maskowałem taśmą Tamyia. Opony zostały przybrudzone delikatnie markerem GUNZE w kolorze popielatym. Na koniec wykonałem mały filtr (jest on bardziej widoczny na spodzie modelu): do około 2 ml matowego lakieru dodałem kroplę RLM 79. Tą mikstura „przejechałem” spód modelu. Następnie do mikstury dodałem kroplę Medium Sea Gray i uczyniłem to samo z góra modelu. Efekt jest dla mnie nieco zaskakujący: w świetle sztucznym prezentuje się to całkiem delikatnie i ciekawie (filtr nakładałem bardzo późnym wieczorem), niestety w świetle dziennym (przy takim wykonywałem zdjęcia) już tak różowo nie jest… kontrast pomiędzy miejscami gdzie dałem go ciut więcej jest wg mnie spory… Nic to – człowiek uczy się na błędach. A tak wygląda model w postaci ostatecznej:
-
Front Północny 1939-44"; Do-17Z, LeLv46, Revell 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Galerie
Do większości z nich tak - dla mnie zawsze ważniejsze było "tło historyczne i anegdoty" związane z danym samolotem, pilotem, rejonem i okresem działania niż model sam w sobie. Dla mnie budowa modelu jest dodatkiem do opowieści, a nie głownym celem działania (modelowania). Rozumiem, że chodzi o jedno zdjęcię prezentujące całą kolekcję, a nie zdjęcia poszczególnych eksponatów? Koledzy, Bardzo dziękuję za zainteresowanie i komentarze. -
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Aktualizacja (chyba już ostatnia)... Naniesione kalkomanie, pomalowana i przyklejona kabina oraz inne brakujące elementy. Do dokończenia zostało jeszcze pomalowanie i przyklejenie kół oraz wykonanie linki anteny. Na koniec rys historyczny i galeria.... Obecnie model tak się prezentuje: -
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Ciąg dalszy prac: polakierowany i naniesiony wash, lecz tym razem użyłem specyfiku MIG'a o wdzięcznej nazwie neutral wash. Cholerstwo strasznie trudno jest wymieszać, ale ergonomia użycia jest zdecydowanie lepsza niż lubiane przez ze mnie markery Gunze. Sądzę, że efekt kolorystyczny także jest całkiem przyzwoity. Nie wiem jak Wy to robicie, ale mnie maskowanie tzw. "szkiełek" emocjonalnie wykańcza. Niby nic skomplikowanego, a nachetałem się jak nie wiem co.... Na początek wybrałem metodę grafitu i skalpela: nakleiłem taśmę Tamiya na szkiełko, następnie przejechałam grafitem w celu zaznaczenia konturów i wyciąłem skalpelem. -
Der Wunderbar Jagdflugzeug Modell - rzekłby nie jeden kajzerowski pilot
-
Drobna podpowiedź: do modeli w malowaniu jednolitym (skrajnie jasnym lub ciemnym) dobrze sprawdza się wash wykonany kolorem "burn iron". W Twoim Messerze wash jest chyba zbyt brązowy jak na warunki europejskie. Podoba mi się bruzdzing i odrapania.
-
Witam, Mam przyjemność zaprezentować Szanownym Kolegom pierwszy model wielosilnikowego Finlandczyka zbudowanego w ramach serii „Front Północny 1939-44”. Tym pierworodnym jest Dornier Do-17Z zbudowany z zestawu Revella w skali 1/72. Model przedstawia samolot DN-63 w służbie 1/LeLv 46. Rys historyczny Do końca 1941 podstawowym samolotem bombowym i rozpoznawczym w Suomen Ilmavoimien był Bristol Blenhaim MK I / IV. W celu zwiększenia możliwości ofensywnych i rozpoznania dalekiego zasięgu fińskiego sojusznika, Goring postanowił w listopadzie 1941 przekazać ze stanu Luftwaffe 15 samolotów Dornie Do-17Z, które były stopniowo wycofywane z jednostek pierwszoliniowych. Wraz z samolotami Niemcy przekazali do nich 300.000 kg bomb. Pierwsze samoloty trafiły do Finów w styczniu 1942, pierwsze loty bojowe wykonały w kwietniu tego samego roku. Jedna sztuka (DN-64) został przekazany do jednostki rozpoznawczej LeLv 48 gdzie był wykorzystywany do daleko dystansowych lotów rozpoznawczych i kartograficznych. Podczas wojny kontynuacyjnej 1942-44 załogi Dornierów wykonały 415 lotów bojowych, tracąc 6 samolotów (3 zestrzelone przez sowiecką artylerię przeciwlotniczą, 2 przez sowieckie myśliwce i jeden pomyłkowo przez własną artylerię przeciwlotniczą). Najczęściej wykonywanym typem zadań bojowych było atakowanie sowieckich lotnisk. Podczas jednego z takich lotów miał miejsce najbardziej znany epizod w historii fińskich Dornierów. W nocy 30.06.1942 podczas nalotu na bazę lotniczą w Segezha załoga DN-52 cudem uniknęła śmierci po tym jak w trakcie wyprowadzania ze strefy bombardowania ich samolot został trafiony…. dwiema 50kg bombami zrzucanymi przez załogę innego samolotu. Pierwsza bomba trafiła w kabinę demolując oszklenie nosa i stanowisko bombardiera, druga uszkodziła końcówkę lewego skrzydła. Pilot (por. Jorm Turpeinen) z trudem wyprowadził samolot z nurkowania. W zamieszaniu na spadochronie wyskoczył bombardier (por. Kaarlo Rundqvist), pozostali członkowie nie mogli opuścić samolotu bowiem strzelec-radiotelegrafista (sierż. Osmo Rautavaara) nie usłyszał rozkazu – miał wypięty interkom, a dolny strzelec (st. szer. Vaino Nousiainenn) został wciśnięty w korytarz pod podłoga pilota przez pęd powietrza. Po opanowaniu samolotu okazało się, że może on kontynuować lot. Przed lądowaniem załoga przeżyła kolejne chwile grozy, gdy prowadzący nalot nie chciał im uwierzyć, że to oni, twierdząc, że załoga DN-52 zginęła. Rundqvist został szybko pojmany i osadzony w obozie jenieckim. Po pewnym czasie (listopad 1943) dołączył do niego pilot „sprawcy” zbombardowania samolotu czyli dowódca DN-59 - por. Leminki (zestrzelony podczas przewożenia danych rozpoznawczych wykonanych przez He-115 na głębokich tyłach sowietów). Kiedy dowiedział się, że DN-52 powrócił do bazy skomentował to w dość niecenzuralny sposób. Całe to wydarzenie miało także element humorystyczny: Bombardier odkrył, ze ma za mało papierosów i posłał po dwie paczki. Por. Rundqvist żartobliwie wyjaśnił, że kiedy nie będą mogli powrócić, on jako wykształcony człowiek nie będzie mógł pozostać prostym więźniem wojennym, lecz najprawdopodobniej zostanie burmistrzem Segezha. I wynosiłby się ponad dostojeństwo burmistrza paląc rosyjską machorkę ... Po wylądowaniu pilot zameldował dowódcy: Dzień dobry, sir. Por. Rundqvist wziął przeniesienie na etat burmistrza Segezha DN-63 trafił do Finlandii 13.01.1942, w dniu 17.03.1942 został wpisany na stan jednostki. W kwietniu 1943 został uszkodzony podczas lądowania. Nie dotrwał do końca wojny – został zestrzelony w dniu 30.06.1944 przez sowiecką artylerię przeciwlotniczą podczas ataku na ugrupowania IV Korpusu Armijnego w rejonie Mainila (przesmyk karelski). Dwóch członków załogi zginęło, pozostali trafili do niewoli. Wykonał loty bojowe w łącznym czasie 505 godzin. W wojnie laplandzkiej wykonano na Dornierach 47 lotów bojowych bez strat własnych. Ostatni Do-17Z został spisany ze stanu w roku 1948. Opis budowy Cały proces budowy znajduje się w http://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=12&t=11011 . Malowanie wykonałem aerografem (praktycznie cały model, pędzlem wykonałem retusze oraz malowanie drobnych elementów, w tym oszklenia) z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych AGAMY. Wash zrobiony przy pomocy markerów GUNZE, zadrapania wykonałem patyczkiem i Humbrolem 11. Okopcenia to mieszanka Humbrola 56 i 70 naniesiona suchym pędzlem i rozmyta wacikiem do uszu nasączonym rozcieńczalnikiem do emalii Humbrola. Kalki Techmodu wsparte zostały przez Mr. Mark Softer. Przeglądając zdjęcia fińskich Dornierów nie spotkałem się aby były one poobijane i obdrapane. Na kilku zdjęciach udało mi się dostrzec małe obicia tylko w rejonie włazu do kabiny i dolnych pokryw silników. Okopcenia zaś występują w dowolnej formie - od praktycznie czyściutkich samolotów do utytłanych po uszy. Osobiście wybrałem wersję "soft". Kształt i charakter umorusania gondoli silnikowych i skrzydeł wzorowałem na zdjęciach, Okopcenia na górnych powierzchniach wzorowałem na sylwetkach przedstawionych w monografii Do-17/215 wydawnictwa Kagero. Z modelu jestem zadowolony, zdaję sobie sprawę z kilku niedoskonałości. Budowa była przyjemnością, która dodatkowo umożliwiła mi dalszą edukację w posługiwaniu się aerografem.
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Pędzel "0" firmy KOLIBRI, zakupiony w sklepie dla plastyków. Włosie jest bardzo miękkie i elastyczne (podobno to sierść wiewiórki). Koszt zakupu chyba coś koło 3-4 PLN. Alledrogo lub Ebay. Jest także alternatywa w postaci modeli z Italeri, Special Hobby i jeszcze czegoś. Dokładnie tak jest. W przypadku Re.2000 Italeri zrobiła dokładnie to samo co z SM.81. Wzięli stary model SM i w oparciu o niego stworzyli zupełnie nowy produkt. -
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
Na długi czas mam dość ciapek wszelkiej maści, a italiańskich w szczególności. Podczas malowania tak mi dłoń cierpła, że co 5 minut musiałem robić przerwę. W rezultacie całe malowanie zajęło mi prawie dwie godziny... Korzystając z wolnej chwili udało mi się w końcu "pociapkać" model. Do wykonania plam ostatecznie wybrałem kolor z dedykowanej lotnictwu włoskiemu palety AGAMY - I08 Gold Sand, który jest najbardziej zbliżony do Giallo Mimetico 3. Podczas zakupu byłem nieco zaniepokojony, bowiem kolor przedstawiony na pojemniku bardziej przypominał GM 2, ale szczęśliwie po otworzeniu i rozmieszaniu farby kolor okazała się właściwy. Teraz czeka mnie pierwsza warstwa lakieru, kalki i wash. -
Bardzo ciekawy warsztat, jeśli tak prezentuje sie u Ciebie warsztat bezstresowy to strach pomyśleć co się dziej przy modelach, gdzie się "stresująco starasz" W poczekalni mam ten sam (wypraski) model, ale planuje wykonać go bądź w malowaniu Luftwaffe (I/St.G 1 lub II/St.G 2) z tzw. Illustrious Blitz - czyli tygodniowej kampanii mającej na celu zniszczenie HMS Illustrious prowizorycznie łatanego w bazie La Valleta na Malcie. Drugą opcją jest malowanie Regia Aeronautica z operacji Pedestal.
-
Malta 40-43; Reggiane Re.2000 Falco; Supermodel 1/72
dewertus odpowiedział dewertus → na temat → [L]Warsztat
W oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki dotyczącej koloru ciapek i tak zwanym międzyczasie pomalowałem model kolorami podstawowego kamuflażu. Malowanie wykonałem pędzlem z zastosowaniem moich wiernych akryli Agamy:
