dewertus
Użytkownicy-
Liczba zawartości
250 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez dewertus
-
Witam, Mam przyjemność przedstawić Wam kolejny model prezentujący samoloty biorące udział w zmaganiach na północy frontu wschodniego. Jest nim Fokker D.XXI w barwach 4./24 LLv z okresu Wojny Zimowej 1939-40. Na samolocie tym latał najskuteczniejszy pilot tej wojny: Jorma Sarvanto (13 zwycięstw). Budowa modelu. Model zbudowałem w oparciu o twór PM’u i resztki, jakie mi pozostały po modelu Fokkera popełnionego przez jakąś firmę zza wschodniej granicy (zbudowany jeszcze na początku lat 90 ubiegłego wieku). Okazuje się, bowiem, że czasem chomikowanie starych szpargałów jest przydatne – z tych resztek wydłubałem fotel i osłonę kabiny ;o) . W modelu przeryłem linie podziału (zamiana z wypukłych na wgłębne), wymieniłem wspominane fotel i osłonę kabiny. Szpachlowanie obejmowało głównie rejony łączenia kadłuba ze skrzydłami – jak zwykle bardzo pomocny okazał się mr. Surfacer 500 i rozpuszczalnik Gunze – dzięki nim nie tonąłem w pyle i opiłkach. Malowanie wykonałem pędzlem, farbami i lakierami akrylowymi Agamy, Niektóre elementy, jak np.: ślady eksploatacji nabrały barw dzięki lakierom Humbrol; 11, 53 i 70. Kalkomanie to mieszanina, jakich mało: firmowe PM, Techmod i Fujimi – oczywiście wsparte przez mr. Softer. Wash wykonany markerami Gunze (czarny, beżowy i "burn Iron"). Wiem, że model nie jest górnych lotów, ale przystępując do jego budowy wiedziałem, że taki być nie będzie – ograniczenia samej bazy wyjściowej i rygor czasowy. Ponieważ był to test „for fun” nie chciałem poświęcać czegoś lepszego. Z głównych "baboli" to niewłaściwy kształt "2" na sterze kierunku - pomiono wielu prób "wystrugania" sobie odpowiedniej maski efekt końcowy był gorzy niż umieszczona w ostateczności kalkomania. Drugim błedem merutorycznym jest umieszczenie 4 kaemów w skrzydłach - fińskie Fokkery miały w tym miejscu tylko dwa.
-
Piękny model! Sam popełmiłem go wiele lat temu w malowaniu wojskowym - był to jeden z niewielu modeli, który sklejał sie sam
-
Dla mnie jest to najciekawsza i najładniejsza z Twoi "warjacji na temat" wrześniowych SF. Swym kształtem doskonale wpisuje się w rodzinę myśliwców tworzonych przez Fokera D.XXI, Blocha 152, FK-58, Curtisa Hawka 75, MC.200, Fiata G.50 czy własnie IAR'a-80/81
-
Witam, Mam przyjemność zaprezentować szanownemu gremium finalną postać modelu Travel Air Mystery Ship wyprodukowanemu przez firmę Testors z form wydanych przez Hawk Model CO. w roku 1966. Materiał wyjsciowy: Kilka zdjęć z procesu budowy: Model malowany metoda mieszaną: aerograf - całość na czerwono oraz kadłub i skrzydła na czarno; pędzel - osłona silnika i elementy czarne na statecznikach plus czarne pasy na kadłubie. Malowanie wykonałem z zastosowaniem akrylowych farb błyszczących firmy Agama. Szpachlowanie wykonywane przy pomocy Mr. Surfacer 500, kalkomanie wsparte Mr. Mark Softer, a takielunek to splot jedwabny 0,2 mm pomalowany na koniec kolorem "burn iron". Dla mnie budowa tego modelu to przede wszystkim nauka malowania aerografem (kontynuacja) i pierwsze doświadczenia z wykonywaniem "takielunku". Tak finalnie prezentuje się model:
-
Brak słów - perfekcja w każdym calu - pozazdrościc i pogratulowac umiejętności!
-
Witam, W ramach serii Korea 1950-53 chciałbym Wam zaprezentować kolejny model, który udało mi się ukończyć w ramach projektu„ostateczne wykańczanie rozpoczętych modeli” . Tym razem jest to samolot w barwie „czerwonych” – Ła-7 w barwach mieszanej dywizji lotnictwa KRLD. Model wykonałem z zestawu Hobby Bossa. Przejście skrzydło-kadłub wymagało w kilku miejscach łatania szpachlą, ale w tej roli doskonale sprawdził się Mr. Surfacer 500. Ponieważ nie dysponuję żadnym zdjęciem czy sylwetką barwna Ła-7 w barwach KRLD malowanie wykonałem w oparciu o powojenne schematy malowania Ła-7 w dalekowschodnich jednostkach WWS (rozmieszczenie i kształt plam), sylwetkach/schematach malowań innych samolotów KRDL (Ła-9/11, Jak-9P/9U, Jak-18 – dobór barw i zasady malowania). Malowanie wykonałem pędzlem - akrylami i lakierami Agamy. Wash zrobiłem z zastosowaniem markera Gunze w kolorze „burn iron” i grafitu (ołówek HB). Kalkomanie pochodzą z modelu Jaka-9P A-Modelu i podczas nakładania zostały lekko wsparte Mr. Mark Softer. Ślady eksploatacji celowo ograniczyłem do samych okopceń, bo tylko one miały szansę wystąpić. Zdjęcia powojennych Ła-7/9/11 (w prawdzie w służbie WWS lub CHRL) nie wskazują na poobijanie specjalne umęczenie tych samolotów. Po za tym na drewnianym samolocie nie bardzo co miało się odpryskiwać. W tym modelu testowałem coś „ala” filtr (bardziej widoczny na spodzie, czy wyszedł oceńcie sami). Okopcenia nanosiłem metodą suchego pędzla - mieszanka „gun metal” i rdzawego (Humbrol 53 i 70). Z samego modelu nie jestem do końca zadowolony - jakoś tym razem problemy sprawiły mi farby Agamy, dodatkowo (i to pomimo zastosowania lakieru błyszczącego) kalki lekko się odcinają od tła, co pod pewnymi kątami wygląda jak srebrzenie. Co dziwne jak na HB kilka części było spasowanych gorzej niż źle (widać to na zdjęciach). Cieszę się,że udało mi się go wreszcie skończyć..., do samego Ła-7 wracać już chyba nie będę. W kolejce mam jeszcze Ła-5FN (front północny), Ła-9/11 (Korea) i oczywiście dwa Łaggi-3 (front północny) - więc z rodziną Ła jeszcze się zmierzę.
-
RWD 5 Bis (SP-AJU) PLASTYK+ Part+rękodzieło 1:72
dewertus odpowiedział albert091283 → na temat → [L]Galerie
Gratuluję - bardzo udane maleństwo -
Dzięki z auwagi i komentarze. Z Korsarzami (ale i nie tylko) latającymi nad Koreą rzeczywiście jest klops. Przed rozpoczęciem malowani aprzekopałem sie przez kilka publikacji dotyczących Koreii jak i F4U i wyszło dokładnie to co napisał wcześniej KORNIK_69 - co egzęplarz to inne standardy. Moja "18" rzeczywiście powinna miec piasty w kolorze metalu a nie DSB, ale odkryłem to za późno (malowanie wzorowałem na innm F4U z VMF-323) i juz nie chciało mi się poprawniać. BANNY, Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc "przyciężkawy" - producent modelu nie ma tutaj nic do rzeczy, a pod względem odwzorowania powierzchni HB nie wypada wcalej gorzej od innch cytowanych przez Ciebie producentów (mam doskonałe porównanie z modelem F4U-5/5N Revella). Jedyne czym HB przegrywa (ale robi to świadomie) to ilość detali w kokpicie... Pomijając P-51 (za wąski o jakieć 30% kadłub) i częsciowo Spitfire (osłona kabiny wzięta z kosmosu, brak osłon goleni podwozia, koszmarne śmigło) z HB, to ich modele dobrze leżą w planach, a w wielu wypadkach są zdecydowanie bardziej poprawne kształtem i wymiarami niż Academy, Revell czy Italeri.
-
Bardzo ładny Hellcat, jak dla mnie okopcenia śa minimalnie za "rude" (ale przepis i tak sobie spisałem ). Mam inne pytanie - w jaki sposób mocujesz linki anten miedzy sobą (tzn, nie do masztów, tylko linka do linki) i jak dobiersz długości(aby nie było za krótko i za długo).
-
Oczy to chyba na loterii wygrałeś, albo wspomagasz sie mikroskopem Mnie zdecydowanie bardziej spodobał sie Rafale - mimo, że za samym samolotem jakoś nie przepadam. Gratuluję!
-
Witam, Jeden z ukończonych w ostatnim czasie modeli z serii koreańskiej: F-84E o indywidualnej nazwie „SANDY” ze składu 9 FBS, 49 FBG stacjonującej w latach 1951-52 w bazie Taegu. Model wykonałem z zestawu Hobby Bossa – jest to jeden z pierwszych modeli serii „easy assembly kit” gdzie producent znacznie powiększył liczbę detali (w tym kabiny). W odróżnieniu do wcześniejszych modeli tej serii integracja kabiny z kadłubem została ograniczona do wanny i paneli bocznych. Fotel (do wyboru dwa typy), zagłówek, drążek sterowy i tablica przyrządów to oddzielne elementy. Model wymagał w kilku miejscach drobnych łatek szpachlą, ale w tej roli doskonale sprawdził się Mr. Surfacer 500. Problemem było wyważenie modelu – cześć ciężarków ołowianych niestety musiałem „upakować” w komorze przedniego podwozia. Malowanie wykonałem pędzlem - akrylami i lakierami Agamy. Wash zrobiłem z zastosowaniem markera Gunze w kolorze „burn iron”. Kalkomanie pochodzą z zestawu HB i podczas nakładania zostały lekko wsparte Mr. Mark Softer. Początkowo Thunderjet w stanie złożonym, ale nie pomalowanym leżakował sobie na półce już dobre kilkanaście m-cy. Jego los odmienił się od czasu gdy posłużył mi jako poligon doświadczalny dla pomysłów rodzących się podczas budowy F-51D ROKAF. Tym sposobem dobrnąłem do koca budowy. Największy moim zdaniem babol tego modelu to przekrzywiona gwiazda na lewej burcie kadłuba - przesunęła mi się podczas usuwania nadmiaru chemii...
-
Witam, Kolejny ukończony model z serii koreańskiej. Tym razem jest to pierwszy model w barwach USN/USMC – F4U-4 pilotowany przez kapt. Dennisa C. Hallquista z VMF 323 operującego z pokładu USS Sicily (CVE-118) w roku 1951. Model (z zestawu Hobby Bossa) wymagał w kilku miejscach łatania szpachlą, ale w tej roli doskonale sprawdził się Mr. Surfacer 500. Może to była tylko kwestia mojego egzemplarza ale skrzydło było jakby „nie dolane” , co zmusiło mnie do „równania” powierzchni i ponownego poprawienia linii podziału blach – dodatkowo lekko pogłębiłem linie na kadłubie (był to drugi model (po Fiacie G-55S), na którym trenowałem tą sztukę) . Malowanie wykonałem pędzlem - akrylami i lakierami Agamy. Wash zrobiłem z zastosowaniem markera Gunze w kolorze „burn iron”. Kalkomanie pochodzą z zestawu HB i podczas nakładania zostały lekko wsparte Mr. Mark Softer. Ponieważ na zdjęciach WS 18 nie wygląda na specjalnie zmęczoną ślady eksploatacji ograniczyłem do okopceń i lekkich odrapań. Wykonując okopcenia w pierwszej kolejności jako podkład naniosłem kolor jasno-szary (Humbrol 64), a następnie mieszankę „gun metal” i rdzawego (Humbrol 53 i 70). Okopcenia nanosiłem metodą suchego pędzla. Odrapania wykonałem ostro zakończonym patyczkiem maczanym w Humbrolu 11.
-
Model sam w sobie jest całkiem, całkiem... Pomijając już zgłoszoną wcześniej przez kolegę niewłaściwa barwę komór podwozia ,to mnie bardzej razi pomalowanie tym samym kolorem goleni... Może się mylę, ale do tej pory spotkałem się z kolorem białym albo srebrnym tego elementu... pzdr. Hubert
-
Piękny model - kokpit robi duże wrażenie, gratulacje! pzdr. Hubert
-
Witam, Tym razem chciałbym zaprezentować Wam właśnie ukończony model samolotu Fiat G.55S w skali 1/72, wykonany z wiekowego zestawu produkcji Super Model. Fiat G.55S to jeden z niewielu projektów przebudowy myśliwaca na samolot torpedowy zakończony pełnym sukcesem. Pierwsze loty prototyp G.55S wykonał w sierpniu 1944, zaś pełne, zakończone sukcesem testy z zastosowaniem uzbrojenia torpedowego wykonano w styczniu 1945 z baz Vengono i Lonate Pozzolo - niestety włoski jest dla mnie równie zrozumiały jak chiński, więc nie wiem czy nie piszę głupot (znalazłem także informację o testach wykonywanych w marcu 1945 w bazie Varez). Głównym (i chyba jedynym) pilotem testującym był cap. Adriano Mantelli. Prototyp przetrwał wojnę i po jej zakończeniu został przywrócony do standardu serii pierwszej G.55 i stał się pierwszym egzemplarzem G.55 w służbie nowoutworzonej AMI (Aeronautica Militare Italiana). Budowa modelu: Model malowy pędzlem, farbami akrylowymi Agamy, kalkomanie pochodzą z zapasów (oryginały przy kontakcie z wodą powiedziały mi "żegnaj" i się rozpadły . Oczywiście przed ich położeniem model potraktowałem lakierem Tamiya (połysk), a po nałożeniu lakierem Agamy (matt). Wash wieloetapowy (czarny, beżowy i na koniec przepalona stal) - efekt końcowy wyszedł całkiem ciekawie. W tym modelu pierwszy raz wykonałem przetrasowanie linii podziału blach - jak widać całkiem nieudolnie, ale za to dla mnie rozwojowo . Największe babole jakie są widoczne w modelu to: szpara pod wiatrochronem i nie do końca pionowa lewa goleń podwozia głównego (problem opisałem w wątku warsztatowym). W modelu brakuje jeszcze cyfry "1" na osłonach podwozia - muszę poszperać w zapasach, może coś sobie dobiorę (mam jedną ocaloną oryginalna kalkę na wzór) . Ślady ekspolatacyjne ograniczyłem do okopceń ze spalin. Kilka zdjęć krążączych po internecie nie pokazuje aby samolot był jakoś specjalnie umorusany i poobijany... pzdr. Hubert
-
Łukasz, Model świetny! Jedna rzecz nie daje mi spokoju, a nie bardzo mam teraz szansę na przeszukiwanie materiałów - czy czasem wersje stosowane przez Holendrów i Angoli nie były pozbawione okna w spodzie kadłuba? Z tego co czytałem, to takie cos miały wersje pokładowe a nie lądowe (to samo się tyczy zasobnika w kabinie za fotelem pilota). Tak pytam z ciekawości. pzdr. Hubert
-
USMC i USN stosowały dokładnie ten sam zestaw kolorów. We wspomnianym przez Ciebie okresie samoloty obu formacji występowały w dwóch wersjach malowania: 1. Sea Glossy Blue 2. Czarny (samoloty z jednostek nocnych) Co do modelu: nie wypowiadam się w kwestii samego malowania aerografem, bo poprostu nie mam w tej materi doświadczenia. Kolor bazowy jest w/g mnie za mało granatowy i... zbyt błyszczący. Możliwe że jest to wynik bardzo silnego oświetlenia modelu, które potęguje jeszcze to błyszczenie. Sam model czysto sklejony - prezentuje się sympatycznie W sprawie żółtego - do tej pory jedyny produkt, który nie sprawiał mi problemu to .... Humbrol w aerozolu pzdr. Hubert
-
Jeśli mogę coś zasugerować (w kwestii FW-190) - okopcenia sprawiają wrażenia "ciapkanych" a nie "smużonych". Jeśli stosujesz metodę suchego pędzla, to postaraj się wyciągać smugi nawet w kilku pociągnięciach, ale z miejszą ilością farby - uzyskasz dużo łagoniejszy i bardziej naturalny efekt. Ja kolor rdzawy na koniec zawsze "tłumię" ... Humbrolem 53 (gunmetal) - daje całkiem ciekawy rezultat pzdr. Hubert
-
Fotografia nr 6 - w/g mnie totalnie mogła by wymiatać, gdybyś model posadowił na trawniku - tło zlało by się z podstawą modelu i byłby total czad Sam model - nudy, nudy, nudy - znowu trzeba chwalić, bo nie ma do czego się przyczepić pzdr. Hubert
-
Sądząc po zdjęciach model malowany był (prawdopodobnie) Humbrolem 11 - to jedna z nielicznych farb tego producenta, która pędzlem kładzie się bardzo równo (wymaga niewielkiego rozcieńczenia i średnio po dwóch warstwach można uzyskać bardzo dobry efekt). Co do modelu - pogratulować kawałka przyzwoitej pracy. Efekt końcowy jest w/g mnie jak najbardziej pozytywny. pzdr. Hubert
-
Ciekawy model, wprawdzie nie bardzo "leżą" mi okopcenia (troszkę zbyt intensywne i w/g mnie kształt jest dziwnie falujący), ale za to zacieranie białym jest bardzo inspirujące - napisz proszę coś na ten temat. Gwiazd bym nie zacierał... pzdr. Hubert
-
Jak w każdym przypadku przed wyborem metody dobrze jest ocenic wady i zalety Do zalet metody Kreciej napewno można zaliczyć koszt zakupu srodka roboczego. I chyba na tym zalety się kończą... Wady: czynnik silnie żrący - trzeba bardzo uważać aby nie uszkodzić plastiku i ... rąk! Otwartą kwestią zostają jeszcze opary i smrodek... W przypadku zmywacza Wamodu wadą może być wyższa cena (ok 10 PLN za 100 (albo 150) ml. Jednak w tym przypadku dysponujesz środkiem bardziej uniwersalnym. Oprócz podstawowej funkcji jaką jest usunięcie starych powłok malarskich masz jeszcze środek o czyszczenia aerografu, dodany w niewielkiej ilości do mieszaniny z farbą zmiejsza napięcie powierzchniowe, dzięki czemu łatwiej się maluje. No i jest mniej toksyczny niż Kret Początkowo stosowałem metodę "ala Kret", ale po kilku nieprzyjemnych "wypadkach" przerzuciłem się na zmywacz Wamodu. Na 4 modele w skali 1/72 (wielkości Me-109) poszło mi ok 3/4 butelki Wamodu... pzdr. Hubert
-
Toć napisałem że: Nigdzie nie spotkałem się z Dzbankiem noszącym taki kolor. Aby jednak poprzeć własną teorię pozwól, że odniosę się do zagadnienia przekazywania samolotów "made in USA" do RAF'u. Owszem, prawdą jest, że kolory stosowane do malowania tychże samolotów były ciut inne niż orginały RAF'owske. Z danych jakie posiadam wynika, że proceder ten dotyczył: P-400, P-40, Martin 167, Douglas DB-7, B-239. Nie znalazłem natomiast wzmianki o P-47. P-47, B-25, B-24, P-51 przekazywane były w standardowym malowaniu USAAF i jeśli była taka konieczność przemalowywane były już w UK. Jeśli Twój Dzbanek powstał przed 1943 to z dużym prawdopodobieństwem malowany był kolorem: http://www.colorserver.net/showcolor.asp?fs=23070&size=l Jeśli zaś po 1943 to trochę ciemniejszym: http://www.colorserver.net/showcolor.asp?fs=34084&size=l Jak widzisz nawet stosując RAF Green http://www.colorserver.net/showcolor.asp?fs=34079&size=l uzyskał byś także inny odcień. pzdr. Hubert
-
No masz - toć forum od pomocy wszelakiej jest Do wykonania kąpieli wymagane jest: 1. Butelczyna zmywacza do farb akrylowych Wamodu (weź od razu większą... z doświadczenia wiem, że na początku łatwo jest większą część wychlapać bezproduktywnie) 2. Szczoteczka do zębów (sztywna, nie żadna z elastyczną główką i miękkim włosiem) 3. Niewielkie naczynie (mała miseczka) do moczenia szczoteczki 4. Większa kuweta lub miska 5. Gumowe rękawiczki (opcja) Przepis: Przed przystąpieniem do kąpieli lepiej jest zdemontować osłonę kabiny, zmywacz czasem potrafi lekko przytłumic przejrzystość plastiku. Do miseczki wlewasz zmywacz wamodu tak aby spokojnie "zmoczyć" w nim szczoteczkę. Następnie taką mokrą szczoteczką smarujesz powierzchnie, którą chesz zmyc (nie żałuj płynu, to co skapnie do kuwety możesz ponownie użyć). Po kilku sekundach farba powinna zmięknąć (sprzawdzasz szczoteczką "szorując" po danej częsci / powierzchni). Jak zaczyna schodzić to przystępujesz do szorowania, mocząc szczoteczke co któryś "ruch" w tym co masz w kuwecie lub miseczce - i tak do usunięcia starej powłoki. Ważne: 1. Jak zobaczysz, że maź na modelu zaczyna wysychać to wkładasz model pod kran i go myjesz. 2. Nie da się usunąć farby z częsci modelu (np. spodu bez częściowego uszkodzenia boków i góry - przynajmniej mi nie wychodzi taka sztuka) 3. Po umyciu model trzeba umyć w wodzie i mydle lub płynie do naczyń. 4. Czasem są problemy z usunięciem resztek farby z lini podziału - może się okazać, że zajdzie konieczność delikatnego "przerycia" lini. pzdr. Hubert
-
Model prezentuje się bardzo bobrze. Może to "przykurzenie" jest trochę zbyt intensywne i bardziej pasuje do pancerki, ale za to przebarwienia kamuflarzu dodają mu smaczku. Jeśli nie byłeś / jesteś zadowolony z malowania, to zawsze możesz zoorganizować Ławoczkinowi kąpiel w wamodzie i pomalowac go od nowa Ja, także jestem wiernym "operatorem" pędzla pzdr. Hubert
