Skocz do zawartości

POLES VS SOVIETS – od idei do książki


Boch

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, India napisał:

To też jest niestety forma wynaradawiania.

Tak, hiszpański wydawca wynaradawia Polaków bo nie zrobił wkładki z tłumaczeniem. Takimi bzdetami karmi się dzisiaj ludzi i efekty są takie, że mamy coraz więcej ksenofobów. 

Świat dzięki galopującemu rozwojowi robi się coraz mniejszy, to trzeba stawiać patopatriotyczne granice. 

  • Like 4
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chłopaki, a nie możemy sobie już dać na wstrzymanie z kwestią językową? Mam wrażenie, że co miało być wyjaśnione między komentującym, a autorem to zostało szybko i kulturalnie wyjaśnione, każdy czytający ma opinię, jaką ma, ale szkoda byłoby żeby wartościowy i ciekawy wątek rozmył się w naszej ulubionej formy rozrywki, czyli naparzance. 

Edytowane przez socjo1
  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nadal podtrzymuję co napisałem na początku - godna pozycja. I potrzebna.

Reszta, to już na potrzeby tego forum i odzew jest

Znajomość języków, teraz to potrzeba, nie wiem czy wiecie, że np Cessna ma instrukcje serwisowe swoich samolotów wyłącznie po angielsku, źle przełumaczysz i coś się stanie- twój problem. I to jest życie..

Co do Francji i klas z małą znajomością języka, zgadza się. I takie klasy są też już w Polsce ( nie tylko ukraińcy, ale Chiny, Korea, Bałkany itd..) . Tyle.

Proponuję wrócić do radochy z fajnej książki 👍

  • Like 1
  • Sad 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, India napisał:

Nadal podtrzymuję co napisałem na początku - godna pozycja. I potrzebna.

Reszta, to już na potrzeby tego forum i odzew jest

Znajomość języków, teraz to potrzeba, nie wiem czy wiecie, że np Cessna ma instrukcje serwisowe swoich samolotów wyłącznie po angielsku, źle przełumaczysz i coś się stanie- twój problem. I to jest życie..

Co do Francji i klas z małą znajomością języka, zgadza się. I takie klasy są też już w Polsce ( nie tylko ukraińcy, ale Chiny, Korea, Bałkany itd..) . Tyle.

Proponuję wrócić do radochy z fajnej książki 👍

A wiesz, że kontrola lotów oraz wszelka komunikacja w lotnictwie pasażerskim odbywa się również wyłącznie po angielsku? Coś źle przetłumaczysz, coś się stanie - twój problem… 😄 wynaradawiają polskich pilotów… 😄  wskażesz te klasy w Polsce, w której szkole, w którym mieście konkretnie? Bo dla mnie to kolejny ksenofobiczny fejk. A pozycja potrzebna, bo jak widać prawdziwi patrioci również nie bardzo znają realia tej wojny, poczytaj o Petlurze i traktacie ryskim.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, India napisał:

Co najmniej 2 w Warszawie

No to konkret. :D

Nawet 3 lub więcej w Warszawie. Dwie brytyjskie i jedna amerykańska na pewno, przeznaczone np. dla dzieci z międzynarodowych rodzin. Prywatne i drogie.

Nie ma szkoły z językiem wykładowym wyłącznie angielskim realizującej polską podstawę programową. Są klasy dwujęzyczne.

Tak właśnie działają fobie. Coś usłyszysz, coś przeczytasz, coś zrozumiesz, resztę sobie wyobrazisz. 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Boch napisał:

Święta za nami – brzuchy pełne, więc pora wrócić do książki 😊

Dziś chciałbym przybliżyć Wam kolejny rozdział, który stanowi jedną z kluczowych części całej publikacji.

Poprzednio zatrzymaliśmy się przy rozdziale opisującym ogólny przebieg wojny polsko-bolszewickiej: jej genezę, skalę i znaczenie. Ale przecież to książka skupiona na lotnictwie – nie mogło więc zabraknąć obszernego rozdziału poświęconego działaniom powietrznym w latach 1919–1920. To właśnie na nim zależało mi szczególnie, bo miał on stworzyć najbliższy, „żywy” kontekst dla budowanych modeli.
 

W tym rozdziale opisuję narodziny lotnictwa w dwóch młodych państwach, które stanęły naprzeciw siebie w walce na śmierć i życie. Czytelnik znajdzie tu informacje o organizacji, sprzęcie, personelu i realiach funkcjonowania lotnictwa zarówno w Polsce, jak i w bolszewickiej Rosji. To opowieść o improwizacji, brakach sprzętowych, zużytych maszynach, polowych lotniskach i ludziach, którzy na tym wszystkim latali i walczyli.

 

0762f0_6f7a23bab91f417eae117bc388343c92~

 

Ze względu na ograniczoną objętość książki stanąłem przed trudnym wyborem: jak oddać charakter wojny powietrznej na zaledwie kilkunastu stronach, nie tracąc jej klimatu i znaczenia, a jednocześnie pamiętając, że to wciąż książka modelarska. Ostatecznie zdecydowałem się – obok ogólnego wprowadzenia – skupić na dwóch sztandarowych kampaniach lotniczych, które najlepiej pokazują skalę wysiłku i znaczenie lotnictwa w tym konflikcie.


0762f0_ecddafab601147e68d30c69fa873d1db~

 

Pierwsza z nich to walki lotnictwa polskiego z sowieckim nad Berezyną wiosną 1920 roku. Były one bezpośrednim preludium do wielkiej ofensywy Michaiła Tuchaczewskiego i Frontu Zachodniego w kierunku Warszawy. To jedyny moment w całej wojnie, kiedy niemal codziennie dochodziło do starć powietrznych pomiędzy lotnikami obu stron. Kampania ta jest o tyle wyjątkowa, że bolszewicka Rosja zgromadziła wówczas największe zgrupowanie lotnicze w tej części Europy: ponad 50 samolotów na jednym lotnisku i kolejne kilkadziesiąt na następnym, w tym superciężkie bombowce Ilja Muromiec.

 

0762f0_d004eb1cf9a94b138ee3fea404a08d4c~

 

Druga kampania pokazuje zupełnie inne, wręcz bezprecedensowe użycie lotnictwa. To pierwszy w historii przypadek, gdy wyłącznie siły powietrzne zostały użyte z powodzeniem na skalę operacyjną – a być może nawet strategiczną – do zatrzymania ofensywy wojsk lądowych. W sierpniu 1920 roku, wobec braku jakichkolwiek odwodów, Polacy przez kilka dni rzucili do walki jedyne, co mieli: lotnictwo. Trzeci Dywizjon Lotniczy pod dowództwem Cedrica Fauntleroya, amerykańskiego pilota i dowódcy, skutecznie zahamował natarcie I Armii Konnej Siemiona Budionnego na Lwów. Tylko lotnictwem.

 

0762f0_50c9b220d2ee442b956d5a71cdb19fe2~

 

0762f0_9216ecedd9e04766b78b86d9e785361c~

 

Cały rozdział uzupełniają doskonałej jakości fotografie z epoki, pochodzące z prywatnych archiwów, udostępnione dzięki życzliwości wybitnych polskich historyków. Mam nadzieję, że pozwolą one jeszcze lepiej poczuć atmosferę tamtych dni i zrozumieć, jaką rolę odegrało lotnictwo w tej zapomnianej, a niezwykle fascynującej wojnie.

Pozdrawiam
Łukasz Boch

 

Te archiwalne fotografie w dużych formatach, na dobrym papierze, robią naprawdę duże wrażenie. Trochę się zawsze boję różnego rodzaju komiksowych grafik, ale te, które do tej pory pokazałeś też wyglądają spójnie z resztą, klimatycznie i korzystnie.  W polskich sklepach książki wciąż nie ma, ale cierpliwość jest jedną z cnót. 🙂

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, socjo1 napisał:

W polskich sklepach książki wciąż nie ma, ale cierpliwość jest jedną z cnót. 🙂

A jest, np tu:

https://www.aerograf-fengda.pl/pl/p/AK-BOOK-AK130031-POLISH-SOVIET-THE-1920-WAR-IN-THE-AIR-by-LUKASZ-BOCH-200-pages-EN/11740

 

Ale coś mi się widzi że liczone po średnio korzystnym kursie... dla tego i ja wyznając cnotę cierpliwości czekam aż pokaże się w typowych sklepach w których się zaopatruje modelarsko 😉

 

Pozdr ww 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, socjo1 napisał:

 

Te archiwalne fotografie w dużych formatach, na dobrym papierze, robią naprawdę duże wrażenie. Trochę się zawsze boję różnego rodzaju komiksowych grafik, ale te, które do tej pory pokazałeś też wyglądają spójnie z resztą, klimatycznie i korzystnie.  W polskich sklepach książki wciąż nie ma, ale cierpliwość jest jedną z cnót. 🙂

 

 

10 godzin temu, wuwumaster napisał:

A jest, np tu:

https://www.aerograf-fengda.pl/pl/p/AK-BOOK-AK130031-POLISH-SOVIET-THE-1920-WAR-IN-THE-AIR-by-LUKASZ-BOCH-200-pages-EN/11740

 

Ale coś mi się widzi że liczone po średnio korzystnym kursie... dla tego i ja wyznając cnotę cierpliwości czekam aż pokaże się w typowych sklepach w których się zaopatruje modelarsko 😉

 

Pozdr ww 

Dzięki Panowie, mam nadzieję, że pojawi się w pierwszych tygodniach stycznia 😁

Pozdrawiam

Łukasz

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, Albatros napisał:
W dniu 27.12.2025 o 17:38, India napisał:

Nadal podtrzymuję co napisałem na początku - godna pozycja. I potrzebna.

Reszta, to już na potrzeby tego forum i odzew jest

Znajomość języków, teraz to potrzeba, nie wiem czy wiecie, że np Cessna ma instrukcje serwisowe swoich samolotów wyłącznie po angielsku, źle przełumaczysz i coś się stanie- twój problem. I to jest życie..

Co do Francji i klas z małą znajomością języka, zgadza się. I takie klasy są też już w Polsce ( nie tylko ukraińcy, ale Chiny, Korea, Bałkany itd..) . Tyle.

Proponuję wrócić do radochy z fajnej książki 👍

Expand  

A wiesz, że kontrola lotów oraz wszelka komunikacja w lotnictwie pasażerskim odbywa się również wyłącznie po angielsku? Coś źle przetłumaczysz, coś się stanie - twój problem… 😄 wynaradawiają polskich pilotów… 😄  wskażesz te klasy w Polsce, w której szkole, w którym mieście konkretnie? Bo dla mnie to kolejny ksenofobiczny fejk. A pozycja potrzebna, bo jak widać prawdziwi patrioci również nie bardzo znają realia tej wojny, poczytaj o Petlurze i traktacie ryskim.

Witam , uważam że książka powinna być wydana w języku Polskim . Nasza wojna , nasza historia i nikogo więcej ona nie obchodzi . Za granicą  kupią ją ludzie z polskimi korzeniami i nieliczne grono modelarzy których interesuje akurat ten temat . Przyznajcie sami ile posiadacie pozycji książkowych w języku Polskim opisujących konflikty które nas nie dotyczą i w których nie walczyli Polacy . Kupią jedynie Ci których dany temat interesuje . Tracimy szansę zapoznania się z naszą historią w naszym pięknym i jednym z najstarszych języków na świecie , Przykro czytać  posty faworyzujące język ........ków . Szacunek dla autora za temat i poświęconą pracę .

  • Haha 2
  • Confused 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, drzezuu napisał:

Witam , uważam że książka powinna być wydana w języku Polskim . Nasza wojna , nasza historia i nikogo więcej ona nie obchodzi . Za granicą  kupią ją ludzie z polskimi korzeniami i nieliczne grono modelarzy których interesuje akurat ten temat . Przyznajcie sami ile posiadacie pozycji książkowych w języku Polskim opisujących konflikty które nas nie dotyczą i w których nie walczyli Polacy . Kupią jedynie Ci których dany temat interesuje . Tracimy szansę zapoznania się z naszą historią w naszym pięknym i jednym z najstarszych języków na świecie , Przykro czytać  posty faworyzujące język ........ków . Szacunek dla autora za temat i poświęconą pracę .

Może krzewienie patriotyzmu na siłę warto zacząć od siebie i nauczenia się władać w ojczystym języku bez błędów? A jak już przyswoisz sobie zasady pisowni, to wtedy możesz sam napisać i wydać taką książkę w języku polskim. 
 

Panowie patrioci, to może zamiast narzekać i obwiniać wszystkich dookoła, to zróbcie coś konstruktywnego: zbierzcie pieniądze na wydanie polskie. Załóżcie zrzutkę, sami możecie sfinansować, możecie nawet nakłonić IPN, żeby to wydał, opcji mnóstwo, przy takim wzmożeniu patriotycznym to bez problemu sfinansujecie nawet spory nakład, na pewno każdy prawdziwy Polak bez problemu rzuci kilka stówek, nawet jak egzemplarz po polsku będzie kosztował dwa razy tyle, co po angielsku. Każdy kupi ku chwale Ojczyzny, a jak finansowanie będzie załatwione to myślę, że AK i Łukasz dadzą radę ogarnąć polskie wydanie 🙂😉 Dość wynaradawiania i oglądania się na obcych, sami to sfinansujcie 🙂

Edytowane przez Albatros
  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, drzezuu napisał:

Witam , uważam że książka powinna być wydana w języku Polskim .

Masz rację, wydaj. Znajdź ludzi którzy taką opracują, zapłać im, zapłać za druk, znajdź dystrybutora. W czym masz problem? 

 

Bo na razie to możesz sobie uważać co chcesz. Turcy mogą też uważać, że Hiszpanie powinni wydawać książki o ich historii po Turecku, a Bułgarzy po Bułgarsku. Tyle, że to AK inwestuje pieniądze i twoje uważanie mają tam gdzie światło nie dociera. 

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Albatros napisał:

Może krzewienie patriotyzmu na siłę warto zacząć od siebie i nauczenia się władać w ojczystym języku bez błędów?

Popieram!

Proponuję zatem, byś dał dobry przykład i przejrzał swoje posty (tylko w tym wątku), poprawiając wszystkie błędy interpunkcyjne, stylistyczne i ortograficzne.

 

 

 

Edytowane przez Grzes
  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Super Moderator

Widzę że znowu klawiatura bierze górę nad rozumem , krótko i na temat, kolejne wycieczki personalne obdzielę odpoczynkiem, z góry uprzedzę że dłuższym odpoczynkiem od forum bo kolejny raz zaczynają się zupełnie nie potrzebne utarczki.

Więcej nie upominam!!!

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wojna w ruchu – mapa jako klucz do zrozumienia konfliktu

 

Choć Poles vs. Soviets nie jest książką stricte naukową, od samego początku wiedziałem, że mapa musi stać się ważnym elementem narracji.


Wojna polsko-bolszewicka z lat 1919–1920 toczyła się na ogromnym obszarze, obejmującym tereny dzisiejszych sześciu państw Europy Środkowo-Wschodniej. Jej skala, zmienność frontu i wyjątkowo manewrowy charakter sprawiają, że bez mapy trudno w pełni uchwycić dynamikę tego konfliktu.

 

0762f0_c878bdbf2b6e45abae705e136cb0c5b2~

 

Z oczywistych względów mapa musiała zostać upro­szczona – pokazuje najważniejsze kierunki działań, ruchy wojsk oraz obszary kluczowych operacji. Stroną merytoryczną zająłem się osobiście, dbając o zgodność historyczną, natomiast oprawę graficzną przygotował Tomek Wajnkaim, który nadał całości czytelną, a jednocześnie bardzo klimatyczną formę

 

Efekt końcowy idealnie wpisuje się w charakter książki – pomaga zrozumieć wojnę w ruchu, a jednocześnie prowadzi czytelnika przez opowiadaną historię bez przytłaczania nadmiarem detali.

 

Pozdrawiam
ŁB

 

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 weeks later...

_DSC2553readySMALL.thumb.jpg.3cd6b8722f9f9feb07a19bfd8d85e9ab.jpg

 

Książkę mam już u siebie na półce, a dla mnie jest to na tyle ważna pozycja, a @Boch tak znakomitym modelarzem, że postanowiłem podzielić się moimi osobistymi odczuciami. Wiedząc, jak wyczekiwane było to „dziecko” Łukasza, ile włożył w nie pracy i zaangażowania obawiałem się trochę jednak jakości wydania, jako, że książki modelarskie nie należą do wydawnictw z najwyższej półki jakościowej. Osobiście widziałbym tą książkę (zapewne Łukasz również) w twardej okładce, z obwolutą i uszlachetnieniami, ale po zejściu na ziemię też uważam, że jest bardzo ładnie wydana. Lakierowana okładka o zwiększonej gramaturze, z atrakcyjną grafiką przyciąga wzrok, a wrażenie poprawiają jeszcze skrzydełka. Satynowy papier dobrze służy fotografiom, profilom barwnym i uzupełniającym treść ilustracjom. Z mojej strony bardzo duże słowa uznania dla Tomasza Wajnkaima za całą oprawę graficzną - atrakcyjną, spójną, konsekwentną, czytelną i porządkującą optycznie zawartość.

 

Książka podzielona jest na kilka części. Witają nas „bohaterowie dramatu” - sam Łukasz spogląda ze zdjęcia przy krótkiej notce biograficznej, a obok najważniejsze postacie historyczne z omawianego okresu. Dla Polaka króciutkie biogramy pewnie nie wnoszą niczego nowego, ale dla odbiorcy z Europy i innych części świata część nazwisk z tej listy może być zupełnie nieznana. 

 

Dalej na 30 (!) stronach mamy część historyczną, zapoczątkowaną stylizowaną mapą z teatrem działań i głównymi manewrami i kierunkami uderzeń podczas wojny 1920 roku. I myślę, że ta część jest chyba pewnym ewenementem na tle książek modelarskich (choć też przyznaję, że nie czytałem ich dużo i nie śledzę zbyt dokładnie tych wydawnictw), ponieważ ja do tej pory nie spotkałem się z tak rzetelnie potraktowanym tematem historycznym. Wiadomości, które Łukasz zawarł w tej części dla przeciętnego Europejczyka będą pewnie czymś absolutnie nowym i nieznanym, ale myślę też, że także polski czytelnik odnajdzie tam mnóstwo ciekawych i nieznanych informacji. Aby uzmysłowić, jak bardzo serio Łukasz potraktował tą część publikacji możemy przenieść się na moment na ostatnią stronę, aby zapoznać się z imponującą bibliografią, której lwia część dotyczy właśnie historii wojny polsko-bolszewickiej. Nie znam się, ale tak merytoryczne i rzetelne z badawczego punktu widzenia podejście nie jest chyba czymś często spotykanym w książkach modelarskich. Treść wzbogacają zdjęcia z epoki - duże, wyraźne, ostre, bardzo dobrze zdigitalizowane i przygotowane do druku, w wielu przypadkach niepublikowane, pochodzące z prywatnych zbiorów i kolekcji. I w moim odczuciu zdjęcia niesamowicie potęgują wrażenie, które wywiera część historyczna, a spoglądający nam w oczy piloci, siedzący przy swoich maszynach wręcz dopominają się naszej uwagi i zapoznania się z ich - niestety - niemal zupełnie nie znanymi ani w Polsce ani na świecie - aktami skrajnego poświęcenia, odwagi i brawury w chmurach 1920 roku… 

 

Główna część książki, czyli już stricte modelarska, prezentuje nam szczegółowy przebieg prac nad sześcioma modelami samolotów biorących udział w walkach podczas wojny polsko-bolszewickiej. I tak - po stronie sowieckiej mamy R.A.F. RE8 „Harry Tate”, Sopwith „Snipe” I Nieuport 23, a siły powietrzne II RP reprezentują Halberstadt (no i tutaj mamy nieszczęsną literówkę w tekście…) CL.II, F.2b Bristol i Fokker (OAW) D.VII. Wszystkie prezentowane modele są wykonane w skali 1/32 i pochodzą ze stajni Wingnut Wings, poza jedynym Nieuportem od Copper State Model. Każdy warsztat otwiera nam duży, wyraźny, pięknie namalowany profil boczny samolotu wypełniający rozkładówkę, wzbogacony informacjami na jego temat - króciutkiej historii rozwoju maszyny oraz szczegółowej historii konkretnego budowanego egzemplarza, wraz ze zdjęciami archiwalnymi. Każdy warsztat prowadzi czytelnika przez procesy budowy modelu, przy czym - mimo, że Łukasz nie pomija w relacji żadnego etapu, tak jak sklejanie części, uzupełnianie i waloryzacja (wraz podaniem producentów i zestawów aftermarketów) czy przeróbki i modyfikacje - to jednak odnoszę wrażenie, że główny nacisk jest położony na malowanie. Nie wiem, czy taki był pierwotny zamysł i koncepcja, czy też finalnie trzeba było - siłą rzeczy - skompresować relacje i z części opisów prac zrezygnować, to jednak otrzymujemy bardzo dokładny opis tego, z czego Łukasz jest chyba najbardziej znany i co stanowi jego swego rodzaju wizytówkę. Mianowicie bardzo rozpoznawalny - nazwałbym go już stricte malarskim, a nie modelarskim - styl malowania swoich modeli. Na kolejnych - świetnych zresztą, ostrych (choć jednak operator DTP w drukarni mógłby je jednak trochę jeszcze niekiedy podostrzyć, jak na mój gust na potrzeby druku) i wyraźnych zdjęciach widzimy etapy nakładania i przede wszystkim BUDOWANIA koloru. Łukasz pokazuje nam, jak świadomie pracuje z barwą. Nie ma tutaj sztywnego schematu, jest namysł i stopniowe dochodzenie do finalnego efektu za pomocą kolejnych, przenikających się warstw i - nazwałbym to, oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji, ale bardzo pasuje mi to słowo w tym kontekście - „impresjonistycznego” rozbicia koloru na składowe. Nie są to proste recepty, wymagają doświadczenia, wyczucia, wrażliwości na barwę, wyobraźni i sporego nakładu pracy, ale jednocześnie - krok po kroku, pokazane jest jak dojść do efektu bogactwa pozornie jednolitego koloru. Ponadto mamy tutaj także pokazane, jak radzić sobie z typowymi problemami malarskimi w przypadku samolotów z wczesnego okresu rozwoju lotnictwa. Malowanie różnorakich materiałów - drewna, metali - blach osłon, miedzi i mosiądzu, korpusów i cylindrów silników, oprzyrządowania, płótna, gumy - to wszystko znajdziemy na kolejnych, szczegółowo opisanych zdjęciach poszczególnych warsztatów. Przy okazji chciałbym polecić obserwację profilu Autora w mediach społecznościowych, ponieważ opisy i zdjęcia z książki można też skonfrontować z krótkimi rolkami na Facebooku, na których Łukasz pokazuje poszczególne czynności na żywo. Przełamuje to ograniczenia książki i stanowi cenne uzupełnienie wiedzy o poszczególnych filmikach, stanowiąc swego rodzaju multimedialne kompendium wiedzy. 

Cennym akcentem są wydzielone rozkładówki z najbardziej potrzebnymi w budowie szmatopłatów patentami, gdzie krok po kroku pokazana jest praca przy malowaniu jednolitych powierzchni, malowanie silników, wykonywanie naciągów, malowanie drewna, praca z częściami żywicznymi, nakładanie i weathering kalkomanii. Pokazane techniki mogą być przydatne na każdym poziomie zaawansowania - początkujący podążając za radami Łukasza może zbudować i pomalować swój pierwszy samolot z okresu początków lotnictwa, a dla doświadczonego modelarza może to być świetny punkt wyjścia do rozwinięcia i wzbogacenia swoich technik. Łukasz pokazuje też na łamach swojej książki, że tak naprawdę weathering jest bardzo kompleksowym, złożonym i wieloetapowym procesem i zaczyna się już od pierwszych kroków malarskich na modelu.

Każdy warsztat jest zakończony galerią prezentującą gotowy model, a biorąc pod uwagę znakomity warsztat fotograficzny autora, możemy sycić oczy i odnajdywać kolejne niuanse na świetnych, dużych, wyraźnych zdjęciach.

 

_DSC2575readySMALL.thumb.jpg.bda5b3954aa63d528693c9ad404838fe.jpg

 

Podsumowując, moje wrażenia są ze wszech miar pozytywne, to niezwykle udana, cenna i pożyteczna książka, pełna bardzo wartościowej wiedzy merytorycznej. W moich oczach szczególna wartość tej pozycji leży jednak już w samej jej koncepcji. Łukasz buduje modele samolotów z konfliktu mało znanego, niszowego nawet w Polsce. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tak wąsko zakreślony temat ogranicza krąg odbiorców. Jest jednak dokładnie odwrotnie. Kluczową rolę odgrywa fakt, że w opisywanej wojnie polsko-bolszewickiej wykorzystywano samoloty wywodzące się z pierwszej wojny światowej. To sprawia, że rozwiązania warsztatowe opisane przez Autora - sposoby budowy, waloryzacji, malowania i weatheringu maszyn - z powodzeniem znajdują zastosowanie przy budowie bardzo szerokiego i zyskującego na coraz większej popularności tematu w modelarstwie - lotnictwa Wielkiej Wojny. Dzięki temu lokalna, niszowa historia (choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że historycznie ta wojna miała ogromne znaczenie dla Europy) staje się punktem wyjścia do szerszej opowieści i zyskuje wymiar uniwersalny, wartościowy dla każdego modelarza zainteresowanego początkowym okresem rozwoju lotnictwa. I cieszy fakt, że modelarz z drugiego końca świata, chcący zbudować swój pierwszy model Fokkera D.VII dzięki tej książce będzie się uczył na przykładzie modelu Fokkera w polskich barwach. 

  • Like 9
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Jesteś estetą, do tego doskonałym modelarzem, na pewno w ścisłej czołówce światowej, a na dodatek jesteś świetnym fotografem. Mówię o tym nieprzypadkowo, takie słowa, od takiej osoby, to wielkie wyróżnienie. Do tego ta sesja w Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Jestem wzruszony i wdzięczny. Bardzo Ci dziękuję Marcin. 

Edytowane przez Boch
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, mkrzyska napisał:

Bardzo dobra robota. Przepiękna książka, gratuluję.

Czekam na moment kiedy będzie do kupienia w Polsce. 

Pozdrawiam 

Mariusz 

Dziękuję Mariusz

Pozdrawiam również

Łukasz

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Cześć,

na samym początku krótka, ale ważna informacja: książkę Poles vs. Soviets można już zamawiać w Polsce. Pierwsze egzemplarze trafiły do krajowej dystrybucji.

 

https://www.mojehobby.pl/products/Poles-vs-Soviets-The-1920-War-In-The-Air-by-Lukasz-Boch-English-Version.html

 

Skoro formalności mamy za sobą, chciałbym napisać kilka słów o samej książce i o tym, czym ona w istocie jest.

Choć Poles vs. Soviets bardzo mocno osadzona jest w realiach historycznych i opowiada o lotnictwie wojny polsko-bolszewickiej, od samego początku myślałem o niej przede wszystkim jako o książce modelarskiej. Takiej, która nie tylko pokazuje gotowe modele, ale prowadzi czytelnika przez cały proces ich powstawania — świadomie, bez skrótów i bez upraszczania trudniejszych etapów.

Budowa sześciu modeli, które znalazły się w książce, zajęła mi ponad dwa lata. Każdy z nich był zaplanowany tak, aby wprowadzał inne założenia, inne techniki i inne wyzwania konstrukcyjne. Dzięki temu powstał dość szeroki przekrój metod stosowanych przy modelach samolotów z tzw. złotej ery lotnictwa. W książce znajdziecie zarówno klasyczne techniki, jak i zaawansowany scratchbuilding, a także wykorzystanie elementów żywicznych — zarówno kupowanych, jak i wykonywanych samodzielnie. Zależało mi na pokazaniu, że nawet bardziej złożone modyfikacje są w zasięgu ręki, jeśli podejdzie się do nich z odpowiednim planem i cierpliwością.

 

0762f0_9e43247013fd45629289b155ac994771~

 

Dobrym przykładem jest Bristol Fighter F2B z silnikiem Hispano-Suiza. Pokrywy silnika zostały wykonane przez przyjaciela na podstawie rysunków i planów, które mu dostarczyłem. Sam silnik Hispano-Suiza 8Fb powstał z połączenia dwóch zestawów firmy Roden (8a i 8ab), uzupełnionych o dokumentację techniczną i zdjęcia archiwalne. Całe oprzyrządowanie i kolektory wydechowe wykonałem już samodzielnie, metodą typowego „chałupniczego” scratchu. To właśnie ten poziom pracy i myślenia o modelu stanowi prawdziwe jądro części warsztatowej książki.

 

0762f0_975eebac69bb4136ba6abb8a015ba626~

 

Sercem publikacji są rozbudowane warsztaty — jest ich sześć i każdy poświęcony jest jednemu konkretnemu modelowi. Każdy prowadzi krok po kroku przez całą budowę: od pierwszych przygotowań, przez konstrukcję, malowanie i weathering, aż po finalne wykończenie. Starałem się niczego nie pomijać — wnętrza, kokpity, silniki, uzbrojenie czy powierzchnie płócienne i metalowe powstają tu w całości, dokładnie tak, jak wyglądał rzeczywisty proces przy tych modelach.

Zależało mi również na tym, aby warsztaty były maksymalnie czytelne i użyteczne. Dlatego każdy etap jest bogato ilustrowany zdjęciami, a opisy technik, farb i chemii są możliwie precyzyjne. Pojawiają się też informacje o warunkach, w jakich dany efekt był uzyskiwany, oraz odniesienia do dodatków aftermarketowych, z których faktycznie korzystałem i które mogę polecić bez wahania.

Całość została zaprojektowana graficznie przez Tomka Wajnkaima, dzięki czemu część warsztatowa jest spójna, przejrzysta i — mam nadzieję — po prostu przyjemna w odbiorze. Bardzo zależało mi na tym, żeby była to książka, do której można wracać, zaglądać do konkretnych fragmentów i traktować ją jak realne wsparcie w warsztacie, a nie jednorazową lekturę.

 

0762f0_181ba216b13841a1a52f46ef40557890~

 

To nie jest poradnik w stylu „model w trzy dni”. Nie ma tu drogi na skróty ani kompromisów. Jest za to sposób myślenia o modelu, o powierzchni, o detalu i o całym procesie. Nawet jeśli ktoś nie będzie chciał odtwarzać wszystkiego krok po kroku, mam nadzieję, że znajdzie tu inspirację i pomysły, które pomogą pchnąć własne projekty o krok dalej.

 

Dzięki za zainteresowanie i poświęcony czas. Jeśli pojawią się pytania — chętnie odpowiem.

Pzdr.
Łukasz Boch

Edytowane przez Boch
  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.