Jump to content

wuwumaster

Members
  • Content Count

    1,003
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wuwumaster

  1. Witam, czy coś wiadomo o tegorocznej edycji festiwalu? (przepraszam jeśli przeoczyłem wątek, ale szukałem kilka razy i nic) Pozdrawiam WW
  2. A to nowość dla mnie, no ciekawe jak to sobie Altair wyobraża... Cóż, pożyjemy zobaczymy Dzięki za odzew, pozdrawiam! ww
  3. Ktoś wie może co się dzieje z Aeroplanem? Już lipiec a nru 02/2019 ni widu ni słychu... Pozdrawiam ww
  4. Cóż nie mam ochoty wdawać w polemikę nad każdym z wymienionych pktów, ale pokrótce: - jak przeglądasz forum to wiesz kto i z jakim rezultatem bierze się wciąż za Matchboxy i mało ważne czy go nazwiesz masochistą czy inaczej, model ma swoje miejsce w Schwalblowej historii, można go dostać więc go uwzględniłem - złożyłem Hasegawę całkiem niedawno, aż się przyjrzałem - faktycznie płaski spód ogona, ale żeby to biło po oczach??? faktycznie można to zakwalifikować jako mankament, silniki na gotowym modelu moim zdaniem wyglądają całkiem dobrze (na pewno lepiej niż Revell czy HB!), być może idealne nie są ale nie jest to punkt dyskwalifikujący zestaw. Moim zdaniem Me-262 z Hase zupełnie dobrze oddaje bryłę tego samolotu. A plany to MBI (czesi mają i siebie w muzeach Avie S/CS-92) i Stratus - czy idealne? na pewno nie, ale myślę że dość przyzwoicie opracowane (wspomniane 1,4 mm na rozpiętości - przy poprawnych obrysach i kątach skrzydła, dla mnie jest pomijalnym błędem). Btw - owiewki km-ów nie były szpachlowane z resztą nosa. - Academy - tu faktycznie nos jest grubawy (w moim modelu tego nie widać bo dałem nos żywiczny CMK), ale żeby spód jakiś tragiczny? aż obejrzałem swój model... myślę że powinieneś wziąć ten model do ręki i sam ocenić, bo przedstawiona opinia zdaje się być nadinterpretacją. A co do szkłą pancernego za wiatrochronem mylisz się że żaden model tego nie ma - Academy ma. - jak złożysz model Revella to sam zobaczysz że coś z tymi silnikami jest nie tak... (małe - chude, wysunięte do przodu, płytki wlot bez prowadnic, słaby kształt przodu) - Airfix - w twoim zestawieniu, jak rozumiem kładącym priorytet na wymiary i bryłę, Airfix powinien być materiałem wyjściowym, detale faktury są do uzupełnienia, nie jest to Hase ale i nie jest Spit IXc jaki ileś lat temu puścili, na zdjęciu pozorna różnica w rozpiętości wynika po prostu z perspektywy. No i jest tańszy od Hasegawy (ciężko ją dostać poniżej 70pln). Chyba za bardzo się sugerujesz zdjęciami i opiniami z sieci Podsumowując, trochę książek przeczytałem, zdjęć przejrzałem, nawet latającą replikę miałem okazję widzieć, absolutnie nie twierdzę że któryś ze wspomnianych modeli jest idealny, ale praktycznie każdy z tych zestawów mam i złożyłem albo jest przestudiowany i czeka na złożenie. Masz niezbędną wiedzę - zostaje zebrać zestawy i złożyć poprawny model, albo czekać kolejne kto wie ile lat na coś poprawnego (KP? Tamyia?) o ile wogóle, ale i one zaraz będą pod miażdżącą krytyką na forach (Spit / Bf 109 / MiG-21 - trudno o bardziej oklepane tematy, ale ile lat trzeba było żeby pośród zaawansowanych producentów ktoś puścił model pozbawiony istotnych wad?). Nie wiem na ile też opinie z neta nie przejaskrawiają niektórych cech zestawów - ja te modele mam na półce, widzę niedoskonałości, ale też bez przesady. Generalnie ja wolę budować modele niż przeznaczać czas na niekończące się przeglądanie internetowymi recenzji listujących karygodne błędy zestawów które zwykle niestety nie prowadzą do skorygowanych/zbudowanych modeli. Oczywiście nie mam nic przeciwko próbom zbudowania absolutnie poprawnej miniatury (choć osobiście wydaje mi się to dość idylliczne) ale to już kwestia indywidualnego podejścia. Tak czy inaczej - nadzień dzisiejszy ja bym wyszedł od Airfixa/Hasegawy, narzędzia w dłoń - i ogień 😉 Pozdrawiam! ww
  5. Bardzo zgrabna jaskółka! szacun za staranne odtworzenie plam kamuflażu, zwłaszcza na ogonie, detal też przyjemny. Dla mnie osobiście za dużo brązów na dole i ogólnie trochę za bardzo styrany, ale to już kwestia indywidualnego podejścia. No i nitowanie (szpachlowane łączenia w 1:1) ale model i tak zacny. pozdrawiam ww
  6. pisałam wczoraj ale coś nawaliło i nie widze posta, to jeszcze raz... otóż zwróćcie uwagę że MC pakuje sporo starych modeli Hellera, podobnie jak Smer (Me-262B, Storch, ale i D-520, Sabre Corsair, Fouga Magister, Bf-108 i sporo innych - i fajnie bo mimo że staruszki to zwykle się ładnie składają), sądzę że Puma to też będzie stary Heller, co do Harriera to obawiam się że będzie to gniotek Aeroplastu. Inną sprawą jest że - imho - grafiki na pudełkach są (może nie wszystkie, ale raczej większość) naprawdę ładne ale to już subiektywna ocena pozdrawiam! ww
  7. jeszcze zestawienie detali: ciekawostka - Airfix zapomniał o nożycach amortyzatorów przy goleniach gł podwozia - po prostu ich nie ma na ramce... tak wlot jak i dysza silnika są mocną stroną Airfixa, szkoda że zabrakło detali na osłonach pozdrawiam ww
  8. Racja! Niedawno opublikowana recenzja Airfixowego Me-262B, A tutaj recenzja Me-262A: http://www.hyperscale.com/2017/reviews/kits/airfixa03088reviewjm_1.htm Moim zdaniem obie nieco zbyt optymistyczne, nie zwrócono uwagi na brak wentylacji na osłonach silników, detale zdaniem autora na dobrym poziomie- myślę że fotki porównawcze z Revellem mówią same za siebie, generalnie niewątpliwie Airfix broni się bryłą, ale w detalu słabo. Pozdrawiam ww
  9. ok, to teraz trochę fotek zrobionych jak tylko nowy Airfix wpadł mi w ręce, w porównaniu do Revella od jakiegoś czasu powycinanego z ramek i czekającego na swoją kolej, to jedziemy [j.szary - Airfix, beżowy - Revell]: 1. nos Airfix - poprawne położenie wylotów luf (choć oczywiście zrobić otwory to wciąż za wysoka technologia), wypukłość na osłonie uzbrojenia przerysowana, tam nie ma żadnej obwódki/linii podziałowej, detal na burtach też b uproszczony: Revell - wspomniane złe położenie wylotów luf działek (za bardzo z przodu), imho powierzchnia bardziej finezyjna, obrys nosa trochę dyskusyjny ale moim zdaniem akceptowalny i przyłożenie Revell - Airfix: oba nosy (przy okazji detal kokpitu za pilotem) a tak to wygląda na planach MBI: 2. ogon, skrzydła, detal mówi sam za siebie, Revell wydany w 1997, Airfix 2017 (20 lat różnicy!) 3. silniki - wciąż nie rozumiem czemu Airfix pominął otwory wentylacyjne?! i o dziwo w opublikowanych materiałach jakoś nikt o tym nie wspomina, nie ma póki co żadnego zestawu korygującego itd, natomiast myślę coś niecoś widać na czym polega problem silników revella ok na razie tyle bo mi forum nie puszcza kolejnych zdjęć (już i tak sporo je zmniejszyłem), powiem tyle że detal (kokpit, podwozie) też generalnie nie przemawiają na korzyść Airfixa, powiem więcej - zestawy różni 20 lat, a można odnieść wrażenie że wyszły w odwrotnej kolejności... pozdrawiam! ww
  10. Witam, parę dni człowiek nie zagląda na forum a tu tyle się dzieje już jestem, a jak chodzi o powód nieodpisywania to raczej to pierwsze, bo w temacie jaskółek ciągle intensywnie siedzę. Słowem wstępu, zestawy Me-262A/B 1/72 dostępne obecnie na rynku: Academy, Airfix, Revell, Heller/Smer/Mistercraft, Hobby Boss, Hasegawa, Matchbox z powyższych złożyłem modele Academy, Revell, Hasegawa i HobbyBoss, mam do złożenia Airfix Smer - więc tu się mogę wypowiedzieć z własnych doświadczeń Poniżej wklejam tekst który kiedyś opracowałem, ale w sumie do tej pory nie opublikowałam (miał to być taki wstępniak to opisu budowy mojego Me-262A-1- z zestawu Academy), trochę dłuższy tekst ale mam nadzieję będzie dobrym gruntem do ewentualnej dyskusji: Matchbox Klasyk vintage. Tradycyjnie dla tego producenta dwa kolory wyprasek. Model opracowany bardzo wiele lat temu, stąd też niemal całkowity brak detali, kalkomania zawiera jedynie podstawowe oznaczenia. Ze względu na poprawność kształtów i wymiarów nadaje się na materiał wyjściowy dla osób lubujących się w własne przeróbki i modyfikacje, gdzie najważniejszym punktem wyjścia jest dobra bryła – resztę dorobią sami. Heller Model również leciwy, choć nie tak jak Matchbox. Wypraski pakowane również przez czeską firmę Smer (i u nas pod tym logo jest popularniejszy i wciąż łatwo dostępny) a od niedawna również jako MisterCraft. Typowy dla modeli Hellera przyjemny plastik, dobre spasowanie części, oszklenie bardzo dobrej przejrzystości. Smer dodaje wysokiej jakości kalkomanie Propagteam, zawierające komplet napisów eksploatacyjnych. Istnieje także edycja Hi-Tech z bogatszą kalkomanią i małą blaszką. Model występuje w wersji jednoosobowej (Me-262A) jak i dwuosobowej (Me-262B). Linie podziału wypukłe, choć mimo to faktura jest bardzo przyjemna. Bardzo ubogo niestety wygląda podwozie - niemal całkowity brak komór, bardzo uproszczony kokpit. Model ten można z pewnością polecić osobom początkującym oraz tym, którzy kolekcjonują modele gł. dla ich sylwetek – tutaj do Hellera nie można mieć większych zastrzeżeń. Jeżeli nie przeszkadzają nam wypukłe linie podziałów, to przy odrobinie inwencji można z tego zestawy wykonać bardzo wdzięczny model. Revell Klasyka w skali 1/72. Wydany na przełomie XX/XXI w. na fali modeli podstawowych myśliwców 2 Wojny Światowej (razem z FW-190A-8, Bf-109G-10, Hurricane II,Spitfire V, Corsair, i innymi dziś powszechnie znanymi). Cechowały je wysoka jakość i przystępna cena. I de facto tak zostało do dziś. Każdy z tych modeli zwykle ma sporo ładnych szczegółów typu detale kokpitu, podwozia, ładne wklęsłe linie podziałów, niektóre nitowania, ogólna poprawność wymiarowa – i zawsze jakiś spory „babol”. W przypadku Spitfire-a jest nim słynny płaski spód kadłuba w miejscu charakterystycznego przejścia skrzdło-kadłub. W przypadku Niemców – Bf-109, FW-190 i Me-262A – fatalne oszklenie. Ale z drugiej strony mamy bardzo dobry materiał wyjściowy za ok. 20zł. A oszklenie vacu to ok. 6zł, więc i tak wynik jest świetny. Podstawowe błędy zestawów Me-262A/B to nieco zły kształt części nosowej kadłuba, za małe w przekroju gondole silników oraz za długie golenie podwozia głównego sprawiające, iż model nie siedzi charakterystycznie „na ogon”. Następnie zasklepione wnęki podwozia głównego (wystarczy usunąć „sufity” i ukazuje nam się ładna faktura wnęk, po dziś dzień nie wiadomo czemu Revell tak to wykonał) oraz wspomniana osłona kabiny w wersji jednoosobowej (2-osobowa ma już całkiem ładne oszklenie). O ile trzy ostatnie mankamenty łatwo usunąć, o tyle z pozostałymi trzeba żyć. Kalkomania jak to u Revella dość gruba, bardzo dobrze reaguje na płyny, zawiera komplet napisów eksploatacyjnych, niestety kolorowe godła straciły z czasem na jakość i nie nadają się do użycia w budowanym „na poważnie” modelu. Hasegawa Powszechnie uważany za jeden z lepszych wymiarowo modeli w skali 1/72. Z moich obserwacji jedynie statecznik pionowy wydaje się być nieco za niski, ale jest to różnica rzędu 1mm więc na poziomie dokładności wykorzystanych planów (Stratus oraz MBI). Delikatne wklęsłe linie podziałów, bogata kalkomania, poprawne choć dość uproszczone detale podwozia czy kokpitu. Ładne przejrzyste dzielone oszklenie, choć brak dokładki w postaci szyby pancernej. Z mankamentów uproszczone silniki (wlot, wylot) oraz przerysowane (wypukłe) owiewki wylotów luf działek. Problematyczne może być spasowanie i wyprowadzenie „na gładko” dolnej powierzchni – obszar osłony zbiornika paliwa pod siedzeniem piloa przypada na łączenie połówek kadłuba i płata, w innych zestawach zwykle linia łączenia elementów wypada równo z linią podziału, tutaj projektanci niepotrzebnie dodali trochę pracy. Warto zainwestować w zestaw blach Eduard lub Part – zawierają one elementy pozwalające poprawnie odwzorować nie najbogatszy w detale kokpit a także komorę podwozia głównego która w standardzie nie jest najgorsza (jak w zestawie Hobby-Boss czy Matchbox) ale z pewnością jest znaczni płytsza niż powinna. Model występuje w obu odmianach – jednoosobowej A i dwuosobowej B, obie bazują na tych samych podstawowych elementach (podobnie jak Revell) i dostępne jest w bardzo wielu edycjach różniących się opcjami malowania i oznaczenia. Generalnie klasyka japońskiego producenta - bardzo dobry materiał wyjściowy do budowy poważnego modelu. Niestety jak to u Hasegawy – cena bywa wygórowana. Airfix Tutaj należałoby zacząć od klasyka z lat 60-tych XX wieku. Prezentuje on poziom zbliżony do Matchbox-a opisanego powyżej. Bryła poprawna, wymiary akceptowalne, ogólny brak detali, typowy wczesny model tego producenta na dzień dzisiejszy przedstawiający głównie wartość kolekcjonerską. Po długich zapowiedziach i całej akcji marketingowej, nowy model Ma-262A pojawił się na rynku jesienią 2017. Model zaprojektowany w oparciu o zeskanowany oryginalny egzemplarz z Londyńskiego muzeum Hendon. Zestaw prezentuje wysoką poprawność bryły i wymiarów, niestety detal nie zaspokoi wymagających modelarzy. Ze „smaczków” należy wymienić poprawną głębokość wlotu do silników (chyba jedyny model który odwzorowuje to poprawnie), poprawna komora podwozia głównego (choć wymagająca waloryzacji) oraz bogatą kalkomanię prod. Cartograf dla dwóch udokumentowanych w literaturze malowań. Przy porównaniu z 20 lat starszym zestawem Revell niestety rzuca się w oczy ogólne uproszczenie części np. brak detali powierzchni płatowca. Również cenowo ciężko mówić o alternatywie – model jest średnio 2x droższy od niemieckiego konkurenta. Ogólne wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Kolejny dostępny na rynku zestaw, ze względu na poprawną bryłę i wymiary nadający się na „poważny” model. Nie mniej jednak przy tym co oferują inni producenci, korzystający w pełni z nowinek technicznych i technologicznych XXI wieku, zestaw pozostawia pewien niedosyt lub też pewną refleksję iż model skierowany jest do nieco mniej wymagającej (więc i liczniejszej) grupy odbiorców. Pod koniec 2018 roku ukazała się wersja 2-osobowa, bazującej na elementach wersji 1-osobowej. HobbyBoss Marka ta pojawiła się na polskim rynku ok 15 lat temu, przebojem zdobywając rynek tanimi dobrze wykonanymi modelami klasycznych konstrukcji lotniczych, nierzadko agresywnie konkurując z od dawna dostępnymi klasykami. Modele te ce:bip:e duża poprawność wymiarowa i bryłowa, uproszczona budowa, bardzo zminimalizowany kokpit, zwykle wysokiej jakości oszklenie i efektowne kalkomanie świetnej jakości. Cechą wyróżniającą pierwszą serię modeli była także bardzo atrakcyjna cena. Typowym przykładem jest Me-262A1a/A2a. Podstawa modelu to górna i dolna połówka kadłuba, odlana od razu ze skrzydłami, do tego dochodzą cztery małe ramki z podstawowymi elementami oraz ramka z oszkleniem. Części modelu nieco przypominają „sklonowany” zestaw firmy Revell (charakterystyczny błąd w postaci wylotów luf działek ulokowanych za blisko początku nosa, owiewka za kokpitem z charakterystycznymi błędnymi liniami podziału). Masywne części, bardzo uproszczony kokpit i zaślepione wnęki podwozia głównego kwalifikują model tego producenta jako typowy „sylwetkowiec”, prezentujący poprawną bryłę i efektowne malowanie ale zdradzający brak detalu przy bliższym przyjrzeniu się. Taka koncepcja podziału technologicznego pozwala wprawdzie na dość szybkie, nawet bezklejowe złożenie bryły modelu, niestety w praktyce zdążają się spore niespójności wymagające istotnego szpachlowania i szlifowania – w tym przypadku taki problem występuje na większej części długości boków kadłuba, gdzie po złożeniu góry z dołem okazuje się iż na linii łączenia pozostaje spory uskok. Ponadto przy porównaniu sylwetki z planami w oczy rzuca się kolejny błąd przedniej części kadłuba – nos jest przesadnie szpiczasty, z niemal prostymi bokami, całkowicie gubi charakterystyczny obrys. Ponieważ mankament ten polega na za wąskim obrysie przedniej części kadłuba, jest praktycznie nie do poprawienia (przy za dużym nosie można zeszlifować do pożądanego kształtu, tutaj należało by dokładać materiał, doszlifować do pożądanego kształtu a następnie odtworzyć wszystkie detale, praca taka mija się z celem przy ogólnie uproszczonym modelu). Kolejnym problemem ujawniającym się przy porównaniu z planami są nieco zbyt małe w przekroju silniki, o niepoprawnym obrysie (znów problem zbyt małych elementów), ponadto wlot i wylot ce:bip:e bardzo gruba krawędź. Jedynym ratunkiem jest oszlifowanie wlotu i wylotu aby wyglądało to nieco delikatniej. Przy składaniu zestawu w oczy rzuca się także nienaturalnie niskie osadzenie uproszczonego kokpitu (wymaga dorobienia wolantu, orczyka i tablicy zegarów). Brak pełnego rysunku linii podziału w dolnej części kadłuba, w obliczu przedstawionych powyżej niezgodności, zdaje się być najmniejszym problemem tego zestawu. Niewątpliwie, za sprawą prostego i względnie bezproblemowego montażu zestaw ten jest całkiem przyzwoitym materiałem dla początkującego modelarza, ze względu na błędy w bryle oraz pewne rozwiązania technologiczne niestety nie nadaje się na materiał do budowy zaawansowanej repliki. Lindberg Kolejny vintage w zestawieniu. W przeciwieństwie do wymienionych powyżej może stanowić jedynie ciekawostkę kolekcjonerską. Modele tego producenta, zwykle bardzo wiekowe (nowe edycja zawierają stare wypraski) niestety nie odwzorowują poprawnie bryły oryginału, stanowią raczej nieco wypaczoną jej interpretację. Poza względami kolekcjonerskimi, z modelarskiego punktu widzenia zestaw nie przedstawia wartości. Academy Model pojawił się już dobre kilka lat temu, obecnie dostępny głównie w reedycji z ograniczoną ilością malowań. Ze względu na przystępne ceny większości modeli tego typu tego producenta (jednomiejscowy myśliwiec 2-go wojenny), jego zapowiedź odbierana była jako pojawienie się alternatywy dla modelu Revella. W praktyce otrzymujemy model który faktycznie pozbawiony jest podstawowych bolączek wspomnianego konkurenta, poprawnością wymiarową i jakości powierzchni nie ustępuje Hasegawie, ma b. bogatą kalkomanię (12 malowań!) i naprawdę sporo dodatkowych elementów (ogon do wersji C z silnikiem rakietowym, wyrzutnie pocisków rakietowych Orkan itp.), ale kosztuje ok. 65-70zł a detal nie pozwala na pominięcie choćby blaszki fototrawionej aby efekt był zadowalający (stosunkowo mało detalowane podwozie i kokpit, chwilami sprawia to wrażenie jakoby producent świadomie stworzył model-bazę do waloryzacji, nie siląc się na detale które i tak zostaną zastąpione dodatkami). Reasumując, model stanowi bardzo dobrą bazę pod budowę modelu, a względnie wysoką cenę należy moim zdaniem tłumaczyć wieloma dodatkowymi wersjami oraz bardzo bogatą kalkomanią naprawdę dobrej jakości (druk świetny, nie miałem żadnych trudności czy niespodzianek przy nakładaniu, co nie jest oczywiste dla tego producenta – a nie są to kalki Cartograf, tak jak niektóre edycje modeli Academy). Mam też trochę zdjęć porównawczych Revell s nowy Airfix, w miarę możliwości wrzucę, model Hasegawy (jako Avia S-92) robiłem pod koniec 2018 więc też ileś fotek do porównania powinienem mieć. Początkiem 2019 skończyłem Me-262A-2a z zestawu Hobby Boss, też mogę pokazać ale nie jest to zestaw wart większej uwagi. pozdrawiam ww
  11. model bardzo elegancki kolor uważam też trafiony widzę kolega generalnie szedł za instrukcją, a jest w niej błąd w celowniku na górze płata- w krakowskim egzemplarzy bliżej pilota jest muszka, a dalej - obręcz celownika, w instrukcji zaś odwrotnie (jak by bardziej intuicyjnie, tak jak i u Ciebie, sam też zorientowałem się po wklejeniu), foto by MLP: >> pozwolę sobie podpiąć się pod temat z małym pytaniem, bo też kończę swoją pierwszą Armową P-11stkę; 1. spotkałem się z opiniami że po wstawieniu kratownicy i podłogi kokpitu kadłub nie chcę się złożyć (kokpit jest tyć za szeroki, trzeba troche siły), u mnie też tak było, jak u Ciebie? 2. złożyłem zestaw expert ale dokupiłem zestaw junior dla krakowskich kalek (prod.Techmod), na papierze wyglądają mega dobrze, ale nie chcą reagować na płyny Microscale, po kilku aplikacjach SOLa praktycznie mało co siadły, (ze starymi Techmodami to nie dziwne, ale te są świeżo wydrukowane, więc o co kaman?) spotkał się ktoś z taką sytuacją? dzięki i pozdrawiam ww
  12. a że nieśmiało zapytam - Hasegawa? ostatnio pakowana właśnie z kalkami na Sq 303 przez rodzime Hobby2000: https://www.mojehobby.pl/products/Hawker-Hurricane-Mk.-IA-Squadron-303-Battle-of-Britain-1940.html 3 malowania: RFoF/J/R - czyli chyba najbardziej podstawowe, dodane ramki z kołpakiem, wydechem, kółkiem, wklęsłe podziały, ogólna b przyzwoita jakość Hasy wiem - wnęka podwozia gł mogła by być lepsza, ale niech ktoś opisze co jest takiego bardzo złego w tym zestawie co by go dyskwalifikowało? (mam go zanabytego, ale jeszcze się nie doktoryzowałem nad dokumentacją) Dla mnie ten Hurry z Army to generalnie pozytywna niespodzianka, od przybytku głowa nie boli jak mawiają, jedynie na kolejny polski samolot pozostanie poczekać chwilkę dłużej, ale co się odwlecze to nie uciecze... pozdrawiam! ww
  13. Ok panowie macie rację, jakoś zawsze mi ucieka ze jeszcze Fujimi robiło Harriery...
  14. Pierwszą moją myślą było - jaki FRS.1 z Revla w 72??? Ale jak patrzę na wypraski to wszystko jasne - przepak Italeri. Mam jakieś pozostałości kalek po SHar-ach Italeri i Hasegawy, daj znać to mogę podesłać. pozdr ww Edit: jednak nie przepak, raczej jakiś klon, części generalnie te same ale inny rozkład na ramkach, i trochę uzbrojenia dodali
  15. wbijaj nie zastanawiaj się Jeżeli model nie został wyróżniony w ubiegłych edycjach to jak najbardziej może być wystawiony do oceny w tym roku. Jeżeli zaś model został wyróżniony - to zawsze można go wystawić z zastrzeżeniem że jest poza oceną, jesteśmy otwarci na wszystkich chcących pokazać swoje modele A że kolega spod Wawelu to zapraszamy także do zainteresowania się stolikiem klubowym IPMS Kraków, tam też na pewno znajdzie się miejsce pozdrawiam i do zobaczenia! ww
  16. albo Vallejo - podstawowa zieleń: 70.887 (093) https://www.dominiox.com/en/vallejo-model-color/598-093-70887-vallejo-model-color-brown-violet-fs34088-ana613-17ml-8429551708876.html
  17. ponieważ maluję gł. farbami olejnymi to wrzucę swoje 3 gr: ad 1. ja stawiam na "nieszczelne" maskowanie, pozostają drobne szczeliny którymi w trakcie malowania aerografem odkurz z farby dostaje się do środka. Ja osobiście nigdy nie miałem najmniejszego problemu wynikającego z oparów farby/rozpuszczalnika. No chyba że rozcieńczasz czymś bardzo agresywnym - nitro, aceton, ale zakładam że nie, przy standardowym np. wamodzie/benzynie/rozcieńczalniku Humbrol nic się nie ma prawa dziać. ad 2. to już jest kwestia techniki malowania, a ściślej kładzenia za dużej ilości farby przy masce, o którą ów nadmiar farby się "opiera", naturalne wtedy jest że jak farba zaschnie, ty zdejmiesz maskę to zostanie schodek z zaschniętej dużej ilości farby (to samo tyczy się malowania kamuflażu z użyciem masek). Jedna rada - malować delikatnie miejsca maskowań, nie zalewać farbą. pozdr! ww
  18. w 2-wojennym Luftwaffe występowały 2 kolory wnętrza, we wczesnych maszynach RLM 02 - jasny szaro zielony, i w zasadniczej większości maszyn RLM 66 - ciemny szary (nazywany także black/bazalt/tank-gray) - tak jak w Twoim modelu. U Ciebie wyszło faktycznie dość ciemne wnętrze, ale to jest całkiem właściwy kolor (popatrz na odpowiedniki RLM66 u innych producentów, co do Humbroli to ja osobiście spotkałem się jeszcze z użyciem farby nr 67, niewiele jaśniejsza). Jeżeli taki ciemny odcień Ci nie odpowiada to proponuję przetrzeć wnętrze suchym pędzlem jasnym szarym/jasnym błękitno szarym. Wnętrze nie jest puste, coś tam jest, po takim zabiegu rozjaśni się i zyska trochę życia. powodzenia i pozdrawiam! ww
  19. Witam, wyszło w miarę ładnie, ale model nie jest jeszcze skończony; - łopatki śmigiełka prądnicy powinny być alu/srebrne - te klocki na ramionach wózka, na których opierają się skrzydła były obite skórą, powinny mieć inny kolor niż sam wózek - nie wiem, ciężko na filmiku dojrzeć, czy końcówka pitota też jest srebrna, a powinna - co się stało z oszkleniem że jest takie nieprzejrzyste? poza tym - plus za wciągniętą płozę, wygląda lepiej niż na zestawowych listwach, choć w mojej wiedzy była ona albo czarna albo w kolorze spodu, raczej nigdy stalowa - plus za ładne wykonanie opon (niemieckie opony są właśnie takie brązowo-czarne) oraz za przybrudzenie końcówek skrzydeł - mało kto pamięta że pod koniec dobiegu Komet opierał się na końcówce skrzydła (tak jak szybowce, bo to w końcu był eksperymentalny szybowiec, bez planowanego wdrożenia do produkcji, który jednak przez kilku wariatów został do niej skierowany) - minus za malowanie - mimo aerografu gruba warstwa farby, miejscami widać znikające linie podziału, model miejscami jakby zalany farbą - nie udało ci się także odtworzyć charakterystycznego stylu mottingu na ogonie, to ni były po prostu okrągłe ciapki, tam się trzeba troszkę bardziej przyłożyć. pozdr ww
  20. niby tylko biedronkowy, a całkiem ambitnie wykonywany, podoba się
  21. fajny, który Humbrol posłużył za kolor podstawowy?
  22. spoko to wygląda, Komet z Academy to wdzięczny zestaw nie sprawiający większych trudności, btw - te dżwignie w kokpicie były od pomp hydraulicznych do wysuwania klap, zegary ładnie wyciągnąłeś zle chyba zapomniałeś całą tablicę pociągnąć suchym pędzlem, zwłaszcza obramowania zegarów i wewnętrznych paneli - dodało by to sporo uroku. widze usunąłeś klocek przy mocowaniu pitota, i dobrze, nie zapomnij o poszpachlowaniu lini podziałów na łączeniu ogona z kadłubem - tam jest ich o kilka za dużo, jak popatrzysz jak wyglądało zawieszenie płozy to chyba zgodzisz się też z sugestią żeby zrobić ją jako wsuniętą (bo generalnie jak siedział na wózku to płoza była wciągnięta pod kadłub). Te listwy z zestawu wyglądają koszmarnie i będą bardzo psuły efekt. Punkt za prawidłowe podejście do slotów ! A jak jeszcze pocienisz łopatki śmigiełka to w ogóle będzie tip-top A w wózku (Scheuschlepper) jak zetniesz te narożniki na błotnikach i dasz poręcze z drucika to model dużo zyska (ja ten wózek robiłem z blaszkami Parta, tam połowa rzeczy jest wymieniona ale tego specjalnie nie widać, co najbardziej widać to właśnie te uchwyty i cienka kierownica) powodzenia i pozdr! ww
  23. Kokpit b ładny, przejrzystość owiewki rewelacja ALE drążki dalej wklejone odwrotnie!! (tył na przód) Popraw bo to będzie bardzo widać Pozdr ww
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.