Skocz do zawartości

Helmut

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Helmut

  1. Aaa, to zmienia postać rzeczy
  2. Ciekawy pomysł, że Madziar, ale jakiś taki za czysty mi się zdaje...
  3. No właśnie niekoniecznie. Każde źródło należy poddać krytyce, a każdą hipotezę badawczą należy poddać weryfikacji - oba w oparciu o aktualny stan wiedzy. Tak, z tego zdjęcia można wywnioskować, że Sporny był murzynem, ale tylko, jeśli świadomie ignorujemy całą pozostałą dostępną wiedzę na ten temat. Podobnie jak w przypadku wysnucia z czarno-białego zdjęcia wniosku, że w Anglii stosowano schemat pustynny. A propos niebezpieczeństw wynikających z interpretowania źródła bez kontekstu albo przy jego niezrozumieniu, polecam rewelacyjny tekst Kołakowskiego "Legenda o cesarzu Kennedym": Co to jest PW13? I tak i nie. TAK, bo oczywiście standardowym rozwiązaniem w Afryce jest kamuflaż pustynny. NIE, bo dobrze wiesz, że przy robieniu modelu konkretnego samolotu najlepiej jest robić go według dokumentacji zdjęciowej oryginału a ta, jak widać, w kwestii malowania jest, hm, jakby to powiedzieć, nie dyskusyjna, bo to za mocne słowo, ale (może) "istnieją wątpliwości, które każą się zastanowić, czy ZX-6 był bez żadnej wątpliwości pomalowany schematem pustynnym". A moim zdaniem właśnie pomocny bardzo, bo - jeśli mam być szczery - to jedynie kombinowanie sceptyczne ma sens, jeśli chcemy zrekonstruować rzeczywistość historyczną. Pytanie oczywiście, na czym nam zależy. Swoją drogą, to (całkowicie bez złośliwości, serio) chętnie przeczytałbym ten zapowiedziany a niezrealizowany jak rozumiem wątek z tą czarno-białą fotografią. Myślę, że wszyscy by na tym skorzystali. Może też być tak, że nie dowiemy się nigdy. Jak pisałem pracę dyplomową, miałem podobny problem. Dostępne źródła pozwalały na równie uczciwą interpretację tak w jedną, jak i w druga stronę. Strasznie to frustrowało, ale moja promotorka powiedziała "jak tak wychodzi ze źródeł, to proszę tak napisać. Że nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy A, czy B". Oczywiście w przypadku modelu tak się nie da - jakieś malowanie MUSI w końcu dostać. Szczerze mówiąc, nie wiem, jaki bym zastosował schemat. Jedyna rzecz, jaka mi przeszkadzałaby w tym schemacie pustynnym, to właśnie te fotografie w kabinach. Na razie wiem na pewno, że jak będę robił jakiegoś spita z PFT, na pewno nie będzie to ZX-6. Bo chcę zrobić w pustynnym i nie mieć co do tego wątpliwości (pewnie skończy się na którejś piątce).
  4. Oj, czuję ten ciężar odpowiedzialności... Postaram się więc podejść do Twojego pytania najuczciwiej, jak umiem. Twarde dane. - Wiemy, że w styczniu 1943 dowódcy RAF poprosili o przekierowanie do Afryki dziewiątek pierwotnie wysyłanych na Maltę. - Z tego, co widzę, z dziewiątek tylko ZX-9 latał wcześniej w Afryce, pozostałe trafiły do PFT bezpośrednio z Anglii przez Gibraltar - Z dostępnych zdjęć wynika, że w kamuflażu pustynnym NA PEWNO były ZX-0 i ZX-1 oraz wysoce prawdopodobnie ZX-4. O innych nie wiemy nic. - Wiemy, że w schemacie pustynnym wiatrochron i część kadłuba przed nim były malowane Middle Stone. Teraz przesłanki o wysokim stopniu prawdopodobieństwa: - Zdjęcia zamieszczone powyżej wskazują, że w okolicy wiatrochronu ZX-6 był pomalowany farbą o ciemnym odcieniu. - Ze zdjęć z ZX-6 na pierwszym planie można wywnioskować, że kolory zastosowane na tym samolocie były zdecydowanie mniej kontrastowe, niż na innych, widocznych w tle. - Można przyjąć, że ze schematów malowania używanych wówczas przez RAF, a możliwych w tym teatrze wojennym takim niskim kontrastem charakteryzuje się właśnie Temperate Sea Scheme. Pozaźródłowe argumenty: - Wojtek Matusiak, czyli facet, który po kołpaku śmigła odróżni Spitfire'a z serii AA od serii X opublikował w ważnej książce tego Spitfire'a w takim, a nie innym malowaniu. Musiał mieć ku temu powody i dowody. I wątpliwości: - Moje osobiste psychopatologie każą mi wybierać rzeczy nietypowe, dziwne i od czapy. Dlatego dłubię Koolhovena w 1:48, mam w planach przerobienie Havoca na Turbinlite i w życiu nie zrobię Spitfire'a RF-D. Więc kiedy nadarza się okazja wywalenia ogólnie przyjętego i od lat funkcjonującego przekonania - jak w tym przypadku kamuflaż pustynny ZX-6 - wchodzę w to z pieśnią na ustach. Teraz piłka po Twojej stronie
  5. Uwaga słuszna częściowo - na drugim zdjęciu nie ma ostrych cieni, więc na pewno nie jest to "pełne słońce". Z pierwszym zdjęciem - pełna zgoda, ale rozwieję wątpliwości co do intensywności koloru (tym razem w kabinie K. Sporny):
  6. MOŻLIWOŚĆ - na pewno. Wiemy, że dziewiątki dla PFT ściągano w pewnym pośpiechu i bałaganie - bo mieli je obiecane od początku, a na tymże początku dano im piątki - więc zapewne ściągano je, skąd się dało. Tak więc spokojnie możemy założyć, że między pustynnymi trafił się i morski. Oczywiście tu już poruszamy się po obszarze przypuszczeń i to, co możemy zrobić to zwiększyć lub zmniejszyć ich prawdopodobieństwo. Najważniejsze teraz to uczciwie podejść do materiału źródłowego i zobaczyć co z niego wynika.
  7. Zalezy o których dywagacjach myślisz Tych o malowaniu ZX-1 - na pewno. Pozostałych już niekoniecznie. Zwłaszcza jak przyjrzymy się dwóm zdjeciom, które właśnie rzuciły mi sie w oczy: Tu jest Skalski w kabinie (jak widać) ZX-6). A tu Machowiak w kabinie innego. I zwróćcie uwagę na różnice w jasności farby jednego i drugiego. Przypomnę, że akurat w tym miejscu na jednej i drugiej burcie był kładziony ten sam kolor. Machowiak ewidentnie siedzi w czymś, co jest bardzo jasne - czyli Middle Stone. A Skalski - no, właśnie. Nawet biorąc pod uwagę wszystkie filtry i inne takie rzeczy raczej nie jest to Middle Stone. A Dark Earth nie może to być, bo w tym miejscu mógł być tylko właśnie Middle Stone... Niezależnie, wiemy też (Śliżewski, Sojda, Cyrk Skalskiego), że Machowiak nie odniósł żadnego zwycięstwa na ZX-6. Oczywiście, nie oznacza to, że na nim nie latał, ale przynajmniej trochę zmniejsza prawdopodobieństwo. Tu już trzeba by zajrzeć do jego książki lotów...
  8. Różnice kolorystyczne kładłbym na karb kalibracji aparatu i rozjazdu maszyn drukarskich; i tu i tu autorem jest Matusiak, a nie sądzę, żeby przeczył sam sobie. Inna sprawa, że ten profil od Kwinty, jeśli by go brać dosłownie, czyli Extra Dark Sea Grey/Dark Earth/Sky też - w kontekście maltańskich malowań - nie jest niewiarygodny (zob. nr 29). A na czarno-białych zdjęciach taki samolot też może wyglądać jako jednobarwny, bo kontrast między tymi dwoma górnymi kolorami też nie jest za duży.
  9. Polish Fighter Colours vol. 2, s. 308
  10. No u mnie jak wół, że Sea...
  11. Ja chętnie wysłucham przynudzania o robieniu odciągów...
  12. A nie rozważałeś propozycji z Polish Fighter Colours 2, według której ten akurat Spitfire był w schemacie Temperate Sea?
  13. A to zabawne, bo ja na początku podchodziłem do tych cywilnych jak pies do jeża. Ale chyba mi się zmieniło, jak zobaczyłem "Josephine" na gotowo. A w kolejce są jeszcze dwa wcielenia G-AIDN No chyba cuś w tym jest... A dziękować wielce!
  14. Nie mogę oderwać wzroku od olinowania!
  15. Nr 46. Spitfire Mk. Vb, AB910, ucywilniony jako G-AISU 14 lipca 1947 (albo 25 października 1946, według innych źródeł) stając się maszyna wyścigową pilotowaną przez G/C Allena Wheelera i w jednym z takich malowań prezentowany poniżej. W 1955 r. sprzedany z powrotem do Vickersa i od 1965 po dziś dzień lata w składzie Battle of Britain Memorial Flight (https://www.spitfireab910.com/about). Dokładny odcień granatu nie jest znany, ja zastosowałem FS35056 (Azul Oscuro z Vallejo Model Air, 71.090) z tego prostego powodu, że takiego koloru w kolejcji jeszcze nie nam. Po sieci można znaleźć ten sam schemat, ale z opaską czerwoną i numerem 82. Są też dyskusje, czy opaska w tym malowaniu nie jest przypadkiem żółta. Model Revella, śmigło Airesa. Musiałem też podłubać przy wiatrochronie, zeszlifowując szybę pancerną, której ta maszyna już wówczas nie miała. Kalki - projekt własny, druk na zamówienie.
  16. O ile pamiętam, to wsiadali po prostu od góry, pewnie jakoś tam się skręcając w chińskie osiem... Owiewka na pewno była przymocowywana przez obsługę naziemną, jak pilot już był w środku, a w sytuacji awaryjnej po prostu odrzucana (nie wiem, czy wykorzystywano do tego jakiś ładunek). Jakoś się wygramolać (wygramalać?) musieli, bo w normalnych wersjach też chyba w czasie walki nie mieli czasu bawić się w otwieranie drzwiczek (które i tak pewnie by się zamykały przez pęd powietrza). Do sprawdzenia
  17. Nr 45. Podobno pierwszy ucywilniony Spitfire, wcześniej Mk. IIa P8727, przerobiony najpierw na Mk. V (b?), a potem na wersję ratowniczą ASR IIc i 24 lipca 1946 sprzedany prywatnemu właścicielowi. 15 kwietnia 1947 zaliczył przyziemienie po starcie z lotniska Kastrup w Kopenhadze i zapewne poszedł na złom . Po sieci można znaleźć kilka zdjęć w malowaniu cywilnym; co ciekawe, napis "Josephine" pojawił się zapewne dopiero pod koniec życia maszyny. Na tych zdjęciach bardzo słabo widać powierzchnie skrzydeł, więc układ liter rejestracji cywilnej jest do pewnego stopnia hipotetyczny, podobnie jak odcień kremowego. Niezależnie jednak uważam, że w tym schemacie prezentuje się naprawdę ładnie. Aż dziw, że żaden właściciel cywilny nie powtórzył tej wdzięcznej i bardzo spitfajerowej linii podziału kolorów.... Model Revella, farby Vallejo Air, czarna i mix z białej, żółtej i czarnej. Kalki - projekt własny, druk na zamówienie.
  18. Nr. 44. Portugalczyk jak nóż bezlitosny, czyli Spitfire LFVb, 2. Esquadrão, Força Aérea Portuguesa, lotnisko Tancos, lipiec 1952. Maszyna wcześniej służyła w Portugalii w klasycznym kamuflażu RAF OG/DG/MSG, właśnie w 1952 roku zaczęto wszystkie portugalskie samoloty przemalowywać na zestaw dwubarwny. Trochę się naszukałem, jakie to były konkretnie kolory, bo wszędzie funkcjonują po prostu jako "zielonooliwkowy" i "jasnoszary". Nie pamiętam już gdzie znalazłem informację, że ten zielony to FS34102, czyli taki, jak włoskie Verde Mimetico 3, który to kolor zastosowałem byłem (Hataka A021). Nie mając już żadnej wiedzy o kolorze spodu uznałem, że pójdę analogią i dałem Grigio Mimetico (Hataka A044), a co. Model Revella, nic dodać nic ująć. Kalki - projekt własny, druk na zamówienie.
  19. Nr 43. Spitfire Mk. VI BR286, 1402 Meteorological Flight, 1943 rok. Był to jeden z dwóch Mk. VI używanych w tej jednostce, więc jest 50% szans, że w okresie 15 września-28 października 1943 wykonywał na nim loty polski pilot Klemens Prusak, służący wówczas w tej jednostce (http://obcesamoloty.lotnictwo.net). Model Italeri, nominalnie właśnie Mk. VI, ale Włosi najwyraźniej nie zarejestrowali , że Mk. VI, jako wersja wysokościowa, miał kabinę ciśnieniową wczesnego typu, więc nie miał ani odchylanych drzwiczek, ani szyn do odsuwania owiewki (żeby było zabawniej, revellowskie modele Mk. Vb, które robiłem potem, fabrycznie tych szyn i drzwiczek NIE mają, choć mieć powinny). Malowanie jest hipotetyczne, choć poparte dowodami - samoloty zwiadu meteorologicznego rzeczywiście były malowane w całości takim kolorem - Deep Sky (tutaj w tej roli błękit pruski z Vallejo Model Color 70.965, notabene farba koszmarna, bo błyskawicznie, nawet jak na akryl, ulegająca ścieraniu na wrażliwych krawędziach), natomiast akurat na ten samolot i tę konkretną jednostkę żadnych kwitów nie mam. Na potrzeby kolekcji wychodzę z założenia, że ta maszyna MOGŁA być tak pomalowana i nie mam żadnego dowodu, że tak malowana NIE BYŁA. Litera kodowa i rondle z zapasów. I na koniec - babol straszliwy. Coś mnie chyba musiało ciężko zaćmić, że numer kodowy wydrukowałem jako BS, a nie BR, jak być powinno, a o pomyłce zorientowałem się dopiero teraz, pisząc ten tekst. Jak jeszcze będę miał siłę i przestrzeń, to poprawię.
  20. Nr 42. Spitfire Mk. XVIe, South Arfican Air Force, Air Operations School Langebaanweg, 1953 r. Model KP, jak na razie jedyny w tej kolekcji w malowaniu i oznakowaniu zestawowym. Problemem był dobór kolorów, bo w zależności od źródła górny szary przedstawiany jest jako Extra Dark Sea Grey, Dark Sea Grey albo Ocean Grey (KP podaje ten ostatni). Przyjrzałem się jednak zarówno kolorowym zdjęciom archiwalnym oraz współczesnym latających zabytków i wyszło mi, że najbliżej jednak do Dark Sea Grey, który zmieszałem 1:1 z hatakowskich Ocean Grey i Extra Dark Sea Grey. Dół to klasyczny Medium Sea Grey (Hataka).
  21. Helmut

    T-28 HobbyBoss 1/35

    Bańka na mleko na tyłku - przeurocza!
  22. Nie, to akurat robota samego tatusia (córka dostarczyła materiałów do podbierania...)
  23. Ja wiem, że trochę offtop, ale... Wesołych Świąt!
  24. Bardzo ciekawe malowanie - lubię takie modelarskie śledztwa a potem ich odtwarzanie. Bardzo ładnie wyszło to zamalowanie Invasion Stripes na górnej powierzchni. Jedyna łyżka dziegciu to ostateczna faktura - jakieś gruzełki powychodziły, jakby aerograf źle rozpylał farbę i powierzchnia nie jest gładka (to chyba jest tak, że najłatwiej zauważyć u innych to, co samemu nie wychodzi, bo człowiek jest wyczulony). Ale poza tym jednym (albo z większej odległości ) - rewelacja. Schemat malowania wbija w fotel. I metal, i farba, i przenikanie kolorów i jeszcze ten oczojebny żółty na nosie... A wisienką na torcie ta falbanka pomiędzy skrzydłami a kadłubem!
  25. Nr 41. Spitfire F.22, 1 Fighter Squadron, South Rhodesian Air Force, 1951-1954. Model zdaje się Special Hobby, na pewno bez porównania lepszy niż tego tajemniczego "Admiral Models", z którego robiłem Seafire'a F.47 (nr 34) - dobrze spasowany (poza oszkleniem), linie podziału czyste i wyraźne. Kolor - Medium Sea Grey (Hataka), tak przynajmniej podaje zdecydowana większość źródeł, na które się natknąłem. Kokardy były w zestawie, jedyne dodrukowywane rzeczy to zielonożółte belki (znak rozpoznawczy Południowej Rodezji) i numer seryjny na kadłub i pod skrzydła. (EDIT: w tzw. międzyczasie zorientowałem się, że te samoloty były wykończone na błysk, więc jeszcze poprawiłem to na modelu (Sidolux z pędzla) i wstawiam prawidłową fotkę)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.