Skocz do zawartości

Helmut

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Helmut

  1. O jakie to piękne! Miałem, a przynajmniej kojarzę opakowanie i amerykańskie kalki. To była jakaś odmiana po co prawda tanich, ale cholernie upierdliwych Mustangach z wakuformy (też Horbaczewskiego oczywiście). A byłbyś tak miły i wyciągnął sam model z tej folii?
  2. Sprowokowany przez kolegę @myszaty postanowiłem pouzupełniać miejscami zbyt lakoniczne opisy modeli, czy raczej historie ich pierwowzorów, zwłaszcza, że trochę tego mam nagromadzone jako efekt riserczu. Tak więc na pierwszy ogień idą numery 13 (High Speed Spitfire) i 15 (PR Mk. IVT). Jest szansa, że ciąg dalszy nastąpi :).
  3. Fajna rzecz. Rozumiem, że masz jakieś kwity na ten przeszczep?
  4. Że mnie zakłopotałeś, to mało powiedziane . Dziękuję... A poza tym to po takim dictum zaczynam się zastanawiać, czy nie wypada pouzupełniać miejscami dość skromnych informacji o samolotach, zwłaszcza na początku kolekcji...
  5. O! Które? A gdzie walczyły? A nie przemalowali którychś na swoje maziaje?
  6. No i jeszcze plus ode mnie za maszynę, której historię widać w malowaniu. Napiszesz, gdzie on latał? Piszesz o "trzech największych użytkownikach" - czy Włosi mieli całą jednostkę D.520?
  7. Helmut

    I-16 typ 10 ICM 1:32

    Może to wątpliwa jakość ruskiej benzyny? Jak pisałem o okopceniach, miałem konkretnie na myśli ich odwzorowanie na klapach podwozia - to, że niespodziewanie tworzą taki wzór. Jak się chwilę pomyśli, to niby oczywisty fakt, ale dla mnie jakiś taki, hm, przyjemnie zaskakujący.
  8. To ten z żółtym kołpakiem, bez pasów inwazyjnych i paszczy rekina. No to fotnąłeś dokładnie tego, co co trzeba
  9. Helmut

    "Zocha" Hasegawa 1/72

    20-letnie oleje Humbrola usunąłem. Tym zmywaczem do akryli...
  10. Helmut

    "Zocha" Hasegawa 1/72

    Jeśli malowałeś akrylami, to powinno dać się zeskrobać - ja do takich rzeczy używam odpowiednio zaostrzonego bambusowego patyczka. Jeśli farba jest bardziej uparta, to spróbuj zmywacza Wamodu (niby jest tylko do akrylu, ale to taki zajzajer, że usuwa wszystko do gołego plastiku, ze szpachlówką włącznie) - na cienkim pędzelku tak, żeby nałożyć precyzyjnie na odpowiednie miejsce.
  11. Nr 49. Spitfire Tr Mk. VIII (MT818, czyli ten sam, co nr 2 i 48 w niniejszej kolekcji, ale w jeszcze nowszym gajerku). Maszyna została sprzedana Johnowi S. Faireyemu 7 sierpnia 1963 roku i pozostawała jego własnością do 29 września 1976 roku. W pewnym momencie została przemalowana na ciemne indygo z białym pasem i taka właśnie odwiedzała rozliczne pikniki lotnicze. Malowanie, które przedstawiam poniżej jest potwierdzone na wrzesień 1970 roku. Od 1976 roku zmieniała właścicieli, o ile się zorientowałem, przynajmniej 10-krotnie, trafiając przy okazji za ocean. Na tę chwilę, jak się zdaje, jest własnością niejakiego Paula Marcusa Andrewsa, a stacjonuje w Biggin Hill Heritage Hangar, pomalowany w regularny wojenny kamuflaż OG/DG. Samolot jest w pełni sprawny i lata, w tym komercyjnie, więc jeśli więc ktoś ma wolne 2975 funtów, może nim sobie polatać przez pół godziny nad Kentem (dla uboższych jest opcja lotu Mustangiem za jedyne 2250 funtów). Samolot ten jest o tyle ciekawy, że jest jedynym zachowanym na świecie prototypem Spitfire'a. Model robiony równocześnie z poprzednim, więc na temat budowy i zmian nie ma się co rozpisywać. Pomalowany Azul z Vallejo (71.004) z dodaną odrobiną czarnego i czerwonego - z kolorowych zdjęć oryginału z epoki wychodziło mi, że jest to bardzo ciemny granat z lekkim zafarbem w strone fioletu. Kalki - rysunek własny, druk na zamówienie. Wirek na kołpaku malowany z ręki.
  12. A patrzyłeś w Overtreesach?
  13. Helmut

    I-16 typ 10 ICM 1:32

    A kto powiedział, że nie mogą?
  14. Helmut

    I-16 typ 10 ICM 1:32

    To zależy, kto pisze. Anglosasi mają pełne prawo tak pisać.
  15. Helmut

    I-16 typ 10 ICM 1:32

    Przepraszam, jeśli uznasz to za czepianie się, ale pilot nazywał się Kaługin, nie Kalugin. Stosowanie międzynarodowej transkrypcji rosyjskiego w sytuscji, gdy slfabet polski dysponuje literami dokładnie oddającymi rosyjskie wygląda sztucznie i pretensjonalnie, a z językowego punktu widzenia jest moim zdaniem po prostu błędem. Więc Żukow, a nie Zhukov, Pokryszkin, a nie Pokrishkin, Ławoczkin, nie Lavochkin, i tak dalej.... A model ładny, podobają mi się zwłaszcza okopcenia na klapach podwozia. Można prosić trochę zbliżeń, zwłaszcza kabiny?
  16. Jak to było? "Przyszedł leśniczy, wyrzucił nas i Niemców"? Jestem pod wrażeniem, bo to właśnie jedna z rzeczy, które mi sprawiają taką frajdę w modelarstwie. Totalnie niesztampowe kombinowanie, jak i z czego zrobić to, czy tamto.
  17. Pewnie nie. Może kiedyś do tego dojrzeję, ale na razie zamknę kolekcję tak, jak założyłem na początku - zależało mi na podkreśleniu kolorów. Zresztą nie miałbym teraz siły na robienie washa seryjnie na 50 modelach....!
  18. A dyć konwencja, panocku, coby kolorki piykniej po łocach walili, hej!
  19. Żeby było zabawniej, ja w życiu nie przypuszczałem, że tyle ich naprodukuję. Ja myślę, że wiesz, tylko boisz się przyznać Trafiłeś, ten jest planowany jako nr 50, tylko czekam aż mi przyjdzie model, bo zamówiłem dla oszczędności w overtreesie. Tylko te , żółte to są tak naprawdę złote, więc będzie naprawdę na wypasie. Tego akurat gdzieś ciągle mam w odwodzie; dotąd byłem przekonany, że kolorystyka sie powtarza, ale jak się teraz przyjrzałem, to okazuje się, że właśnie nie... Ten "Dark Green" to jest tak naprawdę Forest Green, FS34079; szybki przegląd galerii uświadomił mi, że takiego nie mam. wiedziałem, że jestem ślepy, ale żeby aż tak? Srebrnego już mam (17) .... No to ten Sky na dole trochę zmieniałby postać rzeczy. Muszę pomyśleć.... Z tego, co widziałem, to te szwedzkie były w standardowym PR Blue. Ten też srebrny, ale musiałbym się zastanowić, czy te czerwone akcenty kwalifikowałyby go jako nowe malowanie Wydaje mi się, że na stronie Melius Manu był jakiś poradnik. Zasadniczo chyba musi być to grafika wektorowa. Ja rysuję sam w Illustratorze - odrysowuję z tego, co znajdę w sieci i odpowiednio skaluję (chociaż z doświadczenia wychodzi mi, że często z tą skalą nie trafiam, zobacz choćby numer seryjny w nrze 32) i wysyłam do druku. Jest kilka firm w PL, które świadczą usługi druku kalek (https://modelwork.pl/topic/49614-kalkomania-na-zamówienie/). Jeśli byś chciał skorzystać z któregoś z moich projektów, daj znać na priv, podeślę wektor.
  20. Miliput...?
  21. Nr 48. Spitfire Tr Mk. VIII (MT818, czyli ten sam, co nr 2 w niniejszej kolekcji, ale w nowszym gajerku). Po próbach w Boscombe Down w latach 40-tych, w 1956 roku samolot został własnością niejakiego Viviana Bellamy'ego, właściciela Hampshire Aeroplane Club, w którego barwach latał na różnych imprezach lotniczych . W Paris Air Race w 1959 roku został najszybszy tłokowym samolotem, jaki kiedykolwiek pokonał trasę Paryż-Londyn. W 1961 roku z kolei brał udział w King’s Cup Air Race - i w takim właśnie malowaniu go prezentuję. Bellamy był jego właścicielem do roku 1963. Tu już nie było tak prosto, jak przy nr 2, bo w tzw. międzyczasie AZ-Model przestał produkować ten model. Zrobiłem go ze standardowej dziewiątki z KP. oczywiście największym wyzwaniem było dorobienie oszklenia drugiej kabiny. Próbowałem długo wydziergać coś z wakuformowej osłony do F-16 (Toro), która wydawała się mieć najlepszą krzywiznę, ale poległem. Impas przerwała dopiero moja Pani, która znalazła jeszcze jedną firmę robiącą Spitfire'y Tr. IX - CMR. Tyle, że oni nie dość, że robili go w żywicy, w związku z czym kosztowało to prawie dwie stówy, to jeszcze - także przestali go produkować jakiś czas temu. Ale tak sobie myślę, że nawet jak przestali produkować, to przecież jakieś tam kabinki z vacu mogą im się jeszcze po magazynach walać... Z głupia frant napisałem do nich - i masz, nie dość, że mieli, to jeszcze byli tacy mili, że przysłali mi gratis! To zresztą nie koniec, bo jak juz wyciąłem dziurę na drugą kabinę i zacząłem przymierzać, nijak nie schodziło mi się to z liniami podziału, które widać na zdjęciach oryginału. Po dłuższym przyjrzeniu się okazało się, że to nie takie proste, po prostu wyciąć drugą dziurę. Otóż w tych wersjach pierwsza kabina była przesunięta jakieś pół metra do przodu, a szybkę za owiewką - skrócono. Miałem więc dodatkową zabawę, ale efektem ubocznym tego są, może co prawda amatorsko, ale jednak zrobione wektorowe plany tej wersji, więc jakby ktoś miał potrzebę, to służę. Na sam koniec, już w trakcie malowania, zorientowałem się, że ten egzemplarz miał inne (niż pierwotnie) rury wydechowe. Tzn. dali mu okrągłe w miejsce standardowych fishtails. Całe szczęście miałem takie w złomie. Model malowany farbą o nazwie "All. SV Gol Azul Claro" (cokolwiek by to nie znaczyło) z Vallejo (71.317), kalki projektu własnego. Przy okazji: obserwacja zdjęć oryginału pokazuje, że AZ-Model trochę się rozpędził dając czarne kółka z numerem startowym również na końcówkach skrzydeł. Niewykluczone też, że w innym miejscu kopnąłem się ja, robiąc napis "Hampshire Aeroplane Club" z jednej strony, a "R. J. Mitchell" z drugiej (te takie małe bździny pod wydechami) białe, bo na niektórych zdjęciach są wyraźnie czerwone. Ale na innych nie. Więc już nie wiem.
  22. O, dzięki! Nie wiedziałem, że oni już wtedy na coś takiego wpadli.
  23. "Zmęczona powierzchnia" wygląda świetnie! Zastanawia mnie tylko tak ciemne białe poke na znakach - nie za ciemne...?
  24. Nr 47. Spitfire PR Mk. XI, Fuerza Aérea Argentina, 1949 rok. Inne źródła podają, że samolot był na składzie Instituto Aeronáutico. W każdym razie wiemy, że maszyna ta była zakupiona do testów. W ogóle z argentyńskimi Spitfire'ami wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia, mianowicie na takim samolocie (nr ser. PL972) dokonano najdłuższego w historii przelotu Spitfire'em - 4/5 maja 1947 roku ta maszyna, pilotowana przez Jamesa Storeya przeleciał nad południowym Atlantykiem z Dakaru do Natal. Na tę okazję wyposażono go w dodatkowe zbiorniki paliwa, tak, że łącznie zabrał 400 galonów benzyny. W Argentynie został zarejestrowany jako LV-NMZ i znane są jego zdjęcia w naturalnym duralu, z cywilna rejestracją i wojskowymi kokardami. Nie mam pojęcia, czy potem go przemalowano i czy zrobiłem model dokładnie tej maszyny, ale prawdopodobieństwo jest chyba spore. Model KP, w wersji PZP, z nowiutkiego zestawu "International" (tutaj podziękowania dla kolegi filipsg, który stronę wcześniej podrzucił mi informację o tym modelu. Dużo się nabiedziłem z malowaniem, łącznie z dopytywaniem się modelarzy na forach argentyńskich. Ostatecznie skapitulowałem przed statystyką: większość źródeł i informatorów podawała humbrolowski Dark Green 30 (dla niepoznaki nazywając go Olive Drab, czym wprowadzała mnie w lekką konfuzję) i Aircraft Blue 65. Z grubsza takie odcienie znalazłem na modelach innych argentyńskich maszyn z tego okresu, w tym królującym na ichniejszych forach I.Ae. 24 Calquin - argentyńskiej kopii Mosquito, ale z tak słabym silnikiem, że okazał się totalnym dizastrem i zbudowano go tylko 100 egzemplarzy. Z jakichś niepojętych powodów bardzo go tam cenią. Swoją drogą, czego to się człowiek nie dowie, szukając jednego schematu malowania, co?
  25. Helmut

    Jak-9M, Jak-9P

    Ładne, chociaż takie jakieś za czyste; zwłaszcza temu szaremu przydłoby się trochę uprzestrzennienia... A podałbyś, co to za lata, jednostki i czym malowałeś?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.