Skocz do zawartości

Helmut

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Helmut

  1. Ajabym te części podszlifował od środka, dorobił wręgi i próbował zakładać na silnik tak, żeby można było przedstawić model i tak, i tak. Ale to, jak napisałem, tylko ajabym.
  2. Moim zdaniem nie zniknie, bo i tak zostaną Ci blachy z okapotowania, z którymi coś trzeba też zrobić. No i nadal nie napisałeś, jaki konkretnie samolot chcesz odwzorować (bo rozumiem, że ostatecznie to jest celem). Fotka malowania z instrukcji albo przynajmniej numer seryjny ułatwiłyby sprawę...
  3. Helmut

    100 Lat polskich skrzydeł

    To lubię - nie tylko model jako taki, ale i historia i ludzie. To daje zupełnie inny, głębszy wymiar. Niezależnie - nie myślałeś o jakimś washu? Jakoś tak die-castowo wygląda...
  4. Helmut

    SMER 1:48 MiG-17/Lim-6

    To ja się jeszcze dopiszę, zwłaszcza, że warunki brzegowe wiekowi-doświadczeniowe mam podobne do Autora. Jest dobrze, jest potencjał, idź dalej w tę stronę! Że malowany pędzlem, t w ogóle nie widzę (ale może jestem ślepy), wash nienachalny, następny będzie lepszy. Trzymam kciuki i czekam na następny!
  5. Udało się znakomicie, jeszcze raz to powiem, ten ogrom się po prostu czuje.Świetna robota!
  6. Prezentuje się znakomicie. Brudzenie na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt mocne (zwłaszcza kratka na kadłubie), ale tak naprawdę tylko potęguje efekt ogromu tego bydlęcia i świetnie spełnia swoją rolę. Nie wiem, co konkretnie tak działa, ale oglądając te zdjęcia po prostu niemal namacalnie czułem, jakie to było wielkie... Ile toto ma w centymetrach? A środek jakiś był przewidziany?
  7. No więc właśnie ja mam dokładnie tak samo...
  8. OK. Na początku jest dwukolorowy, co pasuje zarówno do raportu z kraksy, jak i prawdopodobnie stosowanego wówczas schematu kamuflaży na Fiatach. Dobrze tłumaczy też fakt podobieństwa odcieni średniego szarego na skrzydle z tłem na kadłubie. To się składa. ALE (i to nie jest "czepiam się", tylko "coś mi w tym nie pasuje" - tak samo, jak "coś mi nie pasuje w mojej tezie o domalowaniu DE". Chcę dojść jak najbliżej faktów, a nie udowodnić, że mam rację): 1. PO CO bawiono by się w domalowanie trzeciego koloru, i to jaśniejszego? 2. Jaki to mógłby być kolor? Jest jaśniejszy od GM4. (Dla uproszczenia przyjmijmy najciemniejszą odmianę GM, mimo że raport o tym samolocie określa ten kolor jako żółty. Ale może to zasługa ostrego słońca?) Pierwszy, który mi przychodzi do głowy, to Middle Stone, ale on jest, z tego, co sprawdziłem, praktycznie nieodróżnialny od GM4. Jest taka farba jak Light Stone, sam nawet zrobiłem Spitfire'a w takim kolorze, ale a)jest na Spitfire amerykańskim, b) był to jeszcze czas, kiedy bezkrytycznie wierzyłem w instrukcje producentów, więc nie mam pewności, czy to byłby dobry wybór. 3. W tej sytuacji ster kierunku byłby pomalowany MS/DG?
  9. Tak na szybko radziłbym poszukać samemu zdjęć z epoki - czy to w sieci, czy w jakiejś monografii. Z tego, co się zorientowałem, to do instrukcji producenta modeli należy w tej kwestii podchodzić ze zdrową dozą nieufności. A z własnoręcznie przeprowadzonej kwerendy płyną same korzyści (z nauką zarządzania stresem, jeśli się nic nie znajdzie, włącznie)
  10. Najprościej byłoby je po prostu zamalować; to zrobiono z fasci na skrzydłach, na kadłubie rondlem przykryto numer 13. Wydaje mi się, że na jednym ze zdjęć (nie zamieszczałem go tutaj) na prawej burcie widać ciemny ślad po zamalowanym kolorowym znaku fasci. Wydaje mi się też, że na lewej jaśniejsza plama pod literami BT ma górną i prawą krawędź jakby zasłoniła cyfrę 9. Ale na żadnym ze zdjęć burt nic nie widać jednoznacznie.
  11. No niestety nie - pominąłeś Giallo z przodu. Pełen opis schematu brzmi :Giallo Mimetico 1 o Giallo Mimetico 3 + Verde Mimetico 3 o Verde Mimetico 53192 + Marrone Mimetico 1 o Marrone Mimetico 2 ; zauważ, że w tym tekście "o" pomiędzy kolorami oznacza opcję odmiany koloru, a plusami są rozdzielone poszczególne kolory. Potwierdza to zresztą także przykładowy rysunek po prawej. C1A to schemat trójbarwny. Hm, tu się nie mogę zgodzić. Moim zdaniem zdrowy rozsądek (co oczywiście jest kategorią mocno względną) polega na minimalizowaniu wysiłku tam, gdzie tylko można. A szczerze mówiąc nie widzę żadnego koniecznego powodu, dla którego Anglicy mieliby domalowywać na płacie akurat najjaśniejszy (piaskowy?) kolor. W drugą stronę ma to więcej sensu: górny płat, czyli de facto najlepiej widziana z góry część samolotu jest piaskowo-zielona (czy to GM3, czy 4 to chyba nie ma aż takiego znaczenia, choć GM3 bardziej by się prosił o zamalowanie), więc trzeba ją przyciemnić. Zamalowujemy więc większość tego piaskowego (dużo tego, więc całości nam się nie chce, poza tym tego samolotu i tak nikt z niczym nie pomyli), i stąd ten średni szary. Problem pojawia się właśnie dalej, bo reszta nadal pozostaje w dwóch kolorach, a co gorsza, odcień tła - ten jaśniejszy - jest taki, jak ten rzekomo domalowany przez Anglików. I z tym nie jestem w stanie sobie poradzić. Bo właśnie logicznie mi się to nie składa. A z czego to wnioskujesz? Tzn. co takiego tak wyraźnie widać?
  12. Tylko wiesz, nie istniał włoski kamuflaż w takim zestawie, jak proponujesz. Poza tym, jak mi się zdaje argument zdroworozsądkowy: po cholerę Anglicy mieliby dodawać trzeci, piaskowy kolor? Ja się raczej spodziewam, że właśnie dlatego dodali na górnym płacie plamy w DE, żeby przyciemnić całość i sprowadzić do czegoś bliższego TLS, jakim standardowo malowali zdobyczne samoloty. Nie przemalowywali całego, bo po pierwsze dużo roboty, a po drugie - nie było takiej potrzeby. Tego samolotu, nawet w takim kamuflaży myśliwcy RAFu nie mieli wówczas z czym pomylić, bo z Włochami walczyło ich bardzo niewielu. Co innego wszystkie zdobyczne Bf 109 - ich sylwetki kojarzono powszechnie i przemalowanie ich było absolutnie konieczne (choć nie musiał być to powód jedyny). Z Fiatem, w malowaniu, które Anglicy wzięli pierwotnie za pustynne, takiego ryzyka nie było.
  13. Hm. Jeśli chodzi o tę plamę to mam co do niej wątpliwość, bo zobaczcie, że granica odcieni na jaśniejszej plamie przechodzi też przez ciemniejszą - ta końcówka, na którą wskazuje strzałka jest ciemniejsza, niż górna część jasnej plamy. Więc tak jakby ten fragment płata był po całości pobrudzony czymś i to coś zmieniło walor obu kolorów? Żeby nie było, nie neguję, głośno myślę. Wrzucę jeszcze dwa zdjęcia, na którym widać górny płat; są co prawda pod ostrym kątem, ale za to większe i trochę bardziej kontrastowe @Soris: spróbowałem zrekonstruować granice kolorów, które wskazałeś: czy o to Ci chodziło? Niezależnie: jeśli przyjmiemy, że był trójbarwny, to co zrobić z brytyjskimi raportami z kraks, z których )raportów, nie kraks) wynika, że samolot był dwubarwny? No i z informacją, że Fiaty z produkcji wojennej były dwubarwne?
  14. Po pierwsze, to by było za prosto, po drugie niesportowo, po trzecie - malowanie po przejęciu jest dużo ciekawsze, a po trzecie co - dwa lata kwerendy w kosmos???
  15. Dzień dobry, potrzebuję pomocy Mądrości Zbiorowej, bo moje zdolności kombinatoryczne po dwóch latach rozkmniania mówią pas. Buduję Fiata CR.42 w brytyjskim malowaniu zdobycznym Maszyna zasadniczo znana i kojarzona, oryginał do dziś obrasta kurzem w Hendon. Profili kolorystycznych tego samolotu po sieci pełno, zamieszczono go też w Polish Fighter Colours (t. II), wszędzie występuje w "standardowym" włoskim kamuflażu, czyli tło Giallo Mimetico, na nim plamy Verde Mimetico i Marrone Mimetico, nanoszone pistoletem, spód Grigio Mimetico. Tylko że po bliższym zaznajomieniu się z zagadnieniem sprawa wcale nie wygląda tak prościutko. Żeby niepotrzebnie nie rozdymać wątku (a i tak pewnie będzie długi) postaram się zreasumować, do czego udało mi się dotychczas dojść. Maszyna o numerze seryjnym MM5701 przyziemiła na plaży w Orfordness 11 XI 1940 roku i wtedy wyglądała tak: Na razie zostawiając na boku wszystkie dywagacje o odzwierciedlaniu kolorów przez klisze czarno-białe (tak, wiem, że takie coś istnieje i do tego wrócę) samolot wygląda na dwubarwny: jasne (Giallo Mimetico) tło i ciemne (Verde?) plamy. . Problem zaczyna się, kiedy zobaczymy ten sam samolot, ale już z oznaczeniami brytyjskimi: Na górnym płacie pojawia się trzeci kolor, którego na dwóch poprzednich zdjęciach (i to pomimo, co moim zdaniem ważne, robienia tych zdjęć pod dwoma różnymi kątami, nie widać. Wygląda, że Anglicy dorzucili trzeci kolor, prawda? Potencjalnie za wskazówkę można uznać zdjęcie samolotu z boku, gdzie widać przemalowany całkowicie ster kierunku dwa kolory, (tło DE i plamy DG?) wyraźnie kładzione z pędzla, a nie pistoletem tak, aby udawały kamuflaż włoski. Czyli na tę chwilę można roboczo uznać, że samolot oryginalnie był w kamuflażu dwu- a nie trójbarwnym, jak pokazują wszystkie profile, a Anglicy pozamalowywali włoskie oznaczenia i dorzucili trzeci kolor na górnym płacie, pozostawiając zasadniczo oryginalne malowanie. Z kwerendy w kilku miejscach (zasadniczo magazyn "Stormo!", tu, tu i tu) wynika, że Włosi po przystąpieniu do wojny zmienili (przynajmniej gdzieniegdzie, bo, jak wiadomo, z włoskim kamuflażem zasadniczo niewiele wiadomo) malowania, usuwając z trójbarwnego malowania kolor brązowy. Mało tego, samolot, który nas interesuje został wyprodukowany między kwietniem a sierpniem 1940 roku, więc odpada ewentualny argument, że maszyna była w kamuflażu przedwojennym. Czyli że powyższa konkluzja jest prawidłowa (co, od razu uprzedzam czepialskich ;), wcale nie znaczy, że celna, a jedynie spójna ze stanem wiedzy). Tylko jakie to kolory? I tu zaczyna się jazda. We włoskich fabrykach stosowano cztery odmiany koloru Giallo Mimetico (piaskowego) - 1, 2, 3 i 4 i cztery Verde Mimetico (1, 2, 3 i 53192). Brązowy był też w czterech wersjach, ale ta kwestia nie dotyczy już naszego przypadku. Wynikało to (pomijając standardowy włoski burdel) z faktu, że wytwórnie samolotów zamawiały farby u czterech różnych producentów przy czym, żeby nie było za łatwo, wcale nie było tak, że taki np. Fiat brał od tego, a Macchi od drugiego. Poniżej zamieszczam skan wzornika kolorów, przetasowany już lekko przeze mnie, o czym niżej (oryginalny wzornik zapożyczony na potrzeby dyskusji z artykułu w "Stormo!" Zasadniczo interesuje nas górna część tej tabeli, którą podzieliłem wg producentów, a białe napisy na próbkach miały mi ułatwić oznaczenie, jakich farb i kiedy używał Fiat. Wyszło, ze w interesującym nas okresie stosowano tam dwa zestawy, które skrótowo wynotowałem pod próbką Marrone Mimetico. Oznacza to tym samym, że wciąż nie wiem, w jakich konkretnie barwach był samolot MM5701. Zdjęcia maszyny na nosie sugerowałyby, że z GM3, a te z brytyjskimi oznaczeniami - że GM4, prawda? Szczęśliwie dysponujemy brytyjskimi raportami z miejsc rozbicia się Fiatów w tym okresie. Tak, w liczbie mnogiej, ponieważ drugi raport dotyczy maszyny o numerze MM6976, która rozbiła się 29 października tego roku: No i uwaga: w raporcie dla MM.5701 kamuflaż jest opisany jako "yellow-greenish blotches", a dla MM.6976 - "muddy brown with green blotches". Tu miałem intelektualne olśnienie - te maszyny były z różnych serii produkcyjnych; tego drugiego wyprodukowano w październiku 1940. Czyli można przyjąć, że wcześniejsza seria (III/3251, informacje za: G. Apostolo, Fiat CR.42, Warszawa 1997) była malowana tym jaśniejszym zestawem, a późniejsza (V.3315; żeby było zabawniej, to wg. tej książki kończyła się ona na numerze seryjnym MM6952, a kolejna zaczynała od MM.7003, więc maszyna, która rozbiła się w Anglii formalnie nie istniała...) - ciemniejszym. No i nawet zgadzałoby się to z tym pojawiającym się później ciemniejszym kolorem na górze płata - brytyjski DE był dużo ciemniejszy, niż nawet GM4, a co dopiero GM3, który teoretycznie był na MM5701 - czy raczej już w tym momencie BT474, bo taki numer seryjny dostała ta maszyna w Anglii. ALE Przyjrzyjmy się zdjęciu od góry. Odcień pośredniej szarości (czyli teoretycznego DE) jest mniej więcej (próbkowałem w Photoshopie, różnice są mniejsze niż 5%) taki sam, jak koloru tła na kadłubie i statecznikach poziomych, czyli teoretycznego GM3. Nawet zresztą jeśli byśmy przyjęli, że sporządzający raporty z rozbicia samolotów mieliby różne widzenie kolorów i "yellow" w jednym i "muddy brown" w drugim to ten sam kolor (takie założenie przyjął autor artykułu w "Stormo!"), to nadal włoski GM4 jest dużo jaśniejszy od brytyjskiego DE (jest dość podobny do Middle Stone). Czy oznaczałoby to, że Anglicy zasadniczo pozostawili samolot we włoskim kamuflażu, ąle na kadłubie cały piaskowy zapsikali DE i zostawili go tylko w niektórych miejscach na górnym płacie. Mało tego, na sterze kierunku namalowali udawany włoski kamuflaż, ale RAF-owskimi farbami, ale tym razem z pędzla, a co gorsza . Przecież to bez sensu. Na logikę, jeśli już by mieli tyle przemalowywać, to raczej całość przemalowaliby w standardowy DG/DE i po sprawie, trudno mi uwierzyć, że aż tak im się nudziło. Oczywiście całość najprościej zwalić właśnie na to różne odwzorowywanie kolorów na czarno-białych kliszach - że DE wychodzi nienaturalnie jaśniej bo ma większą komponentę czerwoną, dlatego też bardzo jasno też wyszedł Dull Red w kokardzie na płacie - tylko po pierwsze, czy to rzeczywiście tak działa - nie wiem. Materiał był raczej panchromatyczny, bo żółte w kokardzie wyszło jasne, a nie czarne, ale na dalsze rozkmniny w tej materii jestem za cienki. RATUNKU!
  16. Helmut

    Mustang IVA PAF 1/72

    OK, ale w takim razie z grafiki, do której się odwołuję, wynikałoby, że te panele, które nie zostały oznaczone jako platerowane, pozostawały w kolorze naturalnego duralu? Skadinąd wiadomo, że Mustangi (a zapewne i wszystkie inne samoloty) były mozaiką blach o różnym kolorze, ale dla mnie istotny jest fakt, czy tam zaznaczono panele, które były alcladowe ZAWSZE, niezależnie od serii produkcyjnej? I co za tym idzie - pozostałe nie były NIGDY?
  17. Helmut

    Mustang IVA PAF 1/72

    Hm, mnie zaintrygowała ta grafika udostępniona na Scalemates przez Denisa - skan z jakiejś polskiem monografii Mustanga, gdzie niektóre blachy są oznaczone jako "platerowane". Czy ktoś się może orientuje, co to za publikacja i/albo wie, jakim metalem platerowano (wyobrażam sobie, że chodzi tu o pokrywanie galwaniczne), a co za tym idzie- jak to się odbijało na kolorystyce?
  18. Jestem pod ogromnym wrażeniem perfekcyjnego weatheringu, szczerze gratuluję umiejętności i efektownego otwarcia Nowego Roku!
  19. Oj, tu już chyba przesadzasz. Moim zdaniem na zdjęciu od spodu bardzo wyraźnie widać różnicę pomiędzy metalowymi panelami a srebrzanką (a przynajmniej między jednym srebrnym a drugim) na płatach, podobnie na pierwszym zdjęciu jest różnica pomiędzy kolorami krytego płótnem steru wysokości a statecznikiem. Jeśli chodzi o odróżnianie się pokryw km-ów od reszty skrzydła, to podpierając się świeżo zdobytą od przedmówcy wiedzą, zgadzam się z tymże. To ja jeszcze dodam od siebie, że wcześniejsza maszyna Whisnera (P-51B) nosiła napis "Princess Elizabeth" i też jest dość popularnym malowaniem. Dlaczego akurat kot???
  20. Czy ja dobrze widzę, że mechanicy domalowali dwa ekstra kaemy?
  21. Chyba masz rację, przy następnym NMF tak zrobię. Spodobał mi się ten efekt metalizera, a szary wash go nie przytłumi tak bardzo.
  22. Aha, "Sizzlin'" oznacza, z tego, co się zorientowałem, mniej więcej tyle, co "apetyczna" czy "smakowita". No więc w odróżnieniu od poprzedniej, "kulawej" bardzo do Mojej Pani pasuje
  23. Początki tej kolekcji opisałem już tu, więc nie ma sensu, żebym się powtarzał, a Was zanudzał. Wyjaśnienia natomiast wymaga wybór akurat tego malowania, a także rozbieżność pomiędzy tytułem, a napisem rzeczywiście na modelu widniejącym. Uznałem bowiem w pewnym momencie, że będzie ciekawiej, jeśli zrobię nie model, który wymyślę, ale taki, którego Moja Pani sobie sama zażyczy. Oczywiście nie spodziewałem się i nie liczyłem na konkretne wskazanie palcem, ale przynajmniej na coś w rodzaju sugestii. Zwłaszcza, że do tego czasu nazbierałem już solidną bazę różnych "El" i sam zacząłem mieć kłopot z wyborem, co teraz robić. Biedna Ela, naciskana o coś, na czym się kompletnie nie znała, rzuciła więc, pewnie trochę dla świętego spokoju: "Sissi". I ku własnemu zdziwieniu usłyszała od razu "OK, załatwione", bo tak się składało, że tę maszynę miałem już w portfolio. "Sizzlin'Liz" brzmi podobnie do "Sissi", a czerwony nos i ogon z jasnym srebrem pośrodku przypomina od biedy austriacką flagę. A mi chodziło właśnie o inspirację, a nie konkret , więc wyszło idealnie (może nawet trochę za idealnie - nie miałbym nic przeciwko pogłówkowaniu i pokombinowaniu). Właściwa zabawa zaczęła się w momencie, kiedy zacząłem wchodzić w detale - wyposażenie kabiny, siłownik otwierający wylot powietrza z chłodnicy oleju (tu uzyskałem pomoc od @greatgonzo) - wówczas skonfrontowałem się z koniecznością rozkminienia, jaką konkretnie odmianę tej wersji mam robić, z jakiej fabryki, itd. Problem potęgował fakt, że zdjęcia archiwalne, od których zacząłem prace, były podłej jakości i rozmazane. W dodatku jeszcze w pewnym momencie zorientowałem się, że przedstawiają dwie różne maszyny (na początku interesował mnie tylko napis i na nim się skupiałem) Poznałem to po różnych kształtach oznaczenia Grupy - była to 4. Grupa Myśliwska, oznaczająca nosy swoich maszyn na czerwono. Na pierwszym zdjęciu granica koloru przebiega z grubsza pionowo, na drugim - wyraźnie po łuku, z charakterystycznym wycięciem na imię maszyny. Całe szczęście udało mi się wkrótce znaleźć dwa inne dokumenty: zdjęcie samolotu z początkiem numeru seryjnego: a potem dokument dotyczący jego pilota, mjr. Geralda E. Montgomery'ego z listą samolotów, na których walczył na froncie. Było ich pięć, z czego trzy nazwane "Sizzlin' Liz" (dwa pierwsze to Thunderbolt i Mustang B). Lista podawała dokładne podwersje i pełne numery seryjne, więc wiedziałem, że na drugim zdjęciu jest P-51D-15-NA, o numerze 44-15326. Przy okazji zresztą wyszło, że na zestawie kalkomanii tej maszyny, który wypuścił Draw Decal jest błąd, bo przy tym numerze seryjnym dali czerwony nos kończący się pionowo. Zdecydowałem się zrobić tę maszynę, tylko dlatego, że ma więcej czerwonego. Przy okazji okazało się, że jeden (przypuszczam, że pierwszy) z Mustangów Sizzlin' Liz miał napis wykonany w innym stylu: Sam Montgomery służył w 334 Dywizjonie od 13 maja 1943 do lipca 1945 r. odnosząc 3 zwycięstwa powietrzne (imponującą liczbę balkenkreutzów pod kabiną zapewniło 14,5 maszyn wroga zniszczonych na ziemi). Odznaczony m.in. DFC i Air Medal, zginął 3 marca 1952 r. pilotując F-84E nad Koreą. Kwestia wersji i malowania była rozwiązana. Pojawiła się natomiast druga, dużo gorsza: dłuższe oglądanie Mustangów w NMF uświadomiło mi, że nie były one po prostu "srebrne". Po pierwsze (to akurat wiedziałem wcześniej) szpachlowane skrzydła i płócienne powierzchnie sterów były malowane srebrzanką, a poszycie kadłuba mogło mieć przynajmniej trzy odcienie metalu! Obsesyjne przeglądanie pod tym kątem zdjęć innych Mustangów doprowadzało do rozpaczy, bo wychodziło mi, że nie da się ustalić jakiegoś konkretnego, ścisłego wzorca. Udało mi się jedynie zaobserwować kilka powtarzających się reguł (poza oczywistą ciemną blachą magnezjową (?) przy rurach wydechowych): a) blachy o najciemniejszym odcieniu są praktycznie zawsze używane przy nasadzie krawędzi natarcia skrzydeł i przy wylocie tunelu chłodnicy oleju, i b) duża, zaczynająca się skośnie blacha na burcie jest w odcieniu ciemniejszym niż te poniżej rur wydechowych i jaśniejszym, niż te wspominane poprzednio. Reszta - loteria, na co naprowadził mnie @Baas ArK. Uznałem, że skoro NMF, to trzeba uzyć metalizerów, z którymi dotychczas nie miałem żadnego doświadczenia. Zdecydowałem się na Xtreme Metal od AK: White Alluminium (bardzo jasny srebrny) , Duraluminium (trochę ciemniejszy o lekko złotawym zabarwieniu) i Gunmetal (wiadomo), mieszając je w różnych proporcjach. Srebrzankę zrobiłem kolorem Steel od Vallejo. Pozwólcie, że nad przygodami z maskowaniem tej mozaiki nie będę się rozwodził. Weathering robiłem głównie Panel Line Wash od Ammo, ze względu na możliwość subtelnego rozcierania lekko podeschniętej farby. Skrzydła trysnąłem lakierem półmatowym (mat/błysk w proporcjach 4:3), uznając (nie wiem, czy słusznie), że srebrzanka na szpachli ze względów aerodynamicznych raczej nie była matowa, a kadłub bardziej matowym (mat/błysk ok. 5:2) - bo z tego, co pamiętam, aluminium matowieje przy utlenianiu. Okopcenia zrobiłem już na matowym lakierze za pomocą pyłu z suchej pasteli. Próbowałem też zróżnicować fakturę metalu, traktując ogólny mat lakierem błyszczącym w technice suchego pędzla pod kabiną, na nasadzie skrzydeł i lukach km-ów. Zasadniczo jestem zadowolony z efektu całości, zwłaszcza z (trochę przytłumionych washem) różnic w kolorystyce blach poszycia, chociaż nauczyłem się przy okazji, że metalizery to dość delikatne farby. Ewidentnie za mocno pojechałem z brudzeniem, zwłaszcza, jeśli brać pod uwagę nawet niezbyt wyraźne zdjęcia oryginału. Moja Pani oczywiście żadnych zastrzeżeń nie zgłasza. Następna zamówiona "Ela" to "czerwony kwadrat"... To tyle, można bić.
  24. Nr 50. Spitfire Mk. XVIE TE199. Maszyna najpierw wyguglana gdzieś w zakamarkach Internetu, a potem znaleziona w instrukcji Edka. Wyprodukowany w kwietniu 1945 r. nie nawojował się za bardzo, bo na stan pierwszego dywizjonu - 411 - wpisany dopiero 7 czerwca tegoż roku. W malowaniu, które tu prezentuję, służył od końca 1948 roku w 21 Grupie Szkolnej jako osobista maszyna dowódcy AVM Cecila Bouchiera. Istnieje kontrowersja co do odcienia niebieskiego w rondlach, na niektórych (kiepskich) zdjęciach wygląda jakby był bardzo jasny. Uznałem jednak, że skoro rondle mają żółte obwódki, to chyba jednak powinien być tam regulaminowy granat. Maszyna skończyła swój żywot jako 'gate guardian" w czerwcu 1955 w miejscu tajemniczo określonym w Spisie Wszystkich Spitfire'ów jako SoH FFS.
  25. Helmut

    FIAT CR.42

    Jeszcze jedno znalazłem: https://www.rajce.idnes.cz/walkaround/album/fiat-cr-42-falco Edyta: I jeszcze jedno: https://modelingtime.com/forum/viewtopic.php?t=17779
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.