Skocz do zawartości

Helmut

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Helmut

  1. Helmut

    [G]Mig 15, Eduard, 1:72

    Dopisuję się, te obicia na nosie wyglądają jak prawdziwe!
  2. Ściśle rzecz biorąc, ten egzemplarz akurat chyba pasażerem nie jest... Ale niezależnie u mnie duży plus za nietypowe malowanie, dwa plusy za poziom wykonania, a trzy za samozaparcie przy malowaniu takiej kolubryny taką cienizną
  3. Bukiecik Spitfre'ów gotowy pod kolorki, żeby nie było, że nic się nie dzieje
  4. Helmut

    FW-190D9//Eduard//1/48

    Debonder w idpowiednich ilościach powinien pomóc
  5. Helmut

    FW-190D9//Eduard//1/48

    Na razie wygląda zachęcająco.... A jakie malowanie planujesz? Inbox, czy coś dorzucasz z aftermarketu (lubię to słowo) i planujesz przeróbki?
  6. A nawet prościej: Włoch i Wołoch...
  7. Helmut

    Koolhoven F.K. 58, 1:48

    Moimi modelami najwyraźniej zaczęła rządzić klasyczna leninowska zasada "kto kogo" (wypchnie z kolejki do klejenia). Jakoś tak się zdarzyło, że biedny Holendro-Francuz wcisnął się pomiędzy rozpanoszone do granic możliwości Złośliwe Angielki. Tym razem padło na podwozie. Dokumentacja fotograficzna wygląda jak przy pozostałych fragmentach Koolhovena - kilka fotek z detalami i pod dziwnymi kątami, a reszty się człowieku, sam domyślaj. Czyli tradycyjnie szału nie ma, a za to kupa zagwozdek. Jedno, co było pewne to to, że zestawowe golenie podwozia nie nadawały się kompletnie do niczego. Zabawę zacząłem więc od skonstruowania z wałków Plasctructu czegoś w miarę przypominającego pierwowzór. Pierwsze podejście wyglądało tak: Potem doszedł uchwyt do ramienia siłownika (ze złomu) i kilka opasek na goleni (folia z rozwalonego smartfona) A potem się zorientowałem, ze trzpień amortyzatora jest zdecydowanie za cienki. Ostatecznie (tu już po zamontowaniu ramion amortyzatora, czy jak to się nazywa), całość wygląda tak:
  8. Podobają mi się wydechy.
  9. A jak jest u p. Żołnierowicza z grubością folii i jej współpracą z płynami?
  10. Ja rysuję sobie sam i przesyłam gotowe, więc nie pytałem się, czy rysuje na zamówienie...
  11. Ja robię już kolejne u p. Igora Sułka - https://m.facebook.com/100065072431413/ i jestem zadowolony. Jedyna wada to może trochę za słabe krycie białej farby, ale moim zdaniem rekompensuje to bardzo drobny raster stochastyczny.
  12. Jak widzę, wzmocniłem jeszcze blaszkami... Sznurek to sznurek do pieczenia, ciasno opleciony i hojnie zalany CA
  13. Ja do analogicznego sprzętu zagrabionego zegarmistrzowi dorobiłem uchwyt ze spinacza i osadziłem w bambusowej pałeczce od sushi. Działa i nie dziurawi paluchów
  14. No na pewno jest to jakieś rozwiązanie, a Matusiak na pewno jest tu dalece wiarygodniejszy, niż informacje producentów modeli i kalek.
  15. Ja też się nie zgodzę. W przypadku malowania pustynnego najprościej jest przyjąć właśnie Azure Blue. Sky type S nie jest kolorem oczywistym w tym teatrze.
  16. Light Mediterranean Blue raczej nie, bo wbrew nazwwie to jest dość ciemny kolor, jak na dolne powierzchnie. Sky - może, ale jaki? Typ S? Widziałem, że Amerykanie używali bladobłękitnego o nazwie Sky Blue. A o której książce Matusiaka mówisz?
  17. Jestem pod wrażeniem pracy koncepcyjnej i kombinatorycznej prz dyszach. Bardzo lubię takie podejście do modelarstwa, szczerze gratuluję konsekwencji w trzymaniu się wizji własnej, a nie poradnikowej.
  18. A można prosić zbliżenie kabiny?
  19. O? A jaki? Amerykańce przemalowały po swojemu?
  20. No to to jest dopiero czelendż!
  21. Się podpisuję. Wash i w ogóle wszysktji ślady eksloatacji zrobiony na dużo bardziej zużytą maszynę - ale za to technicznie naprawdę bardzo dobrze! A coś mi się widzi, że nie tylko kół tu nie zmatowiłeś....
  22. Gratuluję. Model naprawdę ładny, a temat oryginalny. Tak trzymać!
  23. (przy tym modelu obiecałem sobie, że już więcej modeli w charakterze uszczęśliwiacza innych nie robię. Nie dość, że nerwy, to jeszcze terminy gonią i w związku z tym cała zabawa przestaje być przyjemnością. Jeszcze jeden tylko taki prezent pozostał i koniec). To mój siostrzeniec tym razem spytał się, czy mu wujek nie zrobi samolotu w płomienie. A durny wujek, nie dość, że się zgodził, to jeszcze utrudnił sobie życie, wybierając zabawę z maskami szerokości 1,5 mm, powykręcanymi w (nomen omen) chińskie (tu akurat japońskie) osiem. To jest okazjonalne malowanie z 2010 roku, wykonane na 10 rocznicę powstania 23 Dywizjonu Treningowego (Szkolnego?) Japońskich Sił Powietrznych Samoobrony, stacjonującego w bazie Nyutabaru. Sam model to standardowa (jak sądzę, na odrzutowcach zasadniczo się nie znam) Hasegawa, klei się toto przyzwoicie, choć miejscami wychodzą niedoróbki i nadlewy, najpewniej spowodowane starymi formami. Płomienie malowałem od masek, farbami Vallejo, pozostałe ozdóbki to kalkomanie narysowane przeze mnie i wydrukowane na zamówienie (poza Hinomaru i napisami eksploatacyjnymi na szarej części, wziętymi z arkusza z modelu). Brudziłem Panel Accent Line z Tamiyi (ciemnoszara, jasnoszara, na wydechach brązowa i czarna). Tragedii chyba nie ma (szału też...), choć pewnie wash można było zrobić to lepiej, a kalki mogłyby trochę mniej świecić, ale, jak napisałem, termin gonił. Jeśli chodzi o własną satysfakcję, na pewno mogę do niej zaliczyć pierwsze w życiu malowanie od tak skomplikowanej maski, wykonane chyba bez większych wtop. Uf. Miłego oglądania i wesołych mikołajek....!
  24. Zdobycznego CR.42 Anglicy określili "aerobatic gem", więc jeśli miał taką zwrotność jak nasze jedenastki, to przy dobrym pilocie mógł napsuć krwi przeciwnikowi...
  25. Prezentuje się świetnie, gratuluję! Ten lew to też kalkomanie, czy od maski?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.