Erolek
Użytkownicy-
Liczba zawartości
401 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Erolek
-
Drugi plastik i pierwsze blachy - Commando Car Italeri 320
Erolek odpowiedział Berni → na temat → [M]Warsztat
Vickers K. Karabin lotniczy montowany na jeepach SASu i LRDG: Fajnie Ci ten model wychodzi. Też mam takiego w kolejce do zrobienia. Pozdrawiam Eryk P.S. Ten podnóżek przy przednim błotniku to chyba do wywalenia? -
Temat bardzo mi bliski. Gdybyś potrzebował szczegółowych materiałów na temat przerabiania jeepów na wersję desantową, to wal na privkę. Pozdrawiam Eryk
-
Dawno nic tu nie wrzucałem. Pewnie już wszyscy o mnie na Modelworku zapomnieli. W ramach odpoczynku od militariów i powoli wbijając się w świąteczny nastrój popełniłem coś takiego: Uprasza się o oglądanie z dużym przymrużeniem oka. Figurka na podstawie gumowej zabawki firmy Schleich, do tego Green Stuff, tektura i co tam mi w ręce wpadło. Skala pi razy tramwaj 1:20 Pozdrawiam Eryk
-
Ten akurat był w Teuge, w Holandii. Jakby ktoś potrzebował, to mam pełen walkaround zrobiony - łącznie z kabiną. Może się kiedyś zbiorę, pozmniejszam i wrzucę na sieć. Pozdrawiam Eryk
-
Fajnie wyszedł. Pamiętam, że sam go sklejałem jakieś 20-parę lat temu. Ostatnio miałem okazję z siostrzanym egzemplarzem się zaznajomić trochę bliżej: Pozdrawiam Eryk
-
1/48 Ark Models Hawker Hurricane MkI Polski dywizjon 315 RAF
Erolek odpowiedział SebastianS → na temat → [L]Galerie
Dzięki za odpowiedż w sprawie dywaników. Sprawa jasna - zero uwag. Co do wycieków - ja nałożyłem kroplę rozcieńczonej olejnej i dmuchałem aerografem of produ w kierunku ogona. Po kilku próbach można ciekawe efekty osiągnąć. Pozdrawiam Eryk -
1/48 Ark Models Hawker Hurricane MkI Polski dywizjon 315 RAF
Erolek odpowiedział SebastianS → na temat → [L]Galerie
Ogólnie ładny i fajnie, że coś innego niż 303. Dwie drobne uwagi - obicia na gumowych dywanikach na skrzydle trochę mie na miejscu i skoro już się pokusiłeś o ślady eksploatacji, to silnik Merlin ma to do siebie, że olej gubi litrami, a tu brzuszek czyściutki. Pozdrawiam Eryk -
Okazalo sie to prostsze, niz myslalem. Karabin nakleilem na podstawke ze styropianu i pionowo umiescilem w kubeczku. Pozniej zalalem rozrobionym silikonem (baaardzo cienki strumyczek, zeby uniknac babli powietrza - nie mam na razie zadnej mozliwosci proznowego odpowietrzania). Po 24h forme rozcialem i wyjalem oryginal. W powstaly otwor wlalem zywice. Forme pougniatalem troche, podziubalem wykalaczka, zeby sie w zakamarki dostalo i po godzinie wyjalem gotowy odlew. Ot, i cala magia! Zrobilem sobie jeszcze jeden odlew - tym razem do zywicy dodalem odrobine pigmentu MIGa, zeby nie byla przezroczysta. Efekt doskonaly. Mam nadziele, ze pomoglem. Pozdrawiam Eryk
-
Projekt rekreacyjny pt. F-20 ukonczony. Czas na cos nowego. Nietypowa jak dla mnie tematyka i skala. Czas sie wyrwac z lotniczego 1:72, wiec z grubej rury - skala 1:24. Bedzie pojazd, beda figurki. Tematyka z lokalnego podworka - czyli "The Troubles" - Irlandia Polnocna i najdluzsza operacja wojsk brytyjskich - op. Banner (1969-2007). Dioramka z najbardziej kontrowersyjnego okresu - przelom lat 70/80-tych. Zaczynamy delikatnie - zrobiony ze scratchu L1A1 SLR (prysniety podkladem Chaos Black): Pierwsze w zyciu podejscie do samodzielnego odlewania: Tutaj zalane guma do zucia: I efekty pierwszego podejscia do tematu: Terminowosci uaktualnien nie moge gwarantowac, ale doloze wszelkich staran, zeby projekt ukonczyc. Pozdrawiam Eryk
-
Od razu ostrzegam - fabryczna owiewka się bardziej nadaje do Spitfire'a, niż do F-20. Ja swoją wytłoczyłem z okładki do bindowania. Reszta też nie grzeczy precyzją. Różnice rzędu 2mm. Dużo szlifowania i szpachlówki Cię czeka. Pozdrawiam Eryk
-
Jak to zwykle u mnie bywa - nastąpiła znowu modelarska dziura. Na szczęście zebałem się do kupy i dokończyłem toto. Kilka zdjęć dla formalnego zakończenia warsztatu. Efekty w galerii TUTAJ Pozdrawiam Eryk
-
Tak naprawdę to ciężko określić skalę. Samolot jest w 1:144, ale dioramka jest w 1:24. Kilka zdjęć przebiegu prac w niepełnym warsztacie TUTAJ Dostałem od znajomego model F-20 w skali 1:144. Model sam w sobie niewielki, bez żadnej podstawki ginący na półce. Samolot na kawałku pasa startowego wydawał mi się nudny, postanowiłem więc trochę się zabawić konwencją. Odrobina balsy, Green Stuffu i trochę złomu modelarskiego. Powstało takie cuś: Pozdrawiam Eryk
-
Zgodnie z obawami - prace nad modelem trzeba było zacząć od przeróbek. Zamiast kokpitu była dziura, więc jakieś symbliczne wnętrze trzeba było wsadzić: Owiewka ma bardzo dziwny kształt, więc od jutra biorę się za jej piłowanie (szlifowanie jest niewystarczającm określeniem). W międzyczasie dłubię sobie nad podstawką, ale o tym na razie sza. Pozdrawiam Eryk
-
Tym razem ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Model praktycznie prosto z pudła, z jakąś minimalną podstawką. Muszę odzipnąć od wielomiesięcznych projektów. Takie coś ostatnio dostałem od znajomego. Kilka części wyciętych z ramek, poza tym nietknięty: Pudełko: Zawartość: Pozdrawiam Eryk
-
Co do mundurow, to sie zgadzam. Niestety - kupilem na sieci zestaw niemieckich artlerzystow, ktorzy okazali sie zestawem ekshibicjonistow. Wybralem tych najbardziej ubranych, bo reszta paradowala topless. Plastik Revella okazal sie byc jakas koszmarna guma, ktora nie dawala sie niczym kleic, wiec jakiekolwiek przerobki, poza przyklejeniem daszkow od czapek na lakier bezbarwny i slowo honoru okazaly sie niemozliwe. Caly model dal mi w kosc, Na przyklad tuz przed przyklejeniem sniegu prysnalem calosc Citadel Purity Seal i wszystko pokrylo sie matowym bialym woskiem - wtedy tez zniknelo cieniowanie na belkach. Samolot tez raz na etapie washa wyladowal w krecie i pare innych irytujacych sytuacji. Tak wiec - postanowilem rozprawic sie z tym badziewiem raz na zawsze i zakonczyc ten koszmar nie szukajac juz innych figurek. Jest jak jest. Co sie nauczylem to moje. Pozostaje miec nadzieje, ze sie na wlasnych bledach naucze czegos. Przyjmijmy wersje robocza, ze to sa twardziele. Cos jak sowiecka 8 armia podczas Wojny Zimowej walczaca w letnich mundurach... Co do pakunku na saniach.... To niech kazdy sobie kombinuje sam. W zasadzie odpowiedz jest na dioramie i jest banalna. Pozdrawiam Eryk
-
Dziekuje za wszelkie uwagi. Po kolei - cala diorama byla szeregiem eksperymentow i niepowodzen przeplatanych drobnymi sukcesami. Snieg to soda utrwalana bardzo rozwodnionym wikolem natryskiwanym aerografem. Co do czystosci HC-452 - ostatnie zdjecie, to z 1943 pokazuje ten samolot juz nie taki czysty jak na poprzednich zdjeciach. Troche podkrecilem efekt wzorujac sie zdjeciami Brewsterow i obecnym stanem HC452, gdzie bardzo wyrazne sa zniszczenia wierzchniej powloki. Zdaje sobie sprawe, ze uplyw czasu ma w tym swoj, niemaly udzial. Chcialem troche podkreslic warunki polowe. Przod od spodu - Hurricane i wszystko napedzane Merlinami potrafi po jednym locie wygladac jak po kapieli olejowej. Do tego troche blota przy starcie i ladowaniu. Oczywiscie - nieumiejetnie zrobione zdjecia i niewybaczalne makro wszystko to wyolbrzymiaja. Wash wbrew pozorom wcale nie jest taki mocny, poza solidnym upapraniem okapotowania silnika. Pozdrawiam Eryk
-
Tym symbolicznym zdjęciem kończę warsztat i ogłaszam zakończenie projektu, który powstawał bólu i znoju przez ostatnie miesiące: Zdjęcie obrazuje proces wykonywania tuby do patefonu za pomocą folii i wykałaczki. Skąd patefon w Hurricanie? - zapytacie. Odpowiedź w galerii TUTAJ Dziękuję za uwagę. Już niedługo coś z zupełnie innej beczki. Pozdawiam Eryk
-
Czas i miejsce: Wojna Kontynuacyjna, Finlandia, 1943. Skala: 1:72 Użyte zestawy: Hurricane - Airfix, owiewka - Pavla, Bofors - Airfix (Bofors Gun and Tractor), figurki - Revell (Deutsche Artillerie). Cała reszta - scratch. Warsztat do obejrzenia TUTAJ Hurricane mk.I numer seryjny N2394 był jednym z 9 Hurricane'ów zamówionych przez rząd polski przed wybuchem wojny. Do Polski nigdy nie dotrał, skierowany do Rumunii transportem morskim dotarł do Gibraltaru. Po wybuchu Wojny Zimowej pod koniec 1939r. skierowany do Finlandii, dotarł tam jako jeden z 12 Hurricane'ów używanych przez Finów. W działaniach bojowych Wojny Zimowej Hurricane'y nie zdążyły wziąć udziału, bo zanim załogi zdążyły się wyszkolić podpisano rozejm. Wkrótce po rozpoczęciu operacji Barbarossa Finlandia przystąpiła do Wojny Kontynuacujnej z Rosją, gdzie Hurricane'y walczyły po obu stronach konfliktu. Samolot N2394 już z oznaczeniami HC452 i numerem bocznym "2" zdobył w 26 dywizjonie myśliwskim 2 i 1/2 zwycięstwa. W 1943 na wskutek bojowych uszkodzeń przeszczepiono mu ster z innego Hurricane'a wciąz w brytyjskim kamuflażu z numerem "5". Samolot latał do końca Wojny Kontynuacyjnej i w sierpniu 1944 został usunięty ze stanu. Dziś, prawie nieuszkodzony, z oryginalnym obłażącym fińskim kamuflażem HC452 stoi jako eksponat w muzeum w Helsinkach. Tyle tytułem wstępu, czas na obrazki: Pozdrawiam Eryk
-
Dla mnie bomba. Dałeś mi motywację, żebym swojego Jeepa zaczął jak najszybciej. Odrobina upierdliwości z mojej strony - paski w plecakach powinny być w kolorze plecaka, nie skórzane. To są parciane paski i mosiężne sprzączki. Wpisz w Google "p37 small pack" to zobaczysz o co mi chodzi. Kolor może być, choć pewnie w warunkach pustynnych częściej będą występowały piaskowe, niż barwione na zielono, ale SAS szczególnie w czasie kampanii pustynnych nie do końca był w pełni reguaminową jednostką... MP zdecydowanie byłby na miejscu. Pozdrawiam Eryk
-
Powoli do przodu. Opakowanie patyczków do szaszłyków i dwie tubki superglue później: Pacianina olejami. Nie jestem tylko pewien, czy budowa ziemianek dalej kwalifikuje się do kategorii "lotnictwo". Pozdrawiam Eryk
-
... tym bardziej, ze prawidlowa technika "washa" nie ma wiele wspolnego ani z brudzeniem, ani ze sladami eksploatacji. Chodzi tylko i wylacznie o wizualne poglebienie cieni we wszelkich zakamarakach. Powinien byc wrecz niewidoczny na pierwszy rzut oka. To takie subtelne zagranie wizualne. Mozna zrobic model nawet w stanie fabrycznym, a jakas forma washa jest potrzebna, zeby model nie wygladal jak zabawka. Nie chodzi tu o zadne standardy forumowe. Co nie zmienia faktu, ze model jest fajny. Pozdrawiam Eryk
-
Kolejny tydzień - kolejna aktualizacja. Tym razem podgoniłem troche prace związane z dioramką: Koń jaki jest - każdy wie. Ukradnięty z zestawu Revella "Deutche Artillerie WWII". Sanki zrobione własnym sumptem: Tutaj pierwsze przymiarki do ułożenia głównych elemantów. Podstawą do rzeźbienia jest kawałek płyty izolacyjnej ze spienionego poliuretanu. Wyniesione z budowy za zgodą majstra: Tutaj w trakcie prac. Krawędzie oklejone gruba tekturą, cienka sklejka na podstawę, chusteczki na wikol i szpachla budowlana na wierzch: Zajęcia z dendrologii stosowanej. Pomysł zapożyczony ze świetnego warsztatu Adama Juszczaka, tutaj na Modelworku. Z taką rożnicą, że musiałem użyć bardzo cienkiego drutu, bo ze względu na prezentowaną porę roku nie da się gałęzi schować pod zielskiem. Drzewa kręcone z drutu 0.15mm pociągnięte szpachlówka Mr. Dissolved Putty. Na to nieśmiertelny Surfacer: Dobra, wracamy do głównego bohatera. Farba została obdrapana, zabezpieczona lakierem. Na to fińskie hakaristi i numery seryjne z zestawu Techmodu. Numer na ogonie malowany ręcznie. Wash przy sterach Citadel "Badaab Black", na reszcie z bardzo rozcieńczonej olejnej Abteilunng 501 "Shadow Brown". Lekkie przetarcia do metalu - drobną gąbką akrylem Citadel "Boltgun Metal". Jeszcze tylko okopcenia przy silniku, km-ach i wyrzutnikach łusek z Tamiyi Smoke (plus trochę szarej przy wydechach) i wszystko wykończone matowym lakierem akrylowym "Daler-Rowney". Do zrobienia jeszcze wycieki oleju, podwozie itp. Dość gadania. Czas na zdjęcia: Pozdrawiam Eryk
-
Kalki mogą się brzydko świecić jak położysz na matowy lakier. Ja z reguły kładę pod kalki warstwę błyszczącego (na kalki też - dla zabezpieczenia. Dopiero na koniec wykańczam całość matowym albo satynowym - w zależności od wymaganego wykończenia. Pozdrawiam Eryk
-
Niedomalowania będę poprawiał jutro. Nic, czego nie da się naprawić. Bardziej bałem się, że mi farba razem z maskami odlezie, bo przyczepność farby do lakieru jest taka sobie. Rurka Pitota jest OK - farba jest błyszcząca i się żółty odbija. Niemozliwością jest, żeby się tam znalazł żółty, bo rurkę przykleiłem już po pomalowaniu na żółto ;-) Pozdrawiam Eryk
-
Długo nic się nie działo, ale było trochę wolnego w święta i wróciłem do przykurzonego warsztatu. Najpierw Bofors. Trochę tu i ówdzie trzeba było poprzerabiac, bo fińskie Boforsy minimalnie różniły się od brytyjskich. To i owo rozwiercić, przeszlifować itp. Tutaj widać domowy zestaw do tłoczenia siedzisk. Zestawowe fotele były absolutnie nie do przyjęcia. W dodatku fińska wersja ma 3 siedzienia, a nie 2. Pomalowane: A tu po washu. Matowy lakier, pigmenty i wszelki brudzing zostawiam na koniec. Wracamy do Hurricane'a: Tutaj drobnica. Śmigło pomalowane aluminium do testowania metody na lakier do włosów. Skończone śmigło. Samoloty na froncie fińskim nie miały łatwego życia, stąd ten styrany wygląd. Zdjęcia z epoki wydają się to potwierdzać. Kolejne etapy szlifowania, surfacerowania, dodane lampki, światełka, owiewka. Całośc przygotowana do malowania: Samolot oryginalnie przybył do Finlandii w standardowym kamuflażu RAF z biało-czarno-srebrnym spodem. W 1941 otrzymał tylko żółte pasy szybkiej identyfikacji, a ostateczny fiński zielono-czarny kamuflaż naniesiony został w marcu 1943. Przez kilka miesięcy służby wierzcnia warstwa farby starła się w wielu miejscach i fabryczny kamuflaż wyłaził spod spodu. Będę próbował osiągnąć ten zużyty wygląd metodą na lakier do włosów. Testy na śmigle wydają się obiecujące. Cały samolot zostął pokryty warstwą lakieru bezbarwnego Gunze Mr. Super Clear a na to warstwa lakieru do włosów z aero i na wierzch nałożyłem ostateczne kolory. Wzór jest o tyle ciekawy, że zupełnie inny przebieg granicy między niebieskim spodem, a ciemną górą jest po lewej i prawej stronie samolotu. W dodatku po prawej stronie niebieski wbija się charakterystycznym "szpicem" tuż za żółtym pasem. Ster kierunku pozostał w kamuflażu RAF, bo w połowie 1943 na wskutek zniszczeń ster został przełożony z innego Hurricane'a nie przemalowanego na zielono-czarny. Kolry to Vallejo 906 "Pale Blue" na spód, Pasy Tamiya X-8 "Lemon Yellow" a wierzch to Tamiya XF-58 Olive Green i mieszanka XF-69 "Nato Black" i XF-27 "Black Green". W oryginale czarne plamy mają delikatną sugestię zielonego, stąd dodatek "Black Green". Pozdrawiam Eryk
