-
Liczba zawartości
1 784 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Panzer4
-
[WRZESIEŃ '39] Działo przeciwlotnicze 75 mm PF 621 1/35
Panzer4 odpowiedział Jarekk → na temat → Wrzesień `39
Cierpliwości... kasę zbieram i szykuję sie tez na konkurs wrześniowy Ale ja będę robił model z drugiej strony barykady i w dodatku w 1:72 Na swoje usprawiedliwienie dodam, że pojazd nieczęsto modelowany choć germański to pomiot, a i w wydarzeniach ważnych brał udział. -
Trzmiel (łac. Bombus) - rodzaj owadów społecznych z rodziny pszczołowatych, podrodziny Bombinae. Do rodzaju Bombus należą duże owady (do 30 mm), gęsto owłosione, często jaskrawo ubarwione, ale zwykle z przewagą czerni, lub też całkiem czarne. Powyżej to tak w ramach żartu trochę A trzmiele są dwa... Jeden starszy, a jeden młodszy. Postanowiłem zlepić dwie odmiany tego samobieżnego działa, ale potraktować je jako jeden wspólny projekt i robić równocześnie. Jednak by kompletnie się przy tym nie zanudzić wybrałem modele dwóch producentów. Hummel późno to Revell zestaw nr 03167, a Hummel wczesny to Dragon zestaw nr 7244. Oto pudełka: A co w środku? Instrukcje dobrze znane z innych modeli tych producentów, więc nie będę się nad nimi rozpisywał. Wiadomo – co kto lubi A czy są błędy to się okaże w praniu jak zwykle. Jeden babol jest już widoczny gołym okiem. Minus dla Revella za nie odrobienia lekcji z dokumentacji zdjęciowej. Revell jako jedno z malowań daje pojazd o imieniu własnym „Clausewitz” z dywizji „Das Reich”. Niestety jest to błąd gdyż pojazd ten był wersją wczesną, ale z nowym układem wydechowym bez tłumika na tylnej płycie wanny (być może po modernizacji). Co ciekawe Dragon daje dokładnie ten sam pojazd jako propozycję w swoich kalkach. Różnica jest taka, że Dragon sugeruje numer boczny pojazdu w kolorze czerwonym, a Revell - czarnym. Niestety tu pojawia się największy problem z Dragonem. Bo choć Dragon daje wersję wczesną pojazdu, to układ wydechowy jest tylko w wersji późnej. W przypadku „Causewitza” jest to wyjątkowo dobry układ, ale trzeba zaznaczyć, że był on wyjątkiem od reguły. Chcąc zrobić inny pojazd w wersji wczesnej trzeba niestety wystrugać sobie samemu tłumik i dosyć zawiłe rury do niego prowadzące... Czas na porównanie obu modeli. Na pierwszy rzut idzie układ jezdny oraz wanna. Koła w obu zestawach są dobrze zdetalowane chociaż nie brak kilku uchybień. Dziwny kołpak u Dragona na kole napinającym, dosyć uproszczona rolka prowadząca oraz brak śrub na pierścieniu koła napędowego w przypadku Revella. Revell wydaje się delikatniejszy i mniej toporny. Widać to szczególnie na przykładzie koła napędowego. Ale ogólnie jest dobrze w obu przypadkach. Gąsienice czyli odwieczny dylemat modelarzy. No chyba, że ktoś inwestuje w metalowe, ale to nie ta skala Tutaj zdecydowane zwycięstwo Revella, ale Drgaon depcze mu po piętach ze swoimi DS-ami i moim zdaniem to drugie pod względem jakości gąsienice do „czwórek” i pochodnych w 1:72 na rynku. Wanna w Dragonie to jeden element, natomiast W Revellu składa się ją z trzech płyt. Dragon natomiast daje osobno osłonę przekładni oraz wózki jezdne co ma ogromne znaczenie w przypadku dostosowania pojazdu do podłoża dioramy. Poniżej zdjęcia porównawcze wanien obu zestawów. Chociaż Dragon wydaje się większy okazuje się, że szerokość wanny w obu modelach jest praktycznie identyczna. Błotniki – tutaj bezapelacyjnym zwycięzcą jest Revell. Ale nie ma to znaczenia, bowiem i tak w obu przypadkach wymienię je na blaszki Zwróćcie uwagę na strasznie toporny klocek pod lewar w obu przypadkach. Zdjęć tylnej płyty wanny dawał nie będę bo nic ciekawego tam nie ma. Ale tutaj Revell dał ciała, gdyż zestaw nie przewiduje wieszaków na zapasowe koła jezdne! Natomiast Dragon daje w zestawie miły detalik w postaci drucianych uchwytów na koła. No to teraz nadbudowa. Pomijając aspekt różnicy wersji to tutaj znacznie lepiej się prezentuje Dragon i to pomimo trochę „grubych” detali. Jednakże otwarte włazy (i zdetalowane po wewnętrznej stronie!), a także wszystkie mocowania na płycie wygrywają. Boki nadbudowy z zewnątrz i od wewnątrz. Dragon przygotował wloty powietrza jako osobne części i ich możliwość alternatywnego wykonania z blaszki. Co ciekawe blaszka jest podpisana jako przeznaczona dla Nashorna. Tniemy koszty Panowie? Co do samych płyt to w obu przypadkach są grubaśne. W Dragonie „grubaśniejsze”. Od strony wewnętrznej lepiej prezentują się te made in China, ale ja powoli dojrzewam do drastycznych działań i zastąpienia płyt nadbudowy w obu modelach polistyrenem. Tylna płyta: tutaj znowu wygrywa Dragon faktem, że drzwi można wykonać jako otwierane. Niestety widać też różnicę w grubości plastiku na korzyść Revella. A nie można tak było połączyć jednego z drugim? Teraz trochę wnętrza. Płyta podłogowa to bezapelacyjna wygrana Revella. Dragon zupełnie zapomniał o fakturze blachy ryflowanej!!! Natomiast podstawa działa to z kolei punkt dla Dragona. Płyta Revella jest goła i niewesoła, a na dodatek ściągnięta żywcem z Nashorna. Zasobniki amunicyjne. To, co się rzuca w oczy to różnica w kalibrze amunicji w obu zestawach. Nie będę mierzył, który jest prawidłowy. Natomiast wizualnie mnie do gustu bardziej przypadł ten z Dragona. Na koniec to co istotą tych pojazdów było, czyli armata. A największym utrapieniem modelarzy w armatach jest lufa. Poniżej porównanie luf Dragona, Revella i toczonej firmy RB Models. Lufa Revella ma jakieś dziwne pogrubienie w połowie. Teoretycznie jest to miejsce w którym lufa opierała się na łożu, ale ze zdjęć wynika, że nie było tam żadnego pogrubienia przekroju a jedynie dwie linie, który odznaczały to mocowanie. Ponieważ elementów działa (a w obu modelach jest ich cała ramka) nie będę wycinał, żeby potem ich po podłodze nie szukać prezentuję jedynie przykład wykonania detali w jednym i drugim zestawie. Moim zdanie, który lepszy to naprawdę kwestia gustu. Oba działa to na prawde precyzyjne i dokładne konstrukcje. Na finalne porównanie przyjdzie czas po zmontowaniu i zwaloryzowaniu obu dział. Na koniec mała bitwa na detale;) Mam nadzieję, że in-box i porównanie przydadzą się innym klejącym w skali 1:72. Moim zdaniem oba modele są godne polecenia i producenci odwalili kawał dobrej roboty. Niestety nie wystrzegli się błędów, ale nobody’s perfect Osobiście oba zestawy będę waloryzował blachami Parta i Eduarda, lufami RB Models, a także załogantami firmy jeszcze nieznanej
-
Ale ja nie pisałem o propagandzie niemieckiej tylko alianckiej. Gdyby ktoś zdobył czy zniszczył taki czołg to zaraz by było o tym głośno i puszczałyby to wszystkie kroniki filmowe tamtego czasu... A już gdyby zrobili to sowieccy towarzysze to by cały film o tym nakręcili...
-
Myślę, że te informacje można włożyć między bajki i baśnie. Gdyby którejkolwiek ze stron przyszło walczyc z Mausem i zostałby on pokonany/zdobyty propaganda odtrąbiłaby ten fakt we wszystkich możliwych mediach, a obecnie internet byłby pełny od zdjęć tommys/GI's/tawariszów pozujących przy wraku lub zdobytej Myszy.
-
[Pojazdy wojsk.] Zadajemy pytania. Otrzymujemy odpowiedzi.
Panzer4 odpowiedział Złośliwiec → na temat → [M]Warsztat
Co więcej to malowanie na art worku na pudełku też wygląda na mocno naciągane. -
StuG IV wczesny późny - Dragon 1/72 + Eduard + inne
Panzer4 odpowiedział Panzer4 → na temat → [M]Warsztat
Post pod postem. Psiknąłem szarą podkładówką z puszki. Cienko, tyle tylko, żeby baza dobrze łapała. Na tym kończę warsztat do czasu uzbierania kasy na aerka. Się zaciąłem w sobie patrząc na prace czaka i temira... Też tak chce Wyraźnie w takim powiększeniu widać miejsca łączenia zimmeritu zapaćkane szpachlą dość nieudolnie. No niestety lepiej się nie udało. Mea culpa... Post z dedykacją dla tych, którzy mają problem z czytaniem postów bez emotek i "mszczów w wykrywaniu trolli forumowych". -
Wiem, wiem. Mnie chodzi o wykonanie takiego pojazdu, który w związku z pośpiechem wyjechał z fabryki nie malowany podkładem, a właśnie tylko psiknięty tu i tam dla zachowania pozorów normalnego kamuflażu. Chciałbym aby to była taka sytuacja typu: koniec wojny, każdy wóz jak najszybciej na front, szkoda czasu, a poza tym i tak nie mamy juz farby podkładowej na stanie... Myślę, że w projektach "what if" taki obraz sytuacji mógłby być jak najbardziej na miejscu. Szczególnie, jeżeli mówimy o okresie kwiecień maj 1945
-
Żartujesz! Oglądając wypraski nie zwróciłem na to uwagi... No to niezły babol. Co ciekawe w innych czwórkopochodnych z Dragona są i skrzynki albo uchwyty na zapasy jak i same zapasy.
-
No moja uwaga o kolorach była raczej z tych "kwestia gustu" Ja w moim Kugelblitzu, jeżeli wygram walkę z fatalnie zwichrowanym kadłubem, będę tworzył kombinację minia plus ciemna zieleń. Podoba mi się ta kombinacja i wg mnie bardziej pasuje do terenów zabudowanych.
-
Panzer IV: dwa szczegóły mi nie leżą: krzyż na lewej burcie wypada w miejscu "skrzynki" na zapasowe koła jezdne. A samych zapasów nie widać. To jednak moim zdaniem mocno ryzykowny zabieg. Właz kierowcy powinien moim zdaniem być albo "kość słoniowa" albo w kolorze podstawowym. StuG: otwarty tylko właz dowódcy... to chyba nie wróży najlepiej dla reszty załogi... :( EDIT: Teraz przyjrzałem się dokładniej zoomom i powiem Ci, że wygląd zadrapań na StuGu mnie zmiótł. RE-WE-LA-CJA!
-
Co mi się podoba: ano figurki Preisera ich wykonanie, budynki, które są rewelacyjne, generalnie klimat dioramki, model sam w sobie też ale... ... nie do końca przekonuje mnie kamuflaż. Wg mnie na takim etapie wojny to ten ruchomy bunkier powinien być raczej w kolorze minii (tym bardziej, że niemal prosto z linii zjechał) z jakimiś zielonymi kanciakami. To by dodało dramatyzmu i chyba bardziej pasowałby kolorystycznie do ceglano-betonowo-tynkowego otoczenia.
-
A czym scalasz ów zgnieciony gips? Wikol? Myslisz, że da się taką metodą zrobić coś w stylu Afrykańskiego gruntu? W sensie, czy na podstawie Twoich doświadczeń można to wykorzystać na większej powierzchni?
-
Człowieku weź się odczep. Co Cię obchodzi prywatne życie jakiegoś modelarza. Zamiast wypisaywac takie brednie zajmij się klejeniem i malowaniem. Może dojdziesz do takiego mistrzostwa bo jak na razie to jesteś mistrzem, ale w trollowaniu. Widzę, że dla niektórych użytkowników brak emoty jest barierą nie do przejścia w zauważeniu różnicy pomiędzy negatywnym wydźwiękiem postu, a wyrażeniem podziwu nad tempem pracy... bez komentarza...
-
Biorąc pod uwagę tempo prac to ja mam pytanie: robisz to zawodowo, czy co? Ktoś Ci płaci za te cudeńka? A tak na poważnie ile czasu dziennie poświęcasz modelarstwu? Bo to jest po prostu niemożliwe...
-
Jasne... "Szczupak"... Wyobrażacie sobie eksport takich maszyn? Amerykanin: "So, what is the name of this magnificent plane?" Polak z dumą w głosie: "Szczupak" Amerykanin: "Um... Sshzu... Sssu... I think we will buy Saab"
-
A ja mam takie pytanie: ten StuG to jedzie na front, czy z niego wraca? Bo tak na moje oko to jest już dość zużyty jak na funkel nówkę.
-
Aha... A na jakiej podstawie uważasz tak? Rozumiem, że nawet jak dostaniesz super model, który nie wymaga specjalnych waloryzacji to ma on kosztować 100 zł tak? I każdy nowy i lepszy model dalej ma kosztować te 100zł. I Cena modelu z dodatkami dalej ma wynosić 100zł. Baldigozz popieram Cię w całej rozciągłości!!! Niedawno była dyskusja o Kubusiu z żywicy w cenie 200zł. I to jest przykład modelu kiedy można się zastanowić nad sensem wydania tej kasy skoro model składał się z czterech kółek i skrzynki z żywicy. Bo wszyscy maja pretensje do Dragona, że robi coraz lepsze modele i przy tym podnosi ceny. Ale jednocześnie modele żywiczne, które często wymagają kilkakrotnie więcej nakładu pracy i często gęsto z jakością są na bakier są usprawiedliwiane z wysokiej ceny "bo temat ciekawy". No i co, że ciekawy skoro model kiepawy? Znaczy za żywice można żądać 200zł ale za dobry wtrysk już nie?
-
badger zostaw już biedaka. Jak dla mnie wygląda po prostu świetnie a stare przysłowie mówi, że jak się coś za długo udoskonala to się to zawsze spier.... Nie kuś losu
-
Brat właśnie kończy 38(t) Ausf. C i nie ma większych uwag do spasowania. Swoją drogą mam chrapkę na umowskiego Flakpanzera 38(t). Wygląda kurka wodna jak wóz sportowy
-
Sorki, ale tylna płyta wygląda tragicznie. Kompletne zaniedbanie detali. Dodatkowo wygląda na to, że koła napinające są wklejone krzywo. To samo tłumik. Jest przesunięty w prawo, albo jego mocowania za bardzo w lewo. Co tam robi "wydech" silnika obrotowego wieży? Wirbelwind go nie miał. Pojemniki na zapasowe lufy też krzywo zamontowane. Ściany wieży grube jak z pancernika... :/
-
HEER a o jakim Tygrysie Dragona piszesz? O tym najnowszym? To jest wg Ciebie produkt tygrysopodobny? Poczytaj recenzje na innych forach i portalach. Jesteś przeciwnikiem "gumofilcy" Dragona? To porównaj sobie na zdjęciach te "gumofilce" z najnowszego Tigera Initiala z ogniwkami Revella. Porównaj sobie też gąski z Revellowskiego Tigera II (też ogniwka) z "gumofilcami" w Dragonie. Ja Cie nie pytam czego jesteś przeciwnikiem. Ja bym chciał, żebyś mi podał przykład gdzie w wymienionych modelach w 1:72 Dragonowskie DS przegrywają z gąskami innych firm. ex-ESCI wygrywa z Brummbarem? To chyba nie z Dragonem bo w 1/72 to Dragfon nie produkuje Brummbara. A co do próbek darmowych to jest to normalka. Pod co drugą recenzją jest zapis: "thanks to ... for fre sample" Co w tym dziwnego?
-
Zbyt uproszczone w stosunku do jakiego innego modelu?
-
Czyżby? A oglądałeś wypraski, że taki wniosek formułujesz?
-
Których? Porównywałeś np. uchwyty narzędzi na błotnikach? Spawy? Ace też robi np. lufy od km-ów, których nie trzeba nawiercać bo już mają wylot zrobiony? Wcześniejsze modele na bazie Panzer IV z Drgona, np. Hummel, są na poziomie Revella i są w jego cenie. Ta najnowsza IV bije Revella na głowę, a Revell w tym typie pojazdów w 1:72 był do tej pory uważany za najlepszy. Weź sobie w tej skali Panzer IV Mirage na ten przykład. Masz od groma detali i co? Zobacz sobie relację temira ze składania tego modelu i skalę koniecznych przeróbek. Sorki ale jakością faktury DSy Dragona biją na głowę fotorawione gąski z Ace. Zresztą fototrawione gąski z Parta też. Być może do mniejszych pojazdów fototrawionki są dobre, ale w przypadku Panzer IV, Panzer III i Pantery wyglądają płasko i nienaturalnie. Wiem bo sam Parta używałem. Niepotrzebnie Dragon mnoży doskonałej jakości detale? To lepiej kupić model bez detali i dokupić dwa zestawy blach jak to pokazałem na przykładzie Hasegawy. Dziwne, że nikt się nie oburza na fakt, że za StuGa IV z Trumpetera przyjdzie zapłacić ponad 40 złotych a jego jakość przyprawia o nagłe wymioty. W porównaniu do starego już Dragona to dno, a cena taka sama. Odnoszę dziwne wrażenie, że wszyscy oczekują od producentów ciągłego podnoszenia jakości wykonania modeli, dokładania do pudła blach, figurek, robienia "crispy details" i bogowie wiedzą czego jeszcze a przy tym utrzymywania ceny na poziomie sprzed pięciu lat. No sorki, ale to chyba trochę naiwne myślenie jest...
-
Ceny powariowały.... a spróbujcie znaleźć na necie Panzer IV F w 1:72 z Dragona. Dyskusja na armoramie rozbawiła mnie do łez. Ktoś pisze, że "nioe ważne jak dobry jest model w 1:72 ale ja za niego nie dam tyle kasy". Dragon wypuścił dwa najlepsze modele wtryskowe w 1:72 na rynku ale modelarze oczekują, że będą one w cenie Italeri. W Martoli Panzer IV F1z Hasegawy kosztuje 40,70 zł. Żeby wyszedł z tego model podobny do tego czołgu to trzeba dokupić minimum dwa zestawy Parta i lufę. I jakoś nikt się nie buntuje, że za tak mizerny produkt trzeba tyle płacić. A co z shortrunami albo żywicznymi modelami, które kosztują krocie, a dają w zamian jakość na poziomie żadnym. Ja się na temat 1:35 nie wypowiadam bo mnie ona nie interesuje. Ja wiem, że Panzer IV Dragona pod względem jakości bije na głowę dosłownie wszystko co jest na rynku. Tiger I Initial to już jest jakiś kosmos (kto robi jeszcze tak zdetalowane wnętrza włazów we wtrysku?). Jakość kosztuje i koniec. Chińczycy też chcą zarobić i jeżeli będą robić modele na takim poziomie jak to się zaczyna dziać to nie oczekujcie, że zmienią się w Caritas i będą je rozdawać za darmo.
