Panowie ratujcie.
Od lat mojej modelarskiej zabawy coś takiego mi się nie przytrafiło.
Aston po raz 3-ci wylądował w Dotcie!
Po kolei. Podkład Zero, baza Zero, clear Zero. Po wyschnięciu podkładu położyłem 3 cienkie warstwy bazy. Wszystko ładnie się ułożyło. Następnego dnia 3 cienkie warstwy clear w odstępie ok 15 min. Po drodze nic się nie wydarzyło. Lakier wysychał cały dzień. Następnego dnia rano dramat. Baza jakby się rozpuściła, zmienił się rozkład pigmentu metalicznego a bezbarwny się zwarzył, pomarszczył.
By podgrzać atmosferę nadmienię, że te same czynności, równolegle wykonywałem na puszcze po pifku. Puszka wygląda jak marzenie a karoseria nadaje się na śmietnik.
Ktoś ma jakiś pomysł zanim rozdepczę karoserię?