Halsey
Użytkownicy-
Liczba zawartości
627 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Halsey
-
Czyli w zasadzie tylko dodałeś kilka detali do dyskusji, bo jakoś nie zaprzeczyłeś powyższym postom. Swoją drogą żywotność typu Bayern była doskonała (jak i krążowników liniowych z bitwy jutlandzkiej jak Seydlitz, Von der Tann itp.), ale pierwsze trafienia w Bismarcka wyłączyły jego podstawowe systemy dobrej zdolności bojowej. Kierowanie ogniem z dalmierzy zamontowanych na wieżach było nieprecyzyjne, gdyby nie to, pewnie brytyjczycy znów byliby zdziwieni, bo Zeissowskie dalmierze główne, to były chyba jedne z najlepszych i najprecyzyjniejszych w owym czasie urządzeń optycznych do kierowania ogniem na świecie, jeśli nie najlepsze. A owy fart trafienia w centrum pomiarowe dla artylerii, to w zasadzie fart, ale eliminujący okręt z walki, tak samo jak fart trafienia w urządzenie sterowe i gdyby każdy okręt miał tyle miejsc, gdzie przeciwnik fartem może osiągnąć przewagę, to byłoby dość ciekawie, wręcz jak rosyjska ruletka.
-
I dobrze słyszałeś, sklejka brzozowa jednak nie ma wyraźnej linii wzdłużnych słojów, dlatego często wrażenie jest takie, jak by były one różnie ułożone. To kładzenie wzdłuż słojów ma znaczenie i zastosowanie głównie w Albatrosie, gdyż, poszycie sklejkowe było konstrukcją nośną płatowca, a nie jak w większości innych samolotów, tylko poszyciem. Stąd uszkodzenia kadłuba (poszycia) w wyniku walki były dość niebezpieczne, bo zmniejszały one wytrzymałość samolotu i wzmagały wrażliwość pracy kadłuba przy manewrach, co mogło doprowadzić do katastrofy. Maski i kalki do malowania gotowe:
-
Niemożność manewrowania za pomocą śrub, Bismarck wykazywał już na próbach morskich, próby te wykazały że okręt bardzo słabo reaguje na taką formę manewrowania po blokadzie steru, jednak nie przywiązywano wtedy do tego większego znaczenia. Natomiast samozatopienie, to temat roztrząsany przez lata, troszkę nie wiem z jakiego powodu, jeśli miało to miejsce, to tylko trochę przyspieszyło to zatonięcie okrętu, inaczej torpedy z Dorsetshire dokonałyby tego samego. Jak wiadomo Bismarck w ostatniej walce otrzymywał większość ciosów z pancerników z niewielkiej odległości, zatem tor lotu pocisków był płaski, a tym samym zazwyczaj nie trafiały one poniżej linii wodnej. Konstrukcja systemu opancerzenia opartego jeszcze na pancerniku Von der Tann wykazała żywotność okrętu w czasie walki, jednak tym samym ukazała ogromną wadę - bardzo szybko okręt został pozbawiony zdolności prowadzenia skutecznego ognia, co czyniło go doskonałą tarczą. Wszystkie kluczowe systemy zostały wyłączone pierwszymi trafieniami. Zatem może i był to nowoczesny okręt, jednak miał kilka kluczowych wad jak na współczesne realia. Z ciekawostek napiszę, że o udziale Pioruna czytałem w książeczce jakieś 20 lat temu, która została wydana w latach 50-tych (mam całą serię taką marynistyczną) i tam śmiało było napisane nawet, że Piorun nie tylko podjął walkę z gigantem, ale też jego ogień był bardzo skuteczny, m.in. trafiając pancernik w pomost dowodzenia, wzniecając tam pożar... oczywiście takich wydumanych perełek było tam więcej.
-
Kuantańskie nieszczęśniki, szkoda szczególnie Repulse, bo okręty te miały ładną linię (jak i cała linia brytyjskich krążowników liniowych). Fajnie, że zrobiłeś go w takim malowaniu, wybija się z szarości większości sylwetek okrętów wojennych (chociaż w czasie II wojny było masę wariacji). Olinowanie faktycznie troszkę krzywe, ale przecież nie jest tak źle Ogólnie bardzo fajnie.
-
PLAN TYPE 039A Yuan Class SSG - Hobby Boss - 1/350
Halsey odpowiedział Wojtek B. → na temat → [O]Galerie
OO i już widzę dioramka Fakt faktem silikon szklarski nie jest podatny na barwienie, dlatego podbarwiamm zawsze odpowiednio podkładkę, na którą on wchodzi. Natomiast samo pomalowanie silikonu jest łatwe farbą artystyczną prosto z tubki - gęstą, można stosować metodę pół-suchego pędzla, gdzie trzeba mocniej pokryć to już konkretnie malarsko, ważne by farba nie była zbyt płynna, to ma być maź z tubki i wtedy nie ma problemu z nietypowym rozlewaniem się farby. Raz wpadłem na pomyśl pomalowania zrobionej scenki sidoluksem... efekt był taki, że zmatowiałą warstwę, gdzieniegdzie poskraplanego sidoluksu wykruszyłem i więcej nie wracałem do takich pomysłów jak pokrywanie silikonu lakierami zabezpieczającymi. Silikon szklarski to dobry budulec geometrii fal, imitacji wody, ale nie wszystko się go trzyma (malarsko), dobrze jednak uczepiają się go imitacje piany - nie wiem teraz czy to było vallejo czy inny modelarski specyfik imitujący pianę, sam jednak nie próbowałem, widziałem tylko efekty. Niemniej cieszy kolejna makieta z wodą Świetnie zrobiłeś efekt wylewającej się wody z otworów przelewowych. Typ 039A - sam grzebię, ale w 1:700 i też klasycznie porwę się na dioramkę. -
Taka surówka nie jest i nie będzie atrakcyjna przed zapodaniem lakieru filtrującego odcień sklejki, delikatnie to przyciemnię, ale na prawdę niewiele, a linie podziału zapuszczę ciemną farbą olejną z terpentyną, co da już pożądany efekt. Do tego dojdą detale z trawionek na kadłubie (te które zeszlifowałem) oraz malowanie "zdobień" osobistego samolotu Wernera - czyli serce i swastyki otoczonej wieńcem. I tego drewna będzie znacznie mniej widać, ale myślę, że to będzie atrakcyjne, bo próby na polistyrenie wypadły bardzo zachęcająco wuwumaster - to nie są żadne wyżyny, dosłownie od kilki dni kalkowaną powierzchnię sklejkową można teraz nabyć (identyczną jak moja) np. w Martoli. A co do Su-22, wszedł na warsztat, ale bez relacji na razie, no chyba, że po zamknięciu tego z ukończonym modelem maszyny Vossa
-
Po "małej" przerwie pora skończyć model... zatem, kabina skończona, kadłub został już sklejony, silnik zamontowany i przyszła pora na sklejkowy kadłub, który po sklejeniu i zaszpachlowaniu został pozbawiony kilku elementów, które to będą naklejone już po pokryciu kalkomanią imitującą sklejkę. W chwili obecnej wygląda to tak: Kadłub sklejony i przeszlifowany z akcesoriami, które będą uczestniczyć w dalszej budowie - blaszka oraz kalkomania: Kadłub po oszlifowaniu z przeszkadzaczy: I etap już oklejenia jednego z boków, oklejam kadłub panelami, wycinając fragmenty kalkomanii przycinając ją wzdłuż linii podziału po naklejeniu. Nie jest to proste, bo kalkomania jest bardzo delikatna i łatwo można ją porwać, uszkodzić. Po naklejeniu jednego boku, pokrywam cały fragment bezbarwnym lakierem - powoduje on zniwelowanie ewentualnych mikro pofałdowań, oraz zabezpiecza kalkomanię przed uszkodzeniem przy dalszych pracach: Tutaj widać na bardzo dużym zbliżeniu raster z druku kalkomanii, jednak z odległości kilku centymetrów, nie sposób się go dopatrzeć: I tak postępuje proces, odcinam po kawałku z arkusza i naklejam: Po naklejeniu kalek, pomaluję górny fragment nad silnikiem na szaro i przykleję wytrawione wcześniej blaszki na kadłub. Do malowania samolotu Wernera Vossa, mam już też wyrysowane i wycięte maski, więc i ten proces też sobie już zabezpieczyłem, by nie tracić czasu.
-
ojj kolego Halsey - błąd !! jeżeli aero ma jakiekolwiek uszczelnienia gumowe to NIGDY NIE ACETONEM !! pod wpływem acetonu guma pęcznieje a oringi się wydłużają (...) Pęcznieją gumowe uszczelki, potem wracają do swoich poprzednich rozmiarów, aceton też nie jest złotym środkiem, jest pewną deską ratunku, przy bardziej zabrudzonym aerogafie, lub szybkich czyszczeniach i usunięciem go zaraz z aero. Swoją drogą też nie popadam w szał modelarskiego marketingu, by kupować papier ścierny 5x drożej w modelarskim, by nie kupować "dedykowanych" specjalny specyfików... taką samą sieczkę w głowach robi wiele producentów, a mistrzem ostatnio jest MIG. Okazuje się potem, że wiele z tych specyfików, to zwykłe coś tam z castoramy za procent tej ceny. Czasem faktycznie są jakieś ciekawe i warte ceny dedykowane specyfiki do modelarstwa. Nie można też tutaj tempo popadać w nurt kupowania tych trendi rzeczy.
-
Ja na politykę nie wchodzę... o czym mówił gulus... po prostu sporo nieraz dyskutuję z ojcem żony, mieć teścia generała, to ciekawa sprawa wnosząca dużo do mojej wiedzy, której normalny Polak zazwyczaj nie posiądzie. Mniejsza, cieszy jednak oko, że i takie "oczy" w powietrzu nas odwiedzają jak ten E3
-
Ja tylko wspomniałem z punktu widzenia kosztów, nie stać nas na szeroko zakrojone formy dozoru itp.
-
A w powietrzu ciągle powinny dyżurować co najmniej dwie pary F-16, a na granicy stać gotowe do walki dwa bataliony pancerne... co Gen. Pułaski jeszcze robi w porcie? Stać nas przecież na to. Ruski i chinole tylko czekają by wjechać.
-
Ten E3 to na bazie B707?
-
Ja pisałem o wpływie kilkudniowego moczenia aerografu w cleanluksie, to fakt, wpływa na niektóre powierzchnie i proponuję stosować go dorywczo, a moczenie nie dłużej niż 12 godzin. Lepiej przeczyścić aerograf acetonem, lepiej tez rozkręcić i przeczyścić delikatnie części - uwaga na iglicę i dyszę. Nie uderzać też iglicą w dyszę - puszczając swobodnie dźwignię do malowania, kolejne uderzenia iglicy, powiększają otwór dyszy. Zatem, czyścić na bieżąco, jeśli nie korzystasz z aerografu miesiąc, sprawdzać jego działanie co kilka dni (czasem może się coś zaschnąć z niedoczyszczonego aero). Sam z początku bałem się tego sprzętu i oszczędzałem go ile wlezie, teraz jak obyłem się z nim na dobre, nie ma problemów z zapychaniem, z nie działaniem, zasychaniem, pluciem itp. Z pilexem7 doszliśmy też do wniosku, że np. kolor czerwony potrafi robić nam niespodzianki, przykładowo malujesz czerwonym, przepłuczesz aero, wlewasz jasny szary, lub inny kolor i nagle gdzieś dostają się śladowe ilości jeszcze po czerwonym - widocznie pigment czerwonej farbki jest dużo mocniej widoczny i niedokładne płukanie, wspaniale potrafi go wprowadzić w kolejny używany kolor. Na to zwracaj uwagę.
-
Ten czarny kolor to mała prowokacja z mojej strony, bo wiadomo, że kolor stożka powinien być zielony. No to się nabrałem Ale Jarekk, nie ma co się śmiać, widziałem u niektórych w domach jeszcze 14-to i 15-calowe bańki przy PC, które były ciemne i do tego ledwie trzymały 800x600 (niewyraźnie)...
-
I drugi do kolekcji przeciwników z wietnamskiego nieba. Na ten zwróciłem uwagę na wystawie, szczególnie przypatrując się metalizerowi i efekt jaki nim uzyskałeś. Powiem, że bardzo sugestywnie on wyszedł. Zdjęcia do końca tego efektu nie oddają i na żywo model wygląda jeszcze lepiej. Bardzo ciekawie wyglądał na tle Phantoma i F-105, które gabarytami go porządnie przewyższały Nie wiem, może Jarekk nie mówi o tym modelu, o tych zdjęciach, bo czarnego stożka ja tu nie widzę. A może to efekt wypalonego luminoforu w starej bańce i nie widać już większości obrazu? ;)
-
O kurcze Wielkie dzięki za galerie Poprosiłem o nie, ponieważ tworzą one komplet do amerykańskich maszyn, które nam już przedstawiłeś, a zobaczyłem całą serię w niedzielę w Toruniu - zasłużenie nagrodzoną z resztą, bo wybijała się spośród innych modeli spójnością historyczną, jak też i wykonaniem. Galeria świetnie się prezentuje, bardzo dobre zdjęcia... które pokazują świetnie zrobiony model! Mile jestem też zaskoczony, że ten MiG jest z zestawu Hobby Boss'a, który i ja rozpocząłem w wersji PF - ja nastawiam się na polską wersję (z kokpitem Airesa) i widzę, że z tych zestawów można zrobić niebanalne modele. Jeszcze raz dzięki
-
Jeśli to reedycja Eduarda z dodatkami to 1:48, ale fakt, autor powinien napisać to jasno w tytule lub na początku przed zdjęciami... Niemniej model prezentuje się znakomicie, sam walczę z zestawem Su-17/22M3 - też z reedycji na bazie Kopro i wiem, że te stare zestawy wymagają specjalnej troski... ale aż tak źle nie jest Su-7 też w piątek nabyłem, ale ja jakoś chyba skieruję się ku wersji rodzimej - "bydgoskiej", tym bardziej, że mam rzut beretem (przez ulicę) by oryginał dobrze obejrzeć. Gratuluję świetnie wykonanego modelu
-
W skalach okrętowych np. 1:700 osobiście stosuję silikon szklarski, który łatwo się modeluje, można ją stylizować farbami artystycznymi:
-
Pancernik prawie i chyba wiadomo skąd
-
Właśnie chciałem do tego dotrzeć z tym naciągactwem od naiwnych napisem - dla modelarzy, że jeśli jest to pocięta cyna, lub jej zwitki, to jaki sens jest przedrażać w modelarskim, bo ma ładną naklejkę i napisane "dla modelarzy", a taka sama cyna w piętnastu innych branżach ma napis "dla xxxxxxxx"
-
Kolega czyta czy tylko obrazki oglada? A kolega ma zły dzień, czy nie potrafi dokładnie wyjaśnić i pokazać? To że to cyna to się doczytałem, pytałem, bo nie wiem czy jest sens kupować coś, co mogę za kilka razy niższą cenę kupić w sklepie "niemodelarskim" - są to zwoje, albo szpulka z jednym, kępki przewodów? Chodzi mi o formę produktu...
-
A co tak na prawdę zawiera to Lead Wire, bo nigdzie nie mogę znaleźć zdjęcia zawartości opakowania tego produktu?
-
Albatros D.III oeffag 253 eduard - pierwszy model
Halsey odpowiedział GreeN → na temat → [L]Warsztat
To się doskonale też odnosi do robienia olinowania z ramek po wypraskach - anteny w samolotach, olinowanie w okrętach i to niebywale cienkich - nie tylko jest to metoda do rurek. Bardzo ważne jest właśnie to nieagresywne i wielostronne ogrzanie rurki/kawałka ramki od modeli. -
I nic się nie chwalisz, co jak gdzie i kiedy ? ... A bo te w 1:350 to Buchanan - obecnie kończę robić w Corelu projekt blaszki do niego na bazie relacji z projektu Buchanana z forum, a USS Bunker Hill (współcześniak) też czeka na blachę i wtedy po niedzieli (pewnie za tydzień w piątek będę trawić już zestawy blach do okrętów plus zestawy blach z załogami do 1:700
-
Jakto drobny fragment ? Melduj się w galerii ... Pilex - dzięki szefie Wallace - Te 12-18 latki (Hood to pierwszy mój plastik, który skleiłem 18 lat temu po epoce kartonu) to w zasadzie już trochę niedzisiejsze standardy. Przykładowo Enterprise posiada cały pokład hangarowy zawalony samolotami odlanymi z distalu, brak relingów i malowanie pędzelkami. Nie są to bardziej obiekty już sentymentalne? Trochę wstyd chwalić się nimi. Z nowej stoczni w zasadzie wyszedł jeden okręt (typ Atlanta), a reszta w ostatnich fazach budowy (które u mnie trwają o dziwo najdłużej) i muszę dotrawić kolejne pakiety załogi (okręty chcę mocno zapełnić bardzo liczną załogą). Mówię tu o skali 1:700, bo w 1:350 mam tylko dwa "szipy".
